Nawet u mnie na blogu królują już wiosenne obrazki. Jednak ja szybko wrócę do wspaniałej zimy jakiej doświadczyłem na początku marca w Gryzonii. Byłem tam się relaksować na cały weekend i przez ten czas non stop padał śnieg! Widziałem tyle śniegu ile nigdzie tej zimy!!!
Po prostu cud jakiś i sam w to nie wierzyłem, że mogę poharcować po zaspach śnieżnych.
Było tak pięknie, że nie potrafiłem przestać się cieszyć. Jedyny zgrzyt był taki, że zrobiono mi awanturę o drzemkę na łóżku. Cóż, naprawdę myślałem, że te pierzyny to specjalnie dla mnie. Było tak miękko i przyjemnie. I pomimo tego, że zdążyłem zeskoczyć na czas, to moja obecność na łóżku została odkryta. Nie wiem jakiem cudem?? Ale nie wypierałem się, trudno.. wziąłem te pretensje na klatę. Trochę byłem zawiedziony, bo jak już zostawałem sam w pokoju i nikt inny wtedy na tym wspaniałym łożu nie leżał, to czemu nie mogłem ja wtedy tam się wylegiwać?
Cóż to jedno z tych pytań bez odpowiedzi.
Spacery za to bardzo mnie satysfakcjonowały. A lekki mróz kompletnie nie przeszkadzał.
Najlepsza niespodzianka przyszła nocą: spadła gigantyczna ilość śniegu i dodatkowo prawie cały kolejny dzień padało! Na spacerach mogłem się poczuć prawie jak bałwan, bo płatki chwilami leciały ogromne. Była idealna cisza, wszędzie biało i tak przytulnie. Bardzo lubię zimę!
Vals w śniegu:
I górka śniegu zwiezionego rankiem z pobliskich ulic.
I ja - happy Enzuś;-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alpy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alpy. Pokaż wszystkie posty
25.03.2016
27.12.2014
Śnieg
Mój pierwszy śnieg tej zimy! Jednak nie w Adlikonie - pojechałem do Alt St.Johann, w góry. Już po drodze zrobiło się śnieżnie, a na miejscu była taka prawdziwa zima. Oczywiście wpierw musiałem odbyć przejażdżkę kolejką. Cóż, udawałem, że podziwiam widoki, a tak naprawdę to już czekałem aż będziemy na górzę. Nie, nie boję się, ale w tych małych wagonikach czuć, że się po prostu wisi w powietrzu! W dodatku nieco duło i chybotało nami.
Szczęśliwie wjechaliśmy i już mogłem zająć się śniegiem.
Wszędzie było dużo śniegu, dużo czyli tyle, że łapy się mi w nim zapadały. Biegałem bez umiaru, w lewo, prawo, kółka, rycie sznupą w śniegu, kopanie łapami, wszystko co tylko się dało.
Pogoda była jednak średnia: pięknie padał śnieg, ale poza tym zachmurzenie i wiatr. Żadnych wspaniałych alpejskich widoków nie było. Ledwo co było widać zarysy choinek.
Komu jednak by takie szczegóły przeszkadzały jak śniegu pod dostatkiem? Znalazłem wspaniały kij i z nim wszędzie biegałem, albo leżałem w śniegu, czasem zakopany aż po pas:-)
Potem powrót na dół, miasteczko też we mgle..
Szczęśliwie wjechaliśmy i już mogłem zająć się śniegiem.
Wszędzie było dużo śniegu, dużo czyli tyle, że łapy się mi w nim zapadały. Biegałem bez umiaru, w lewo, prawo, kółka, rycie sznupą w śniegu, kopanie łapami, wszystko co tylko się dało.
Pogoda była jednak średnia: pięknie padał śnieg, ale poza tym zachmurzenie i wiatr. Żadnych wspaniałych alpejskich widoków nie było. Ledwo co było widać zarysy choinek.
