Pokazywanie postów oznaczonych etykietą photo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą photo. Pokaż wszystkie posty

5.06.2008

deszczowy dzień

relaksująca pozycja pospacerowa:
na czubku brzucha widać kawałek mojej golizny..trochę chyba wstyd chodzić z takimi wygolonymi sutkami??
nawet już się za mocno nie bronię przed smarowaniem maścią i nie wylizuje jej..dość mnie denerwują te podrażnione miejsca i będę zadowolony jak mi się to zagoi.
dziś słyszałem przez telefon Dankę, chciałem nawet przejąc słuchawkę ale Pani mi nie pozwoliła:-)

Badzielcu czekamy na wieści od Ciebie

3.06.2008

przerywnik przyrodniczy

Jak wiadomo labradory są wielkimi miłośnikami przyrody. I wody:-)
Kawałek trawy, kałuża i już szczęście na mordzie. Chyba można użyć słowa"morda", Pan czasem wesoło do mnie mówi"Enzo, mordo ty moja", domyślam się, że chodzi o moją wspaniałą sznupe:-)
Wczoraj pomimo burzy spałem sobie spokojnie, choć moje nocne wyjście na siku było błyskawiczne. Hehe dosłownie.
Ledwo Pani otwarła drzwi z klatki schodowej zawyłem donośnie i przeciągle. Naprawdę nie wiem dlaczego. Pani ma teorię, że to zapach burzy mnie zdrażnił. O ile istnieje zapach burzy..
Błyskawice wokół nas rozświetlały niebo i czułem, że Pani jakaś nieswoja, siknąłem byle jak i już wracaliśmy, nie protestowałem. W domu Pani rolety opuściła tak, że błyski stały się dla mnie niewidoczne. Gdy je widzę to leżę czujnie pod oknem balkonowym i prowadzę obserwacje.
Dziś nieco chłodniej choć ze spaceru wróciłem zziajany i zaraz pójdę podrzemać.
Z Panią dziś poobserwowaliśmy trochę ogródki kwietne i taki tego efekt:

czyjś przydomowy klomb, bardzo ładny wg mnie, bo kolorowy
krzew różany-olbrzym! rośnie tak oparty o domek
pojedyncza róża na innym krzewie
różowo różana drobnica, takich krzewów wokół naszego domu jest pełno, taki dziki gatunek
lawenda
to nie wiem co, ale jest ładne i rosło bardzo wysoko, ja nie byłem w stanie tego powąchać
ten kwiat też wysoki, te dzwoneczki ma na samym szczycie, wiec dla mnie niedostępne:-)

21.05.2008

jeszcze wpis przed snem

trochę historii przed snem:-)
czerwiec 2007 i moje nowe, dorosłe zębiska:
luty 2007, czyli mój szczenięcy czas, w ramionach mojego kochanego Pana:-))
a to już obecny czas, czyli chwil kilka temu:

znikły na blogu filmiki, Pan uspokaja, że pewnie wrócą same. Mam nadzieję..


Wieczór minął już spokojnie, biegałem z charcikiem po łące i Pan twierdzi, że szło mi dobrze..Pani przestała się na mnie w końcu gniewać. Oj trochę mi głupio, że tak się dziś połakomiłem na coś co nie jest jedzeniem..ale nie umiałem się powstrzymać!
Przecież ludzie też czasem jedzą to czego nie powinni, zdradzać domowych sekretów nie będę, ale każdy ma choć trochę nieczyste sumienie..
Dziś w serialu Desperate Housewives wystąpiła ładna goldenka Roxi! chętnie bym ją zapoznał, ale oceanu nie dam rady przepłynąć hehe..Roxi była taka jak Igor i Guliwer, czyli pies-asystent.
Pomagała niewidomemu Carlosowi, nawet na łóżku się wylegiwała:-)
http://guliverpsieserce.blox.pl/html

i jeszcze chciałbym przywitać nowego psiego przyjaciela Bożeny i Przemka, Ariesa:
http://rudzielec.blox.pl/2008/05/CZARNULEC.html
dziś jego trzecia noc w nowym domu


pora na wieczorną toaletę i sen

23.04.2008

spacery


Wczoraj spacerowałem z Panią prawie dwie godziny, poszliśmy za most, do takiej spokojnej willowej dzielnicy. Było tam cicho i spokojnie, dużo zieleni i fascynujących zapachów.
Po powrocie poczekałem tylko na moją kolację i od razu zapadłem w drzemkę:-)

