18.07.2010

nowe rośliny na balkonie

Na balkonie pojawiły się nowe rośliny, dla mnie była to spora niespodzianka, oczywiście miła.
Od razu Pani rośliny wsadziła do donic, ja wszystko bacznie obserwowałem, bo ponoć moja pomoc była niepotrzebna;-)

Oto palma, trochę kłuje, ale ja tego nie czuję za mocno, więc dumnie sobie przechodzę pod zwisającymi liśćmi. Nawet dziś długo pod palma spałem, choć ona wcale jakiegoś wielkiego cienia nie daje, ale po prostu miło tak mieć nad łbem kawałek zielonego.

A to bananowiec. Na razie jest dość niepozorny, ale one ponoć szybko rosną! Ciekaw jestem jak wielki nasz będzie i czy kwiaty na nim się pojawią, albo lepiej - jakieś banany!
Jeszcze dodam, że drzewko oliwkowe bardzo ładnie rośnie, to już drugie, poprzednie nie wytrzymało zimy(była wyjątkowo mroźna). Teraz już jest jedna mała, zielona oliwka widoczna!
Z małej sadzonki pomidora zrobił się krzak, a raczej krzaczek, ale co zdziwienie: jest pomidor, może lada dzień zacznie nabierać czerwonego odcienia?
Oleander rośnie jak szalony, kwiatów ma mnóstwo i wieczorem pięknie pachnie.
Jedyna róża, która przeżyła zimę też ma pączek i powinien być kwiat. Zresztą wszystkie rośliny z balkonu jakieś bujniejsze się zrobiły i chętnie koło nich leżę (a niektóre lubię wąchać).

Niedzielna drzemka na słońcu, w objęciach ulubiony piesek;-)

15.07.2010

frankfurckie króliki

Mój, a właściwie Pani, komputer na którym piszę swoje opowieści też ledwo sobie radził w te upały.
(pierwszy chłodniejszy od 3 tygodni dzień, a ja pisze jakby upały miały nie wrócić)
Wypiłem hektolitry wody, jak nigdy dotąd, spałem głownie na podłodze, na dworze człapałem najczęściej łapa za łapą. Po każdym spacerze chłodziłem się długi czas. Polewano mnie woda, okładano mokrym ręcznikiem;-)
Teraz optymistycznie myślę, że najgorszy upał już za nami??
Trzeba poczekać aż trawa znów nabierze koloru zielonego, aż drzewa i krzewy ożyją. Taki tydzień nocnych ulew byłby wskazany.
Wiem, że jest wielu zwolenników upalnego lata, dla mnie to jednak katorga.
Zastanawiałem się tez co piją króliki??
One przecież czerpią wodę z trawy i innej zieleniny którą pożerają. Już od dawna wszystko wysuszone, to jak one sobie z tym radzą? Niby tych królików u nas za dużo, ale głupio jeśliby cierpiały.

Króliki uchwycone przez Panią podczas naszego porannego spaceru(jeszcze wtedy trawa była normalna)


A to króliczki wieczorowe, mogłem tylko na zdjęciach pooglądać, bo w to miejsce gdzie one występują ja nie chadzam;-)

deszcz


szok, padało!

co więcej były różne wyładowania atmosferyczne. grzmiało i błyskało i to bardzo konkretnie.
wcale się nie bałem, siedziałem wtedy na balkonie obserwowałem i wdychałem rześkie powietrze;-)
na ile to poprawi sytuacje pogodową to nie wiem. nadal dość duszno. wszystkie rośliny z radością powitały deszcz i proszą o więcej (trawa nie jest zielona, jest żółta)

wspomniane błyskawice. tak naprawdę to wyglądało to znacznie groźniej!
dawno tylu błysków w różnych odcieniach fioletu i różowego nie widziałem.
(widok z naszego balkonu)

9.07.2010

zimo, zimo


Najbliższe dni zapowiadają się równie upalnie jak te które minęły.
A codziennie jest około 30-tu stopni:-(
Co pies z czarnym futrem ma zrobić by nie ugotować się, by nie czuć takiego zmęczenia..
Nawet jak wieczorem leżę sobie na balkonie, to nie odczuwam ulgi.
Teraz przydałoby się prywatne jezioro w zasięgu ręki, ewentualnie górski strumyk:-)
Taak, mieszkałbym w jakimś domku w górach, a za tym domem taki wesoły strumyk by sobie płynął. Zawsze zimny.
Wokół niego gęste krzaki, jakieś drzewa, które pozwalałyby poleżeć w cieniu. Wspaniale by było, ale tak nie jest.
Dziś leżałem na balkonie z mokrym ręcznikiem na grzbiecie, ręcznik był polewany wodą. Nawet nie drgnąłem, zadowolony byłem, że choć trochę chłodu czuję.
Dobrze, że w mieszkaniu kamienne podłogi, to zawsze przyjemniejsze niż dywan czy drewno.
W taką pogodę najlepiej powspominać zimę, śnieg i mróz:-)
od razu robi się jakby chłodniej;-)