Komu jednak by takie szczegóły przeszkadzały jak śniegu pod dostatkiem? Znalazłem wspaniały kij i z nim wszędzie biegałem, albo leżałem w śniegu, czasem zakopany aż po pas:-)
Potem powrót na dół, miasteczko też we mgle..
26.08.2014
sierpień w Alpach
Pomimo, że często teraz pada, chmurzy się i piękne widoki są w ukryciu warto pamiętać, że nadal jest lato. Lasy nadal zielone i jeszcze nie widziałem zażółconych liści. Postanowiłem zaprezentować trochę alpejskich widoków z kantonu Uri.
Na pierwszy ogień miasteczko Altdorf .
Główny punkt, to pomnik Wilhelma Tella z synem. To właśnie w Altdorf miało miejsce słynne strzelanie z kuszy(lub łuku) do jabłka .
Widok z wieży (można wejść za darmo)przy której stoi pomnik Wilhelma Tella:Charakterystyczna flaga kantonu Uri:
szyld informujący gdzie można zakupić coś na grilla:
A teraz już zapraszam do obejrzenia zielonych łąk, już w większości pustych, krowy zeszły nieco niżej.
Widoki z trasy w stronę przełęczy Klausen i kantonu Glarus.
18.07.2014
ponownie o krowach
Jak wiadomo, gdzie się pies w Szwajcarii nie ruszy tam może spotkać krowę. Albo i całe stado. Krowy bywają jednak naprawdę bardzo różne. Oto jakie spotkałem podczas minionego weekendu.
Krowa Milka z Livigno. Co ciekawe reklamowała Calandę(napój) a nie czekoladę.
Drewniana krowa reklamująca sklep z antykami, również w Livigno. Udało mi się ja uchwycić samotną, w ciągu dnia jest po prostu oblężona - każdy chce sobie zrobić z nią zdjęcie. Jednak jest pewien zakaz: nie wolno na nią wchodzić.
Wesoła krowa w Zernez, czyli jak wykorzystać starą wannę. Wg mnie bardzo fajny pomysł!
A teraz już pora na stadko i to niemałe! Za przełączą Forno jest wielkie pastwisko. Z małym źródełkiem wody, z choinkami pomiędzy które w upalne dni można wejść poszukując cienia. Ogromna przestrzeń na której żyje kolorowe stadko.
I jest tu krów do wyboru, do koloru! Czyż trójkolorowa nie jest zachwycająca? Jeszcze takiej krowy nie widziałem, dla mnie to Miss tego stada!
Tu czarnulka, całkiem pokaźna.
Oraz szef tego stada...
który sprawdzał czy wszystko u Czarnulki w porządku;-)
Dał też głos, a wierne krowy mu odpowiedziały.
A to młodzież, też urocza, Wice Miss.. Tak naprawdę wszystkie ładne i interesujące. Trudno wybrać, która najpiękniejsza. Miło było je przez chwilę poobserwować, wyglądały na chętne do zawarcia znajomości, ale czuję przed nimi respekt i wolę być w bezpiecznej odległości!
Krowa Milka z Livigno. Co ciekawe reklamowała Calandę(napój) a nie czekoladę.
Drewniana krowa reklamująca sklep z antykami, również w Livigno. Udało mi się ja uchwycić samotną, w ciągu dnia jest po prostu oblężona - każdy chce sobie zrobić z nią zdjęcie. Jednak jest pewien zakaz: nie wolno na nią wchodzić.
Wesoła krowa w Zernez, czyli jak wykorzystać starą wannę. Wg mnie bardzo fajny pomysł!
A teraz już pora na stadko i to niemałe! Za przełączą Forno jest wielkie pastwisko. Z małym źródełkiem wody, z choinkami pomiędzy które w upalne dni można wejść poszukując cienia. Ogromna przestrzeń na której żyje kolorowe stadko.
Tu czarnulka, całkiem pokaźna.
Oraz szef tego stada...
który sprawdzał czy wszystko u Czarnulki w porządku;-)
Dał też głos, a wierne krowy mu odpowiedziały.
