7.02.2011

czekam na dobre wieści z Italii

Wczoraj Robert Kubica miał wypadek, byłem tym bardzo zaskoczony, bo jednak wyścigi F1 są dużo bardziej popularne i o nich się sporo mówi, a o rajdach samochodowych znacznie mniej.
Ten rajd był całkiem blisko miejscowości w której wypoczywałem podczas ubiegłorocznych wakacji. Droga z naszego miasteczka do Imperii śmiało mogłaby też rajdową trasą, tyle tam było zakrętów, serpentyn.. Ja preferuję zdecydowanie drogi proste. Ale wiadomo, że dla kierowców rajdowych prosta droga jest nudna.
Teraz śledzę doniesienia o stanie zdrowia Roberta Kubicy, bo przecież to głównie jemu kibicuje w F1, reszta kierowców jest tłem.
Wierzę, że on szybko wróci do formy, jest waleczny i na pewno zrobi wszystko by dalej się ścigać.
Już cicho sobie myślałem, że ten sezon będzie tym, który pokaże w 100% talent polskiego kierowcy. Teraz myślę, że to i tak nastąpi tylko, że parę miesięcy później. Zwycięstwa jeszcze przed nim.

Ja nie zamieszczę zdjęć i filmów z wypadku, to film sprzed wyścigu:


tak jeszcze będzie, choć w innych barwach;-)
może Lotus, a może coś włoskiego?


oficjalna strona:
http://www.kubica.pl/

I jeszcze Robert z innej strony, reklamowej, kiedyś zamieściłem starsze spoty reklamowe w których wziął udział, teraz coś nowszego. To zamiast tych zdjęć z wypadku, które są od wczoraj WSZĘDZIE.

njusy

Trochę się rozleniwiłem, albo też byłem bardzo zajęty:-)
Obie wersje usprawiedliwiające moją nieobecność są prawdziwe.
Czas jakoś tak szybciej zaczął biec i ani się obejrzałem a już nowy miesiąc.
Nawet mógłbym zaryzykować i ogłosić odejście zimy, ale trochę się boję, że po takim komunikacie mogłoby złośliwie sypnąć śniegiem. W każdym razie jest już całkiem przyjemnie i świeża trawa pewnie pojawi się szybciej niż wszyscy myślą!
Oczywiście żal mi śniegu i takiego lekkiego mrozu, ale staram się cieszyć i z wiosny. Jest sporo innych atrakcji, pojawia się błoto..może też jakieś atrakcyjne nowe psice się pojawią i się zakocham?
:-)

Teraz chodzę do nowej pani weterynarz, Mai. Jej gabinet jest bardzo blisko, nie trzeba jechać samochodem, tylko wystarczy przystanek lub dwa tramwajem. Jestem zadowolony ze zmiany, też dostaję u niej smakołyki, a mój ochoczy skok na stól do badania wywołał u niej zdziwienie.
Wiedziałem, że to ją zaskoczy. Nie bardzo lubię badanie moich uszu, ale też nie jest to coś czego się boję. Dostawałem lekarstwo, a potem przez kolejne dni Pan czyścił mi takim specjalnym preparatem i przez to omal nie dostałem ksywki "Octowy Enzo"...
Na szczęście już mi tym pan nie czyści, teraz czekam na wynik badania. Jak już będę musiał korzystać z innych preparatów, to wierzę, że będą o przyjemniejszym zapachu.

Przez ostatni tydzień byłą u nas Danka i przywiozła mi upominki z Polski: różne treserki, jabłka i marchewki oraz niebieską maskotkę. Z wszystkiego się bardzo ucieszyłem, a maskotkę już nieźle wymiętosiłem i odpowiednio oznakowałem(usunąłem jej nos).
Korzystałem też z dodatkowej pary rąk i nadstawiałem się przy każdej okazji do misiowania:-)

A to dowód że wiosna się zbliża:

17.01.2011

wspomnienie śniegu

Śnieg dawno stopniał i nawet chwilami miałem wrażenie, że zrobi się wiosna. Jednak spodziewane są znów deszcze i znaczne ochłodzenie.
Znalazłem jeszcze dwa krótkie filmy zimowe, Pani zrobiła je raz w u nas w parku, śnieg wtedy był taki przyjemny.






po weekendzie

W sobotę pojechałem do lasu, jak to Pani określiła na "dreckowisko". To znaczy dopiero na miejscu okazało się, że w lesie jest głównie błoto. Chyba nie muszę nawet mówić, że mnie to w żaden sposób nie martwiło;-). Oczywiście milej mi się biega po śniegu, jest jakoś przyjemniej. Ale też nie narzekałem na błotne ścieżki, w końcu trzeba sobie radzić w każdych warunkach:-)
Wróciłem do domu delikatnie mówiąc brudny, w garażu zostałem wypucowany na tyle by móc później wejść swobodnie na pokoje;-)))).
W niedziele Pan wziął mnie na spacer po mieście. Cóż, to nie było to co Enzo najbardziej lubi, ale starałem się okazać zainteresowanie.
Chodziliśmy po Westendzie, sporo ciekawych zapachów, to ratowało ten spacer.
Pan potem moje ogólne zachowanie pochwalił, czyli jakoś sobie poradziłem. Jechałem metrem, nawet ok. W sumie ja rzadko jeżdżę komunikacją miejską, parę razy tramwajem, pociągiem, ze dwa razy autobusem.
Właśnie siedzę i czekam aż będzie nasz przystanek:




A dziś jest ważny dzień: w końcu sąd ukarał wyrokiem bez zawieszenia morderców psa.
Słyszałem i widziałem w tv o sprawie tego biednego psa husky. A także o innych sprawach w których pies cierpi lub umiera. Dzisiejszy wyrok może sprawi, że kary dla tych *********** zaczną być konkretne i poczują się ukarani. Dalej żyją, niech przynajmniej ich wolność jest ograniczona, choć przez mój łeb myśl typu "oko za oko" też przemknęła...
Mam nadzieję, że prokurator się odwoła od wyroku i jednak kara będzie wyższa niż jest obecnie. Tak, tak właśnie bym chciał.