krótki wyciąg ze statystyk bloga

Dawno już nie robiłem wyciągu ze statystyk. Pojawiło się trochę nowych rzeczy, jak również wiele powtórek. Tradycyjnie odmiana słowa labrador na wszystkie możliwe sposoby;-)
Już zdecydowanie najwięcej wejść z wyszukiwarek jest na hasła związane z psami, labradorami, enzo ferrari;-) i plotkami. Dziś wybrałem parę haseł. Wiele pominąłem, z tego względu, że jak je teraz wypiszę, to bez końca będą ludzie tu(przypadkowo) wchodzić, a odpowiedzi na swoje problemy u mnie nie znajdą;-). Potem rozczarowanie, że to tylko taka psia pisanina.

Hasła z wyszukiwarki -pisownia oryginalna.

psie sandały
tak, kiedyś napisałem o psim obuwiu, bardziej jako ciekawostkę niż, abym to polecał.
Jeszcze nie spotkałem psa, który na łapach miałby wspomniane psie buty. Chyba, że łapa była chora i było to coś na kształt buta chroniące opatrunek i ranną łapkę.
Ktoś chyba zwariował i wymyślił, że pies potrzebuje miliona zbędnych rzeczy.
Tak na rozsądek, na co psu buty? Przecież natura go wyposażyła sama w łapę(i poduszki), która doskonale sobie radzi w środowisku naturalnym.
Ktoś powie: ale jak są ostre kamyki, ściernisko, to pies pokaleczy łapy. A ja zastanawiam się po co pies ma chodzić po ściernisku, po co brać go na spacery gdzie zamiast leśnej ścieżki są ostre kamienie?
Ja sam biegam po naprawdę różnym terenie, po lesie, po kamieniach, po piachu, asfalcie,żwirze. Napotykam różne przeszkody, a to pokrzywy i osty, a to kamyczki wchodzące pomiędzy poduszki, a to szkło. Urazów i skaleczeń zero, można zaryzykować i powiedzieć, że mam szczęście, zgadzam się.
Mam nadzieję, że nigdy nie dostanę psich butów, inne psy śmiałyby się ze mnie na sto procent!
Jako pies mogę pozwolić sobie na jakąś strojną obrożę, chustkę na karku i tyle. Cala reszta jest po prostu zbędna. Wiadomo, że jak się pojawiają nowości, to wiele osób się zastanawia czy taki gadżet czasem się nie przyda. Niektóre rzeczy są całkiem fajne, na przykład taka turystyczna miska na wodę. Można ją poskładać i Pan może mieć schowaną np w kieszeni. Miska ta jest z specjalnego materiału, bardzo to wygodne. Myślę, co jeszcze mam z rodzaju "special for dogs";-)
Różne zabawki typu kong, kula smakula, piłka z takim czymś co pozwala daleko rzucić, świecąca piłka(to prezent akurat od Kare). Inne moje zabawki to sznurki i dziecięce maskotki i piłki, czyli nic specjalnego. Aa jeszcze mam światełko przy obroży na zimowe wieczory i poranki. Przy mojej czarności się przydaje;-)
Psim butom i ubrankom mówię zdecydowane NIE.
Na temat tego czy psom potrzebne są wdzianka polecam wpisy z bloga pana Roberta Drozdy:
http://drozdaipsy.blox.pl/2010/01/Czy-psy-marzna-Wczoraj-obejrzalem-w-wiadomosciach.html

http://drozdaipsy.blox.pl/2010/01/Po-moim-ostatnim-wpisie-nt-termoregulacji-u-psow.html

http://drozdaipsy.blox.pl/2010/02/Kiedy-psom-jest-zimno-Psom-jest-zimno-wtedy-gdy.html

