Pokazywanie postów oznaczonych etykietą black dog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą black dog. Pokaż wszystkie posty
28.08.2016
upały..wciąż upaly
Znowu trochę muszę ponarzekać na pogodę. Pod koniec sierpnia spodziewałem się raczej chłodniejszych dni, nie mówię że jakichś mrozów;-), ale niekoniecznie temperatur w okolicach 30 stopni ciepła.
Nawet strumyk teraz taki nieco wysuszony i jak do niego wbiegam to od razu robi się zamulony.
Ale przynajmniej łapy można schłodzić.
A doskonale pamiętam jak obserwowałem strumyk podczas letnich deszczów! Jak na nim się wręcz wiry robiły i jaki był szeroki!
A teraz jak wchodzę to nawet brzucha nie mam mokrego - zakładając że dostojnie się przechadzam, a nie biegam jak stado koni.
Pająk wie gdzie zbudować swoją sieć!
Próby zrobienia wspólnej fotki z Panią, niestety ja nie jestem dobrym obiektem..brak mi cierpliwości i zwyczajnie takie ustawki mnie nerwują! tak własnie!
25.03.2016
autopromocja
Wypada się zacząć trochę promować, idzie wiosna może więc i dla mnie jakaś miła psia dama znajdzie?
Nie musi być pudelkiem, choć jakby tak się trafiło...
Cóż każdy ma jakieś preferencje, a ja nie ukrywam, że jak widzę pudelki, to po prostu czuje jak łapy mi wrastają w ziemię, kroku żadnego zrobić nie potrafię wtedy. Stoję jak słup oczarowany. To chyba właściwa reakcja, by mówić o zauroczeniu?
Jednak w Adlikonie pudelków akurat nie ma za dużo i rzadko kiedy je spotykam.
Oczywiście wszystkie inne psy też serdecznie zapraszam do zabaw i wiosennych zalotów;-)
Psie drzemki:
![]() |
| pilnowanie domostwa gdy zostaję sam |
![]() |
| ja spałem? ja?? wcale nie, ja czuwałem! |
Wprawdzie jestem obecnie nieco szpakowaty, ale to przecież nie powinno przeszkadzać w zawieraniu nowych znajomości. Wręcz przeciwnie, chyba świadczy o moim doświadczeniu życiowym!
Ach to pozowanie do zdjęć w sytuacji gdy muszę rozeznawać otoczenie! Badać zapachy, ślady, tropy..
Za to w domu mogę zapozować, czemu nie;-). Szczególnie gdy zbliża się pora karmienia, wtedy potrafię być cierpliwy;-)
17.01.2016
ze śniegiem
Muszę się spieszyć i zamieszczać jak najwięcej śnieżnych zdjęć, bo mam przeczucie, że nie będzie zbyt długiej zimy. Już sprawdzałem prognozę na najbliższe dni i okazało się, że następne opady śniegu dopiero będą we wtorek. To trochę słabo, spodziewałem się większego mrozu, większego śniegu, ogólnie zimowej zimy.
Wczoraj w Adlikonie z przyjemnością zostawiałem swoje ślady na śniegu. Za bardzo poszaleć się nie dało, bo jak widać, grubość pokrywy śnieżnej nie jest duża i kępy starej trawy spokojnie się przebijają.
Starałem się iść tylko po śniegu, nie po chodnikach(na ile to było możliwe). To jeszcze nie było to co pamiętam - łapa się nie zapadała w puchu, a pod śniegiem jest nieco błota i stopa robi się uświniona.
Ale lepszy taki śnieg niż żaden, więc nie będę za bardzo narzekał;-)
Niektóre psy widuję w kubrakach, ale ja mam swój doskonały podszerstek i zawsze jest mi ciepło(latem niestety też;-)). Dwa mastify, które niedawno spotkałem też wystąpiły w kubrakach, trochę tylko skrzywiłem sznupę (tak dla żartów), a już chamsko jeden na mnie się wydarł! Nawet był skory to czegoś więcej, ale został zatrzymany przez swoją panią. Najwyraźniej te kubraki im coś nie podeszły skoro taka gwałtowna reakcja? A na serio, nic nie powiedziałem(że niby się wyśmiewam czy coś takiego), ale widać że niektóre psie osobniki bez poczucia humoru i dystansu do siebie;-)
Wczoraj w Adlikonie z przyjemnością zostawiałem swoje ślady na śniegu. Za bardzo poszaleć się nie dało, bo jak widać, grubość pokrywy śnieżnej nie jest duża i kępy starej trawy spokojnie się przebijają.
Starałem się iść tylko po śniegu, nie po chodnikach(na ile to było możliwe). To jeszcze nie było to co pamiętam - łapa się nie zapadała w puchu, a pod śniegiem jest nieco błota i stopa robi się uświniona.
