Oto miejsce w którym piłkarze z niemieckiej reprezentacji nabierali sił i wigoru przed Mistrzostwami Europy. Miejsce jest doskonale ukryte przed spojrzeniami ciekawskich osób oraz doskonale zabezpieczone przed potencjalnymi niezaproszonymi gośćmi. Ośrodek jest otoczony szczelnym płotem i najeżony kamerami(łącznie z takimi na podczerwień). Mysz (a co dopiero pies) się nie prześlizgnie. Za to przed bramą główną można sobie stać do woli i podziwiać wypielęgnowane rabatki.
Szczęśliwie się złożyło że piłkarze na treningi jeździli na boisko obok sklepu, w którym robiliśmy drobne sprawunki. Chwila cierpliwości i oto kogo udało się między innymi spotkać.
Schweini, coś się nie uśmiecha, być może już wtedy dokuczała mu łydka?
Badstuber, kolejny z graczy Bayern Muenchen czyli z ekipy zawsze drugich w tym sezonie ;) Oby to nie był zły omen dla reprezentacji Niemiec (zbyt duża liczba zawodników z Bayernu).
Jakiś wierny kibic.
Mueller, chyba będzie testował rowery - może to mu się uda.Pojeździ sobie trochę, wypali złe emocje to na boisku będzie mniej nerwowy.
Mario Gomez, mina nieco zafrasowana, ale wolę nie zgadywać o czym rozmyślał.
Marcel Schmelzer, mam nadzieję widzieć go często w pierwszym składzie podczas ME.
Miro, bardzo uprzejmy i przyjazny dla kibiców. Wierzę, że to będą udane dla niego mistrzostwa.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piłka nożna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piłka nożna. Pokaż wszystkie posty
27.06.2010
po meczu
Jejku, ja miałem dziś przez moment wrażenie, że Mistrzostwa Świata w piłce nożnej się już zakończyły i niemiecka reprezentacja je wygrała:-)))I fakt - wygrała, ale dopiero możliwość grania w ćwierćfinale;-)
To oczywiście jest powód do radości, ale wiadomo, że najważniejsze to wygrać w finale.
Dzisiejszy mecz z Anglią miał taka atmosferę (media się już o to postarały), że naprawdę można było mieć wrażenie, że zwycięzca otrzyma Coupe de Monde!
Jak po którymś z meczów na naszej ulicy ktoś pokrzykiwał radośnie, to wybiegłem szybko na balkon i się dołączyłem. Kibic się chyba speszył..
Na balkonach wiszą różne flagi, z naszego domu już znikły grecka i nowozelandzka..
Moi faworyci wszyscy już poodpadali(niektórzy w wielkim wstydzie).
Teraz już liczę tylko na Lukasa i Miro, że jeszcze tych bramek sporo zdobędą i niemieckie flagi będą mogły powiewać wesoło do finału.
Póki tutejsza reprezentacja w grze, to jest atmosfera sportowego święta i jest weselej. Tylko te trąbki to po prostu koszmar. No ale też większy koszmar to sędziowanie na tych Mistrzostwach. Może jednak ten temat zostawię, po co przed snem się denerwować???
Ach, a dziś w wyścigu F1 w Walencji, to jechał tylko Mischa Schumacher, może niemiecka tv powinna zrobić dodatkowy kanał sportowy? Na jednym normalnie pokazywano by wyścig i manewry wszystkich kierowców, a na tym drugim kanale analizowano by tylko jazdę starego mistrza;-)))
Kibice mogli czuć się bezpiecznie;-)

Jakaś dziewczyna z wspomnianą wcześniej trąbką, która działa mi na nerwy, zauważyłem, że wielu ludzi też nerwowo reaguje na trąbkowy dźwięk.

Oflagowane samochody, ręka przyklejona do klaksonu i wesołe okrzyki i tak prawie, że do wieczornego meczu Argentyna-Meksyk.
A ja luz.Zastanawiam się kto wymyślił upał, nie wiem gdzie przed nim się schować.
30.06.2008
wieści sportowe
Trochę mi smutno, że już po Mistrzostwach Europy, skończyły się wieczorne wspólne wieczory na kanapie przed tv.
Wszystkie spotkanie mi sie podobały, te emocjonujące i ciekawe dały wiele radości, te nudne pozwoliły się mi dobrze wyspać:-)
Szkoda, że polska flaga nie mogła wczoraj wesoło łopotać, może za dwa lata na Mistrzostwach Świata w RPA będzie lepiej?
(zakładając że polska reprezentacja dobrze wypadnie w eliminacjach, Pani mi podpowiada)
hm
to jednak skomplikowane..
największy mój podziw wzbudzili ci piłkarze, którzy szybko biegali i mieli entuzjazm, chęci do końca meczu, oraz ci bramkarze, którzy nawet w trudnej sytuacji potrafili złapać-odbić-wykopać piłkę.
Podobała mi się też piłka, typu biedronka, choć żałuję, że w finale miała srebrny kolor.
Siebie w drużynie piłkarskiej widziałbym na pozycji bramkarza. Często z Panią trenuję łapanie piłki. Pani kopie po trawie piłkę, a ja staram się ją wyłapać, mam dobry refleks i szybkość. Niestety nie ma psiej ligi:-)
Teraz chyba rugby będę oglądał, bo NFL ma jeszcze wolne.
Chciałem jeszcze napisać o sukcesie polskiej tenisistki, Agnieszki Radwańskiej.
http://radwanska.ovh.org/
Po pokonaniu Rosjanki, Swietłany Kuzniecowej, Agnieszka awansowała do ćwierćfinału Wimbledonu, jednocześnie awansowała do pierwszej "10"najlepszych światowych tenisistek!
Tutaj dla zainteresowanych opis pojedynku i wypowiedzi pomeczowe:
http://www.sport.pl/celebrities/1,87846,5411030,Wimbledon__Radwanska_pokonala_Kuzniecowa_po_horrorze_.html
Jak już tak zrobiło się sportowo, to nie mogę nie wspomnieć o spekulacjach dotyczących przejścia Roberta Kubicy do Ferrari.
za onet.pl :
Ciekawe jak będzie w rzeczywistości, wiadomo, że plotki tylko nakręcają atmosferę. Nie od dziś wiadomo, że polski kierowca bardzo chciałby jeździć w jednym teamie ze swoim przyjacielem, Fernando Alonso. Jeśli Kubica przejdzie do Ferrari, to na pewno nie spotka tam Alonso, spotkać się mogą jedynie w BMW Sauber, bo odejście Nicka Heidfelda wydaje się być dość pewne.
A na koniec sportowych wieści coś sportowo-muzycznego. Czyli piłkarz Fernando Torres w teledysku hiszpańskiego zespołu El Canto del Loco "Ya nada volvera a ser como antes"
Wszystkie spotkanie mi sie podobały, te emocjonujące i ciekawe dały wiele radości, te nudne pozwoliły się mi dobrze wyspać:-)
Szkoda, że polska flaga nie mogła wczoraj wesoło łopotać, może za dwa lata na Mistrzostwach Świata w RPA będzie lepiej?
(zakładając że polska reprezentacja dobrze wypadnie w eliminacjach, Pani mi podpowiada)
hm
to jednak skomplikowane..
największy mój podziw wzbudzili ci piłkarze, którzy szybko biegali i mieli entuzjazm, chęci do końca meczu, oraz ci bramkarze, którzy nawet w trudnej sytuacji potrafili złapać-odbić-wykopać piłkę.
Podobała mi się też piłka, typu biedronka, choć żałuję, że w finale miała srebrny kolor.
Siebie w drużynie piłkarskiej widziałbym na pozycji bramkarza. Często z Panią trenuję łapanie piłki. Pani kopie po trawie piłkę, a ja staram się ją wyłapać, mam dobry refleks i szybkość. Niestety nie ma psiej ligi:-)
Teraz chyba rugby będę oglądał, bo NFL ma jeszcze wolne.
Chciałem jeszcze napisać o sukcesie polskiej tenisistki, Agnieszki Radwańskiej.
http://radwanska.ovh.org/
Po pokonaniu Rosjanki, Swietłany Kuzniecowej, Agnieszka awansowała do ćwierćfinału Wimbledonu, jednocześnie awansowała do pierwszej "10"najlepszych światowych tenisistek!
Tutaj dla zainteresowanych opis pojedynku i wypowiedzi pomeczowe:
http://www.sport.pl/celebrities/1,87846,5411030,Wimbledon__Radwanska_pokonala_Kuzniecowa_po_horrorze_.html
Jak już tak zrobiło się sportowo, to nie mogę nie wspomnieć o spekulacjach dotyczących przejścia Roberta Kubicy do Ferrari.
za onet.pl :
Wspaniała postawa Roberta Kubicy może doprowadzić do jego sensacyjnego transferu do ekipy Ferrari. Jak podaje zwykle bardzo dobrze poinformowany "Sport Bild", jest to możliwe, bo specjalne plany wobec polskiego kierowcy ma główny sponsor włoskiego teamu.
Koncern jest gotowy wyłożyć 50 milionów euro, aby wykupić Polaka z teamu BMW - podaje "Sport Bild". Według Niemców koncern kalkuluje, że ta inwestycja zwróciłaby się, bo Kubica zostanie wykorzystany do reklamy marki na rynkach wschodniej Europy. Kubica mógłby zastąpić w Ferrari... Kimiego Raikkonena. - Z Kimim jest wszystko możliwe - twierdzi jego przyjaciel, lekarz zespołu McLarena Aki Hintsa.Ciekawe jak będzie w rzeczywistości, wiadomo, że plotki tylko nakręcają atmosferę. Nie od dziś wiadomo, że polski kierowca bardzo chciałby jeździć w jednym teamie ze swoim przyjacielem, Fernando Alonso. Jeśli Kubica przejdzie do Ferrari, to na pewno nie spotka tam Alonso, spotkać się mogą jedynie w BMW Sauber, bo odejście Nicka Heidfelda wydaje się być dość pewne.
A na koniec sportowych wieści coś sportowo-muzycznego. Czyli piłkarz Fernando Torres w teledysku hiszpańskiego zespołu El Canto del Loco "Ya nada volvera a ser como antes"
Etykiety:
Alonso,
black labrador,
enzo,
F1,
fernando torres el canto del loco,
fernando torres teledysk,
Kubica,
NFL,
piłka nożna,
Radwanska,
rugby,
tenis
25.06.2008
pierwszy półfinał i piwo
dziś pierwszy półfinał
Niemcy - Turcja
w zasadzie ciężko ocenić jakich flag wisi najwięcej. Jest to chyba zależne od dzielnicy, u nas przeważają niemieckie, ale w innych miejscach tureckich jest dużo, bardzo dużo. Nadal wiszą włoskie flagi. Najmniej wisi rosyjskich i hiszpańskich.