A to młodzież, też urocza, Wice Miss.. Tak naprawdę wszystkie ładne i interesujące. Trudno wybrać, która najpiękniejsza. Miło było je przez chwilę poobserwować, wyglądały na chętne do zawarcia znajomości, ale czuję przed nimi respekt i wolę być w bezpiecznej odległości!
17.07.2014
w Livigno
I już pojawia się Livigno. Niby takie zagubione w górach, na końcu wszystkiego, a jednak gwarne i pełne ludzi. Jak ktoś chce poczuć w miasteczku spokój, to musi jak ja, wstać o 6-7 rano i iść na przechadzkę. Wtedy jest cisza, pusto i spokojnie. Gdy tylko zostaną otwarte sklepy zaczyna się po prostu młyn. Od razu dodam, że pomimo tego, Livigno to ładne miejsce!
Livigno to przede wszystkim bardzo popularny kurort narciarski, dodatkowo to strefa wolnocłowa. Polecam ten WPIS
Jest tu mnóstwo sklepów z wszystkim, pensjonatów, restauracji itd. Miejscowość jest bardzo przyjazna psom, często stoją przy sklepach miski z wodą, z daleka widoczna tabliczką informacyjną. Podczas spacerów spotkałem całą gromadę pobratymców;-)
Te wszystkie zdjęcia to z porannych moich wyjść. Potem już na chodnikach i uliczkach wyglądało inaczej, a lokale i wyciągi, place zabaw itd odpalały muzykę robiło się zdecydowanie głośniej.
W niedzielny poranek poszedłem z Panią oglądać wyścig kolarski. Wypatrywaliśmy w nim Pana;-))
Wyścig jechał z Zernez, przez przełęcz Bernina i kończył się też w Zernez.
Na trasie w Livigno z kibiców bylem ja i Pani, inni chyba jeszcze pochrapywali w swoich łóżkach.
Troszkę się nudziłem, bo tak szybko wszyscy mi migali przed oczyma, że nie potrafiłem się skupić na wypatrywaniu. Siedziałem więc lub leżałem robiąc smutne minki. Miały one głównie Pani sugerować, że śniadanie czeka!!! Niestety, taki właśnie jestem, wpierw micha potem reszta.
A tu jeszcze hotelowa fotka. Najbardziej byłem zadowolony z balkonu! Duży i z dywanikiem, jak nie padało, to sobie tam leżałem.
Livigno to przede wszystkim bardzo popularny kurort narciarski, dodatkowo to strefa wolnocłowa. Polecam ten WPIS
Jest tu mnóstwo sklepów z wszystkim, pensjonatów, restauracji itd. Miejscowość jest bardzo przyjazna psom, często stoją przy sklepach miski z wodą, z daleka widoczna tabliczką informacyjną. Podczas spacerów spotkałem całą gromadę pobratymców;-)
Te wszystkie zdjęcia to z porannych moich wyjść. Potem już na chodnikach i uliczkach wyglądało inaczej, a lokale i wyciągi, place zabaw itd odpalały muzykę robiło się zdecydowanie głośniej.
W niedzielny poranek poszedłem z Panią oglądać wyścig kolarski. Wypatrywaliśmy w nim Pana;-))
Wyścig jechał z Zernez, przez przełęcz Bernina i kończył się też w Zernez.
Na trasie w Livigno z kibiców bylem ja i Pani, inni chyba jeszcze pochrapywali w swoich łóżkach.
Troszkę się nudziłem, bo tak szybko wszyscy mi migali przed oczyma, że nie potrafiłem się skupić na wypatrywaniu. Siedziałem więc lub leżałem robiąc smutne minki. Miały one głównie Pani sugerować, że śniadanie czeka!!! Niestety, taki właśnie jestem, wpierw micha potem reszta.
A tu jeszcze hotelowa fotka. Najbardziej byłem zadowolony z balkonu! Duży i z dywanikiem, jak nie padało, to sobie tam leżałem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















