co denerwuje labradora
Wiele rzeczy, naprawdę wiele;-)
Gdy okazuje się, że muszę zostać sam w domu. Fakt, że szybko zasypiam i po paru chwilach już mi żal, zdenerwowanie i smutek mijają. Ale ten moment gdy drzwi się zamykają, a ja zostaję sam, to nie jest miły.
Wuwuzela mnie denerwuje, bardzo. I inne tego rodzaju dźwięki, które słyszę, a nie widzę co to jest. Ostatnio w parku było słychać dźwięk saksofonu(tak mi Pani powiedziała), ale nie było widać skąd się bierze. W końcu odkryłem tego muzyka, stał w krzakach;-) i tam sobie ćwiczył, dziwnie trochę;-)
Denerwuje mnie gdy chciałbym coś zrobić, a słyszę "nie wolno", ale podejrzewam, że to wszystkie psy denerwuje, nie tylko labradory.
No i gdy Pani albo Pan gadają przez telefon nie zwracając na mnie uwagi. Ja trącam ich nosem, przynoszę maskotki, robię słodkie oczy a tu nic i nie.


czy labradory lubia zime
Bardzo. Zimą mógłbym bez końca siedzieć na dworze. Biegać, leżeć na śniegu, bawić się. Szczególnie jestem szczęśliwy jak zimą jest dużo śniegu. Zdecydowanie zima to dobra pora roku, w przeciwieństwie do lata. Dziś prawie 30 stopni ciepła, nie ma czym oddychać, po 5 minutach w parku czuję się zmęczony i gnam do cienia. Trawa i krzaki wysuszone.


taka mala taka czarna ruza dupom piosenka
To musi być jakaś wesoła piosenka;-)
Aż boję się jak brzmi jej cały tekst. Na pewno to nie jest piosenka o psach.

co zrobic ze starym kozuchem
futra stare co robic
Oczywiście ofiarować jakimś psom, które zrobią sobie z tego legowiska!
Futra z lisa może bym nie chciał, ale taki stary kożuch to byłby na pewno wygodny do spania.

czy to prawda ze czarne labradory wolniej rosna
Ciekawe. Wolniej niż? Normalnie rośniemy. To tak jakby zapytać czy blondyni rosną szybciej niż bruneci;-)


kimi raikkonen plotki
O, to niebawem może być temat u mnie poruszany. Wg najnowszych plotek Kimi może w przyszłym sezonie jeździć z Robertem Kubicą w Renault. Na razie to tylko pogłoski, wiadomo jak jest w F1, ciągle tam plotkują i w każdym tygodniu pojawiają się informacje i przypuszczenia kto, gdzie, kiedy i dlaczego. A potem jest całkiem inaczej;-). Ale wiadomo trzeba zainteresowanie kibiców jakoś wzbudzać, ruch w interesie musi być.
http://en.espnf1.com/f1/motorsport/story/22525.html

przebieranki dla labradorów
Bezsensu. Po co przebierać labradora? Czy labrador nie wygląda wspaniale w swoim własnym futrze? Czy labrador to jakiś pajac albo klaun, aby go przebierać? Mógłbym się przebrać gdybym szedł na jakiś bal przebierańców, ale słyszał ktoś o takim balu dla psów;-)


jak wygląda leniwy lablador
ja w maju 2007

I teraz zestaw tzw. celebrytów;-)
Też na moim blogu bywają, jak widać nie tylko ze względu na swoje osiągnięcia sportowe, aktorskie, muzyczne;-)

fernando alonso gładkie nogi
haha, chyba jednak nie;-)
podejrzewam, że ktoś raczej szukał gładkich nóg Cristiano Ronaldo:)
zdjęcia z google.com;-), na pierwszym jeszcze z czasów gdy Alonso jeździł w McLarenie, a na drugim z żoną, hiszpańską piosenkarką Raquel Rosario.

turecki bramkarz na twarzy
:-) od razu wiadomo o kogo chodzi
http://pl.wikipedia.org/wiki/R%C3%BC%C5%9Ft%C3%BC_Re%C3%A7ber


ralph fiennes nowe plotki
No tu się zdziwiłem. Skąd u mnie Ralph Fiennes?
I w dodatku plotki o nim? Nic mi się nie obiło o uszy nowego;-)


czy labradory wolę spać na uszku czy na podłodze
:D
Na uszku czasem śpię, na lewym albo prawym. I na podłodze śpię, teraz w upały nawet wolę podłogę niż legowisko.


www.gry zabijajonce
chyba smiechem.. sam nie wiem teraz czy lepsza taka gra czy:
grozny śonsiat


5.07.2010

lato w pełni


Chciałem trochę odświeżyć wygląd bloga, choćby dlatego że pojawiły się nowe ku temu możliwości. Jednak ciągle wydawało mi się, że coś jest nie tak jak trzeba.
Muszę sprawę na spokojnie przemyśleć, najlepiej wtedy gdy skończą się upały..
Dlatego na razie pozostawię taki tymczasowy szablon.
Czasem tak bywa, że chce się coś polepszyć, a w rzeczywistości się pogarsza.