Pani uważa, że będzie finał Turcja - Rosja:-).
A tak naprawdę to wielka niewiadoma.. Turcy grają w sporym osłabieniu (kontuzje i kartki z poprzednich meczów), Niemcy na pewno są w dobrej formie.
Ciekawe czy w naszej okolicy będą dziś jakieś okrzyki..
Będę kibicował Turcji, bo podobało mi się jak walczyli do końca w swoim ostatnim meczu, Pan zawsze też chwali tureckie jedzenie:-).
Pani jak dziś była w centrum, to widziała jak wszyscy już się szykują do meczu, wiele osób ubranych w koszulki piłkarskie(najwięcej było Podolskich) niosło skrzynki z piwem.
Kiedyś sobie porwałem butelkę piwa z kuchni. Taka malutką. Przyniosłem ją w pysku do swego pokoju, niosłem cicho i delikatnie. Pani wtedy jeszcze spała, miałem więc czas na akcję. Wpierw chciałem z butelką wejść na swoją kanapę, ale ostatecznie postanowiłem ją zbadać na dywanie. Zębami powoli szarpałem kapsel, wcale łatwo mi to nie szło. Nagle coś syknęło, zanim zdążyłem się zastanowić syknęło już bardzo głośno i gwałtownie wydobyła się z butelki piana. Wystraszyłem się i porzuciłem butelkę z piwem kryjąc się w kuchni pod stołem. Pani jak wstała, to od razu nie zauważyła tego wypadku, no ale w końcu weszła do komputerowego i po jakiejś chwili zauważyła butelkę:-(
Widziałem, że była zdziwiona i gdy tylko na mnie spojrzała, od razu domyśliła się, że to moja sprawka! Na dnie butelki było jeszcze trochę piwa, reszta wlazła w dywan:-)
I proszę, na pobliskich blokach nagle pojawiło się zdecydowanie więcej flag niż na początku Mistrzostw..
tu wyraźnie sie ktoś nie może zdecydować komu kibicować:-)
mozna zakupić wszystko, dosłownie wszystko z niemiecką flagą:
Niemcy - Turcja
w zasadzie ciężko ocenić jakich flag wisi najwięcej. Jest to chyba zależne od dzielnicy, u nas przeważają niemieckie, ale w innych miejscach tureckich jest dużo, bardzo dużo. Nadal wiszą włoskie flagi. Najmniej wisi rosyjskich i hiszpańskich.
Pani uważa, że będzie finał Turcja - Rosja:-).
A tak naprawdę to wielka niewiadoma.. Turcy grają w sporym osłabieniu (kontuzje i kartki z poprzednich meczów), Niemcy na pewno są w dobrej formie.
Ciekawe czy w naszej okolicy będą dziś jakieś okrzyki..
Będę kibicował Turcji, bo podobało mi się jak walczyli do końca w swoim ostatnim meczu, Pan zawsze też chwali tureckie jedzenie:-).
Pani jak dziś była w centrum, to widziała jak wszyscy już się szykują do meczu, wiele osób ubranych w koszulki piłkarskie(najwięcej było Podolskich) niosło skrzynki z piwem.
Kiedyś sobie porwałem butelkę piwa z kuchni. Taka malutką. Przyniosłem ją w pysku do swego pokoju, niosłem cicho i delikatnie. Pani wtedy jeszcze spała, miałem więc czas na akcję. Wpierw chciałem z butelką wejść na swoją kanapę, ale ostatecznie postanowiłem ją zbadać na dywanie. Zębami powoli szarpałem kapsel, wcale łatwo mi to nie szło. Nagle coś syknęło, zanim zdążyłem się zastanowić syknęło już bardzo głośno i gwałtownie wydobyła się z butelki piana. Wystraszyłem się i porzuciłem butelkę z piwem kryjąc się w kuchni pod stołem. Pani jak wstała, to od razu nie zauważyła tego wypadku, no ale w końcu weszła do komputerowego i po jakiejś chwili zauważyła butelkę:-(
Widziałem, że była zdziwiona i gdy tylko na mnie spojrzała, od razu domyśliła się, że to moja sprawka! Na dnie butelki było jeszcze trochę piwa, reszta wlazła w dywan:-)
I proszę, na pobliskich blokach nagle pojawiło się zdecydowanie więcej flag niż na początku Mistrzostw..
tu wyraźnie sie ktoś nie może zdecydować komu kibicować:-)
23.06.2008
przerwa meczowa
Dzisiaj byłem u doktora na kontroli, moje oko już jest w dobrym stanie, tylko antybiotyk muszę brać jeszcze przez dwa dni. Ale to żaden problem, pozwalam sobie maść wciskać w oko. Najważniejsze, że kołnierza nie musiałem za długo nosić, opłacało się być grzecznym i nie drażnić oka łapą.
8- go lipca będę miał robione zdjęcie rentgenowskie łap, pan doktor powiedział, że nie będę długo otępiały i szybko wrócę do formy. Mam nadzieję, bo poprzednio to czułem się taki..oszołomiony..
Upały się zrobiły i trochę inaczej mam rozplanowane wyjścia. W domu szukam chłodniejszych miejsc, choć czasem kładę sie na balkonie w słońcu i wygrzewam się.
Szukam miejsca na ułożenie się:
Oko jeszcze zaczerwienione(to z przed dwóch dni)
Muszę wspomnieć o pozostałych meczach ćwierćfinałowych:-)
Turcja - Chorwacja(1-1) po karnych 1-3
Pan uważał, że Chorwacja wygra, a Pani, że Turcja. Żeby zobaczyć ostateczny wynik trzeba było przetrzymać 90 parę minut nudy.
A bramkarz Rustu Recber wystąpił bez charakterystycznie pomalowanej twarzy, może spoważniał? Tu widać jego barwy wojenne, teraz występuje bez.
Daje też zdjęcie tego bramkarza jako wyróżnienie, jego postawa w tym meczu była bardzo dobra.
Dogrywka była za to bardzo ciekawa, a rzuty karne zdumiewające, chorwaccy piłkarze poczuli jakąś niemoc. Żaden ich strzał nie był celny. Co dziwne, Pan czasem skandował "Turkiye, Turkiye" choć twierdzi, że kibicuje Chorwacji..
Holandia - Rosja(1-3)
Holendrzy zbyt szybko się zobaczyli w sie w finale i można mieć wrażenie, że nie docenili rosyjskiej reprezentacji. Całkiem niesłusznie. Największy smaczek tej historii, jest taki, że rosyjską reprezentację prowadzi holenderski trener:-)
Holendrzy naprawdę zawiedli, widać było przewagę Rosjan, którzy podeszli do tego meczu bez kompleksów. Żal, że polska reprezentacja nie wygląda jak rosyjska - młodzi piłkarze, pełni chęci i zaangażowania. Widać, że ich pierwszy mecz na ME był tzw. wypadkiem przy pracy. Pan kibicował Oranje, ale przyznał, że w tym meczu byli zdecydowanie słabszą drużyna.
Italia - Hiszpania(4-2 po karnych)
jak już wcześniej wspominałem mam słabość do włoskiej reprezentacji z powodu mego imienia:-)
Tylko, że z minuty na minutę włoscy piłkarze grali gorzej, za nic nie potrafili dobrze zaatakować, Hiszpanie jakoś lepiej sobie z piłką radzili, tyle, że strzały czasem minimalnie mijały sie z bramką. Znowu okazało się, że będzie dogrywka:-(. Żeby to jeszcze była szansa na "złotą bramkę", nie..trzeba odbębnić całe dwa kwadransy gry, a piłkarze już ledwo są w stanie biegać. Doszło do karnych. Już wtedy życzyliśmy wygranej Hiszpanii. Pani w dodatku powiedziała, że Del Piero i Luca Toni to tchórze (nie chcieli wykonywać jedenastek), a Hiszpan David Villa śmiało pierwszy podszedł do piłki, choć pewnie też odczuwał presję.
Hiszpania zasłużenie wywalczyła prawo do gry w półfinałach.
Wszystkie mecze obejrzałem sobie z kanapy, czasami trochę podrzemałem jak nic sie nie działo na boisku:-)
A tu zdjęcia z kolońskiej dzielnicy Kalk, jest ona bardziej międzynarodowa od naszej i zdecydowanie jest tam weselej, co zresztą widać..
Flagi rosyjska, niemiecka, turecka, włoska ciekawe czy sąsiedzi razem oglądają każdy mecz?:-)
Inny dom, tu w każdym oknie flaga każdego z uczestników Mistrzostw Europy:
inne ujęcie, polska flaga lepiej widoczna:
i dom niedaleko poprzedniego:

Jeszcze muszę dodać, że tym razem Robert Kubica był piąty na francuskim torze. W ogólnej klasyfikacji jest 2, po Felipe Massa.
8- go lipca będę miał robione zdjęcie rentgenowskie łap, pan doktor powiedział, że nie będę długo otępiały i szybko wrócę do formy. Mam nadzieję, bo poprzednio to czułem się taki..oszołomiony..
Upały się zrobiły i trochę inaczej mam rozplanowane wyjścia. W domu szukam chłodniejszych miejsc, choć czasem kładę sie na balkonie w słońcu i wygrzewam się.
Szukam miejsca na ułożenie się:
Turcja - Chorwacja(1-1) po karnych 1-3
Pan uważał, że Chorwacja wygra, a Pani, że Turcja. Żeby zobaczyć ostateczny wynik trzeba było przetrzymać 90 parę minut nudy.
A bramkarz Rustu Recber wystąpił bez charakterystycznie pomalowanej twarzy, może spoważniał? Tu widać jego barwy wojenne, teraz występuje bez.
Daje też zdjęcie tego bramkarza jako wyróżnienie, jego postawa w tym meczu była bardzo dobra.
