Tam człowiek z aparatem fotograficznym wygląda naturalnie, w zasadzie mało kto nie robi zdjęć. Jak nie robi, to właśnie do nich pozuje, je gofry ewentualnie nie ma po prostu aparatu:D
Może też być niesprzyjająca aura, na przykład padać deszcz, co nam się przytrafiło pod koniec zwiedzania.
Idziemy w stronę Marktu, aby z bliska zobaczyć Belfort en Hallen.
Po drodze sklep niby dla ludzi, ale na każdej rzeczy są psie sznupy. Portfele, torebki, poduszki, dywaniki, ściereczki.

I oto Markt, naprawdę oblężony przez zwiedzających, nawet stała tam potężna kolejka, trudno zgadnąć było do czego. Okazało się, że to amatorzy przejażdżki po mieście bryczką.
I wspomniana Belfort en Hallen(dzwonnica i sukiennice), można wspiąć się po 366 stopniach na platformę obserwacyjną, widok ponoć jest tego wart. Ale Pani i Pan wybrali moje towarzystwo:-)

Lew pomimo, że kamienny bardzo groźny, tkwi przy schodach do Provinciaal Hof.
Kawiarnie, restauracje, miejsca w których chce się przysiąść, pod warunkiem, że nie ma się psa-marudy.
To naprawdę ja napisałem??

Moje największe zaskoczenie - konie i dorożki. Konia widziałem wcześniej wiele razy, w parku, w lesie, na różnych łąkach się pasły. Człowiek często siedział wtedy na grzbiecie konia. A tu coś innego, wózek umocowany do konia, a w nim ludzie. I co chwilę na Rynek wjeżdżały takie dorożki. Stałem jak zaczarowany. Nawet chciałem podbiec do konia i zapytać o co chodzi, ale żaden koń nie zwrócił na mnie uwagi, takie były skupione na swojej pracy. Za to ludzie siedzący w dorożkach gapili się na mnie z sympatią.

Spokojnie czekam, tu na placu Burg, nie odczuwałem znużenia, bo wiele się działo, różni ludzie przechodzili, czasem..
Lew i miś razem, nie wyglądają na zadowolonych.

Pani też spokojnie stoi i czeka:-)

Brugia i jej kanały, ci co nie objeżdżali miasta dorożką mogli je opłynąć, łódki też cieszyły się zainteresowaniem.

Okazało się, że jednak wchodzimy do jakiegoś miejsca z jedzeniem. Początek był obiecujący, przy stoliku obok, na podłodze leżała wielka frytka. Starałem się ją upolować, nie wyszło. Później stwierdziłem, że w zasadzie nie jestem zmęczony i nie chce mi się leżeć spokojnie. Cicho zacząłem wydawać dźwięki, takie naprawdę delikatne, jakoś czułem, że głośne szczeknięcie będzie chamstwem.
Posiłek był krótki i w miarę sprawny:-)

Jeszcze należy wspomnieć o filmie w którym Brugia jest doskonale ukazana, jej zabytki, kanały wodne, klimat. Sama fabuła filmowa jest mówiąc wprost ciężka i może przytłoczyć.
W Polsce film dostał tytuł "Najpierw strzelaj potem zwiedzaj", no ale ktoś był pomysłowy...
Oryginalny tytuł - "In Bruges", w rolach głównych Colin Farrell, Brendan Gleeson, Ralph Fiennes i oczywiście miasto Brugia.
http://najpierw.strzelaj.potem.zwiedzaj.filmweb.pl/