7.04.2009

po doktorze

Byłem dziś u doktora, takie tam psie szczepienia.
Poczekalnia zapchana psami, kotami i ludźmi. Nie wiedziałem na kim się skupić najbardziej. Pan nawet chciał ze mną czekać na zewnątrz, ale zaparłem się łapami i zostaliśmy.
Jakoś mi się spodobało i już.
Pan doktor mnie pomacał, pozaglądał to tu to tam i na zakończenie dostałem zastrzyk. Szczerze mówiąc nic nie poczułem. To była szczepionka taka zbiorcza i chyba nawet Pan nie zapamiętał co wszystko w niej się mieściło:-)
Najważniejsze że odpowiednie naklejki znalazły się w moim paszporcie.
Za dwa tygodnie czeka mnie jeszcze antykleszczowe szczepienie.
Pamiętam jak byłem mały i kleszcze mnie zaatakowały .. długo nad okiem miałem ślad. Na szczęście w moim futrze łatwo znaleźć kleszcza, mamy też takie sprytne urządzenie co wyciąga tego robaka bezboleśnie i szybko.

http://www.stopodstrzalom.pl/
może i o smutnych wydarzeniach jest ta strona. ale warto poczytać, aby mieć świadomość, że nie zawsze wycieczka do lasu jest bezpieczna.

A może ktoś z Gliwic czy też okolicy wpadnie na taki koncert?
AnnaBlack jestem pewien, się ucieszy.

wieczór, a dalej 21stopni ciepła

Nie wiem czy mogę pisać dalej coś o wiośnie, bo jest już lato...

Tak, drugi dzień jest tak ciepło, że ludzie pozakładali na siebie letnie ubiory i tylko to kwestia chwili gdy gołe klaty i brzuchy pojawią się na ulicach.
A ja ciągle w tym samym futrze. Czarnym. Staram się pozbyć zimowej warstwy co powoduje lawinę narzekań Pani, szczególnie gdy odkurza.
Dziś poszedłem z Panią na długi spacer, całkiem nową trasą. Wróciłem naprawdę zmęczony, prawie dwie godziny chodzenia i starań by się z kulturą zachować.

Miałem wpadki, na przykład na balkonie w takim bloku zauważyłem zwierze, wyglądało ono jak jeż, tylko gigantycznych rozmiarów. Obszczekałem groźnie. Jeż totalnie mnie zignorował, a Pani wyśmiała. Ponoć był to gliniany jeż. No też coś.. Gliniany, gigantyczny jeż na balkonie..


Wczoraj na łące podsłuchałem pewną rozmowę i dowiedziałem się, że jest chętny na nasze obecne mieszkanie. Pan ogólnie zadowolony, tylko blok widoczny z balkonu mu nie pasuje. Nie rozumiem dlaczego. Ja, jak już pisałem uważam, że ten blok jest bardzo interesujący. Jakby ten pan nie miał telewizora, to mógłby siedzieć z kawą na fotelu na balkonie i obserwować co dzieje się w bloku i wokół niego.
Jedni tam mają taki duży telewizor, że doskonale od nas widać wszystko, tylko trzeba mieć wyobraźnię i samemu tworzyć dialogi.
W domu pojawiły się kartony. Kto wie czy już jutro nie będzie coś się z nimi działo. Jeszcze nigdy się nie przeprowadzałem więc jestem ciekaw jak to wygląda.
Pani i Pan to weterani przeprowadzek.
Ja muszę tylko pilnować by wszystkie moje zabawki zostały spakowane, miski i legowisko.

Jeszcze raz przyroda, Danka niebawem zobaczy te kolory bardzo wyraźnie:-)

4.04.2009

na materacu

Przez ostatnie dni moje legowisko było w innym pokoju, w sumie nie sprawia mi to większej różnicy w którym pomieszczeniu ono leży.
Wiadomo jednak, że ja w tym domu wstaję najwcześniej i z góry założono, że pewnie budziłbym Marcina, który spał na dmuchanym materacu w moim pokoju.
Nie poczułem się urażony tym założeniem gdyż jest ono prawdziwe:-)
Na pewno kusiłoby mnie sprawdzić na ile Marcin jest odporny na moje spojrzenie. Udawały mi się za to zaczepki mające na celu wspólną zabawę.
Czas jednak szybko biegł i piątek Marcin już wyjechał.
Pan wyjął taką zatyczkę z materaca i usłyszałem syk, jednak nie udało mi się zobaczyć co wywołało ten dźwięk.
Materac zrobił się nagle taki klapnięty, jakoś mniej atrakcyjny.
Jednak w jakiś niewytłumaczalny sposób mnie pociągał. Pani sobie czytała jakieś wiadomości, a ja cichutko ułożyłem się na materacu.