Dogrywka była za to bardzo ciekawa, a rzuty karne zdumiewające, chorwaccy piłkarze poczuli jakąś niemoc. Żaden ich strzał nie był celny. Co dziwne, Pan czasem skandował "Turkiye, Turkiye" choć twierdzi, że kibicuje Chorwacji..Holandia - Rosja(1-3)
Holendrzy zbyt szybko się zobaczyli w sie w finale i można mieć wrażenie, że nie docenili rosyjskiej reprezentacji. Całkiem niesłusznie. Największy smaczek tej historii, jest taki, że rosyjską reprezentację prowadzi holenderski trener:-)
Holendrzy naprawdę zawiedli, widać było przewagę Rosjan, którzy podeszli do tego meczu bez kompleksów. Żal, że polska reprezentacja nie wygląda jak rosyjska - młodzi piłkarze, pełni chęci i zaangażowania. Widać, że ich pierwszy mecz na ME był tzw. wypadkiem przy pracy. Pan kibicował Oranje, ale przyznał, że w tym meczu byli zdecydowanie słabszą drużyna.
Italia - Hiszpania(4-2 po karnych)
jak już wcześniej wspominałem mam słabość do włoskiej reprezentacji z powodu mego imienia:-)
Tylko, że z minuty na minutę włoscy piłkarze grali gorzej, za nic nie potrafili dobrze zaatakować, Hiszpanie jakoś lepiej sobie z piłką radzili, tyle, że strzały czasem minimalnie mijały sie z bramką. Znowu okazało się, że będzie dogrywka:-(. Żeby to jeszcze była szansa na "złotą bramkę", nie..trzeba odbębnić całe dwa kwadransy gry, a piłkarze już ledwo są w stanie biegać. Doszło do karnych. Już wtedy życzyliśmy wygranej Hiszpanii. Pani w dodatku powiedziała, że Del Piero i Luca Toni to tchórze (nie chcieli wykonywać jedenastek), a Hiszpan David Villa śmiało pierwszy podszedł do piłki, choć pewnie też odczuwał presję.
Hiszpania zasłużenie wywalczyła prawo do gry w półfinałach.
Wszystkie mecze obejrzałem sobie z kanapy, czasami trochę podrzemałem jak nic sie nie działo na boisku:-)
A tu zdjęcia z kolońskiej dzielnicy Kalk, jest ona bardziej międzynarodowa od naszej i zdecydowanie jest tam weselej, co zresztą widać..
Flagi rosyjska, niemiecka, turecka, włoska ciekawe czy sąsiedzi razem oglądają każdy mecz?:-)
Jeszcze muszę dodać, że tym razem Robert Kubica był piąty na francuskim torze. W ogólnej klasyfikacji jest 2, po Felipe Massa.
19.06.2008
Niemcy grają dalej
Wykorzystuję sytuacje ile się da i prawie każdy mecz spędzam na kanapie.
Dziś już spotkania ćwierćfinałowe się zaczęły. Mecz Portugalia - Niemcy.
Kibicowałem Portugalii, bo lubię piłkarzy, którzy mają czerwień w swoich sportowych strojach.
Cristiano Ronaldo miał być dziś bohaterem, jednak coś w pierwszych minutach nie błyszczał.
Pokręciłem się więc trochę po mieszkaniu dając szansę Portugalii na wejście w swój rytm. Oj, zanim weszli już przegrywali 0-2!!
Kto by w to uwierzył jeszcze godzinę wcześniej? No pomijając Niemców..
Do przerwy zrobiło się dzięki Nuno Gomes 1-2.
Po przerwie wlazłem na kanapę, Pani z jednej strony, ja z drugiej. Obserwowałem ekran tv, ale szło niepomyślnie dla "moich". Wymyśliłem sobie, że trochę się zdrzemnę, a po drzemce okaże się że rezultat meczu jest korzystny dla Portugalii, bramki obejrzę na powtórkach:-)
tu wykorzystaliśmy pomysł Badzielca z takiej jednej fotografii, bo jakoś tak tylko ten element mojej enzowości rzucał się w oczy:-)
2-3..śpię dalej, jeszcze jest szansa..
jednak na nic próby Portugalii w ostatnich minutach meczu..było nawet tak, że mógł im Lukas Podolski strzelić w bramkę 4 gola dla Niemców. Coś ten Ricardo dziś miał słaby dzień.
Z okien dało sie słyszeć niby to entuzjazm. Był taki krótki to okrzyk, że może to tylko była moja wyobraźnia? ze 3 razy klakson samochodowy zabrzmiał..słabo, naprawdę słabo. Pani mówi, że w centrum na 100% jest głośniej.
Dziś już spotkania ćwierćfinałowe się zaczęły. Mecz Portugalia - Niemcy.
Kibicowałem Portugalii, bo lubię piłkarzy, którzy mają czerwień w swoich sportowych strojach.
Cristiano Ronaldo miał być dziś bohaterem, jednak coś w pierwszych minutach nie błyszczał.
Pokręciłem się więc trochę po mieszkaniu dając szansę Portugalii na wejście w swój rytm. Oj, zanim weszli już przegrywali 0-2!!
Kto by w to uwierzył jeszcze godzinę wcześniej? No pomijając Niemców..
Do przerwy zrobiło się dzięki Nuno Gomes 1-2.
Po przerwie wlazłem na kanapę, Pani z jednej strony, ja z drugiej. Obserwowałem ekran tv, ale szło niepomyślnie dla "moich". Wymyśliłem sobie, że trochę się zdrzemnę, a po drzemce okaże się że rezultat meczu jest korzystny dla Portugalii, bramki obejrzę na powtórkach:-)
2-3..śpię dalej, jeszcze jest szansa..Z okien dało sie słyszeć niby to entuzjazm. Był taki krótki to okrzyk, że może to tylko była moja wyobraźnia? ze 3 razy klakson samochodowy zabrzmiał..słabo, naprawdę słabo. Pani mówi, że w centrum na 100% jest głośniej.
17.06.2008
weekend w Strasbourgu
Chciałem zrobić foto-niespodziankę ale na blogu wystąpiły problemy- chwilowo nie da się zamieścić zdjęcia. Ciekawe jak długo to jeszcze potrwa..
Przez weekend mnie nie było w domu. Oczywiście już wcześniej usłyszałem, że coś się szykuje, ale nie zauważyłem żadnych szczególnych przygotowań, więc sobie pomyślałem, że nic z tego nie będzie.
W piątek popołudniu jednak Pani nagle zaczęła pakować mój podróżny plecak!
Pan przyszedł z pracy, zabrał bagaże i już schodziliśmy do samochodu:-). To prawda, że jak widzę walizki to się robię nerwowy, więc ostatnio pakowanie odbywa się tak, że niczego nie jestem świadomy aż do chwili wyjazdu.
Jechaliśmy i jechaliśmy, tu prace drogowe, tu korek, tu zaś objazd - czyli zakręty, które mnie wybijają z spokojnego snu.
Zaczął się mecz Italia - Rumunia, którego mogliśmy tylko słuchać (remis 1-1).
W brzuchu już mi burczało, czułem, że pora kolacji, a tu my ciągle w drodze..
W końcu zjeżdżamy do jakiegoś miasta. Na ulicach dość pusto, na chodnikach pusto.. W tv właśnie zaczyna się mecz Francja - Holandia:-)
A my jesteśmy w Strasbourgu.
Znajdujemy nasz hotel - zauważam, że obok jest park i ogólnie dużo wokół zieleni.
http://www.lejsbach.com/index.html
Podaję ten link bo jest to bardzo przyjazne dla nas, psów miejsce.
Jesteśmy tam mile widziani bez dodatkowych opłat.
Nie wiedziałem czy wpierw chcę obwąchać nowe miejsce czy też zjeść wieczorny posiłek:-)
Szybko zjadłem i zająłem się oglądaniem pokoju, łazienki i balkonu. W tym czasie P&P sprawdzili w tv jak mecz..Francja niestety nie umiała poradzić sobie z Holandią.
Ostatecznie Holandia wygrała wysoko(4-1).
W nocy często się budziłem i chodziłem sprawdzać czy na pewno Pani i Pan śpią - wpierw podchodziłem do Pana i wpatrywałem się w niego, dotykałem go nosem, nie reagował, szedłem więc od strony Pani i robiłem to samo:-)
Rankiem poszedłem z Panem do tego pobliskiego parku, dostałem tam psiego adhd. Bardzo mi sie park podobał, z tej radości szalałem więc jak szczeniak.
Po śniadaniu przeszliśmy wszyscy przez park, tam spotkałem ptaki o długich nogach- bociany. Całe tłumy ich tam były, chodziły sobie ścieżkami nie zwracając zbytniej uwagi na nas, miały porobione gniazda i w nich też siedziały gromadnie.
Doszliśmy w końcu do takiego ogromnego budynku przed którym łopotało mnóstwo flag i kręciło się przed nim bardzo dużo ludzi w zorganizowanych grupach. Wszyscy robili sobie zdjęcia.Po jakimś czasie grupy poszły dalej, Pan poprosił mnie wtedy abym usiadł na trawniku i też zrobił mi zdjęcia. Okazało się, że za tło mam ten wielki budynek:-)
Sami zresztą zobaczycie jak już da się wrzucić tu zdjęcia.
Poszliśmy dalej, znów były takie duże budynki tyle, że wyglądały nowocześniej - dużo szkła.
Ciągle mijały nas rowery, bo wiecie, tam ścieżki rowerowe są szersze od chodnika:-)
W centrum miasta jest ładnie ale ludzi mnóstwo..wielu z nich do mnie cmokało, uśmiechało się, zagadywało w różnych językach lub tylko się gapiło przyjaźnie. Sprawiało to, że czułem się najpiękniejszy na świecie:-)
Siedzieliśmy w centrum miasta w restauracji, przyszedł kelner i przyniósł dla mnie miskę wody, wypiłem choć aż tak mnie nie suszyło, ale chciałem zrobić mu przyjemność, że nie przyniósł na darmo:-).
Na placu paru chłopców kopało do siebie piłkę, piłka odskoczyła i mogłem ją też odbić. Tak sobie myślę, że mógłbym być całkiem dobrym bramkarzem..Odważnie wychodzący do piłki jak Artur Boruc:-)
Po Strasbourgu jeżdżą tramwaje i Pan wymyślił, że wrócimy do hotelu właśnie tramwajem. To nic, że dwa razy trzeba było się przesiadać. Czekamy na drugi tramwaj, zaczepia nas jakaś pani z służby porządkowej. I co ona mówi??że JA nie mogę jechać tramwajem??
Pan mówi, że ma dla mnie bilet, że mam paszport(w nim są moje szczepienia) i, że jestem spokojny:-)
W Strasbourgu psy nie mogą jeździć autobusem i tramwajem ze względu na bezpieczeństwo ludzi. Hm.
