Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hund. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hund. Pokaż wszystkie posty
17.11.2011
pies witający
Znalazłem taki film kiedyś w internecie i obejrzałem go z zainteresowaniem. Każdy z nas, psów wita podobnie:)
Te małe pieski mają jednak łatwiej - jeden skok i już są na rękach. W sumie jakby moim panem był taki Pudzian czy Schwarzenegger z dawnych czasow, to kto wie, może też bym wykonał taki skok prosto w ramiona?
Ja witam kręcąc się między nogami danej osoby. To taki pierwszy etap. Czasem na nim się kończy, ale czasem postanawiam jednak zaprezentować swój wzrost(stojąc na dwóch łapach). I to już zależy na kogo skoczę, łapy moge oprzeć na ramionach, na klacie, na brzuchu osoby witanej:)))
Bardzo lubię wszelkie powitania
26.06.2008
kopanie dołków
oprócz kopania zajmowałem się jeszcze innymi rzeczami
na przykład obgryzaniem kijka
a także bieganiem za owym kijem
tu trochę "marynarskie" ujęcie ale nie powinno być problemem z obejrzeniem:-)
4.06.2008
lekarsko
Dziś z zaskoczenia Pan zabrał mnie do doktora..
W sumie można było sie tego spodziewać, bo Pani odkryła zaczerwieniona skórę wokół mego hmm sutka:-)
Wczoraj mi to pooglądali i dziś już nastąpił wypad do doktora. Pan doktor pochwalił moją wagę(32, 5kg) i sylwetkę i hop, już leżałem na stole. Pan trzymał moje łapy a doktor OGOLIŁ okolice moich dwóch sutków...Nie wiem co mam o tym myśleć. Skórę mam tam podrażnioną i 3 razy dziennie będę miał smarowane te łyse miejsca maścią. Jakoś chyba to wytrzymam. Diagnoza: sprawy uczuleniowe. pewnie te wredne pokrzywy, których ścierpieć nie mogę..
Pan wziął też u doktora płyn do czyszczenia uszu i jeszcze tę atrakcję miałem dziś wieczorem;-(
Lubię czyszczenie uszu oprócz momentu wlewania płynu do ucha, cała reszta jest przyjemna, bo Pan tak miło masuje mi uszy:-)
Słyszałem też rozmowę Pani z innym doktorem o moich łapach, moje rtg zostały wysłane i liczę na dobre wieści z Wrocławia..
Przygotowuję też wpis o zwierzętach mieszkających kiedyś z Panem, ciężka sprawa, Pan nic nie pamięta:-), no pamięta za mało..współpraca z Panią dziś też słaba, ciągle o jakiejś migrenie mówi..ech ci ludzie..
18.05.2008
leśna wycieczka
dokumentacja filmowa:
takie tam brodzenie po kałuży i radosne szarpanie trawki
a tutaj moje zmagania z gałęzią, szedłem sobie i ona mnie zaczepiła, od razu postanowiłem się z nią rozprawić!
te widoczne błyski to fotki które mi Pan robił gdy szarpałem gałąź.
Ale zdjęcia z opisem wycieczki w nowym wpisie będą.
takie tam brodzenie po kałuży i radosne szarpanie trawki
a tutaj moje zmagania z gałęzią, szedłem sobie i ona mnie zaczepiła, od razu postanowiłem się z nią rozprawić!
te widoczne błyski to fotki które mi Pan robił gdy szarpałem gałąź.
Ale zdjęcia z opisem wycieczki w nowym wpisie będą.
16.05.2008
pies bunkrowy, część II
W poniedziałek, 12.05, kolejna męska wyprawa. Tym razem do Fuhrtsbachtal koło Monschau
(blisko granicy z Belgią)
http://maps.google.de/maps?ll=50.517008,6.3186958&z=13&t=h&hl=pl
Rzut okiem na las:
Tak sie szczęśliwie dla mnie złożyło, że las ów posiadał strumyk z którego zaraz skorzystałem. Było bardzo upalnie, więc takie tam trochę wody dla ochłody.
Tu podobne zdjęcie, ale z ciekawszą miną:-)
Jeszcze raz widok leśny, taka droga idąca nie wiem dokąd i zieleń po obu stronach. Muszę wspomnieć, że tutaj również nikogo nie spotkaliśmy, ani człowieka, ani psa.
Znów strumyk, zachwycony biegnę w dół aby poszaleć, Pan był wyraźnie zadowolony, że tak się dobrze bawię w wodzie. Sam niestety nie chciał skorzystać z okazji:-)
Tu już biegnę do Pana, nawet troszkę zmęczony, choć jęzor mi jeszcze za bardzo nie zwisa.
Sznupa z bliska, tylko wąsiki jakoś mało widoczne, a nozdrze wyszło takie wielkie:-)
I jak widać wcześniej smakowałem jaka rośnie tam trawa..
Psi profil..
Zdjęcie do portalu randkowego, czyli romantyczna natura czarnego labradora i uwodzicielskie spojrzenie:-)
Wiatraki, wcześniej tak blisko ich nie widziałem, bardzo interesujące , raz się kręcą, raz nie, nie wiem o co z nimi chodzi ale podobają mi się!
Pan zdjęcia z naszych wypraw zamieści niebawem w tym miejscu:
http://www.kaleidoscope.pl/
z opisem poszczególnych napotkanych przez nas bunkrów.
(blisko granicy z Belgią)
http://maps.google.de/maps?ll=50.517008,6.3186958&z=13&t=h&hl=pl
Rzut okiem na las:
Tak sie szczęśliwie dla mnie złożyło, że las ów posiadał strumyk z którego zaraz skorzystałem. Było bardzo upalnie, więc takie tam trochę wody dla ochłody.
Tu podobne zdjęcie, ale z ciekawszą miną:-)
Jeszcze raz widok leśny, taka droga idąca nie wiem dokąd i zieleń po obu stronach. Muszę wspomnieć, że tutaj również nikogo nie spotkaliśmy, ani człowieka, ani psa.
Znów strumyk, zachwycony biegnę w dół aby poszaleć, Pan był wyraźnie zadowolony, że tak się dobrze bawię w wodzie. Sam niestety nie chciał skorzystać z okazji:-)
Tu już biegnę do Pana, nawet troszkę zmęczony, choć jęzor mi jeszcze za bardzo nie zwisa.
Sznupa z bliska, tylko wąsiki jakoś mało widoczne, a nozdrze wyszło takie wielkie:-)I jak widać wcześniej smakowałem jaka rośnie tam trawa..
Psi profil..
Zdjęcie do portalu randkowego, czyli romantyczna natura czarnego labradora i uwodzicielskie spojrzenie:-)
Wiatraki, wcześniej tak blisko ich nie widziałem, bardzo interesujące , raz się kręcą, raz nie, nie wiem o co z nimi chodzi ale podobają mi się!
Pan zdjęcia z naszych wypraw zamieści niebawem w tym miejscu:http://www.kaleidoscope.pl/
z opisem poszczególnych napotkanych przez nas bunkrów.
2.05.2008
zapachy
na zdjęciu rwę oset, sierpień 2007
Wczoraj podczas spaceru po okolicy nagle dopadł mnie ZAPACH. Coś mnie przyciągało w jedna stronę niesamowicie, poddałem się temu. Pani zresztą też, bo jak zobaczyła, że moje nozdrze pracuje na maksymalnych obrotach to była ciekawa co wyczułem.
To COŚ było w samochodzie, obleciałem go z każdej strony, a najsilniejsze zapachy dochodziły z bagażnika. Stałem tam jak zaczarowany, sznupa pionowo:-)
Pani nie pozwoliła mi skoczyć na bagażnik, a taka miałem chęć. Poszliśmy do domu, tam Pani opowiedziała wszystko Panu dodając swoje teorie. Oczywiście same kryminalne, to tak jest jak czyta się dużo kryminałów i ogląda tego typu filmy.
Nawet się dobrze nie zdrzemnąłem a już musiałem ponownie wyjść z Panią i Panem. Pan był jednak ciekawy. Poszliśmy, już auto przed tym właściwym coś do mnie doleciało.
Tym razem wskoczyłem na bagażnik..ale szybko mnie zdjęli.. Nie martwcie się, śladów żadnych nie zostawiłem, a nawet gdyby, to nikt by tego nie zauważył, bo ten samochód cały poobijany i jakiś taki "po przejściach".
W drodze powrotnej słyszałem jak sobie dyskutują co tam w bagażniku może być. Pani twierdzi, że jakaś padlina, bo jaki inny zapach może mnie tak fascynować i dawać taką reakcję? Pan twierdził, że nigdy nie widział mnie takim zaintrygowanym jakimś zapachem i nigdy też nie chciałem skakać na bagażnik.
Ja sam nie wiem co tam może być, ale mnie to przyciąga.
Mam nadzieję, że zaraz jak z Panią wyjdę, to pójdziemy sprawdzić, czy ten samochód tam stoi.
Wczoraj podczas spaceru po okolicy nagle dopadł mnie ZAPACH. Coś mnie przyciągało w jedna stronę niesamowicie, poddałem się temu. Pani zresztą też, bo jak zobaczyła, że moje nozdrze pracuje na maksymalnych obrotach to była ciekawa co wyczułem.
To COŚ było w samochodzie, obleciałem go z każdej strony, a najsilniejsze zapachy dochodziły z bagażnika. Stałem tam jak zaczarowany, sznupa pionowo:-)
Pani nie pozwoliła mi skoczyć na bagażnik, a taka miałem chęć. Poszliśmy do domu, tam Pani opowiedziała wszystko Panu dodając swoje teorie. Oczywiście same kryminalne, to tak jest jak czyta się dużo kryminałów i ogląda tego typu filmy.
Nawet się dobrze nie zdrzemnąłem a już musiałem ponownie wyjść z Panią i Panem. Pan był jednak ciekawy. Poszliśmy, już auto przed tym właściwym coś do mnie doleciało.
Tym razem wskoczyłem na bagażnik..ale szybko mnie zdjęli.. Nie martwcie się, śladów żadnych nie zostawiłem, a nawet gdyby, to nikt by tego nie zauważył, bo ten samochód cały poobijany i jakiś taki "po przejściach".
W drodze powrotnej słyszałem jak sobie dyskutują co tam w bagażniku może być. Pani twierdzi, że jakaś padlina, bo jaki inny zapach może mnie tak fascynować i dawać taką reakcję? Pan twierdził, że nigdy nie widział mnie takim zaintrygowanym jakimś zapachem i nigdy też nie chciałem skakać na bagażnik.
Ja sam nie wiem co tam może być, ale mnie to przyciąga.
Mam nadzieję, że zaraz jak z Panią wyjdę, to pójdziemy sprawdzić, czy ten samochód tam stoi.
28.04.2008
leśne fotostory
To jeszcze przypomnienie niedzielnego spaceru.
Sprawdzam czy jest świeża trawa:
Biegnę bo Pan woła, a z sznupy wystaje mi kawałek trawy:-)

