Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

13.04.2008

napaść

Dziś poszedłem z Panem w południe na łąkę. Tam sobie beztrosko biegałem, gdy nagle jak strzała zaczął biec w moim kierunku jakiś pies. Pomyślałem, że to super, że kolega do mnie tak gna i będzie świetna zabawa:-)
Niestety, ten pies od razu mnie zaatakował, zaczął chwytać mnie za kark, gardło, łapy i szarpać za sznupę. Myślałem, że jest to jakaś nowa forma zabawy, a ów psi kolega jest taki gwałtowny. Ale on tak na poważnie..Ja jestem przyjacielski i pozytywnie nastawiony do wszystkich psów, każdy jest dla mnie potencjalnym kompanem do zabawy. Dlatego nie wiedziałem jak zareagować, odruchowo zacząłem się bronić, wyszczerzyłem swoje zębiska tak jak on sugerując mu, aby sobie odszedł. Cóż nie mam doświadczenia w takich potyczkach. Ta sytuacja trwała naprawdę krótko, bo bardzo szybko pojawiła się zdenerwowana pani tego psa i go siłą ode mnie odciągnęła, bo na przywołanie on nie reagował. Pan chciał w tym samym momencie mnie bronić, ale już zainterweniowała pani od napastnika.
Pan na swojej kurtce miał krwawe ślady, macał moją sznupę, kark, szyję i fafle w poszukiwaniu ran. Bardzo mocno akurat padało, więc ślady po napaści można rzec, że rozmyły się w deszczu.
W domu obejrzano mnie jeszcze bardzo dokładnie, ale rany musiały być powierzchniowe, bo nic nie znaleziono.
Pani i Pan chyba bardziej ode mnie tę sytuacje przeżywają. Dla mnie to oczywiście dość zaskakujące zdarzenie, ale przecież większość psów to przyjaciele, a nie napastnicy. Nadal chcę w to wierzyć.

12.04.2008

moje imię Enzo

to moje łąkowe szaleństwo w czerwcu ubiegłego roku, czyli też jestem szybki jak ferrari!


Od razu było wiadomo, że będzie na literę "e". Pani i Pan wymyślali różne imiona, najważniejsze by było krótkie i dobrze się tym imieniem wołało. Pani była za opcja nawet dłuższego, które można potem skracać. Ale pewnego dnia Pan powiedział, że imię Enzo jest ładne.
I że będę na pewno szybki wtedy jak ferrari:-)
Bo Enzo to imię kierowcy wyścigowego i założyciela firmy Ferrari
http://pl.wikipedia.org/wiki/Enzo_Ferrari
jest też samochód, który nazywa się Ferrari Enzo, jest szybki, ładny i czerwony:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ferrari_Enzo

Na stronie hodowli, Aresibo, pojawiły sie też propozycje imion dla mnie i mojego rodzeństwa i imię Enzo też się tam znalazło, Pani je "zamówiła" i jeszcze się nie pojawiłem na świecie, a już miałem imię:-)
Jest też bardzo ładny film francuski "Wielki błękit", tam główny bohater(grany przez Jean Reno) na imię ma właśnie Enzo, nosi nawet taką koszulkę ze swoim imieniem:-)
Zajmuje się nurkowaniem, czyli też kocha jak ja wodę:-)
http://wielki.blekit.filmweb.pl/

wołany jestem Enzo, Enzuś, a w włoskiej kawiarni miska z wodą dla mnie od razu sie pojawia:-)
jedną już tam zniszczyłem, ale mi wybaczono i Włoch sie tym nic nie zdenerwował, najważniejsze, że nadal jestem tam witany z sympatią

5.04.2008

nic nowego

Ja w kwietniu ubiegłego roku
Cały wieczór pada. Dobrze, że zdążyłem iść z Panem popołudniu na psie łąkowe spotkanie! Ciągle poznaję tam nowe psy. Dziś bawiłem się z goldenką. Niestety Pan wychodzi ze mną za późno i Wolfa już nie ma gdy dochodzimy do łąki. Choć muszę przyznać ze wstydem, że ostatnio zamiast bawić się z Wolfem, to biegałem z innym psem..trochę mi głupio z tego powodu..
Pan teraz ciągle trenuje ze mną przywołanie. No staram się, naprawdę.. ale często jeszcze to uczucie, że muszę, po prostu muszę pobiec do psów, ignorować wołanie, jest dla mnie silniejsze.
Zawsze sobie sam obiecuję, że postaram się nie zawieść i od razu przybiegać gdy jestem wołany, ale niekoniecznie mi to wychodzi. Choć dziś dostałem pochwałę:-)
Pani ostatnio coś przeziębiona, w dodatku przewróciła się w centrum handlowym(tam są takie śliskie podłogi) i poobijała sobie kolana. No gapa taka. Te ostatnie dni, to nic ciekawego mi na spacerach nie wymyśla, no może raz na łące trochę wygłupów było.
Mam nadzieję, że wróci szybko do formy.

30.03.2008

wodne zabawy

Po południu okazało się, że jedziemy nad jezioro. Dzień był odpowiedni, bo rano słońce świeciło, a temperatura była powyżej 15stp.C
Jak zauważyłem, że jedziemy na pływanie, to ogarnęła mnie niecierpliwość, całą drogę przesiedziałem, choć zazwyczaj w samochodzie sobie leżę.
Nad jeziorem było sporo osób, ciągle jakieś nowe psy sie pojawiały na ścieżce, gdy akurat pływałem były mi one(te psy) obojętne. Ale gdy byłem na lądzie to chciałem do nich biec, ale nie spotykało się to z entuzjazmem zarówno moich Państwa jak i państwa tych innych psów.
Widać taki mokry jestem mniej atrakcyjny towarzysko.
W wodzie pływały łabędzie i kaczki, ja jednak zwracałem uwagę tylko na mój pomarańczowy aport.
Pan zawsze rzucał mi daleko, Pani niestety słabiutko..
Jezioro trochę falowało, bo wiał wiatr i po aport płynięcie było dość wysiłkowe, za to droga powrotna to już luzik.


Aport już w wodzie, ja lada chwila cały sie zanurzę:

Aport dostarczony, strzepnięcie nadmiaru wody z siebie:

Długi skok, ogon wyprostowany, wzrok czujny:

Mój ogon jak ster, właśnie moje ciało szykuje sie do zwrotu w strone brzegu:

I już spokojnie płynę do brzegu:

Z radością za chwilę przekażę aport Panu:

W drodze do domu:
Zasłużony odpoczynek na mojej doprowadzonej do porządku kanapie:-)


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...