Służba porządkowa mówi, że możemy jechać, ale jak nas policja złapie to zapłacimy karę.
Ryzykujemy i jedziemy. W tramwaju leżę sobie grzecznie w kąciku i udaję że mnie nie ma.
Po 2 przystankach musimy przesiąść się, już prawie jesteśmy w tym trzecim tramwaju gdy zaś pojawia się służba porządkowa.. wyrastają znikąd.
Gada to samo co tamci. Ale nie mówi czy wszystkie psy nie mogą czy tylko takie mniej więcej mojego wzrostu i skąd taki zakaz sie wziął. Musimy wracać do hotelu na łapach(nogach).
Pani buty zrobiły jej kawał i poraniły stopy i to tak, że musiałem z Panem po nią przyjechać autem na skwerek, choć hotel był już bardzo blisko:-)
Dobrze, że moje poduszki są wytrzymałe.
Mecze:
Szwecja - Hiszpania(1-2) , oglądamy końcówkę, Grecja - Rosja(0-1) wcale nie jest taki nudny jak mogłoby sie wydawać. Rosjanie postanowili pokazać, że potrafią biegać, podawać i kopać. To niemiecki trener Greków mówił niemiło o umiejętnościach polskich piłkarzy, ciekawe co powie o swoich podopiecznych? Grecja słusznie odpada, nie da się oglądać futbolu w ich wykonaniu.
W niedzielę obudziłem Panią liżąc jej stopy, hehe rozbudziła się od razu.
Po śniadaniu się spakowaliśmy i musieliśmy już opuścić nasz miły hotel i okolicę. W samochodzie od razu zapadłem w drzemkę, sobotni spacer po mieście sprawił, że nadal miałem chęć na odpoczynek.
Wracaliśmy przez Frankfurt i tam pojechaliśmy zobaczyć jak wygląda miejsce w którym buduje się dom z naszym przyszłym mieszkaniem.
Coś już robią. Teren szybko pozaznaczałem, ponoć ta budowa to potrwa jeszcze dłuższy czas, ale swój ślad mogę już zostawić:-)
Po powrocie do domu i rozpakowaniu się ułożyłem sie na kanapie razem z Panem. Pan zasnął i ja też. Gdy zasypialiśmy to Czechy prowadziły z Turcja 1-0, gdy obudziliśmy się był remis 2-2, a za chwilę już 3-2 dla Turcji!!
Końcówka była nerwowa, turecki bramkarz dostał czerwona kartkę, a ulubiony czeski piłkarz Pani, Milan Baros, żółtą. Co ciekawe, siedział on cały mecz na ławce rezerwowych. Coś nerwowy ten sędzia:-)))
A Portugalia odpuściła sobie mecz z Szwajcarią. Dwie bramki dla Szwajcarii zdobył Hakan Yakin. Żal, że to jego ostatni mecz na tych Mistrzostwach Europy.
Do tej pory najlepszym meczem wg mnie był mecz Czechy - Turcja i Polska - Niemcy, najlepiej na nich mi sie spało:-)
Przez weekend mnie nie było w domu. Oczywiście już wcześniej usłyszałem, że coś się szykuje, ale nie zauważyłem żadnych szczególnych przygotowań, więc sobie pomyślałem, że nic z tego nie będzie.
W piątek popołudniu jednak Pani nagle zaczęła pakować mój podróżny plecak!
Pan przyszedł z pracy, zabrał bagaże i już schodziliśmy do samochodu:-). To prawda, że jak widzę walizki to się robię nerwowy, więc ostatnio pakowanie odbywa się tak, że niczego nie jestem świadomy aż do chwili wyjazdu.
Jechaliśmy i jechaliśmy, tu prace drogowe, tu korek, tu zaś objazd - czyli zakręty, które mnie wybijają z spokojnego snu.
Zaczął się mecz Italia - Rumunia, którego mogliśmy tylko słuchać (remis 1-1).
W brzuchu już mi burczało, czułem, że pora kolacji, a tu my ciągle w drodze..
W końcu zjeżdżamy do jakiegoś miasta. Na ulicach dość pusto, na chodnikach pusto.. W tv właśnie zaczyna się mecz Francja - Holandia:-)
A my jesteśmy w Strasbourgu.
Znajdujemy nasz hotel - zauważam, że obok jest park i ogólnie dużo wokół zieleni.
http://www.lejsbach.com/index.html
Podaję ten link bo jest to bardzo przyjazne dla nas, psów miejsce.
Jesteśmy tam mile widziani bez dodatkowych opłat.
Nie wiedziałem czy wpierw chcę obwąchać nowe miejsce czy też zjeść wieczorny posiłek:-)
Szybko zjadłem i zająłem się oglądaniem pokoju, łazienki i balkonu. W tym czasie P&P sprawdzili w tv jak mecz..Francja niestety nie umiała poradzić sobie z Holandią.
Ostatecznie Holandia wygrała wysoko(4-1).
W nocy często się budziłem i chodziłem sprawdzać czy na pewno Pani i Pan śpią - wpierw podchodziłem do Pana i wpatrywałem się w niego, dotykałem go nosem, nie reagował, szedłem więc od strony Pani i robiłem to samo:-)
Rankiem poszedłem z Panem do tego pobliskiego parku, dostałem tam psiego adhd. Bardzo mi sie park podobał, z tej radości szalałem więc jak szczeniak.
Po śniadaniu przeszliśmy wszyscy przez park, tam spotkałem ptaki o długich nogach- bociany. Całe tłumy ich tam były, chodziły sobie ścieżkami nie zwracając zbytniej uwagi na nas, miały porobione gniazda i w nich też siedziały gromadnie.
Doszliśmy w końcu do takiego ogromnego budynku przed którym łopotało mnóstwo flag i kręciło się przed nim bardzo dużo ludzi w zorganizowanych grupach. Wszyscy robili sobie zdjęcia.Po jakimś czasie grupy poszły dalej, Pan poprosił mnie wtedy abym usiadł na trawniku i też zrobił mi zdjęcia. Okazało się, że za tło mam ten wielki budynek:-)
Sami zresztą zobaczycie jak już da się wrzucić tu zdjęcia.
Poszliśmy dalej, znów były takie duże budynki tyle, że wyglądały nowocześniej - dużo szkła.
Ciągle mijały nas rowery, bo wiecie, tam ścieżki rowerowe są szersze od chodnika:-)
W centrum miasta jest ładnie ale ludzi mnóstwo..wielu z nich do mnie cmokało, uśmiechało się, zagadywało w różnych językach lub tylko się gapiło przyjaźnie. Sprawiało to, że czułem się najpiękniejszy na świecie:-)
Siedzieliśmy w centrum miasta w restauracji, przyszedł kelner i przyniósł dla mnie miskę wody, wypiłem choć aż tak mnie nie suszyło, ale chciałem zrobić mu przyjemność, że nie przyniósł na darmo:-).
Na placu paru chłopców kopało do siebie piłkę, piłka odskoczyła i mogłem ją też odbić. Tak sobie myślę, że mógłbym być całkiem dobrym bramkarzem..Odważnie wychodzący do piłki jak Artur Boruc:-)
Po Strasbourgu jeżdżą tramwaje i Pan wymyślił, że wrócimy do hotelu właśnie tramwajem. To nic, że dwa razy trzeba było się przesiadać. Czekamy na drugi tramwaj, zaczepia nas jakaś pani z służby porządkowej. I co ona mówi??że JA nie mogę jechać tramwajem??
Pan mówi, że ma dla mnie bilet, że mam paszport(w nim są moje szczepienia) i, że jestem spokojny:-)
W Strasbourgu psy nie mogą jeździć autobusem i tramwajem ze względu na bezpieczeństwo ludzi. Hm.
Służba porządkowa mówi, że możemy jechać, ale jak nas policja złapie to zapłacimy karę.
Ryzykujemy i jedziemy. W tramwaju leżę sobie grzecznie w kąciku i udaję że mnie nie ma.
Po 2 przystankach musimy przesiąść się, już prawie jesteśmy w tym trzecim tramwaju gdy zaś pojawia się służba porządkowa.. wyrastają znikąd.
Gada to samo co tamci. Ale nie mówi czy wszystkie psy nie mogą czy tylko takie mniej więcej mojego wzrostu i skąd taki zakaz sie wziął. Musimy wracać do hotelu na łapach(nogach).
Pani buty zrobiły jej kawał i poraniły stopy i to tak, że musiałem z Panem po nią przyjechać autem na skwerek, choć hotel był już bardzo blisko:-)
Dobrze, że moje poduszki są wytrzymałe.
Mecze:
Szwecja - Hiszpania(1-2) , oglądamy końcówkę, Grecja - Rosja(0-1) wcale nie jest taki nudny jak mogłoby sie wydawać. Rosjanie postanowili pokazać, że potrafią biegać, podawać i kopać. To niemiecki trener Greków mówił niemiło o umiejętnościach polskich piłkarzy, ciekawe co powie o swoich podopiecznych? Grecja słusznie odpada, nie da się oglądać futbolu w ich wykonaniu.
W niedzielę obudziłem Panią liżąc jej stopy, hehe rozbudziła się od razu.
Po śniadaniu się spakowaliśmy i musieliśmy już opuścić nasz miły hotel i okolicę. W samochodzie od razu zapadłem w drzemkę, sobotni spacer po mieście sprawił, że nadal miałem chęć na odpoczynek.
Wracaliśmy przez Frankfurt i tam pojechaliśmy zobaczyć jak wygląda miejsce w którym buduje się dom z naszym przyszłym mieszkaniem.
Coś już robią. Teren szybko pozaznaczałem, ponoć ta budowa to potrwa jeszcze dłuższy czas, ale swój ślad mogę już zostawić:-)
Po powrocie do domu i rozpakowaniu się ułożyłem sie na kanapie razem z Panem. Pan zasnął i ja też. Gdy zasypialiśmy to Czechy prowadziły z Turcja 1-0, gdy obudziliśmy się był remis 2-2, a za chwilę już 3-2 dla Turcji!!
Końcówka była nerwowa, turecki bramkarz dostał czerwona kartkę, a ulubiony czeski piłkarz Pani, Milan Baros, żółtą. Co ciekawe, siedział on cały mecz na ławce rezerwowych. Coś nerwowy ten sędzia:-)))
A Portugalia odpuściła sobie mecz z Szwajcarią. Dwie bramki dla Szwajcarii zdobył Hakan Yakin. Żal, że to jego ostatni mecz na tych Mistrzostwach Europy.