Senność mnie w momencie dopadła i niczym się nie przejmując uciąłem sobie konkretną drzemkę.
Pani jednak to wszystko sprzątnęła zaraz jak tylko się obudziłem i stamtąd zszedłem, szkoda, dobrego miejsca na sen nigdy za wiele.

3.04.2009

bardzo słoneczny dzień

Temperatura około 20-tu stopni, niebo praktycznie bezchmurne.
Rośliny wyraźnie ucieszone, bo nastąpiła eksplozja i kwitnie już wszystko co tylko może kwitnąć.
I Brittabella, która tak czeka na wiosnę może też w końcu doczeka takich widoków?:-)

Blady róż:
Biel złamana lekkim różem:
Biel typu masówka:
Biel delikatna:
Intensywny róż:
Biało-różowo:

31.03.2009

świnskie ryjki

Pan niedawno dzwonił z lotniska, tak myślę że lada chwila będą pod domem.
Już z Panią wszystko przygotowałem:-)
Od ranka drzemki miałem bardzo krótkie, musiałem przecież asystować przy robieniu kurczaka, sałatki z buraków i prosiaczych ciastek.
Te ostatnie wyszły bardzo wesołe. Sam bym je pożarł, ale ponoć psy nie jedzą ciastek?
Przepis:
http://mojewypieki.blox.pl/2009/03/Buleczki-swinki.html
To one w stanie surowym:
A tu już przyrumienione, prosto z pieca:
Teraz muszę Panią trochę pogonić, bo chyba zapomniała że należy mi się wyjście:-)
Dziś trochę po 7 Panią zbudziłem, nie dałem się zbyć i tak od tej siódmej się kręcimy po mieszkaniu, ja jako asystent wszystkiego tego co robi Pani.
Oboje jesteśmy niewyspani, ja bo nie miałem czasu rano pospać, a Pani czytała jakąś bardzo gruba książkę do bardzo późna..
Nic czekam już kiedy Pan będzie, ciekaw jestem jego opowieści.

30.03.2009

obrazki

Pan już jest w Salonikach. Słońce ponoć przygrzewa tam miło i jest bardzo przyjemna pogoda.
To dwa zdjęcia jakie Pan wysłał mailem dzisiaj, oba zrobione w sobotę, szczegółów brak:-)


tu trochę mnie jak się kręciłem po łące:




i zdjęcie na którym prezentuję swoją nowa obroże, tę pomarańczową z odblaskami w kształcie kości:

relaks na słońcu

na zdjęciu:i na filmie:


Ja się wygrzewam, a w tle odgłosy z KITy:-)

29.03.2009

różne wieści

Dziś Pan będzie nocował Klasztorze Gregoriou(Grigoriu).
Pokoik gościnny już przygotowany i twarde łóżka czekają by z nich skorzystać.
A sen na pewno szybko przyjdzie, bo niedziela dla pielgrzymów rozpoczęła się dość wcześnie, my tu przeżywaliśmy zmianę czasu, a tam już był sygnał pobudki. Parę godzin trwająca msza, a potem przejście właśnie do Gregoriou.
Wszędzie spokój, szum morza pogoda znacznie lepsza niż u nas.
Klasztor można zobaczyć tu:
http://www.sfaturiortodoxe.ro/muntele-athos/GRIGORIU.HTM

http://www.proarad.ro/athos-meteora/grigoriu.html

http://odysseus.culture.gr/h/2/eh251.jsp?obj_id=1554

http://www.mountathos.gr/active.aspx?mode=en{422167f0-7e69-44f8-8614-ea334bb85bb0}View

http://www.macedonian-heritage.gr/Athos/Monastery/Gregoriou.html

Dziś też inne emocje były, pierwszy w tym sezonie wyścig. Nic po treningach nie zapowiadało, że Robert Kubica w kwalifikacjach tak świetnie pojedzie!
Ruszył dziś z drugiej linii, z czwartej pozycji. Jego kolega z teamu daleko w tyle, choć tak mędrkował przed rozpoczęciem sezonu, no i odchudzać się nie musiał..
Wszystko świetnie szło, pozycja czwarta, nagle i trzecia z wielka szansą na jeszcze wyższą!
Trach... już prawie wyminięty Vettel uderza w Kubicę.. no żesz.....