Ja, mój cień i leśny krajobraz:

siedzę z niewinna miną:-)

pięknie waruję:

zastanawiam się co dalej robić..

może takie małe psie adhd?
wyglądam jakbym trenował jakaś gimnastykę artystyczną, takie proste mam łapy

czasem lubię zapozować:

las jednak jest ogromny..a ja w nim tylko taka małą, czarną kruszyną

tu też chwila zadumy:

i na zakończenie dziki bieg, a to srebrne na moim karku, to właśnie obróżka przeciw kleszczom
Sprawdzam czy jest świeża trawa:

Biegnę bo Pan woła, a z sznupy wystaje mi kawałek trawy:-)

Ja, mój cień i leśny krajobraz:

siedzę z niewinna miną:-)

pięknie waruję:

zastanawiam się co dalej robić..

może takie małe psie adhd?
wyglądam jakbym trenował jakaś gimnastykę artystyczną, takie proste mam łapy

czasem lubię zapozować:

las jednak jest ogromny..a ja w nim tylko taka małą, czarną kruszyną

tu też chwila zadumy:

i na zakończenie dziki bieg, a to srebrne na moim karku, to właśnie obróżka przeciw kleszczom
na dobranoc
Pani kazała mi być cicho. Ciekawe co to było w tym żywopłocie, pewnie jakiś kot? A może ten jeżyk, który wczoraj snuł sie po trawniku dentysty?? Kusiło mnie przeskoczyć płotek i podbiec do jeżyka bliżej. Pani twierdzi, że to niemożliwe by jeż siedział w żywopłocie. Ja tam nie wiem jakie są zwyczaje "niepsie".
Dziś postanowiłem całą nockę przespać na kanapie. Dobrej i spokojnej nocy dla wszystkich.
18.04.2008
różności
lipiec 2007:
Rekin się już wysuszył i znów jest oddany do mojej dyspozycji. Leży sobie na balkonie, akurat dziś jeszcze nie skorzystałem, za to poskubałem balkonowe rośliny, oczywiście po kryjomu, choć Pani skądś wiedziała, że to robiłem..Może jakieś ślady zostawiam, sam nie wiem, przecież siedzi w innym pokoju, więc nie powinna widzieć co robię.
Dziś rano oddałem się czytelnictwu. Na drukarce leżały wydrukowane jakieś kartki więc postanowiłem przejrzeć co to jest. A to były przygody Pana Samochodzika! Bardzo interesujące i ten Pan jeździ często samochodem, też lubię, mógłbym razem z nim tak podróżować i wtedy o mnie by też napisano w książce;-)
Koło naszego domu jest przedszkole, zawsze z balkonu prowadzę obserwacje zabaw w przedszkolnym ogródku. Ale co najważniejsze często obok przedszkola można znaleźć różne smakołyki:-), jakieś żelki, cukierki kulki, rogaliki, lentilki. Z daleka czuję, że coś tam leży, tylko Pani też to wie i nie umiem się tym poczęstować:-(
Ale próbować warto!
Czasem zauważam jakieś jedzenie na chodniku czy w trawie i szybko biorę je do pyska, Pani zawsze wie, że coś tam skrywam, choć mi się wydaje, ze nic nie widać..
Każe mi wypluwać, wypluwam.
Czasem udaję, że naprawdę nic tam nie mam:-). Wówczas sprawdza swoją ręka w mojej sznupie, raz zrobiłem kawał i Pani wyciągnęła mi takiego robaka, dżdżownicę:-)
Bardzo była zła.
Idę zaraz na spacer, nie pada to może będzie ciekawie:-)