Do tej pory najlepszym meczem wg mnie był mecz Czechy - Turcja i Polska - Niemcy, najlepiej na nich mi sie spało:-)
12.06.2008
chwila radości i kilometr smutku
Dziś pierwszy raz prawdziwie się emocjonowałem meczem. Zareagowałem jak jakiś kibic czy coś w tym sensie:-).
Było to tak, że Pani była w pokoju z tv, a Pan w komputerowym (no w zasadzie to mój pokój a nie jakichś komputerów).
Już od pewnego czasu trwał mecz Polska-Austria. Po nerwowych 20minutach gdzie z piłką najczęstszy kontakt miał polski bramkarz, Artur Boruc, Pan postanowił nie stresować się dłużej.. Zamiast oglądać mecz w tv, zaczął czytać w necie serwis "Z czuba".
http://www.zczuba.pl/zczuba/0,0.html
Pani się kręciła to tu to tam, poszła zajrzeć na tv i wtedy .. akcja - noga, noga, siatkaaaaaa..GOL!
Pani zaczęła wydawać wysokie tony, które miały oznaczać radość. Pan zaraz przybiegł z mojego pokoju, ja byłem szybciej oczywiście:-)
Okazało się, że wygrywamy! zacząłem się cieszyć, bo P&P sie cieszyli. Kręciłem młynki ogonem, wydawałem wesołe pomruki, sznupą zaczepiałem Panią.
Potem nastąpiły długie, nerwowe minuty..kolejnej bramki nie było, nie było, nie było..Czekałem kiedy ta męka się skończy.
Końcówka meczu, gapimy się, w ten telewizor, taki farbowany na czuprynie się rozpycha(przeciwnik), zamieszanie, większe zamieszanie..karny!
I dupa zbita.
Co sie nasłuchałem to moje, ale nie mogę tego tutaj napisać. Nawet nie wiem co to były za słowa ale nic dobrego nie znaczyły.
Już też mógłbym być takim sędzią piłkarskim. Wiem co to spalony, karny, faul, kiedy jest bramka, biegać szybko potrafię i nie włażę tak pod nogi niepotrzebnie:-) I na pewno sędziowałbym sprawiedliwie.
Nasza flaga wisi nadal.
Trzeba wierzyć do końca, Pani zawsze tak mówi. I że cuda się zdarzają. We wszystkim.
Wczoraj Portugalia poradziła sobie z Czechami(3-1). Można powiedzieć, że Portugalia idzie w tych Mistrzostwach jak burza. Jakim cudem polska reprezentacja w eliminacjach do Euro radziła sobie z Portugalią, a z taką beznadzieją jak Austria nie??? W każdym razie Portugalia ma pewny awans z swojej grupy.
Drugi mecz wczorajszego dnia to Szwajcaria-Turcja. Kibicowałem Szwajcarii, bo mi się u nich bardzo podobało i Szwajcarzy dla mnie byli bardzo mili.
Szwajcaria jednak przegrała z Turcją 1-2. Trzeba ale też przyznać, że Turcja grała z dużym zaangażowaniem. Początku tego meczu nie widziałem, bo z Panem na łące byłem.
Tam doszło do zdumiewającego wydarzenia. Pies dalmatyńczyk chciał mnie zdominować:-(((((
Cóż za przykre doświadczenie. Pan powiedział, że teraz wiem jak czują się te psy, które ja próbuję zdominować. Hm hm hm... jeszcze nie wiem co z ta wiadomością zrobić.
Wracając do dzisiejszych wydarzeń piłkarskich.
W naszej grupie odbył się oprócz naszego jeszcze jeden mecz. Niemcy przegrali z Chorwacja(1-2).
Jedyną bramkę dla Niemców strzelił Lukas Podolski, można to uznać za taki polski akcent:-)
Niemcy byli smutni, bo sądzili chyba, że łatwo wygrają, a tak ich awans się oddalił.
Nasza przegrana dała im jednak szanse..i to takie realne, a my jak zwykle będziemy czekać na wspomniany wcześniej cud.
Tak się zastanawiam dlaczego tacy nieskuteczni dziś nasza reprezentacja była?
Może kibice za mało zjedli oscypka od Owczarkowego Bacy????
http://owczarek.blog.polityka.pl/?p=185
to na pewno o to chodzi.. smutek, smutek.. a co najlepszego jest na smutek?
sen!
tak..to ja..trudno uwierzyć:-)
Było to tak, że Pani była w pokoju z tv, a Pan w komputerowym (no w zasadzie to mój pokój a nie jakichś komputerów).
Już od pewnego czasu trwał mecz Polska-Austria. Po nerwowych 20minutach gdzie z piłką najczęstszy kontakt miał polski bramkarz, Artur Boruc, Pan postanowił nie stresować się dłużej.. Zamiast oglądać mecz w tv, zaczął czytać w necie serwis "Z czuba".
http://www.zczuba.pl/zczuba/0,0.html
Pani się kręciła to tu to tam, poszła zajrzeć na tv i wtedy .. akcja - noga, noga, siatkaaaaaa..GOL!
Pani zaczęła wydawać wysokie tony, które miały oznaczać radość. Pan zaraz przybiegł z mojego pokoju, ja byłem szybciej oczywiście:-)
Okazało się, że wygrywamy! zacząłem się cieszyć, bo P&P sie cieszyli. Kręciłem młynki ogonem, wydawałem wesołe pomruki, sznupą zaczepiałem Panią.
Potem nastąpiły długie, nerwowe minuty..kolejnej bramki nie było, nie było, nie było..Czekałem kiedy ta męka się skończy.
Końcówka meczu, gapimy się, w ten telewizor, taki farbowany na czuprynie się rozpycha(przeciwnik), zamieszanie, większe zamieszanie..karny!
I dupa zbita.
Co sie nasłuchałem to moje, ale nie mogę tego tutaj napisać. Nawet nie wiem co to były za słowa ale nic dobrego nie znaczyły.
Już też mógłbym być takim sędzią piłkarskim. Wiem co to spalony, karny, faul, kiedy jest bramka, biegać szybko potrafię i nie włażę tak pod nogi niepotrzebnie:-) I na pewno sędziowałbym sprawiedliwie.
Nasza flaga wisi nadal.
Trzeba wierzyć do końca, Pani zawsze tak mówi. I że cuda się zdarzają. We wszystkim.
Wczoraj Portugalia poradziła sobie z Czechami(3-1). Można powiedzieć, że Portugalia idzie w tych Mistrzostwach jak burza. Jakim cudem polska reprezentacja w eliminacjach do Euro radziła sobie z Portugalią, a z taką beznadzieją jak Austria nie??? W każdym razie Portugalia ma pewny awans z swojej grupy.
Drugi mecz wczorajszego dnia to Szwajcaria-Turcja. Kibicowałem Szwajcarii, bo mi się u nich bardzo podobało i Szwajcarzy dla mnie byli bardzo mili.
Szwajcaria jednak przegrała z Turcją 1-2. Trzeba ale też przyznać, że Turcja grała z dużym zaangażowaniem. Początku tego meczu nie widziałem, bo z Panem na łące byłem.
Tam doszło do zdumiewającego wydarzenia. Pies dalmatyńczyk chciał mnie zdominować:-(((((
Cóż za przykre doświadczenie. Pan powiedział, że teraz wiem jak czują się te psy, które ja próbuję zdominować. Hm hm hm... jeszcze nie wiem co z ta wiadomością zrobić.
Wracając do dzisiejszych wydarzeń piłkarskich.
W naszej grupie odbył się oprócz naszego jeszcze jeden mecz. Niemcy przegrali z Chorwacja(1-2).
Jedyną bramkę dla Niemców strzelił Lukas Podolski, można to uznać za taki polski akcent:-)
Niemcy byli smutni, bo sądzili chyba, że łatwo wygrają, a tak ich awans się oddalił.
Nasza przegrana dała im jednak szanse..i to takie realne, a my jak zwykle będziemy czekać na wspomniany wcześniej cud.
Tak się zastanawiam dlaczego tacy nieskuteczni dziś nasza reprezentacja była?
Może kibice za mało zjedli oscypka od Owczarkowego Bacy????
http://owczarek.blog.polityka.pl/?p=185
to na pewno o to chodzi.. smutek, smutek.. a co najlepszego jest na smutek?
sen!
tak..to ja..trudno uwierzyć:-)
11.06.2008
piłkarsko, lekarsko i marzycielsko
Nie wiem od czego zacząć. Najlepiej jakoś chronologicznie chyba.
Dobrze, że Pani spisuje wyniki poszczególnych piłkarskich spotkań, bo już pozapominałem kto komu i ile strzelił bramek..To wszystko dlatego, że mało który mecz jest ciekawy i zlewają mi się w taki jeden długi mecz, tylko kolory ich ubrań się zmieniają.
Odnotujmy: Rumunia-Francja bezbramkowy remis, a to co tam sie działo na boisku to jedna wielka nuda, Pan nie wytrzymał tego i poszedł ze mną na łąkę. Wróciliśmy przed początkiem kolejnego meczu: Holandia-Italia(3-0). Wynik był zaskakujący, bo z powodu jakichś sentymentów P&P kibicowali Italii. Ale oni mieli jakąś niemoc a coraz brzydszy(opinia Pani)Ruud van Nistelrooy biegał tam gdzie trzeba, kopał we właściwym kierunku i z odpowiednią siłą..A holenderski bramkarz po zmianie fryzury skojarzył się Pani z znajomym z Chorzowa i nadziwić się nie mogła, że wyglądają tak podobnie.
Ja sie za mocno nie emocjonowałem. Drzemałem sobie czasem podsłuchując co tam P&P komentują między sobą. Przyznaję, że też byłem za Italią przez wzgląd na moje imię:-)
Ale skoro przegrywali, to pomyślałem, że lepiej sobie pospać niż się stresować..
Dziś rano zadzwonił Pan Doktor z Polski i dyskutował z Panią o moich łapach..byłem ciekawy co gadał ale nic nie słyszałem, moja ciekawość jednak została zaspokojona, bo Pani zaraz zadzwoniła do Pana i wszystko mu streściła:-)
Zrozumiałem, że czeka mnie kolejne rtg tylnych łap, jakoś będzie w końcu już to przechodziłem, a są gorsze rzeczy (biedny Badzielec, Splendor tez w leczeniu).