Niemiec przeprosił Kubicę zaraz po kolizji. - To był głupi wypadek wyścigowy. Chciałbym przeprosił mój zespól, a także Roberta, bo wcale nie chciałem zakończyć w ten sposób swojej oraz jego jazdy w Australii - powiedział Vettel. "Jestem idiotą! Moje opony praktycznie nie istniały, a bolid nie miał przyczepności z torem. Powinienem był przepuścić Roberta" - kajał się po wyścigu kierowca Red Bulla.
Stewardzi Formuły 1 ukarali za ten incydent Vettela po wyścigu. W kolejnym GP Niemiec będzie cofnięty o 10 lokat na starcie. Karę nałożono także na jego zespół, który nakazał mu kontynuowanie jazdy uszkodzonym bolidem. Red Bull musi zapłacić 50 tysięcy dolarów.
gazeta.pl, dziennik.pl

Ha, ale to już od dawna wiadomo, że Vettel za mądry nie jest, dobrze że sam to zauważa.. Naprawdę łapy opadają..
Z tego wszystkiego inne wydarzenia sportowe były dla mnie marginalne i tylko sprawdziłem wynik w internecie, bo Pan był ciekaw, mówię tu o laniu w Belfaście:-)

Dzisiaj już za daleko z Panią nie chodziłem, pewnie dlatego, że jest jakaś przeziębiona i to sprawia, że ma mniejszą do mnie cierpliwość. Żeby jej pokazać swoje oddanie kładłem się blisko jej krzesła i raz bardzo mocno zasnąłem w takiej pozycji. Tak naprawde jak chce mi się spać, to każde miejsce jest dla mnie wygodnym.

Znalazłem pewną wiadomość w prasie. O biednej sarence, jakiś szaleniec osiem godzin trzymał ja w samochodzie typu maluch, niby twierdził że sarenka była nieżywa..

W piątek popołudniu do dyżurnego lubartowskich policjantów zatelefonował mężczyzna, który powiedział, że w jednym z samochodów w Łucka jest żywa sarna. Funkcjonariusze na miejscu potwierdzili, że na tylnym siedzeniu fiata 126p leżało leśne zwierzę. Kiedy zauważyli, że sarna resztkami sił próbuje się wydostać z zamkniętego pojazdu, natychmiast zaczęli szukać właściciela. Policjanci ustalili tożsamość właściciela samochodu, którym okazał się 25-letni mieszkaniec Ostrowa Lubelskiego. Mężczyzna tłumaczył funkcjonariuszom, że zauważył leżące na drodze zwierzę, które wyglądało na potrącone przez inny samochód. Kiedy stwierdził, że sarna nie żyje, położył ją na tylnym siedzeniu swojego samochodu i pojechał do pracy.
Funkcjonariusze ustalili, że zwierzę uwięzione było w aucie przez ponad 8 godzin. 20-kilogramowa sarna trafiła do lecznicy, gdzie została opatrzona, a następnie przekazana do pobliskiego schroniska dla zwierząt na obserwację. Teraz 25-letni właściciel samochodu będzie musiał wytłumaczyć, dlaczego o odnalezieniu zwierzęcia nie powiadomił odpowiednich służb. Za posiadanie zwierzyny leśnej bez zezwolenia grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
gazeta.pl

Brak mi słów by to skomentować.

