Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swiss. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swiss. Pokaż wszystkie posty

14.03.2011

Matterhorn, czyli gdzie NIE byłem


Nie pojechałem na wycieczkę do Zermatt, to mnie aż tak nie zmartwiło, bo już tam kiedyś byłem i jakoś nie czułem potrzeby łażenia po tym miasteczku ponownie. Fakt, że z każdej strony widać góry ale jest na ulicach dość tłoczno;-)
Zostałem więc w Grengiols i spałem sobie wdychając aromat kominkowego drewna..
Potem jednak obejrzałem zdjęcia i okazało się, że Pani i Pan pojechali sobie na Gornergrat, kolejką zębatą. Szczyt ów leży pomiędzy dwoma lodowcami: Gornergletscher i Findelgletscher, a z punktu widokowego można zobaczyć ponad 20 czterotysięczników m.in. Monte Rosa, Matterhorn. Trochę byłem więc rozczarowany, że też tam nie byłem. Ponoć warunki atmosferyczne na Gornergrat w tym dniu były trudne(mocny wiatr), ale i tak żałowałem.

Pociąg dojechał do stacji, w tle widok znany nie tylko wielbicielom Toblerone:
http://www.gornergratbahn.ch/de/Pages/default.aspx
Matterhorn w wielu odsłonach, wszystkie zdjęcia zrobione tego samego dnia, w krótkich odstępach czasowych, widać po nich jak zmieniała się pogoda:
Na szczycie znajduje się obserwatorium astronomiczne. Hotel też, ale takie obserwatorium jest znacznie ciekawsze..http://www.ifjungo.ch/gornergrat/

Gdy nie wiało i śnieg nie walił po oczach, to widoki były takie, że po prostu nie szło się napatrzeć.
Też bym chciał mieć takie zdjęcie!

Wspomniana zamieć śnieżna, czyli chwile w których ponoć łeb urywało, trudno było złapać oddech, a aparat fotograficzny pokrywał się lodem..
Gornergrat 3089 m.n.p.m
Pierwsza elektryczna kolejka zębata w Szwajcarii (1898 r.)
Najwyżej położona na wolnym powietrzu stacja kolejki zębatej w Europie (3089 m)
Lodowiec Gornergletscher, drugi pod względem długości w Alpach

8.03.2011

pierwszy rzut okiem

Cały tydzień pomieszkiwałem w małej górskiej wiosce, chyba tak można Grengiols określić.
http://www.grengiols.ch/gemeinde%20grengiols/index.htm
W dodatku nasz domek był poza centrum tej miejscowości. Nocami słychać było ciszę.

Po przyjeździe poszedłem na rozpoznanie terenu, co mnie ucieszyło to tu i ówdzie leżało trochę śniegu, od razu pobrykałem sobie. Wyczułem też różne zwierzęta, ale nie były w zasięgu mojego wzroku.
Wieczorem Pan rozpalił w piecu(kominku?), oczywiście to musiałem dokładnie obserwować, trochę wątpiłem w to, że ogień tak od razu się pojawił, ale tak się stało!
To w sumie była po spacerze i polowaniu na misia największa atrakcje tego pierwszego dnia.
Potem już aż tak nie interesował mnie piec, ale wiadro z szczapami drewna bardzo;-)

Swoje turystyczne legowisko miałem pod oknem, nawet to miejsce mi się podobało i chętnie tam spałem.

15.03.2010

śniezne klimaty

Wiosna już widoczna, można więc powspominać śnieg;-)
Na żadnym zdjęciu się w tym wpisie nie pojawię.
Ponieważ nie jeżdżę na nartach nie byłem zabierany na lodowiec i trasy narciarskie.
Oglądając zdjęcia to żałuję, jakoś bym wytrzymał w tej kolejce wysokogórskiej(tak mi się wydaje)
Przestrzeń..spokój..
po prostu poranek.

Chwila przerwy :-)

Można posiedzieć na słońcu..albo coś zjeść i wypić gapiąc się na górskie szczyty.
\No nieeee!!
To jednak pies może sobie tam wjechać i łazić??
Jestem lekko oburzony, że na tym zdjęciu to NIE ja.