Mecz Hiszpania-Rosja był o tyle ciekawy, że było dużo bramek, dla Hiszpanii 4, a dla Rosji 1. Rosja jakaś niedobudzona czy co..
Wieczorem Grecja-Szwecja, początek był koszmarnie nudny, gwizdy publiczności mnie rozpraszały i nie wiedziałem gdzie się ułożyć na wylegiwanie. W końcu Ibrahimović przypomniał sobie, że jest utalentowanym szwedzkim piłkarzem i strzelił wspaniałą bramkę. Zrobiła się dobra atmosfera i wlazłem na kanapę do Pani, pokręciłem się chwilę i usnąłem tak mocno, że nawet nie zauważyłem kiedy skończył się mecz i, że leżę samotnie..Usiadłem, sprężyłem się i tygrysim skokiem znalazłem się na drugiej kanapie, bliżej Pani:-)
Gdy tak mocno sobie spałem miałem taki psi sen, śniło mi się, że spotkałem Badzielca. Nie pytajcie mnie jak to możliwe technicznie, bo tego mój sen nie pokazał mi.
Byliśmy na leśnej polance. Znużeni trochę leśną wędrówką odpoczywaliśmy przy pieńku.
(ale nie był to ten kawał drewna Pieńkowej Damy z Twin Peaks).
Badzielec zachowywał dystans, szanowałem to - w czasie drogi nie zbliżałem się więc za bardzo, a przy pieńku dzieliła nas szerokość mojej domowej kanapy.
W zasadzie to chciałem powąchać Badzielca i polizać go po sznupie na znak moich przyjaznych uczuć, ale chciałem też by się mnie nie wystraszył.
Odpoczywamy więc sobie, jęzory zwisają.. słychać odgłosy przyrody.
Psy czasem nie muszą wiele mówić, aby poznać czy drugi pies jest wart zaufania, my to wyczuwamy psim swędem. Nawet tak się potocznie czasem mówi - że ktoś coś psim swędem wyczuł:-)
My wyczuliśmy, że pora nawiązać pogawędkę. Wpierw obgadaliśmy naszych lekarzy, potem przyszła pora na historyjki domowe, oj było śmiesznie (Pani mi tu mówi, że to musiało być wtedy gdy przez sen machałem ogonem)...
Zeszliśmy na tematy kulinarne, opowiadaliśmy sobie o tym co najlepszego zjedliśmy legalnie i nielegalnie i czego chcielibyśmy skosztować. Opowiedziałem Badzielcowi o kolońskiej golonce, zapalił się do tego pomysłu. Postanowiliśmy, że zjemy taką golonkę wspólnie, a jak okaże się, że smakuje tak dobrze jak wygląda, to zrobimy psie spotkanie z golonkami. Ten pomysł tak nas rozśmieszył, że tarzaliśmy się ze śmiechu w trawie:-). Pomyślałem, że chyba już Badzielec się mnie tak mocno nie lęka i miałem naprawdę dobry humor. A jeszcze trochę drogi było przed nami, bo choć o tym nie gadaliśmy, to wiedziałem, że zmierzamy w stronę jeziora nad którym mieszka Splendor. I już miałem się dowiedzieć co(i kto!) tam na nas czeka, gdy jakiś domowy dźwięk mnie zbudził...
Banalny koniec miłego snu.
czytałem, że na razie możesz Bady zjeść rosół i gotowaną kurę, ale może ślinka Ci poleci większa jak zobaczysz jaka golonka jest wspaniała:
no przyznajcie, że takie psie przyjęcie byłoby udane:-)
Dobrze, że Pani spisuje wyniki poszczególnych piłkarskich spotkań, bo już pozapominałem kto komu i ile strzelił bramek..To wszystko dlatego, że mało który mecz jest ciekawy i zlewają mi się w taki jeden długi mecz, tylko kolory ich ubrań się zmieniają.
Odnotujmy: Rumunia-Francja bezbramkowy remis, a to co tam sie działo na boisku to jedna wielka nuda, Pan nie wytrzymał tego i poszedł ze mną na łąkę. Wróciliśmy przed początkiem kolejnego meczu: Holandia-Italia(3-0). Wynik był zaskakujący, bo z powodu jakichś sentymentów P&P kibicowali Italii. Ale oni mieli jakąś niemoc a coraz brzydszy(opinia Pani)Ruud van Nistelrooy biegał tam gdzie trzeba, kopał we właściwym kierunku i z odpowiednią siłą..A holenderski bramkarz po zmianie fryzury skojarzył się Pani z znajomym z Chorzowa i nadziwić się nie mogła, że wyglądają tak podobnie.
Ja sie za mocno nie emocjonowałem. Drzemałem sobie czasem podsłuchując co tam P&P komentują między sobą. Przyznaję, że też byłem za Italią przez wzgląd na moje imię:-)
Ale skoro przegrywali, to pomyślałem, że lepiej sobie pospać niż się stresować..
Dziś rano zadzwonił Pan Doktor z Polski i dyskutował z Panią o moich łapach..byłem ciekawy co gadał ale nic nie słyszałem, moja ciekawość jednak została zaspokojona, bo Pani zaraz zadzwoniła do Pana i wszystko mu streściła:-)
Zrozumiałem, że czeka mnie kolejne rtg tylnych łap, jakoś będzie w końcu już to przechodziłem, a są gorsze rzeczy (biedny Badzielec, Splendor tez w leczeniu).
Mecz Hiszpania-Rosja był o tyle ciekawy, że było dużo bramek, dla Hiszpanii 4, a dla Rosji 1. Rosja jakaś niedobudzona czy co..
Wieczorem Grecja-Szwecja, początek był koszmarnie nudny, gwizdy publiczności mnie rozpraszały i nie wiedziałem gdzie się ułożyć na wylegiwanie. W końcu Ibrahimović przypomniał sobie, że jest utalentowanym szwedzkim piłkarzem i strzelił wspaniałą bramkę. Zrobiła się dobra atmosfera i wlazłem na kanapę do Pani, pokręciłem się chwilę i usnąłem tak mocno, że nawet nie zauważyłem kiedy skończył się mecz i, że leżę samotnie..Usiadłem, sprężyłem się i tygrysim skokiem znalazłem się na drugiej kanapie, bliżej Pani:-)
Gdy tak mocno sobie spałem miałem taki psi sen, śniło mi się, że spotkałem Badzielca. Nie pytajcie mnie jak to możliwe technicznie, bo tego mój sen nie pokazał mi.
Byliśmy na leśnej polance. Znużeni trochę leśną wędrówką odpoczywaliśmy przy pieńku.
(ale nie był to ten kawał drewna Pieńkowej Damy z Twin Peaks).
Badzielec zachowywał dystans, szanowałem to - w czasie drogi nie zbliżałem się więc za bardzo, a przy pieńku dzieliła nas szerokość mojej domowej kanapy.
W zasadzie to chciałem powąchać Badzielca i polizać go po sznupie na znak moich przyjaznych uczuć, ale chciałem też by się mnie nie wystraszył.
Odpoczywamy więc sobie, jęzory zwisają.. słychać odgłosy przyrody.
Psy czasem nie muszą wiele mówić, aby poznać czy drugi pies jest wart zaufania, my to wyczuwamy psim swędem. Nawet tak się potocznie czasem mówi - że ktoś coś psim swędem wyczuł:-)
My wyczuliśmy, że pora nawiązać pogawędkę. Wpierw obgadaliśmy naszych lekarzy, potem przyszła pora na historyjki domowe, oj było śmiesznie (Pani mi tu mówi, że to musiało być wtedy gdy przez sen machałem ogonem)...
Zeszliśmy na tematy kulinarne, opowiadaliśmy sobie o tym co najlepszego zjedliśmy legalnie i nielegalnie i czego chcielibyśmy skosztować. Opowiedziałem Badzielcowi o kolońskiej golonce, zapalił się do tego pomysłu. Postanowiliśmy, że zjemy taką golonkę wspólnie, a jak okaże się, że smakuje tak dobrze jak wygląda, to zrobimy psie spotkanie z golonkami. Ten pomysł tak nas rozśmieszył, że tarzaliśmy się ze śmiechu w trawie:-). Pomyślałem, że chyba już Badzielec się mnie tak mocno nie lęka i miałem naprawdę dobry humor. A jeszcze trochę drogi było przed nami, bo choć o tym nie gadaliśmy, to wiedziałem, że zmierzamy w stronę jeziora nad którym mieszka Splendor. I już miałem się dowiedzieć co(i kto!) tam na nas czeka, gdy jakiś domowy dźwięk mnie zbudził...
Banalny koniec miłego snu.
czytałem, że na razie możesz Bady zjeść rosół i gotowaną kurę, ale może ślinka Ci poleci większa jak zobaczysz jaka golonka jest wspaniała:
no przyznajcie, że takie psie przyjęcie byłoby udane:-)
8.06.2008
wygrane i przegrane
psia mać, jak to mówią czasem sobie psy
po wspaniałym zwycięstwie Roberta Kubicy w GP Kanady polscy piłkarze tradycyjnie nie pokonali niemieckiej reprezentacji:-(
stadion w Klagenfurcie wypchany polskimi kibicami, śpiewy, machanie szalikami, cuda na kiju i nic, NIC.
pomijając dwie stracone przez nas bramki...
a Pan chciał jutro iść dumny do pracy. czego tym naszym piłkarzom jeszcze brakuje by mogli wygrać?
jeszcze przed nami mecze z Chorwacja i Austrią (dziś Chorwacja wygrała z Austria 1-0) i trzeba myśleć pozytywnie(tak jak Pani zawsze myśli), że sobie jednak poradzimy i wyjdziemy z grupy.
Ach, powiem Wam, że wyścig więcej emocji we mnie wywołał, Pani z Panem nerwowo krążyli po mieszkaniu, nawoływali się, coś do siebie krzyczeli, biegali z pokoju do pokoju, jakieś piski - no cała masa emocji. Też je czułem i miejsca sobie znaleźć nie potrafiłem(musiałem za nimi chodzić i sprawdzać co jest grane).
Wczesnym wieczorem Pan zabrał mnie na pływanie, bardzo zadowolony byłem, ale musieliśmy wrócić przed 19.00, aby zdążyć na start bolidów w Montrealu.