Sąd uznał, że ponieważ nie ma dowodów, by oskarżeni wielokrotnie znęcali się nad zwierzętami, nie może przyznać maksymalnych możliwych kar. Dwaj oprawcy psa dostali wyrok 10 miesięcy więzienia; trzeci - ponieważ prowadził auto po pijanemu - do więzienia ma pójść na rok. Wszyscy zapłacą też nawiązki po 2,5 tys. zł na rzecz TOZ-ów z Zakopanego, Nowego Targu i Krakowa.
(...)
Młodsi twierdzili, że wiele pamiętają: pomysł, by ciągnąć psa za samochodem miał wyjść od najstarszego z oskarżonych Wojciecha B. - Co ty chu... gadasz? Kiedy tak mówiłem? - denerwował się B., który przez cały proces utrzymywał, że nie pamięta wydarzeń z nocy, gdy z kolegami urwali psu głowę. Wszystko zwalał na alkohol. Wojciech B. nie przyznał się do znęcania nad zwierzęciem. Twierdził, że nie przyszłoby mu do głowy skrzywdzić zwierzęcia.

Jego koledzy z kolei potwierdzili, że do zdarzenia doszło. Jeden z nich przyznał się do kierowania samochodem po pijanemu, kiedy ciągnął psa. - To miał być żart. Nikt nie myślał o zrobieniu psu krzywdy - zapewniali obaj.

Żart! wyobrażacie sobie taki zajebisty żart?
całość tutaj, jak ktoś ma nerwy to czytać:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8958880,Wyrok_sadu__do_wiezienia_za_brutalne_zabicie_psa.html

12.01.2011

nadal pada


Nic się nie zmienia, ciągle pada, albo słabo, albo mocno..
Obiecane słoneczne dni gdzieś się zagubiły. Moje spacery są dość nudne przez taką brzydką pogodę. Mi deszcz nie przeszkadza, no ale muszę pamiętać o tym, że sam na te spacery nie wychodzę.
Poziom wody w rzece ciągle wzrasta, to co było w poniedziałek to pikuś, dziś wody jest więcej.
Fala kulminacyjna jest spodziewana dziś w okolicy północy. jest jednak szansa, że woda nie zrobi większych szkód niż zrobiła do tej pory. Są zbudowane specjalne barykady, przed strażakami i innymi służbami jednak długa noc.
Pani dziś była nad Menem. Tam była świadkiem jak z nurtem rzeki zmagał się dzielny(??) kajakarz.
Płynął pod prąd i choć było ciężko to sobie nieźle radził. Został jednak przywołany do brzegu przez patrol, w sumie nie dziwne;-).
Oto kajakarz, wpierw po stronie Sachsenhausen:
Potem nagły, zdecydowany zwrot i już po stronie Ostend.
Noc się zrobiła, ale nie wszyscy pójdą szybko spać:
Roemer pełen wozów:
A ja.. ja mogę spać spokojnie, co bardzo doceniam.

11.01.2011

Men



Men, wczorajszego dnia, popołudniu.

na razie więc nie da się tak spacerować, ale dziś już wyszło słońce i może woda opadnie szybko..

3.01.2011

filmowe migawki z niedzieli

dwa krótkie filmy z wczorajszej leśnej wycieczki. trochę obraz się trzęsie, bo kręcone były komórką, w zaspach ciężko się Panu szło;-)








zimowe wycieczki

Wczoraj z Panem podjechałem jeszcze raz do lasu, poszliśmy w zaspy śnieżne. Ale się wymęczyłem! Zdjęcia niewyraźne, bo Pan komórką robił.
Szczęśliwa morda:
Pogoda była słoneczna, śnieg się skrzył, zwierzęta z lasu gdzieś się pochowały:-)
A to moja pierwsza orka wykonana na nowym legowisku. Myślałem, że nie będzie się dało, a jednak poszło łatwo i było bardzo przyjemnie! Przyznaję, że na początku do kamuflażu podszedłem dość sceptycznie, podobał mi się jego wygląd, ale nie spodziewałem się, że będzie tak wygodnie:-)

1.01.2011

noworoczny spacer w Taunusie

Pogoda była nie za dobra, mglisto i ciemno, dlatego mam mało zdjęć.
Poza tym wszystko było zadowalające. W lesie odpowiednia ilość śniegu, ścieżki którymi chodziliśmy mało uczęszczane przez innych. Najwięcej tropów było pozostawionych przez leśną zwierzynę.
Ja oczywiście pracowałem na swoją muskulaturę:
Oczywiście wszystko legalnymi metodami, żadnych zakazanych specyfików. Biegi z przeszkodami, skoki, dźwiganie ciężarów(sam sobie te drągi wybieram)..
Klatę mam dobrze wyrobioną, choć do Pudziana mi daleko:D, zresztą nawet nie chciałbym mieć aż takiej muskulatury jak on.

O, trochę też sobie poszczekałem, aby wszyscy wiedzieli, że trzymam łapę na pulsie i kontroluję sytuację w tym lesie(moim lesie!).
"tu byłem":
Maszyna która pracuje w lesie, jest ogromna, powiedziałbym, że czuję przed nią respekt..
No ale dziś miała przestój, to można się było do niej zbliżyć.
I taki to był pierwszy dzień tego roku, po spacerze rzuciłem się na mój camouflage:-) i zasnąłem.
A przed spacerem drzemałem słuchając koncertu

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...