Rekin się już wysuszył i znów jest oddany do mojej dyspozycji. Leży sobie na balkonie, akurat dziś jeszcze nie skorzystałem, za to poskubałem balkonowe rośliny, oczywiście po kryjomu, choć Pani skądś wiedziała, że to robiłem..Może jakieś ślady zostawiam, sam nie wiem, przecież siedzi w innym pokoju, więc nie powinna widzieć co robię.
Dziś rano oddałem się czytelnictwu. Na drukarce leżały wydrukowane jakieś kartki więc postanowiłem przejrzeć co to jest. A to były przygody Pana Samochodzika! Bardzo interesujące i ten Pan jeździ często samochodem, też lubię, mógłbym razem z nim tak podróżować i wtedy o mnie by też napisano w książce;-)
Koło naszego domu jest przedszkole, zawsze z balkonu prowadzę obserwacje zabaw w przedszkolnym ogródku. Ale co najważniejsze często obok przedszkola można znaleźć różne smakołyki:-), jakieś żelki, cukierki kulki, rogaliki, lentilki. Z daleka czuję, że coś tam leży, tylko Pani też to wie i nie umiem się tym poczęstować:-(
Ale próbować warto!
Czasem zauważam jakieś jedzenie na chodniku czy w trawie i szybko biorę je do pyska, Pani zawsze wie, że coś tam skrywam, choć mi się wydaje, ze nic nie widać..
Każe mi wypluwać, wypluwam.
Czasem udaję, że naprawdę nic tam nie mam:-). Wówczas sprawdza swoją ręka w mojej sznupie, raz zrobiłem kawał i Pani wyciągnęła mi takiego robaka, dżdżownicę:-)
Bardzo była zła.
Idę zaraz na spacer, nie pada to może będzie ciekawie:-)
15.04.2008
deszczowo
Poszliśmy z Panią na długi spacer. Miał być treningiem na ładne chodzenie i poszukiwaniami kolorowych roślin:-)
A jak było? Podczas tej godziny co najmniej 50 min padał deszcz, a pod koniec spadło coś co sprawiło, że Pani mówiła słowa: angielskie na "f" i polski odpowiednik "ja p...."..
Z nieba leciało z dużą siłą coś zwane gradem i zacinało na nas od tyłu, Pani miała całą bluzę i spodnie w chwili przemoczone, a ja kupkę tych lodowych kulek na swoim grzbiecie. Dobrze że mam podszerstek i nie czułem się aż taki przemoczony:-)
Ale zdecydowanie szybciej szliśmy w stronę domu. W domu Pani wytarła mnie w mój frotowy szlafrok i zadowolony udałem się na odpoczynek na nowym kocyku położonym na mojej kanapie.
Spacer był ciekawy, w miarę nowa trasa i starałem się zostawić mój ślad pod niektórymi drzewami i krzaczkami, nowe zapachy po drodze, to mnie trochę rozpraszało więc jakoś idealnie nie szedłem.
Mój rekin poszedł do prania, przyuważyłem go w wannie, jak wyschnie to będzie jak nowy:-)
Wyleguję się na nowym kocyku, tylko dlaczego on jest w małpy??(wczorajsze zdjęcia)


Ulica na której są same drzewa z różowymi kwiatami, jak widać, jeszcze się nie rozwinęły całkiem, ale już wygląda ładnie. Tyle, że dziś bez słońca, z deszczem w tle:

tutaj na pniu drzewa tak dziko wyrosło:
Świeża trawa, warto skosztować:
Pani twierdzi, że to niezpominajka, nie wiem, nie kosztowałem:
Szybciej, szybcieeeeej
atak gradu:

Ale jestem wykończony, kocham swoją kanapę!