Potem ta nerwówka, tu się położyłem, tam pobiegłem ale usiedzieć w jednym miejscu ciężko mi było. W końcu Robert Kubica otworzył szampana i chwila spokoju(czytaj:Pani i Pan zasiedli na kanapach oboje, w tym samym czasie).
Zmiana kanału i już biegi męskie po trawiastym boisku, o nie. .znów stresy?
cichcem i niespodziewanie włażę na wolna kanapę:-)
(lepiej na zdjęcia kliknąć, bo tak to jestem tylko czarną plamą)
patrzą na mnie zdziwieni, ale zero reakcji, więc posuwam się ku poduszkom, moszczę sobie wygodnie

i zapadam w drzemkę,
czasem jednym okiem zerknę na mecz, ale coś czuję, że z tego wydarzenia sportowego wielkiej radości nie będzie(pesymizm w stylu Pana).
Pomimo wszystko całkiem udany dzień:
-spacer z Panią typu"poszukiwania"
-niespodziewane wyjście nad jezioro
-wielkie emocje podczas wyścigu i zwycięstwo Roberta Kubicy
-udana drzemka na kanapie podczas meczu(hehehe)
to właśnie ta drzemka..głos komentatora mnie usypiał, leżało się wygodnie..trochę taki nudny filmik, ale to taka minuta błogości kanapowej
(19 min meczu -jeszcze wszystko wtedy było możliwe)
po wspaniałym zwycięstwie Roberta Kubicy w GP Kanady polscy piłkarze tradycyjnie nie pokonali niemieckiej reprezentacji:-(
stadion w Klagenfurcie wypchany polskimi kibicami, śpiewy, machanie szalikami, cuda na kiju i nic, NIC.
pomijając dwie stracone przez nas bramki...
a Pan chciał jutro iść dumny do pracy. czego tym naszym piłkarzom jeszcze brakuje by mogli wygrać?
jeszcze przed nami mecze z Chorwacja i Austrią (dziś Chorwacja wygrała z Austria 1-0) i trzeba myśleć pozytywnie(tak jak Pani zawsze myśli), że sobie jednak poradzimy i wyjdziemy z grupy.
Ach, powiem Wam, że wyścig więcej emocji we mnie wywołał, Pani z Panem nerwowo krążyli po mieszkaniu, nawoływali się, coś do siebie krzyczeli, biegali z pokoju do pokoju, jakieś piski - no cała masa emocji. Też je czułem i miejsca sobie znaleźć nie potrafiłem(musiałem za nimi chodzić i sprawdzać co jest grane).
Wczesnym wieczorem Pan zabrał mnie na pływanie, bardzo zadowolony byłem, ale musieliśmy wrócić przed 19.00, aby zdążyć na start bolidów w Montrealu.
Potem ta nerwówka, tu się położyłem, tam pobiegłem ale usiedzieć w jednym miejscu ciężko mi było. W końcu Robert Kubica otworzył szampana i chwila spokoju(czytaj:Pani i Pan zasiedli na kanapach oboje, w tym samym czasie).
Zmiana kanału i już biegi męskie po trawiastym boisku, o nie. .znów stresy?
cichcem i niespodziewanie włażę na wolna kanapę:-)
(lepiej na zdjęcia kliknąć, bo tak to jestem tylko czarną plamą)
i zapadam w drzemkę,
Pomimo wszystko całkiem udany dzień:
-spacer z Panią typu"poszukiwania"
-niespodziewane wyjście nad jezioro
-wielkie emocje podczas wyścigu i zwycięstwo Roberta Kubicy
-udana drzemka na kanapie podczas meczu(hehehe)
to właśnie ta drzemka..głos komentatora mnie usypiał, leżało się wygodnie..trochę taki nudny filmik, ale to taka minuta błogości kanapowej
(19 min meczu -jeszcze wszystko wtedy było możliwe)
flagi
Nasza flaga:
Poszedłem z Panią poszukać flag narodowych. Wiadomo, zawsze z takich okazji sportowych jak Mistrzostwa Świata czy Mistrzostwa Europy w piłce nożnej flagi wiszą. Ponoć w Polsce wiszą wszędzie, z prawie każdego okna?
Chcieliśmy sprawdzić jak to wygląda w Kolonii, w naszej okolicy. Pani powiedziała, że najlepiej iść na pobliskie blokowisko, bo tam powinno być dużo i to różnych flag.
Cóż, marnie, oj marnie. Ponoć dla Niemców dzisiejszy mecz z Polska jest bardzo ważny, prawie jak dla nas:-). Ale flag za wiele nie wisi, najwięcej przy samochodach, takich doczepionych chorągiewek, ale z okien i balkonów za wiele nie powiewa. Nawet tureckich czy włoskich nie dało się zauważyć. Pani mówi, że w Frankfurcie byłaby większa różnorodność.
A może ME dla Niemców nie są takie ważne??Albo nie wierzą w swoją drużynę:-)
Trochę tego co udało się nam znaleźć:
niemiecka razem z kolońską -
niemiecka na całkiem innym bloku niż ten poprzedni, samotna, w otoczeniu żadnej innej
przyroda za to niezawodna, zawsze znajdzie się interesujący okaz:
dom od strony Aachener Str., czyli takiej bardzo dużej i ruchliwej ulicy, w pobliżu innych wywieszonych flag nie było
inne bloki i znajoma flaga:
tu przykład samochodowych chorągiewek, niemiecko-włoska komitywa:

skromnie to wyszło, w naszym domu powiewa jedna flaga, polska, wywieszona przez nas! przyczepiona do okna znajdującego sie nad moim legowiskiem:-)
w naszym domu jest mało mieszkań, więc prawdopodobieństwo, że ktoś jeszcze jakaś flagę wywiesi jest małe, ale to zdumiewające, że w takich dużych blokach tak mizernie.
Dwa lata temu ponoć było całkiem inaczej, ale to wiem tylko z opowiadań, bo jeszcze mnie na świecie nie było:-)
a jak było?
http://www.kaleidoscope.pl/thumbnails.php?album=208
zdjęcia i z Frankfurtu i z Kolonii, w obu tych miastach 2 lata temu odbywały się mecze.
Poszedłem z Panią poszukać flag narodowych. Wiadomo, zawsze z takich okazji sportowych jak Mistrzostwa Świata czy Mistrzostwa Europy w piłce nożnej flagi wiszą. Ponoć w Polsce wiszą wszędzie, z prawie każdego okna?
Chcieliśmy sprawdzić jak to wygląda w Kolonii, w naszej okolicy. Pani powiedziała, że najlepiej iść na pobliskie blokowisko, bo tam powinno być dużo i to różnych flag.
Cóż, marnie, oj marnie. Ponoć dla Niemców dzisiejszy mecz z Polska jest bardzo ważny, prawie jak dla nas:-). Ale flag za wiele nie wisi, najwięcej przy samochodach, takich doczepionych chorągiewek, ale z okien i balkonów za wiele nie powiewa. Nawet tureckich czy włoskich nie dało się zauważyć. Pani mówi, że w Frankfurcie byłaby większa różnorodność.
A może ME dla Niemców nie są takie ważne??Albo nie wierzą w swoją drużynę:-)
Trochę tego co udało się nam znaleźć:
niemiecka razem z kolońską -
skromnie to wyszło, w naszym domu powiewa jedna flaga, polska, wywieszona przez nas! przyczepiona do okna znajdującego sie nad moim legowiskiem:-)
w naszym domu jest mało mieszkań, więc prawdopodobieństwo, że ktoś jeszcze jakaś flagę wywiesi jest małe, ale to zdumiewające, że w takich dużych blokach tak mizernie.
Dwa lata temu ponoć było całkiem inaczej, ale to wiem tylko z opowiadań, bo jeszcze mnie na świecie nie było:-)
a jak było?
http://www.kaleidoscope.pl/thumbnails.php?album=208
zdjęcia i z Frankfurtu i z Kolonii, w obu tych miastach 2 lata temu odbywały się mecze.
trochę sportu, trochę wspomnień
Rok temu byliśmy we Francji, a konkretnie w Normandii.
tu moje wspomnienia:
http://enzowy.blogspot.com/2008/02/normandia-2007.html
Dziś to już całkiem inaczej bym się w niektórych sytuacjach zachowywał, ale wtedy byłem jeszcze szczeniakiem. To zawsze jest dobre wyjaśnienie:-)
Tak mnie na wspomnienia naszło, bo Pan dziś przypomniał, że rok temu, też była pogoda jak dziś: zachmurzenie, deszcz, zła widoczność..Co tam, że pogoda była do niczego, wyjazd był udany. Jestem o tym przekonany, bo przecież w innym wypadku nigdzie już bym nie pojechał :-)
Zdjęciowe przypomnienie:
http://www.lhostellerie-bricquebec.com/English/presentation2.htm
bardzo przyjazny psom zamek, mogłem sobie tam wypielęgnowane trawniki zwiedzać do woli, a nawet zabrudzić:-)
główny powód naszego wyjazdu -rocznica D-Day
inne nasze zdjęcia nawiązujące do D-Day i Normandii:
http://www.kaleidoscope.pl/thumbnails.php?album=75

moje szaleństwo na plaży, bez umiaru, wszystko takie nowe i bardzo interesujące

spacer po mieście Rouen i kot, który mnie śledził -przeskakiwał sobie górą i jednocześnie nie spuszczał ze mnie oka..
i sklepik z smakołykami..tak przynajmniej myślę, bo tak apetycznie i zachęcająco to wygladało
A dziś wszystko upłynęło pod znakiem sportowych wydarzeń.
Zanim jednak rozgrywki sie zaczęły byłem sam w domu, ponad godzinę z dostępem do wszystkich pomieszczeń(oprócz sypialni). Wiem, że wcześniej to Pani i Pan mieli różne obawy, myśleli, że nie będę grzeczny i zrobię jakiś pogrom.
A ja i tak wybieram swoje legowisko lub kanapę i tam sobie śpię:-)
Pierwszy mecz trochę sobie odpuściłem, podczas pierwszej połowy Pan poszedł ze mną na łąkę, a wróciliśmy już po przerwie, Pani miała zadzwonić gdyby były jakieś bramki.
Szwajcaria - Czechy(0-1), nie żałowałem, że całości nie widziałem, bo ponoć był to dość nudny mecz.
Drugi, Portugalia - Turcja(2-0) zapowiadał sie o tyle lepiej, że dostałem zaproszenie na kanapę i leżałem sobie z Panią. Jak komentator sie gorączkował, to jednym okiem zerkałem w ekran..
