04.10.2010

Dolcedo

Kolejna z małych miejscowości ukrytych w górzystym terenie, tyle, że dojazd dość prosty i szybki (z Imperii).
Ta miejscowość znana jest m.in z produkcji oliwy.
I jest opisana w jakimś niemieckim i holenderskim przewodniku dokładnie, bo było tam wiele osób z tych krajów, a w miasteczku były i napisy po niemiecku, co o czymś świadczy.
Były tam też takie znaki, oburzające..
Wiadomo, że sprząta się po psie, ja zawsze wszystko załatwiam w ukryciu(no chyba że znakuję teren), po mieście chodzę na smyczy, ale z tym kagańcem to ciężka sprawa.
Nigdy nie posiadałem i wierzę, że nigdy go nie będę posiadał!
Wkroczyłem więc do Dolcedo z sznupą swobodną. Nie pyskowałem choć miejscowe psy miały różne uwagi do mnie.
Spotkaliśmy inne psy, też będące turystami jak ja. Żaden nie miał kagańca, a niektóre z nich były ode mnie większe i groźniejsze.
Jednak dość szybko przeszliśmy przez miasteczko, najwyraźniej nie miano do mnie zaufania..
pewnie spodziewano się, że będę uciążliwy jak w Menton:-)))))
A ja nic, nawet na placu przed kościołem leżałem spokojnie, nie okazując żadnego zniecierpliwienia.
Podano wodę, to się napiłem..
A to jeszcze najpopularniejsze drzewo na Riwierze, oprócz palm i bananowca: figowiec!
Na każdym kroku spotykałem, nawet mnie owoce figi zainteresowały i mam wrażenie, że mogłyby mi zasmakować.
To drzewo rośnie wszędzie, dosłownie..
I jeszcze rzut okiem na miasteczko, naprawdę bardzo małe, ale i malownicze.


http://en.wikipedia.org/wiki/Dolcedo

5 komentarzy:

  1. Enzo, wspaniałe te Twoje podróże :-) A już fotka na tle morza w poprzednim poście wręcz gwiazdorska!:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. dziekuje, tak siedzialem wypatrujac Pana, gdzies tam sie krecil w okolicy;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog !!
    bardzo lubię go czytać.

    Dziękuję za komentarz u mnie na blogu. Oczywiście dodaje już Was do linków.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina.

    www.biglovemydogs.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Enzo - ja Ci tak cichutko zazdroszczę tych przygód i całej tej niesamowitej podróży. I nadal niezmiennie podziwiam za kulturę osobistą i wielkie wyczucie sytuacji. Jestem pewna, że Aron z całym impetem chciałaby wejść do kościoła i wszelkich innych zakazanych miejsc. A Ty - zawsze zachowujesz się stosownie i przykładnie. Piękne zdjęcia. Wszystkie te miejsca to są zjawiskowo cudne , a z uwagi na niemałą jednak odległość - architekturę , klimat i tym samym roślinność - to są przede wszystkim egzotyczne. Ale TY Mój Drogi we wszystkich tych miejscach jesteś ich największą Atrakcją (:

    OdpowiedzUsuń
  5. Paulina, ja do Was tez zagladam, a Wasz blog pojawia sie u nas w aktualizacjach, pozdrawiam:-)

    Ivon, ja czasem wlasnie chcialbym wejsc wszedzie, a jak wyczuje jakis zapach atrakcyjne dla mojego psiego nosa, to ciezko mnie ruszyc..
    Ponoc trudno ze mna sie spaceruje po terenie miejskim, dlatego juz nie jezdze we wszystkie miejsca, tylko zostaje sam, w tym czasie sobie spie;-)
    jak sa miejsca zakazane dla czworonogow, to ja np z Pania zostaje na zewnatrz, a Pan wchodzi sam. Albo odwrotnie. Czasami nie jest latwo;-)))

    OdpowiedzUsuń

napływ spamu spowodował, że została włączona moderacja, prosze o wyrozumiałość

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...