13.10.2010
młody frankfurcki tygrysek - Daseep
http://www.hr-online.de/website/radio/hr3/index.jsp?rubrik=61737
tu można podglądać młodego mieszkańca naszego Zoo, niebawem wyjedzie do innego miasta.
a to jeden z rodziców Daseep:
na żywo z Chile
http://edition.cnn.com/
zaraz wyjedzie szósty górnik
ścieżka zdrowia
Jak już wspomniałem nasz ośrodek dysponował ścieżką zdrowia. Czasem rankiem, a czasem wieczorem z niej korzystałem. Głównie z tych krzaków i trawy, bo co niby miałbym robić na tych przyrządach? Widział ktoś kiedyś labradora robiącego np brzuszki albo podciągania na drągu?;-) Nie? No właśnie, ja też nie widziałem.Ja na tej ścieżce to żadnego człowieka uprawiającego sport nie spotkałem przez ten tydzień..
Raz Pan chciał porobić jakieś ćwiczenia, ale szybko podbiegłem go ratować przed tym pomysłem.

A w wakacyjnym, francuskim domu miałem taki oto wygodny kącik:
Nie powiem, abym się nie cieszył, lubię wygodę..Na gołej podłodze też się wyśpię, ale jak mam wybór to czemu nie skorzystać z kanapy?
Przyznam, że nawet cieszyłem się na te chwile, które spędzałem w domu sam. Od razu wskakiwałem na koc rozłożony na kanapie i zapadałem w sen. Czasem byłem tka rozleniwiony, że jak Pani i Pan wracali to zastanawiałem się czy schodzić, aby ich przywitać, czy może czekać aż sami do mnie podejdą;-)

Na żywo z Chile
http://edition.cnn.com/
sesja z umywalką
Jak widać umywalka jest prawdziwa, ma wszystko co trzeba, a najważniejsze, że leciała z niej woda!
Ja potrafię pić prosto z butelki, więc i tutaj sobie poradziłem z piciem, chociaż
Pan nalał mi tej kranówy do mojej turystycznej miski.
Jak uzupełniłem płyny, to od razu lepiej mi się pozowało do zdjęć.
A to widok z umywalki na okolicę:-)
Jak tak sobie spoglądam na te zdjęcia, to żal mi, że już wróciliśmy! A przecież po powrocie do domu z radością wbiegłem do domu i położyłem się na swoim legowisku..na żywo z Chile:
http://edition.cnn.com/
9.10.2010
Minervois
http://www.leminervois.com/
To nie jest miasteczko z jakimiś szczególnymi zabytkami. Warto jednak tam pojechać i przejść się po okolicy, mam nadzieję, że moje zdjęcia zachęcają do takiego spaceru.Najbardziej charakterystyczna ruina dla Minervois:
Wszystko mi się tam podobało, zmęczyłem się jednak deczko, bo był upał.

Jak widać skał nie brakowało;-)

Gdzie Pan prosił to pozowałem:
Beze mnie to miejsce nadal wygląda pięknie:
A to wejście do jaskini, robi baardzo mylne wrażenie. Wydaje się, że to szczelina i trzeba się wręcz wślizgnąć do środka. Tymczasem to wejście jest bardzo wysokie!
tu jeszcze tego tak nie widać..
tu już bardziej..
a tu widok z środka, te małe punkty w tle to ludzie:-)
W jaskini było przyjemnie, chłodniej. Pomimo tego z radością biegałem znów po nowych ścieżkach.
Znalazłem też wodę. Wyglądała zachęcająco, dziura w skale, jakby to była taka gigantyczzna miska. Oczywiście zaraz musiałem skosztować tej wody. Pan jednak interweniował, twierdził, że to nie jest woda do picia i że znajdzie mi lepszą.
Na serio?;-)
Tak, znalazł coś lepszego. Ale to muszę zaprezentować oddzielnie. Bo kto by się spodziewał, że w takim dzikim terenie znajdę wodopój w umywalce!
pierwszy dzień w Homps
Tydzień w Italii minął jak z bicza trzasnął.
Ani się nie obejrzałem, a już walizki zostały spakowane i mój kąt do podróży w bagażniku znów był gotowy.
Ostatni raz zjazd serpentynami do Imperii i już wjeżdżamy na widoczną na zdjęciu autostradę.
I droga na Sanremo, Menton, Monte Carlo i dalej, dalej - w uszach mam tylko szum.
Bardzo lubię jeździć autostradami, więc zasypiam wtulony w swoje maskotki (dwie ze mną podróżowały).
Budzę się gdy czuję, że stoimy, to jakiś korek.. Na szczęście potem znów spokojna droga i dojeżdżamy do celu.
Cel to Homps, niewielka miejscowość przy Canal du Midi.
http://www.midicanal.com/
Rozpakowanie, lustracja nowego miejsca w którym będę przez tydzień spał i pora na rekonesans okolicy.
Canal du Midi, część przy naszym ośrodku wypoczynkowym:


mostek nad kanałem:
wjazd do naszego ośrodka, w większości był on otoczony starymi murami, choć sam należy do nowych. Za murami łąki, winnice, kanał..
Ośrodek widziany od strony winnic:
w sąsiedztwie lokalna wytwórnia wina, nawet z zamkniętymi oczami można było tam trafić, taki był intensywny zapach;-)


Spacer w winnicach otaczających ośrodek(widać go w tle)
tak mi się tam spodobało, że od razu psie adhd zrobiłem;-) i często to później podczas spacerów powtarzałem
psie zadowolenie:

wśród winnic stał robiący wrażenie akwedukt :

i jeszcze taki romantyczny widok:

Ani się nie obejrzałem, a już walizki zostały spakowane i mój kąt do podróży w bagażniku znów był gotowy.
Ostatni raz zjazd serpentynami do Imperii i już wjeżdżamy na widoczną na zdjęciu autostradę.
I droga na Sanremo, Menton, Monte Carlo i dalej, dalej - w uszach mam tylko szum.Bardzo lubię jeździć autostradami, więc zasypiam wtulony w swoje maskotki (dwie ze mną podróżowały).
Budzę się gdy czuję, że stoimy, to jakiś korek.. Na szczęście potem znów spokojna droga i dojeżdżamy do celu.
Cel to Homps, niewielka miejscowość przy Canal du Midi.
http://www.midicanal.com/
Rozpakowanie, lustracja nowego miejsca w którym będę przez tydzień spał i pora na rekonesans okolicy.
Canal du Midi, część przy naszym ośrodku wypoczynkowym:


mostek nad kanałem:
wjazd do naszego ośrodka, w większości był on otoczony starymi murami, choć sam należy do nowych. Za murami łąki, winnice, kanał..
Ośrodek widziany od strony winnic:
w sąsiedztwie lokalna wytwórnia wina, nawet z zamkniętymi oczami można było tam trafić, taki był intensywny zapach;-)

Spacer w winnicach otaczających ośrodek(widać go w tle)
tak mi się tam spodobało, że od razu psie adhd zrobiłem;-) i często to później podczas spacerów powtarzałem
psie zadowolenie:
wśród winnic stał robiący wrażenie akwedukt :

i jeszcze taki romantyczny widok:
6.10.2010
5.10.2010
San Remo i Taggia
Już taka prawdziwa jesień. Rankiem jak dzwoni budzik to jeszcze jest ciemno. Śpię ile mogę, jestem bardzo leniwym psem(jednak);-)
Dziś spotkałem Dżeksona, ostatni raz widzieliśmy się przed moimi wakacjami, więc sporo czasu minęło. Co za radość.. goniliśmy się, mocowaliśmy i inne rozrywki też miały miejsce.
Wróciłem zmęczony jak pies.
;-)
Ale o czym to ja chciałem napisać. O tym, że było parę miejsc w Italii w które nie zostałem zabrany. Ja sobie spałem w tym wynajmowanym mieszkaniu, a Pani i Pan zwiedzali sami. Jakoś to przeżyłem, po prostu dobrze się wyspałem.
Wszystko mi opowiedziano, a także obejrzałem zdjęcia.
Jedna miejscowość była bardzo kocia, wszędzie kocury się wylegiwały i to na pewno by mnie irytowało..
Usłyszałem też opowieść o chorym psie. Miał chore tylne łapy, a że był psem słusznej postury, to jego pan pod brzuchem przełożył mu chustę i lekko ją podtrzymywał w górze, a ten pies przednimi łapami sobie szedł. Takie miał wsparcie co do tylnych łap, pies wcale nie był smutny i świetnie sobie radził. Wierzę, że szybko wyzdrowiał i kłopoty z łapami były przejściowe.
Dziś moich zdjęć nie będzie, będą miejsca w których osobiście nie byłem, ale mogę je zamieścić, bo przecież są wakacyjne;-)
San Remo(Sanremo)
małe ale znane, ponoć z festiwalu włoskiej piosenki.
Nigdy takiego festiwalu nie widziałem, nie wiem czy żałować?
Sanremo słynie też z kwiatów. To mnie nie dziwi, cała okolica to szklarnie, a i poza nimi warunki sprzyjają kwiatowej hodowli. W mieście ukwiecono co się dało.
Oto jedno z miejsc które przyciąga turystów:
Tak, miejskie kasyno. Nawet jak nie chce się skorzystać, to można wejść do środka. Postać w hallu;-). Jak widać na poniższym zdjęciu nie każdy może sobie wejść do kasyna:
Jeszcze rzut okiem na kasyno i ulicę przy której się znajduje: palmy, bananowce i kiście kwiatów..
A to kąpielowy zakątek dla psów. Czyli są miejsca w których psy są mile widziane. Jaki cennik nie wiadomo..
Mnie nie ma, ale psie elementy są;-)
Wyszukałem specjalne zdjęcia. Przybornik z workami:

To już Taggia, mała miejscowość po drodze do Sanremo.
http://www.taggia.it/
Wielu producentów oliwy(sporo małych wytwórni).
Bardzo mile miasteczko, ale ze sporą ilością kotów. Ponoć leżały w każdej plamie słonecznej.
Jedna z wąskich uliczek tej starej części Taggi:

Częsty widok w Ligurii, autostrada.. ale na pierwszym planie jeden z zabytków Taggi, Il Ponte Antico
Tu już sama autostrada i wyschnięte rzeczne koryto.
Choć zapewne w okresie zimowo-wiosennym woda się pojawia.
Dziś spotkałem Dżeksona, ostatni raz widzieliśmy się przed moimi wakacjami, więc sporo czasu minęło. Co za radość.. goniliśmy się, mocowaliśmy i inne rozrywki też miały miejsce.
Wróciłem zmęczony jak pies.
;-)
Ale o czym to ja chciałem napisać. O tym, że było parę miejsc w Italii w które nie zostałem zabrany. Ja sobie spałem w tym wynajmowanym mieszkaniu, a Pani i Pan zwiedzali sami. Jakoś to przeżyłem, po prostu dobrze się wyspałem.
Wszystko mi opowiedziano, a także obejrzałem zdjęcia.
Jedna miejscowość była bardzo kocia, wszędzie kocury się wylegiwały i to na pewno by mnie irytowało..
Usłyszałem też opowieść o chorym psie. Miał chore tylne łapy, a że był psem słusznej postury, to jego pan pod brzuchem przełożył mu chustę i lekko ją podtrzymywał w górze, a ten pies przednimi łapami sobie szedł. Takie miał wsparcie co do tylnych łap, pies wcale nie był smutny i świetnie sobie radził. Wierzę, że szybko wyzdrowiał i kłopoty z łapami były przejściowe.
Dziś moich zdjęć nie będzie, będą miejsca w których osobiście nie byłem, ale mogę je zamieścić, bo przecież są wakacyjne;-)
San Remo(Sanremo)
małe ale znane, ponoć z festiwalu włoskiej piosenki.
Nigdy takiego festiwalu nie widziałem, nie wiem czy żałować?
Sanremo słynie też z kwiatów. To mnie nie dziwi, cała okolica to szklarnie, a i poza nimi warunki sprzyjają kwiatowej hodowli. W mieście ukwiecono co się dało.
Oto jedno z miejsc które przyciąga turystów:
Tak, miejskie kasyno. Nawet jak nie chce się skorzystać, to można wejść do środka. Postać w hallu;-). Jak widać na poniższym zdjęciu nie każdy może sobie wejść do kasyna:
Jeszcze rzut okiem na kasyno i ulicę przy której się znajduje: palmy, bananowce i kiście kwiatów..
A to kąpielowy zakątek dla psów. Czyli są miejsca w których psy są mile widziane. Jaki cennik nie wiadomo..
Mnie nie ma, ale psie elementy są;-)Wyszukałem specjalne zdjęcia. Przybornik z workami:

To już Taggia, mała miejscowość po drodze do Sanremo.
http://www.taggia.it/
Wielu producentów oliwy(sporo małych wytwórni).
Bardzo mile miasteczko, ale ze sporą ilością kotów. Ponoć leżały w każdej plamie słonecznej.
Jedna z wąskich uliczek tej starej części Taggi:

Częsty widok w Ligurii, autostrada.. ale na pierwszym planie jeden z zabytków Taggi, Il Ponte Antico
Tu już sama autostrada i wyschnięte rzeczne koryto.Choć zapewne w okresie zimowo-wiosennym woda się pojawia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)