Tu kwitnące drzewko, niedaleko naszej ulicy:
Na chwilę oderwałem się od wąchania trawników, drzewek i krzaków:
Takie właśnie są chodniki w dzielnicy Junkersdorf, czyli zaraz za mostem. Domów czasem nie widać, ale da się wyczuć, że mieszkają tam różne psy. Z jednym nawet nawiązałem kontakt wzrokowy, taki czekoladowy lab, on stał przy furtce, a ja na chodniku i sie na siebie gapiliśmy, potem jego pan zawołał i czekolada pobiegła.
To też Junkersdorf, Pani chyba lubi takie kwitnące na różowo drzewa:-)

To już dzisiejsze wyjście na łąkę, bardzo ciepło jest i nie chciało mi sie szaleć tak jak zazwyczaj. Choć za swoją zabawką biegałem bardzo chętnie. Najfajniej było gdy leżałem na świeżej trawie, nawet troszkę młodych pędów sobie pogryzłem.
Dziś chyba też pójdę z Panią pod wieczór na spacer w jakieś nowe miejsce.

Pani zaraz wychodzi, więc będę sobie spał.

18.04.2008

różności

lipiec 2007:
Rekin się już wysuszył i znów jest oddany do mojej dyspozycji. Leży sobie na balkonie, akurat dziś jeszcze nie skorzystałem, za to poskubałem balkonowe rośliny, oczywiście po kryjomu, choć Pani skądś wiedziała, że to robiłem..Może jakieś ślady zostawiam, sam nie wiem, przecież siedzi w innym pokoju, więc nie powinna widzieć co robię.
Dziś rano oddałem się czytelnictwu. Na drukarce leżały wydrukowane jakieś kartki więc postanowiłem przejrzeć co to jest. A to były przygody Pana Samochodzika! Bardzo interesujące i ten Pan jeździ często samochodem, też lubię, mógłbym razem z nim tak podróżować i wtedy o mnie by też napisano w książce;-)
Koło naszego domu jest przedszkole, zawsze z balkonu prowadzę obserwacje zabaw w przedszkolnym ogródku. Ale co najważniejsze często obok przedszkola można znaleźć różne smakołyki:-), jakieś żelki, cukierki kulki, rogaliki, lentilki. Z daleka czuję, że coś tam leży, tylko Pani też to wie i nie umiem się tym poczęstować:-(
Ale próbować warto!
Czasem zauważam jakieś jedzenie na chodniku czy w trawie i szybko biorę je do pyska, Pani zawsze wie, że coś tam skrywam, choć mi się wydaje, ze nic nie widać..
Każe mi wypluwać, wypluwam.
Czasem udaję, że naprawdę nic tam nie mam:-). Wówczas sprawdza swoją ręka w mojej sznupie, raz zrobiłem kawał i Pani wyciągnęła mi takiego robaka, dżdżownicę:-)
Bardzo była zła.
Idę zaraz na spacer, nie pada to może będzie ciekawie:-)

30.03.2008

zmiana czasu


Słyszałem, że coś się zmieni, będzie dłużej jasno:-)
Tylko Pani narzeka na to, że krócej pośpi. Sam nadziwić się nie mogę, że kiedyś Pani rano ze mną wychodziła, w okresie gdy budziłem sie w okolicach 5(rano)...
Ale to był czas gdy uczono mnie załatwiania potrzeb fizjologicznych poza domem.
Pierwsze tygodnie Pan ze mną wychodził, potem właśnie Pani, nie wiem jak wyczuwała, że muszę już iść. Może to, że się kręciłem i słyszała, że nie śpię?
Wtedy spałem jeszcze w sypialni.
Gdy zacząłem zostawać w nocy w swoim domku, to wstawałem między 6 a 7.
Teraz rano idę z Panem o 7, ale w skrajnych przypadkach potrafię wytrzymać i do 9.
Między 12 a 13.30 idę z Panią na spacer po okolicy albo na łąkę. Około 18 mam ponowne dłuższe wyjście tyle, że z Panem. A szybkie nocne wyjście mam z Panią i są to bardzo różne godziny.
O, właśnie zmieniła sie godzina!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...