A jak było? Podczas tej godziny co najmniej 50 min padał deszcz, a pod koniec spadło coś co sprawiło, że Pani mówiła słowa: angielskie na "f" i polski odpowiednik "ja p...."..
Z nieba leciało z dużą siłą coś zwane gradem i zacinało na nas od tyłu, Pani miała całą bluzę i spodnie w chwili przemoczone, a ja kupkę tych lodowych kulek na swoim grzbiecie. Dobrze że mam podszerstek i nie czułem się aż taki przemoczony:-)
Ale zdecydowanie szybciej szliśmy w stronę domu. W domu Pani wytarła mnie w mój frotowy szlafrok i zadowolony udałem się na odpoczynek na nowym kocyku położonym na mojej kanapie.
Spacer był ciekawy, w miarę nowa trasa i starałem się zostawić mój ślad pod niektórymi drzewami i krzaczkami, nowe zapachy po drodze, to mnie trochę rozpraszało więc jakoś idealnie nie szedłem.
Mój rekin poszedł do prania, przyuważyłem go w wannie, jak wyschnie to będzie jak nowy:-)
Wyleguję się na nowym kocyku, tylko dlaczego on jest w małpy??(wczorajsze zdjęcia)
Ulica na której są same drzewa z różowymi kwiatami, jak widać, jeszcze się nie rozwinęły całkiem, ale już wygląda ładnie. Tyle, że dziś bez słońca, z deszczem w tle:
atak gradu:
Ale jestem wykończony, kocham swoją kanapę!
13.04.2008
napaść
Dziś poszedłem z Panem w południe na łąkę. Tam sobie beztrosko biegałem, gdy nagle jak strzała zaczął biec w moim kierunku jakiś pies. Pomyślałem, że to super, że kolega do mnie tak gna i będzie świetna zabawa:-)
Niestety, ten pies od razu mnie zaatakował, zaczął chwytać mnie za kark, gardło, łapy i szarpać za sznupę. Myślałem, że jest to jakaś nowa forma zabawy, a ów psi kolega jest taki gwałtowny. Ale on tak na poważnie..Ja jestem przyjacielski i pozytywnie nastawiony do wszystkich psów, każdy jest dla mnie potencjalnym kompanem do zabawy. Dlatego nie wiedziałem jak zareagować, odruchowo zacząłem się bronić, wyszczerzyłem swoje zębiska tak jak on sugerując mu, aby sobie odszedł. Cóż nie mam doświadczenia w takich potyczkach. Ta sytuacja trwała naprawdę krótko, bo bardzo szybko pojawiła się zdenerwowana pani tego psa i go siłą ode mnie odciągnęła, bo na przywołanie on nie reagował. Pan chciał w tym samym momencie mnie bronić, ale już zainterweniowała pani od napastnika.
Pan na swojej kurtce miał krwawe ślady, macał moją sznupę, kark, szyję i fafle w poszukiwaniu ran. Bardzo mocno akurat padało, więc ślady po napaści można rzec, że rozmyły się w deszczu.
W domu obejrzano mnie jeszcze bardzo dokładnie, ale rany musiały być powierzchniowe, bo nic nie znaleziono.
Pani i Pan chyba bardziej ode mnie tę sytuacje przeżywają. Dla mnie to oczywiście dość zaskakujące zdarzenie, ale przecież większość psów to przyjaciele, a nie napastnicy. Nadal chcę w to wierzyć.
Niestety, ten pies od razu mnie zaatakował, zaczął chwytać mnie za kark, gardło, łapy i szarpać za sznupę. Myślałem, że jest to jakaś nowa forma zabawy, a ów psi kolega jest taki gwałtowny. Ale on tak na poważnie..Ja jestem przyjacielski i pozytywnie nastawiony do wszystkich psów, każdy jest dla mnie potencjalnym kompanem do zabawy. Dlatego nie wiedziałem jak zareagować, odruchowo zacząłem się bronić, wyszczerzyłem swoje zębiska tak jak on sugerując mu, aby sobie odszedł. Cóż nie mam doświadczenia w takich potyczkach. Ta sytuacja trwała naprawdę krótko, bo bardzo szybko pojawiła się zdenerwowana pani tego psa i go siłą ode mnie odciągnęła, bo na przywołanie on nie reagował. Pan chciał w tym samym momencie mnie bronić, ale już zainterweniowała pani od napastnika.
Pan na swojej kurtce miał krwawe ślady, macał moją sznupę, kark, szyję i fafle w poszukiwaniu ran. Bardzo mocno akurat padało, więc ślady po napaści można rzec, że rozmyły się w deszczu.
W domu obejrzano mnie jeszcze bardzo dokładnie, ale rany musiały być powierzchniowe, bo nic nie znaleziono.
Pani i Pan chyba bardziej ode mnie tę sytuacje przeżywają. Dla mnie to oczywiście dość zaskakujące zdarzenie, ale przecież większość psów to przyjaciele, a nie napastnicy. Nadal chcę w to wierzyć.
8.04.2008
Herr Schnuppa