Nie wiem jak radzić sobie z upałem. U sąsiada widziałem mały basen z wodą, ale był on przeznaczony dla Almy i pewnie jakbym tam znienacka wskoczył, to byłoby spore zamieszanie:-)
Sama Alma pewnie by piszczała jak zawsze gdy mnie widzi, choć czasem woła "Enzo Enzo", a jak odwracam łeb w jej stronę to piszczy. Pani twierdzi, że to okazywanie radości. Możliwe.
W parku trawa wysuszona, w zasadzie jest to siano. Ciekawe czym króliki się żywią w taką suszę, bo nie zauważyłem aby było ich jakoś mniej?
W domu szukam chłodnych kątów, ale jak jakiś znajdę i poleżę w nim z 30min, to już nie jest to chłodny kąt.
Na spacerach człapię łapa za łapą, niby radość że wyszedłem, a z drugiej strony czekam na chwilę by ułożyć się z dala od agresywnych promieni słonecznych.
Inna rzecz gdy na dworze dzieje się coś interesującego. Wczoraj spotkałem Dżeksona i zabawa była bardzo udana. On też zapoznał się z kłami Dżila i teraz oboje go(Dżila) unikami. Przykra sprawa..
Jakbym tak miał swój własny kawałek trawnika, na nim jakieś drzewo dające cień, parę krzaków i do tego basen w kształcie nerki, taki mały, nie do pływania a do leżenia.
To wtedy upalne lato wcale takie złe by nie było(może..)?

4.07.2010

Nero z Chorzowa

Nero z Chorzowa w ostatnim miesiącu bardzo podupadł na zdrowiu.
Różne paskudne choroby się do niego przyplątały i mu dokuczały. Od roku tęsknił też za swoim Panem, nie rozumiał dlaczego Pana nie ma i dlaczego musiał zamieszkać ze swoją Panią w innym miejscu. Z jego, psiego punktu widzenia gorszym. No bo swoje własne podwórko zawsze lepsze niż miejskie pokoje.
Poznałem Nero gdy bylem szczeniakiem, wtedy bawił się ze mną i okazywał mi sympatię.
W ub roku też się spotkaliśmy, ale już tak miło nie było i mam pod okiem pamiątkę z tego spotkania. Tak to między nami psami czasem bywa.

Te zdjęcia to właśnie z ubiegłego roku, 10-letni Nero, ale jak widać pełen werwy.
Przykro mi, że chorował i źle się czuł, nic już nie mogło mu pomóc.

Nero już jest w psim niebie(gdzieś takie miejsce musi chyba istnieć?), może już zapoznał się z jamnikiem Atonkiem i sobie opowiadają o przygodach ze swojego ziemskiego życia?

m.in. tu też pisałem o Nero:
http://enzowy.blogspot.com/2008/06/zanim-ja-sie-pojawiem-czii.html

30.06.2010

upał

Upał, po prostu temperatury jak w Afryce. Nie wiem sam co już mam z sobą zrobić.
Na balkonie duszno, w mieszkaniu jak na balkonie.
Szukam miejsc w których jest chłodno, ale naprawdę ciężko znaleźć.
Zrzucam futro jak szalony i staram się nie słyszeć co Pani na ten temat myśli.
Piję ogromne ilości wody, co skutkuje tym, że idę jeszcze w nocy na sikanie, bo mój pęcherz by z tym do rana nie wytrzymał(chyba).
Trawa wszędzie wysuszona. Nawet króliki jakieś otępiałe w parku.

Na balkonie jest przyjemnie dopiero późnym popołudniem i wieczorem, choć tylko dlatego, że po prostu słońce już tam o tej porze nie przygrzewa ;-)
Co wieczór Pani sprawdza prognozę pogody na kolejny dzień.
I nawet gdy pojawia się znaczek deszczu i burzy, to w rzeczywistości jest upał od 30 stp w górę:(
Czekam aż to się skończy, naprawdę. Deszczu, miłego, orzeźwiającego wiatru, na to czekam.
I jeszcze mój bambusowy design mnie coś denerwuje, wiedzę że są pewne niedogodności i powinienem nad tym popracować. Może gdy będzie o 10 stopni ciepła mniej?;-))))

brukselskie migawki

Przez parę dni byłem tylko z Panią. Pan pojechał do Brukseli, trochę tam przy okazji zrobił zdjęć, a ja wybrałem te, które mnie zaciekawiły z psiego punktu widzenia.

