Nawet u mnie na blogu królują już wiosenne obrazki. Jednak ja szybko wrócę do wspaniałej zimy jakiej doświadczyłem na początku marca w Gryzonii. Byłem tam się relaksować na cały weekend i przez ten czas non stop padał śnieg! Widziałem tyle śniegu ile nigdzie tej zimy!!!
Po prostu cud jakiś i sam w to nie wierzyłem, że mogę poharcować po zaspach śnieżnych.
Było tak pięknie, że nie potrafiłem przestać się cieszyć. Jedyny zgrzyt był taki, że zrobiono mi awanturę o drzemkę na łóżku. Cóż, naprawdę myślałem, że te pierzyny to specjalnie dla mnie. Było tak miękko i przyjemnie. I pomimo tego, że zdążyłem zeskoczyć na czas, to moja obecność na łóżku została odkryta. Nie wiem jakiem cudem?? Ale nie wypierałem się, trudno.. wziąłem te pretensje na klatę. Trochę byłem zawiedziony, bo jak już zostawałem sam w pokoju i nikt inny wtedy na tym wspaniałym łożu nie leżał, to czemu nie mogłem ja wtedy tam się wylegiwać?
Cóż to jedno z tych pytań bez odpowiedzi.
Spacery za to bardzo mnie satysfakcjonowały. A lekki mróz kompletnie nie przeszkadzał.
Najlepsza niespodzianka przyszła nocą: spadła gigantyczna ilość śniegu i dodatkowo prawie cały kolejny dzień padało! Na spacerach mogłem się poczuć prawie jak bałwan, bo płatki chwilami leciały ogromne. Była idealna cisza, wszędzie biało i tak przytulnie. Bardzo lubię zimę!
Vals w śniegu:
I górka śniegu zwiezionego rankiem z pobliskich ulic.
I ja - happy Enzuś;-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies w śniegu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies w śniegu. Pokaż wszystkie posty
25.03.2016
2.01.2015
taka zima BYŁA w Adlikonie
Było super! Każdy spacer był dla mnie ogromną radością. Budziłem się rano i było biało, kładłem się nocą, było nadal biało. Adlikon wyglądał pięknie, było jakoś tak cicho i spokojnie. Koty na zapieckach, a nie na Krowiej Górce;-). Czekam aż zima znów będzie zimą!
To był wspaniały tydzień zimy;-)
![]() |
| Krowia Górka w śniegu, bez kotów |
![]() |
| Zimowy Adlikon wita |
![]() |
| Nad strumykiem śnieżny raj |
To był wspaniały tydzień zimy;-)
30.12.2013
Enzo na górskim stoku
czyli dalsza opowieść o wczorajszym pobycie w Haslibergu.
Kto powiedział, że należy biegać tylko wytyczonym szlakiem? Można na przykład przebiec skrótem..można wskoczyć w zaspę. A potem mieć mały problem z wydobyciem się z niej;-)
Ale czy czasem nie jestem super umięśniony? Jestem! To co, ja sobie z kupą śniegu nie poradzę? Pewnie, że się wydostanę!
W zaspie można też schłodzić sobie trochę brzuch, korzystałem. Był taki moment, że słońce naprawdę mocno świeciło. Wystarczyło chwilę poleżeć na śniegu i już było jak trzeba.
Moja wycieczka trwała ponad trzy godziny. Wjazd gondolą to chwila, potem już wędrówka. Wpierw wspaniałym szlakiem dla piechurów, potem kawałek trasą narciarską. To nie było za fajne! ale tak było zorganizowane, że piesi i narciarze mieli część trasy wspólną. My jednak odbiliśmy w inna. Tą dzieliliśmy z saneczkarzami, ale to już było lepsze.
Po drodze była przerwa na mały posiłek: zjadłem pyszną bułkę i zapiłem śniegiem;-)
Mnóstwo było kawałków gdy było mocno w dół, raz zabawiłem się w psa husky: ja gnałem przed siebie, a Pani zjeżdżała za mną trzymając się smyczy;-)))
Nic nie mówiła, więc może było to fajne. Potem już droga szła raczej nie aż tak w dół, więc zajmowałem się odgadywaniem jaki to pies szedł przede mną. A było ich sporo, na zostawianych przez nich śladach robiłem swoje, żeby wszyscy wiedzieli, że i ja tędy przechodziłem.
Przeszedłem około 7 km, a w zasadzie więcej! bo przecież często biegałem pomiędzy Panią a Panem, a także robiłem bieg przed siebie i z powrotem i inne takie. Szkoda, że nie miałem jakiegoś swojego licznika, na pewno dane byłyby interesujące.
Do samego końca spaceru tryskałem energią. Jeszcze tylko zjazd gondolą na dół. A tu każdy wagonik zajęty i trzeba się do kogoś dosiąść. Wskoczyłem z Panem więc w taki zajęty przez trójkę osób. Nieco się pościskali bym mógł mieć trochę miejsca. Pomiędzy nogami ludzi się dobrze siedzi, bo jest się o co oprzeć;-). Ale..oni odsuwali swoje nogi gdy tylko jak się bokiem przytulałem. A wyglądałem jak chodząca poczciwość - nawet ośliniony nie byłem;-))
No trudno, dobrze że nogi od Pana były dla mnie dostępne.
Potem już ułożyłem się na swoim stanowisku w samochodzie i spałem jak suseł. W domu zjadłem i od razu poszedłem na legowisko i spałem jak miś!(czyli głęboko i mocno posapując bądź pochrapując)
znalazłem zimę
Wczoraj postanowiłem poszukać tej prawdziwej zimy! W tv widzę, że ona jest i to dość blisko mojej okolicy, dlaczego więc nie pójść pojechać i się z nią nie spotkać? Wybór padł na okolice Hasliberg, nieco ponad godzina jazdy samochodem, końcówka ku mojemu niezadowoleniu lekkimi serpentynami.
Potem wjazd gondolą na wysokość 1840m.n.p.m do stacji Kaeserstatt. I już można poszaleć
Nie wiem czy lubię te wszystkie wagoniki kolejek wysokogórskich, szczególnie jak widzę minę Pani, to mam mieszane odczucia. Sam staram się podczas tej krótkiej przejażdżki drzemać, tylko te podskoki jak mijamy słupy mnie wybijają z rytmu. Ale siedzę cicho i czekam na stację końcową;-)
Pomiędzy trasami dla narciarzy, snowboardzistów, saneczkarzy jest i droga dla tych co wędrują na nogach. Szliśmy szlakiem różowym, oznaczonym wesołym bałwankiem.Czasami droga biegła lasem, wokół ośnieżone choiny(przy nich nasza domowa choinka wygląda jak kwiat doniczkowy).
To co najpiękniejsze podczas wędrówki w zimowych górach: można zanurzyć się aż po uszy w śniegu. Jest to bardzo przyjemne uczucie i chętnie zbaczam z trasy w zaspy śnieżne!
To tylko wstęp do mojej relacji z wczorajszego spaceru!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