czy macie jakieś przezwisko? Czasem jak sobie leżę, to słyszę jak Pani i Pan mnie obgadują, no dobra niech sie to nazywa, że dyskutują o mnie:-)
Nie podsłuchuję specjalnie, po prostu sie wyleguję z zamkniętymi oczami lub zamyślona miną.
I już parę razy usłyszałem, żę nazywają mnie...PAN SZNUPA!
Wydaje mi się, że ładnie i z szacunkiem..
W końcu ludzie też maja oprócz imion swoje nicki, pseudonimy, przezwiska więc ja też mogę, prawda?":-)
Dziś w domu znowu towarzyszyły nam sportowe emocje, w zasadzie ja nie byłem tym zainteresowany i chciałem skierować uwagę na siebie, ale nie wyszło.
Ważniejsze było to kto trafi czarnym krążkiem do małej bramki, krążek kijami odbijali ludzie ślizgający sie po lodzie. Zespół z Frankfurtu pokonał ten z Kolonii więc w domu radość.
Nazywa się ta gra "hokej" i gdy Pani z Panem będą oglądać mecz na żywo w czwartek ja będę spał samotnie na kanapie..chyba, że coś ciekawego znajdę do czytania:-)
Pani znów zabezpieczyła książki przede mną, widać niekoniecznie pies musi być oczytany.
1.04.2008
krótko
maj 2007:
Pani każe mi się streszczać, ma jakaś słabość i nie chce jej się słuchać moich zwierzeń..
Chyba będę musiał nauczyć się jakoś obsługiwać komputer, aby nie być takim zależnym od kogoś.
To tylko powiem, że dziś na łące zachowałem się po męsku. Bawiłem się z Lajlą, gdy nagle podbiegł obcy mi dalmatyńczyk i zaczął ją zaczepiać! Uraziło to moją męską dumę i go pogoniłem wydając dźwięk ostrzegawczy z jednoczesnym ukazaniem uzębienia. Biedactwo, tak sie wystraszyło, że wtuliło się szybko w nogi swojej pani..
Sam trochę byłem zaskoczony jego reakcją, ale poczułem też swego rodzaju zadowolenie. Z łąki wróciłem wymęczony, ale jeszcze na balkonie pomęczyłem rekina.
Jutro chyba znowu zostanę jakiś czas sam, ale postaram sie znaleźć sobie jakieś zajęcie:-)
Pani każe mi się streszczać, ma jakaś słabość i nie chce jej się słuchać moich zwierzeń..
Chyba będę musiał nauczyć się jakoś obsługiwać komputer, aby nie być takim zależnym od kogoś.
To tylko powiem, że dziś na łące zachowałem się po męsku. Bawiłem się z Lajlą, gdy nagle podbiegł obcy mi dalmatyńczyk i zaczął ją zaczepiać! Uraziło to moją męską dumę i go pogoniłem wydając dźwięk ostrzegawczy z jednoczesnym ukazaniem uzębienia. Biedactwo, tak sie wystraszyło, że wtuliło się szybko w nogi swojej pani..
Sam trochę byłem zaskoczony jego reakcją, ale poczułem też swego rodzaju zadowolenie. Z łąki wróciłem wymęczony, ale jeszcze na balkonie pomęczyłem rekina.
Jutro chyba znowu zostanę jakiś czas sam, ale postaram sie znaleźć sobie jakieś zajęcie:-)
30.03.2008
zmiana czasu
Słyszałem, że coś się zmieni, będzie dłużej jasno:-)
Tylko Pani narzeka na to, że krócej pośpi. Sam nadziwić się nie mogę, że kiedyś Pani rano ze mną wychodziła, w okresie gdy budziłem sie w okolicach 5(rano)...
Ale to był czas gdy uczono mnie załatwiania potrzeb fizjologicznych poza domem.
Pierwsze tygodnie Pan ze mną wychodził, potem właśnie Pani, nie wiem jak wyczuwała, że muszę już iść. Może to, że się kręciłem i słyszała, że nie śpię?
Wtedy spałem jeszcze w sypialni.
Gdy zacząłem zostawać w nocy w swoim domku, to wstawałem między 6 a 7.
Teraz rano idę z Panem o 7, ale w skrajnych przypadkach potrafię wytrzymać i do 9.
Między 12 a 13.30 idę z Panią na spacer po okolicy albo na łąkę. Około 18 mam ponowne dłuższe wyjście tyle, że z Panem. A szybkie nocne wyjście mam z Panią i są to bardzo różne godziny.
O, właśnie zmieniła sie godzina!
23.03.2008
niedziela wielkanocna
Obudziłem się pomimo święta dość wcześnie. Dziś znowu był wyścig samochodowy. Te wyścigi dla mnie są nieco denerwujące, nie lubię jazdy samochodem gdy ciągle są zakręty. A zauważyłem, że tak na tym wyścigu jadą - szybko i z nieskończoną liczbą zakrętów. Próbowałem więc zwrócić na siebie uwagę: siadałem przed stolikiem i wgapiałem się w Panią lub Pana wydając półgłośne dźwięki. Potem pojedyncze szczeki coraz głośniej. Zostałem wyproszony. Zero zrozumienia..
W końcu wyścig się skończył, Robert Kubica osiągnął duży sukces, zajął drugie miejsce! Fajnie, ale się cieszę, ze nie muszę z nim jeździć w samochodzie:-))
A tu już ja w lesie:

Ponieważ dziś nie padało i nawet było dość słonecznie pojechaliśmy do lasu. Ku mojej dużej radości po ostatnich deszczach w lesie było sporo kałuż i błota. Oczywiście próbowano odwracać moją uwagę od tych miejsc, jednak czasem udało mi się zmylić ich czujność i wbiegałem dość gwałtownie w wodę i błoto.
Dziś pierwszy raz miałem ubrana pomarańczową kamizelkę ostrzegawczą. Bardzo mnie na początku denerwowała, ale jak już zacząłem szaleć po lesie, to o niej zapomniałem. Ponoć po to ją mam, aby żaden myśliwy mnie w lesie z dziką zwierzyną nie pomylił:-)
Gryzłem różne kije, biegałem z małą piłeczką na sznurku, szybko była cała z błota. Pani i Pan mi ją czasem rzucali w jakieś miejsce i ja jej szukałem. Trening na posłuszeństwo dziś był też atrakcyjny, bo nagrodą była dobra kiełbaska. Starałem się być maksymalnie posłuszny.
Były też zabawy w chowanego. Pani pierwsza mi się schowała za dużym drzewem.
Gapa z niej, bo wlazła w krzaki jeżynowe i ją trochę to podrapało, ja byłem sprytniejszy i gdy ją znalazłem, to poczekałem aż się z nich wyplącze.
Później Pan sie chował, ale zawsze go znalazłem:-)
Pani stała na leśnej drodze, a Pan był między drzewami, a ja biegałem od niej do niego, od niego do niej, bardzo mi się to podobało.
Ostatni etap spaceru, to już chodzenie przy nodze było.
Niestety na parkingu musiałem poddać się wycieraniu ze mnie błota. To zawsze trwa za długo, staram się poddawać temu w miarę spokojnie.
Potem skok na moje siedzenie w samochodzie, zwinięcie się w kłębek i drzemka w trakcie jazdy do domu.
W domu pomijając oczekiwanie na wieczorny posiłek głownie oddawałem się regeneracji sił, czyli spałem sobie spokojnie.
Na zdjęciach można zobaczyć fragment mojego adhd, bieganie z piłeczka i szukanie między drzewami.