Szwajcarskie zwierzęta są bardzo wysportowane:Potrafią się zachować w każdej sytuacji;-)

15.03.2008

sobotnio






Właśnie wróciłem z Panem z lasu. Poszalałem ile się dało, zrobiłem mega adhd, Pan stanął na boku i szczęśliwie się nie wtrącał:-)
Teraz muszę odpocząć..
Słyszałem,że dziś będziemy mieć długi dzień, bo w Australii jest wyścig F1 i będziemy kibicować Robertowi Kubicy.
Dlatego zrobię sobie teraz solidne spanie, żeby później wiedzieć co się dzieje.
Jeszcze tylko napisze o takich szwajcarskich jeziorach Thunersee i Brienzersee, pomiędzy nimi leży miasto Interlaken. Koło tego dużego( Thunersee) tylko przejechaliśmy, ale przy Brienzersee się zatrzymaliśmy. Woda była tam przejrzysta i naprawde wspaniała, chciałem tam wskoczyć ale się nie udało. Brzeg w miasteczku nie był dostosowany do tego, tylko jakieś statki mogły sobie tam podpływać. Bardzo żałuję, bo mogłaby to być świetna przygoda takie pływanie w górskim jeziorze.
A tak tylko stałem na brzegu i spoglądałem w dół, a Pani i Pan w dal.
A obok stał metalowy kozioł, pokażę go na zdjęciu. Kozioł ma stały widok na wodę i góry.
Zanim tam dojechaliśmy, to nasz samochód jechał na platformie pociągowej. Tak ponoć w Szwajcarii dba sie o czyste powietrze. Na ulicach praktycznie nie ma tirów, jadą przez Szwajcarię pociągiem:-).
Nasza platforma pociągowa jechała tunelem, było ciemno i uciąłem sobie krótką drzemkę.
Teraz też chyba powinienem.
Na zdjęciu jest też Robert Kubica z niemieckiego, ubiegłorocznego wyścigu F1.
Wtedy pierwszy raz byłem długo sam w domu, z nudów spałem:-)

11.03.2008

Chateau Mercier i Selika







Pomyślałem, że może ktoś chciałby zobaczyć jak wyglądał ten zamek, którego pilnował metalowy pies:-)
Tam była też hodowla ptaków o nazwie paw. Nie pozwolono mi jednak bliżej sie z nimi zapoznać. Winnych krzaków też szarpać nie mogłem. Ale za to podlałem parę drzew w zamkowym parku.
My przez ten tydzień mieszkaliśmy w domu nazwanym Selika. Znajdował się na zboczu doliny Rodanu. Rozumiecie, za każdym razem dojazd serpentynami górskimi. Ale widok mieliśmy wspaniały. Czasem z Panią stałem na brzegu drogi i obserwowaliśmy dolinę.
to link do Seliki:
http://www.ferienwallis.ch/index_2003.htm
i oprócz zamku dorzucam zdjęcia z okolicy gdzie mieszkaliśmy.

wróciłem:-)






Już w niedzielę byliśmy w domu, ale musiałem odespać podróż i nacieszyć się swoimi domowymi miejscami.
Słyszałem, że na wyjeździe będę mógł tarzać sie w śniegu, ale nic z tego nie wyszło. Śnieg był tylko wysoko w górach, a ja cały czas przebywałem w dolinie:-)
Od rana chodziłem po lesie lub obcych mi miasteczkach, starałem się poznać te wszystkie nowe zapachy..ale nie spotkało się to z większą akceptacją Pani. Nie mogłem więc obwąchać wszystkiego tak dokładnie jak zaplanowałem. Ale i tak prowadziłem różne obserwacje, nawiązywałem kontakt wzrokowy z innymi psami, czasem nawet sie obwąchiwaliśmy. Wiele osób całkiem mi obcych sie do mnie uśmiechało i zagadywało.
Po powrocie do górskiego mieszkania wylegiwałem się na swoim legowisku i na tamtejszej kanapie. Miałem na niej swój ręcznik i tam mogłem sie położyć. Chętnie z tego korzystałem, bo lubię mieć miękko i wygodnie. Dyskomfort powodował u mnie jedynie kot przechadzający się po tarasie, bardzo mnie to denerwowało i raz nie wytrzymałem i obszczekałem go. Kot nic z tego sobie nie zrobił i nadal przemykał po naszym tarasie..bardzo mi koty na nerwy działają. Sam nie wiem dlaczego. Chyba koci zapach nie należy do moich ulubionych. Nigdy sie nie zgodzę na to, aby z nami zamieszkał kot, Pani i Pan chyba na taki pomysł nawet by nie wpadli. I hope.
:-)
W Szwajcarii ludzie gadali w różnych językach, szło zgłupieć!

W kolejnych wpisach skupię sie na naszym pobycie w bardzo czystym i przyjaznym kraju jakim jest Szwajcaria. Nie uwierzycie, ale tam my - psy jesteśmy bardzo szanowani.

Na zdjęciach śnieżne chwile, wiosenny kwietny motyw( ma on świadczyć o mojej dużej wrażliwości), oraz ja na swoim legowisku. Z butem Pani, musiałem go jednak oddać, a nie miałem złych zamiarów względem niego, chciałem tylko sobie z nim poleżeć..

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...