To mi wygląda na jakiegoś kota, no zdecydowanie kocicę. Najwyraźniej w Brukseli koty mają dla siebie specjalne rowery. Super.
To psy od bezdomnych, na zdjęciu ich(bezdomnych) nie widać, tylko część dobytku w reklamówkach. Psy pomimo wszystko widać, że mają nastrój na zabawę, myślę też, że są kochane przez swoich opiekunów.

Pan spotkał metalowego psa. Prezentował się na ulicy w różnych pozycjach. Takiego czegoś to jeszcze nie widziałem! Nie wiem co ten pies miał oznaczać, jakie jest jego znaczenie, dlaczego pilnuje tych słupków. Pan też nie wie;-)
Jak ktoś jest z Brukseli i wie co to za psy, to niech da znać:-)

Ładny obrazek chociaż bez psa;-)

Rzadko jem to co ludzi, mam swoją psią żywność. Jednak jak zobaczyłem te wesołe frytki, to aż ślina mi pociekła z apetytu.
Belgia słynie z piwa, czekoladek i frytek i coś czuję, że najbardziej polubiłbym te ostatnie.
Pan zajmował się jakimiś sprawami w Brukseli, a ja w tym czasie starałem się pilnować domu. Byłem czujny i gdy zaszła potrzeba to interweniowałem.
Były jednak chwile (Pani twierdzi, ze całkiem sporo czasu a nie chwile) kiedy się relaksowałem:
Potem Pan wrócił i zamiast rożka z belgijskimi frytkami dał mi podsuszoną bagietkę. Belgijską.
:-)
Oczywiście zjadłem z apetytem:D

28.06.2010

o Nancy



Chciałem napisać co się przydarzyło Nancy. Poznałem ją podczas ostatniego pobytu w Polsce i jak wtedy pisałem, jest ona małym psem, yorkiem.
Ponoć yorki są w Polsce bardzo popularne i (aż głupio mi to pisać) modne.
Nancy wyszła ze swoją młodszą panią, Karoliną na spacer. Do osiedlowego sklepiku wejść nie mogła, więc dosłownie na chwilę została sama. W tym czasie ją bezczelnie porwano.
Jakiś podły człowiek szybko ją wziął i uciekł.
Oczywiście nikt nic nie widział, można by pomyśleć, że Nancy rozpłynęła się w powietrzu i nigdy jej pod sklepem nie było.
Pani i Pan Nancy rozpytali kogo się dało, porozwieszali ogłoszenia i czekali na odzew.
I jedna osoba się odezwała, kobieta twierdziła, że oferowano jej yorka w "okazyjnej cenie". Po nitce do kłębka trafiono pod właściwy adres. Jednak nikogo tam nie było:(
Po wielu próbach nawiązania kontaktu w końcu się udało. Pan Nancy pomiędzy domami zauważył pieska w typie Nancy, pobiegł się upewnić. Szybko ją rozpoznał i zawołam, a Nancy jak szalona pobiegła w jego kierunku i wskoczyła mu na ręce.
Zaczął wypytywać tego człowieka, który z nią spacerował skąd mają psa. Cóż, tamten był tak zaskoczony, że nawet nie udawał iż jest prawowitym właścicielem..
Okazało się, że jeden pijak sprzedał Nancy innym pijakom (bez obrazy, to po prostu suchy fakt).
Gdy pojawiła się Pani Nancy i ucieszona ją zawołała, to obcy sam stwierdził "to chyba faktycznie jest wasz pies". Po sugestii, że jak ma jakieś wątpliwości to można je rozwiać na pobliskim posterunku policji sprawa została szybko zakończona. Obcy pan odszedł w swoją stronę, a Nancy zadowolona pojechała do swojego prawdziwego domu.
Tam została od razu wykąpana i poszła do weterynarza na kontrolę.
Na szczęście poza pchłami i ugryzieniami kleszcza nic nie było.
Jednak ten prawie tydzień poza domem był dla wszystkich stresujący.
Byłem zbulwersowany takim złodziejstwem. Inna rzecz, że taki złodziej to w ogóle się nie bal Nancy, bo ona jest mała i nie miała się jak obronić. Mnie chyba nikt nawet by nie próbował porwać, a jakbym tylko się zorientował, że ktoś ma takie podłe zamiary, to pokazałbym swoją groźną twarz! (mam taką, a co, nie jestem do końca takim potulnym misiem).

szczęśliwa Nancy na rękach swojej Pani:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...