a to moje najlepsze dzisiejsze zdjęcie - jestem cały w powietrzu, żadna moja łapa nie dotyka ściółki leśnej!
W końcu wyścig się skończył, Robert Kubica osiągnął duży sukces, zajął drugie miejsce! Fajnie, ale się cieszę, ze nie muszę z nim jeździć w samochodzie:-))
A tu już ja w lesie:
Ponieważ dziś nie padało i nawet było dość słonecznie pojechaliśmy do lasu. Ku mojej dużej radości po ostatnich deszczach w lesie było sporo kałuż i błota. Oczywiście próbowano odwracać moją uwagę od tych miejsc, jednak czasem udało mi się zmylić ich czujność i wbiegałem dość gwałtownie w wodę i błoto.
Dziś pierwszy raz miałem ubrana pomarańczową kamizelkę ostrzegawczą. Bardzo mnie na początku denerwowała, ale jak już zacząłem szaleć po lesie, to o niej zapomniałem. Ponoć po to ją mam, aby żaden myśliwy mnie w lesie z dziką zwierzyną nie pomylił:-)
Gryzłem różne kije, biegałem z małą piłeczką na sznurku, szybko była cała z błota. Pani i Pan mi ją czasem rzucali w jakieś miejsce i ja jej szukałem. Trening na posłuszeństwo dziś był też atrakcyjny, bo nagrodą była dobra kiełbaska. Starałem się być maksymalnie posłuszny.
Były też zabawy w chowanego. Pani pierwsza mi się schowała za dużym drzewem.
Gapa z niej, bo wlazła w krzaki jeżynowe i ją trochę to podrapało, ja byłem sprytniejszy i gdy ją znalazłem, to poczekałem aż się z nich wyplącze.
Później Pan sie chował, ale zawsze go znalazłem:-)
Pani stała na leśnej drodze, a Pan był między drzewami, a ja biegałem od niej do niego, od niego do niej, bardzo mi się to podobało.
Ostatni etap spaceru, to już chodzenie przy nodze było.
Niestety na parkingu musiałem poddać się wycieraniu ze mnie błota. To zawsze trwa za długo, staram się poddawać temu w miarę spokojnie.
Potem skok na moje siedzenie w samochodzie, zwinięcie się w kłębek i drzemka w trakcie jazdy do domu.
W domu pomijając oczekiwanie na wieczorny posiłek głownie oddawałem się regeneracji sił, czyli spałem sobie spokojnie.
Na zdjęciach można zobaczyć fragment mojego adhd, bieganie z piłeczka i szukanie między drzewami.








a to moje najlepsze dzisiejsze zdjęcie - jestem cały w powietrzu, żadna moja łapa nie dotyka ściółki leśnej!
21.03.2008
Higiena osobista
lubicie sie kąpać? mam na myśli taką kąpiel dla higieny a nie pływanie w morzu czy jeziorze.
Ja bardzo lubię. Dwa razy byłem umyty szamponem, raz żółtkiem z jajka. Inne razy, to po prostu stoję pod prysznicem i Pani polewa mnie wodą. Zawsze Pani mnie myje. Wpierw byłem wsadzany do wanny, ale tam dostawałem adhd, no ale to było też dawno. Teraz na pewno stałbym spokojnie:-)
Tyle, że wolę myć się pod prysznicem. Jak widzę, że mała łazienka jest otwarta, to wchodzę tam z nadzieją, że czeka mnie mycie. Ale to ma miejsce tylko wtedy gdy jestem cały z błota. Stoję na takiej macie antypoślizgowej i bawię się gąbka, a Pani spłukuje wodą moje futro. Czasem próbuję łapać strumień wody..Intryguje mnie też to miejsce gdzie spływa woda, chyba najbardziej to jest interesujące. Nie da się jednak tam zajrzeć, ani jej(tej dziury) rozkopać.
Po kąpieli jestem osuszany ręcznikami i gdy wyschnę wszyscy chwalą moją sierść, że jest taka miła w dotyku.
Łazienki to bardzo ciekawe miejsca w domu, gdy tylko któraś jest otwarta, to wchodzę i sobie sprawdzam.
Pan za to zawsze czyści moje uszy. To już zdecydowanie mniej lubię. Chociaż tylko ten pierwszy moment mnie denerwuje, potem Pan mi tak przyjemnie masuje i to mnie uspokaja. To doktor Węgier Panu pokazał. Uszy mi potem pachną takim płynem.
Jak byłem mały to nie zgadzałem się na czyszczenie uszu.
Nie lubiłem też czesania taka dziwną szczotką. Ale teraz nie zwracam uwagi gdy Pani na łące mnie czesze, ignoruję to, w tym czasie gryzę jakiś kijek, trawę..po prostu zajmuję sie innymi rzeczami.
Czasem spotykam takiego puszystego, białego psa, on to musi chyba być długo i codziennie czesany??
http://pl.wikipedia.org/wiki/Samojed_(rasa_ps%C3%B3w)
to ten właśnie pies.
Zawsze idzie bardzo dumny i zadowolony ze swojego wyglądu:-)
Na zdjęciach uchwycona chwila gdy cicho wszedłem do łazienki i samodzielnie wlazłem pod prysznic. To było w kwietniu 2007
Subskrybuj:
Posty (Atom)