28.03.2009

zmiana czasu


Dzisiaj Pan z Ouranoupoli http://www.ouranoupoli.com/ dotarł drogą wodną do Daphne, głównej osady Athos.
Stamtąd już Pan z kolegami kierowali się do klasztoru Simonos Petras.
http://www.macedonian-heritage.gr/Athos/Monastery/Simonos%20Petras.html
Tam dziś nocują. I z tego co wiem, to już od paru godzin śpią. Czas płynie tam inaczej.
Gdy my będziemy z Panią spać, Pan będzie już chyba na nogach..
Dziś zarządziłem pobudkę o 6 rano, nie chciałem być brutalny i użyłem tylko przyciągającego spojrzenia. Jest to metoda wymagająca cierpliwości, ale dająca zawsze efekt. Pani otworzyła jedno oka, zobaczyła mnie siedzącego obok łóżka i tak jakby się wystraszyła. Ale to dobrze, bo od razu wstała i poszliśmy na poranną przechadzkę.
Popołudniu zabrała mnie na taką inna łąkę, niedaleko stadionu. Jednak zanim tam doszliśmy to zrobiło się nerwowo. Tradycyjnie chciałem wąchać wszystko co się dało i co mnie zainteresowało, a Pani chciała abym po prostu szedł jak trzeba. W drodze powrotnej poczułem, że może faktycznie za bardzo dziczałem i szedłem wręcz perfekcyjnie. No prawie perfekcyjnie, może dlatego, że drugi raz nie chciałem słyszeć tych słów co już usłyszałem?:-)
Przed RTL-em całe połacie żonkili.
Bez proszenia usiadłem pozując, a nawet zrobiłem "waruj" uważając, że to też fajna pozycja do zdjęcia.

Wieczorem odebraliśmy paczkę z packstation, okazało się, że to przesyłka do mnie! W środku kości mające dbać o moje uzębienie i preparaty na wzmocnienie kości oraz dwie nowiutkie obroże! To już mam 3, daleko mi do tej ilości od charcików:-)
Tyle, że moje obroże to takie zwykłe są, z takiego samego materiału jak ta stara czerwona.
(tak się zyskuje określenie "stara")
Jedna z nowych też jest czerwona, a druga pomarańczowa i ma takie kości które chyba są troszkę odblaskowe.
Mam nadzieję niebawem się w nich zaprezentować.
Ponoć jak rano będzie 7.00 to faktycznie będzie już 8.00 Całkiem bezsensu!
Pani też nie jest zadowolona. A wstać trzeba w miarę wcześnie, aby zdążyć na początek GP Australia. Oby Robert Kubica mógł jutro siebie i kolegów oblewać szampanem.

To jeszcze ja przy trawniku z którego czuć było jakby fiołkami.
I na nim setki, a może i więcej, takich fioletowych kwiatków, wygląda to jak dywan.

27.03.2009

niedospany

Noc była długa.
Niby chciało mi się spać, ale jak w moim pokoju pojawił się materac to starałem się zachować czujność. Po nocnym wyjściu Pani przeniosła moje legowisko do dużego pokoju, trochę mnie to zdziwiło. To dlatego abym rano za wcześnie Marcina nie zbudził. Przecież ja bym go wcale nie budził, tylko obserwował z bliska..
Godziny w nocy mijały a nikt się jednak nie pojawiał, ja oczywiście byłem najmniej poinformowaną osobą(?) w tym domu.
Postanowiłem się zdrzemnąć, w końcu jakiś większy ruch by mnie i tak obudził. Pani i tak już siedziała w dużym pokoju na kanapie szukając czegoś zajmującego w tv, mogłem więc spać spokojnie - gdyby wychodziła musiałabym przejść obok mnie.
Sytuacja zmieniła się o 5 rano -Pani poszła spać, a wstał Pan. I jakoś tak chwil parę po tej zamianie przyjechał Marcin, oczywiście od razu poczułem przypływ energii i wszędzie było mnie pełno. On jednak poszedł spać do mojego pokoju zamykając drzwi:-)
Oj długo to nie pospał, bo trzeba było zjeść coś, przepakować się. Ja w tym pakowaniu też uczestniczyłem, mój nos był wszędzie, nowe zapachy mnie przyciągały. I znajomy zapach Draba.
Rachu ciachu i już ich nie było.
Jeszcze 10-tej nie było, a ja poczułem, że nie jestem wyspany. Pani też to poczuła:-)
I zasnęliśmy, każde na swoim legowisku.
Potem się trochę przewietrzyliśmy, a chwilę temu Pan dał znać, że już wylądowali w Salonikach.
Pogoda tam lepsza niż u nas.

Jesienne Saloniki:

Teraz jeszcze Pan z kolegami musi dotrzeć do Ouranopoli:
tez jesienny, listopadowy widok.
Czekam na dalsze wieści.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...