Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bordeaux. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bordeaux. Pokaż wszystkie posty

6.10.2013

Akwitania

Ten teren jest mi już nieco znany, w końcu w poprzednich latach już tu byłem. Zawsze jednak są to nieco inne miejsca, więc mogę śmiało napisać, że poznałem nowy teren. Pomieszkiwałem w domostwie umiejscowionym pomiędzy winnicami a pastwiskami. I na spacery głównie chodziłem po okolicy, do miast wysyłałem replikę. Tylko nad ocean pojechałem, z tych dalszych miejsc.
Oto golden, pan tego domu w którym mieszkałem. Tu akurat jest przypięty, ale całymi dniami sobie biegał swobodnie(czasem moimi śladami). Bardzo chciałbym napisać jak ten pies się nazywa, ale nawet skrótu jego imienia nie potrafiłem zapamiętać. Ale wyglądał jak biały miś:-). Często podczas posiłków grasował pośród gości robiąc słodkie oczy i niektórzy nabierali się na te miny i podkarmiali go. Kręcił się też kot, z nim się nie kolegowałem.
Pomimo tego, że już był późny wrzesień na krzakach nadal wisiały kiście winogron. Tylko na niektórych polach trwało winobranie. Najwyraźniej dobra pogoda sprawiła, że jeszcze można było poczekać.

To kawałek Bordeaux, bez charakterystycznych fontann, rzeźb i kamienic. Niby zwykły skwer nad rzeką, ale czyż nie cieszy oka?
 Miasto Bergerac. W nim króluje oczywiście Cyrano de Bergerac:
I widok na rzekę(La Dordogne):

 Mam nadzieję że się widoczki spodobały:-)

28.09.2013

drugi etap

W końcu mam techniczną możliwość by coś napisać. Przebywałem w okolicy nieco już mi znanej, czyli Atlantyk, winnice i Bordeaux.
Domek w którym mieszkałem był pośród pól i pastwisk - pola to winnice, pastwiska nie dla krów a dla koni.
Inni goście też byli w tym domostwie, ale ich nie spotykałem. Za to zapoznałem się z goldenem, o trudnym do zapamiętania imieniu. On tam rządził, to był jego dom. Dogadaliśmy się od razu, ale potem nie wchodziliśmy sobie w drogę. Mieszkał tam też kot, minutowe spotkanie ze mną przeżywał przez cały wieczór! Nie wiem dlaczego, bo tylko na niego szybko spojrzałem..
Do Bordeaux wysłałem replikę, ja wolę zwiedzać mniej miejskie tereny. Replika zapozowała na nowoczesnej instalacji, sprytnie wyszukując odpowiednią literę.

Mój własny raj to właśnie winnice. Tam sobie spacerowałem i napawałem się zapachami i smakami też..

Ale nikt nie wie ile przyjemności i radości dała mi wycieczka nad Atlantyk!!!
Byłem tam bardzo szczęśliwy, wpierw droga na plażę, szaleństwo w piasku. Potem skoki do wody, pozwalanie by fale podmywały mi brzuch, kopanie dołków, bieganie..
No tak, potem jeszcze doprowadzenie się do porządku, tego nie lubię, ale musiałem się poddać zabiegom odpiaszczania:-)
Tyle w skrócie, rozszerzenie nastąpi:-)

6.10.2009

różne twarze Bordeaux

Jedno z miejsc bardzo charakterystycznych dla Bordeaux, fontanna przy Monument aux Girondis (pomnik żyrondystów).

kawałek pomnika:

Place de la Comedie, widok na The Regent Grand Hotel
chciałbym kiedyś tam nocować, choćby w tym najskromniejszym pokoju;-)
http://www.theregentbordeaux.com/

pomiędzy hotelem a teatrem jeździ sobie tramwaj:
i główna ulica handlowa rue S-te Catherine.
dla mnie fascynująca, tyle zapachów, że szok, różne grupki młodych osób siedzące na rogach z psami. obszczekiwałem każdego napotkanego psa. prawdę mówiąc nie wiem dlaczego, coś tam chciałem udowodnić, ale już zapomniałem co.

Bordeaux to nie tylko kamienice, jest mnóstwo nowych budynków, niby nowoczesnych, jedne bardziej pasują do miasta inne mniej..

nowoczesny hotel, ma swoich zwolenników
http://www.seekoo-hotel.com/

nie ma co ukrywać, że w mieście jest mnóstwo koszmarów w takim typie:

i zaskakującej sztuki - na przykład znienacka można spotkać kawałek krokodyla:

są miejsca gdzie można nie być mile widzianym:
nie ma za to przeszkód by pochodzić po Jardin Public, tyle, że na uwięzi - co jak widać może nudzić;-)
miejsca na chwilę oddechu jest sporo..
pan zapewne zjadł za dużo na dejeuner;-)

nasz pokój posiadał mały balkon, jednak nie wylegiwałem się na nim. z balkonu było widać bardzo ruchliwa ulicę, ogromna pocztę i jeszcze większe centrum handlowe.

spałem sobie "w nogach" łóżka, rankiem Pan mnie budził(albo ja Pana) i szliśmy po bagietkę i croissanty z których dla mnie był tylko zapach;-)

w oczekiwaniu na wyjście w teren:

w każdym przewodniku gdzie pisze o Bordeaux wspomina się o zacumowanym przy brzegu krążowniku przeciwlotniczym Colbercie.
prawda jest taka, że od 2 lat już go tam nie ma, ot tak po prostu, pozbyto się go:-(
trafiło się jednak tak, że inny statek stał przy nabrzeżu, turystyczny ale olbrzymi:

hehe, jeszcze raz ja - w oczekiwaniu na wyjazd poza miasto. można powiedzieć -gotowy do drogi.