W drugiej połowie coraz słabiej słyszałem komentatora, a coraz głośniej ponoć chrapałem. Nie wiem czy mogę to napisać, ale Pan na drugiej połowie też spał!
Pani twierdzi, że Turcja spokojnie mogła dać rady Portugalii i muszę jej wierzyć na słowo:-)
Oczywiście dziś to się będzie działo(już po północy to mogę pisać"dziś")..mecz Polska-Niemcy i wyścig F1 w Montrealu..końcówka wyścigu zahacza o początek meczu, ciekawe jak P&P to rozwiążą:D
Film z Normandii, występują konie w roli głównej, ja tylko wokalnie. Ale Danka ostatnio powiedziała, że miło się mnie słucha, wobec tego:szum wiatru, stukot kół i moje solo:-)
tu moje wspomnienia:
http://enzowy.blogspot.com/2008/02/normandia-2007.html
Dziś to już całkiem inaczej bym się w niektórych sytuacjach zachowywał, ale wtedy byłem jeszcze szczeniakiem. To zawsze jest dobre wyjaśnienie:-)
Tak mnie na wspomnienia naszło, bo Pan dziś przypomniał, że rok temu, też była pogoda jak dziś: zachmurzenie, deszcz, zła widoczność..Co tam, że pogoda była do niczego, wyjazd był udany. Jestem o tym przekonany, bo przecież w innym wypadku nigdzie już bym nie pojechał :-)
Zdjęciowe przypomnienie:
http://www.lhostellerie-bricquebec.com/English/presentation2.htm
bardzo przyjazny psom zamek, mogłem sobie tam wypielęgnowane trawniki zwiedzać do woli, a nawet zabrudzić:-)
główny powód naszego wyjazdu -rocznica D-Day
inne nasze zdjęcia nawiązujące do D-Day i Normandii:http://www.kaleidoscope.pl/thumbnails.php?album=75

moje szaleństwo na plaży, bez umiaru, wszystko takie nowe i bardzo interesujące


spacer po mieście Rouen i kot, który mnie śledził -przeskakiwał sobie górą i jednocześnie nie spuszczał ze mnie oka..
i sklepik z smakołykami..tak przynajmniej myślę, bo tak apetycznie i zachęcająco to wygladało
A dziś wszystko upłynęło pod znakiem sportowych wydarzeń.Zanim jednak rozgrywki sie zaczęły byłem sam w domu, ponad godzinę z dostępem do wszystkich pomieszczeń(oprócz sypialni). Wiem, że wcześniej to Pani i Pan mieli różne obawy, myśleli, że nie będę grzeczny i zrobię jakiś pogrom.
A ja i tak wybieram swoje legowisko lub kanapę i tam sobie śpię:-)
Pierwszy mecz trochę sobie odpuściłem, podczas pierwszej połowy Pan poszedł ze mną na łąkę, a wróciliśmy już po przerwie, Pani miała zadzwonić gdyby były jakieś bramki.
Szwajcaria - Czechy(0-1), nie żałowałem, że całości nie widziałem, bo ponoć był to dość nudny mecz.
Drugi, Portugalia - Turcja(2-0) zapowiadał sie o tyle lepiej, że dostałem zaproszenie na kanapę i leżałem sobie z Panią. Jak komentator sie gorączkował, to jednym okiem zerkałem w ekran..
W drugiej połowie coraz słabiej słyszałem komentatora, a coraz głośniej ponoć chrapałem. Nie wiem czy mogę to napisać, ale Pan na drugiej połowie też spał!
Pani twierdzi, że Turcja spokojnie mogła dać rady Portugalii i muszę jej wierzyć na słowo:-)
Oczywiście dziś to się będzie działo(już po północy to mogę pisać"dziś")..mecz Polska-Niemcy i wyścig F1 w Montrealu..końcówka wyścigu zahacza o początek meczu, ciekawe jak P&P to rozwiążą:D
Film z Normandii, występują konie w roli głównej, ja tylko wokalnie. Ale Danka ostatnio powiedziała, że miło się mnie słucha, wobec tego:szum wiatru, stukot kół i moje solo:-)
7.06.2008
emocje sportowe
Noc sie zrobiła, zaraz wyjdę na dwór załatwić co tam trzeba i znowu zapadnę w drzemkę, a raczej już w nocny-mocny sen.
Coś tu fruwa..wzmagam czujność i.. zadusiłem jęzorem, no nie chciałem, ale tak jakoś to zawsze z owadami wychodzi..

Od jutra zaczynają się sportowe emocje, dwa razy w ciągu dnia mecz piłkarski, chyba swoje popołudniowo-wieczorne spacery będę miał o wcześniejszej porze.
Powinienem swoje stanowisko jakoś oflagować, ale flaga narodowa jest jedna, a moich stanowisk naliczyłem 3.
-legowisko
-kanapa
-enzowy kącik
tak, to właśnie enzowy kącik, stary polar od Pana w poszewce ułożony z boku kanapy, przy wejściu do pokoju. Fotel zasłania mi tv, więc gdy chce coś pooglądać, to muszę ułożyć się przed fotelem, albo po prostu wprosić się na kanapy:-)
Ostatecznie flaga będzie na balkonie, tak sobie myślę. Oby mogła wisieć jak najdłużej:-)
Będę kibicował oczywiście polskiej reprezentacji, tak jak Pani i Pan. Oni mają i inne ulubione reprezentacje i co tam usłyszę w trakcie meczów, to na pewno tutaj napiszę. Zamierzam uczestniczyć jako kibic telewizyjny w tym piłkarskim turnieju. Chyba, że jakieś mecze Pani z Panem będą chcieli oglądać poza domem...
Ze sportu do tej pory najbardziej fascynują mnie jednak wyścigi Formuły 1.
W niedzielę właśnie będzie kolejny wyścig, w Kanadzie i są ogromne nadzieje związane z Robertem Kubicą:-). dziś na treningach był oba razy drugi.
wróciłem z nocnego wyjścia
senność mnie coś łapie, ale Pani poszła do kuchni, więc muszę asystować..tylko robiła sobie czerwoną herbatę:-(
to miejsce pod stołem, to dobry punkt obserwacyjny. obok mnie miejsce w dywanie wyżarte moimi własnymi, szczenięcymi zębami, a za mną mój ulubiony sznur

Teraz tylko stresuje mnie to, że ciągle pada , a miałem rano jechać na pływanie w jeziorze:-(
Winda kolejny dzień na naszym piętrze się nie chce otworzyć i muszę tymi krętymi, śliskimi schodami wchodzić piętro wyżej. zawsze jakoś to mnie pobudza i jeszcze dwa-trzy schody więcej i byłoby psie adhd:-)
Moje sutki w coraz lepszym stanie, zauważyłem, że opłaca mi się to smarowanie maścią, mam w bonusie z 20min gładzenia i masowania (aż sie maść wchłonie).
Wieczorem podczas takich przyjemności Pan na łokciu mojej przedniej łapy odkrył ohydnie spasionego kleszcza. Sprawnie mi go usunął, nawet nie poczułem. Słyszałem tylko, że był bardzo nażarty..Kleszcze miałem już w różnych miejscach, raz nawet w dość intymnym..:-)
idę się ułożyć na legowisko, leci taka spokojna muzyka (Massive Attack), dodatkowo szumi deszcz, będzie dobry sen.
a rano może będą jakieś wieści dobre z Bruklynu?
Coś tu fruwa..wzmagam czujność i.. zadusiłem jęzorem, no nie chciałem, ale tak jakoś to zawsze z owadami wychodzi..
Od jutra zaczynają się sportowe emocje, dwa razy w ciągu dnia mecz piłkarski, chyba swoje popołudniowo-wieczorne spacery będę miał o wcześniejszej porze.
Powinienem swoje stanowisko jakoś oflagować, ale flaga narodowa jest jedna, a moich stanowisk naliczyłem 3.
-legowisko
-kanapa
-enzowy kącik
tak, to właśnie enzowy kącik, stary polar od Pana w poszewce ułożony z boku kanapy, przy wejściu do pokoju. Fotel zasłania mi tv, więc gdy chce coś pooglądać, to muszę ułożyć się przed fotelem, albo po prostu wprosić się na kanapy:-)
Będę kibicował oczywiście polskiej reprezentacji, tak jak Pani i Pan. Oni mają i inne ulubione reprezentacje i co tam usłyszę w trakcie meczów, to na pewno tutaj napiszę. Zamierzam uczestniczyć jako kibic telewizyjny w tym piłkarskim turnieju. Chyba, że jakieś mecze Pani z Panem będą chcieli oglądać poza domem...
Ze sportu do tej pory najbardziej fascynują mnie jednak wyścigi Formuły 1.
W niedzielę właśnie będzie kolejny wyścig, w Kanadzie i są ogromne nadzieje związane z Robertem Kubicą:-). dziś na treningach był oba razy drugi.
wróciłem z nocnego wyjścia
senność mnie coś łapie, ale Pani poszła do kuchni, więc muszę asystować..tylko robiła sobie czerwoną herbatę:-(
to miejsce pod stołem, to dobry punkt obserwacyjny. obok mnie miejsce w dywanie wyżarte moimi własnymi, szczenięcymi zębami, a za mną mój ulubiony sznur
Teraz tylko stresuje mnie to, że ciągle pada , a miałem rano jechać na pływanie w jeziorze:-(
Winda kolejny dzień na naszym piętrze się nie chce otworzyć i muszę tymi krętymi, śliskimi schodami wchodzić piętro wyżej. zawsze jakoś to mnie pobudza i jeszcze dwa-trzy schody więcej i byłoby psie adhd:-)
Moje sutki w coraz lepszym stanie, zauważyłem, że opłaca mi się to smarowanie maścią, mam w bonusie z 20min gładzenia i masowania (aż sie maść wchłonie).
Wieczorem podczas takich przyjemności Pan na łokciu mojej przedniej łapy odkrył ohydnie spasionego kleszcza. Sprawnie mi go usunął, nawet nie poczułem. Słyszałem tylko, że był bardzo nażarty..Kleszcze miałem już w różnych miejscach, raz nawet w dość intymnym..:-)
idę się ułożyć na legowisko, leci taka spokojna muzyka (Massive Attack), dodatkowo szumi deszcz, będzie dobry sen.
a rano może będą jakieś wieści dobre z Bruklynu?
Subskrybuj:
Posty (Atom)