24.10.2008

trzeci raz w Bordeaux

Po wizycie w winiarskim regionie naturalne było, że należy choćby na chwilę zahaczyć o Bordeaux. Nie ma co kryć, miasto ma swój niepowtarzalny klimat .
Choć ja ze swojego psiego punktu widzenia określiłbym to inaczej - tu się roi od wielu interesujących i nęcących zapachów. Najwidoczniej na starych murach one się lepiej trzymają:-)
Tym razem udało nam się pojawić w mieście zanim zrobiło się ciemno. Spacer znajomymi ulicami w okolicy Teatru, potem sesja w chyba jednym z najbardziej fotografowanych miejsc w Bordeaux. Czyli Place de la Bourse.




Fontanna w różowym świetle, posągi kobiece w różowych wstążkach, ma to przypominać, że październik jest miesiącem walki z rakiem piersi.

Most na Garonnie:

Bardzo ładnie utrzymane nabrzeże, psy jednak po tych klombach nie mogły chodzić, ale z dystansu podziwiałem.

Ha, spoglądam gdzie tam Pan poszedł, obraz miałem jakiś czas niewyraźny, bo fontanna wpierw strzeliła parą, a potem wodą. Woda niby mocno w górę nie tryskała, ale powstał efekt lustra i nie bardzo wiedziałem gdzie Pan stoi.

A tak naprawdę to chciało mi się spać i jeść. Ale nie jestem pewien czy w tej kolejności:-)

12.10.2008

Bordeaux filmowo



na pierwszym filmie idę przez Place de la Bourse, widać fontannę.
na drugim razem z Panią siedzimy w okolicy Katedry, w oddali widok na Hotel de Ville



zawsze jak się pojawiliśmy w Bordeaux, to muzyka tego zespołu nam towarzyszyła, albo w radio, albo z płyty koncertowej En Public.

11.10.2008

Bordeaux za dnia

Bordeaux odwiedziliśmy trzy razy, dwa razy wieczorem. Za dnia miasto wygląda inaczej, również interesująco jak w nocy, no i przede wszystkim kręci się znacznie więcej ludzi po ulicach:-)
Ja miałem tam dużo czasu na prowadzenie obserwacji otoczenia. Jak Pani wchodziła do jakiegoś budynku to czekałem z Panem, a jak Pan nagle znikał, to siedziałem z Panią. Dużo psów się pojawiało, ludzie mnie zaczepiali, ja gapiłem się na nich, a oni na mnie:-). Wiele nęcących mnie zapachów, ale nie było mi dane się nad nimi skupić.
Kawałek fontanny znajdującej sie na wielkim placu, fontanna ta jest ku czci żyrondystów(wywodzący się z burżuazji członkowie Zgromadzenia Narodowego). Skazani na śmierć w 1793 za rzekomy spisek przeciwko rewolucji. Ta rzeźba została w 1943 roku rozebrana przez hitlerowców z zamiarem przetopienia, po wojnie odzyskano jednak jej fragmenty. Rekonstrukcja trwała do 1983 roku!
Konie i wszystkie inne rzeźby na fontannie są ogromne i trochę nawet mnie przerażały, koniom z nozdrzy tryskała woda:


Budynek niedaleko Esplanade des Quinconces, czyli miejsca gdzie znajduje się wspomniana wcześniej fontanna.

A tu, w okolicy Grand Theatre postanowiłem stanąć na cokole jakiegoś pomnika. Prezentowałem się doskonale, tylko w bezruchu zbyt długo oczywiście nie wytrzymałem:-)

Grand Theatre, widok od wejścia, ogromny budynek, robi wrażenie. Zawsze też w jego okolicy jest mnóstwo ludzi. Od Teatru poszliśmy największą ulicą Bordeaux, rue Sainte Catharine, w stronę Hotel de Ville(Ratusz).

Pani została w kawiarni, a ja z Panem poszedłem w stronę Ratusza. Przy wejściu stało dwóch policjantów, spojrzeli na nas i przyjaznym gestem pokazali, że możemy sobie wejść na dziedziniec. To właśnie widok z dziedzińca, w oddali widać Katedrę św. Andrzeja (Cathedrale St-Andre). Za Ratuszem jest jeszcze ogród, ale wykazywałem jakieś tam oznaki zniecierpliwienia i wróciliśmy pod Katedrę.


Zmierzamy w stronę nabrzeża:
Znany już z nocnych zdjęć Place de la Bourse:

Obserwuję Pana z ukrycia:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...