Ale lepszy taki śnieg niż żaden, więc nie będę za bardzo narzekał;-)
Niektóre psy widuję w kubrakach, ale ja mam swój doskonały podszerstek i zawsze jest mi ciepło(latem niestety też;-)). Dwa mastify, które niedawno spotkałem też wystąpiły w kubrakach, trochę tylko skrzywiłem sznupę (tak dla żartów), a już chamsko jeden na mnie się wydarł! Nawet był skory to czegoś więcej, ale został zatrzymany przez swoją panią. Najwyraźniej te kubraki im coś nie podeszły skoro taka gwałtowna reakcja? A na serio, nic nie powiedziałem(że niby się wyśmiewam czy coś takiego), ale widać że niektóre psie osobniki bez poczucia humoru i dystansu do siebie;-)
22.10.2015
jesienne spacery
Większość dni jest jeszcze słoneczna, zapowiadane deszcze się nie pojawiły. Dlatego można podczas spacerów cieszyć się kolorami i liśćmi na drzewach. Oczywiście to wszystko może się zmienić w ciągu jednego dnia - zawieje, chmura deszczowa się pojawi, chwyci poranny przymrozek i już będzie goło. Już teraz zauważam, że w niektórych ogródkach kwiaty pościnane, przygotowania do zimy w toku.
Jeszcze można korzystać z fontanny, codziennie sprawdzam czy woda jeszcze w niej jest, czasem nawet zwilżę wąsiki.
Po spacerach łeb pełen różnistych przemyśleń, niektórych nawet nie zdążę zgłębić. Czemu? Ano, gdy się wygodnie ułożę w promieniach słońca, to cóż, po jakichś 5 minutach dopada mnie drzemka.
A moje sny raczej są z gatunku przygodowych, a nie filozoficznych.
Oto nasza adlikońska jesień, trzeba przyznać, że jest urocza!
Moje codzienne trasy spacerowe, nad nikłym niestety strumykiem. To efekt letniej suszy, strumyk w niektórych miejscach ledwo co widoczny. Może wiosną mu się poprawi.
Na razie każdego dnia mogę obserwować jak zmieniają się kolory liści, Trawa jeszcze nadaje się do przeżuwania;-)
24.09.2015
spacerując
Parę obrazków z moich codziennych spacerów wakacyjnych.
Ale wpierw napiszę jak wygląda(ł) mój każdy dzień na wypoczynku.
Pobudka wcześnie, czasem nawet przed wschodem słońca. Bo w sumie czemu nie?
Wynikało to z dwóch powodów: chęć zjedzenia porannej porcji paszki i chęć polegiwania na trawniku.
Jak już zbudziłem Pana, to szliśmy na spacer sarnią ścieżką. Załatwiałem swoje potrzeby, zostawiałem wiadomości, badałem teren czy przez noc jakieś zmiany nie zaszły. Potem już szybko do domu i miska.
I już ten moment gdy mogłem objąć we władanie przydomowy trawnik! Wpierw obchód, nozdrzowanie krzaków, zabawa moim winnym korzeniem aż do uczucia senności.
Potem drzemka albo na trawie, albo na kamieniach. W słońcu, albo w cieniu. Oczywiście były też sytuacje, że musiałem stróżować. Zostawałem sam, wykorzystywałem ten czas na porządne wyspanie się. Raz nawet w sypialni..ale zostałem nakryty i potem już nie miałem dostępu do łóżka. Skandal..
No nic.
Żałowałem że nie moge sobie pobiegać pomiędzy winnicami, no ale trudno. Najważniejsze, że mogłem być podwórkowym psem. Bywało, że chciałem i nocować na dworze;-)
Moje wyjścia w teren nie były jakieś specjalne, ale szybko poczułem że mam do dyspozycji spore terytorium i się wczuwałem w jego opiekę;-)
Tyle, że trawy za dużo nie pokosztowałem - było jednak sucho.
Tak, winogrona były blisko, w zasięgu nosa;-) i oczu. Tylko język za krótki!
Po lewej młodziutkie i małe krzaki winorośli, po prawej już stare, z ogromną ilością owoców.
Wschody i zachody słońca, codziennie byłem ich świadkiem.
Coś tam zawsze ciekawego się w tych trawach i krzaczkach znalazło..
Ale wpierw napiszę jak wygląda(ł) mój każdy dzień na wypoczynku.
Pobudka wcześnie, czasem nawet przed wschodem słońca. Bo w sumie czemu nie?
Wynikało to z dwóch powodów: chęć zjedzenia porannej porcji paszki i chęć polegiwania na trawniku.
Jak już zbudziłem Pana, to szliśmy na spacer sarnią ścieżką. Załatwiałem swoje potrzeby, zostawiałem wiadomości, badałem teren czy przez noc jakieś zmiany nie zaszły. Potem już szybko do domu i miska.
I już ten moment gdy mogłem objąć we władanie przydomowy trawnik! Wpierw obchód, nozdrzowanie krzaków, zabawa moim winnym korzeniem aż do uczucia senności.
Potem drzemka albo na trawie, albo na kamieniach. W słońcu, albo w cieniu. Oczywiście były też sytuacje, że musiałem stróżować. Zostawałem sam, wykorzystywałem ten czas na porządne wyspanie się. Raz nawet w sypialni..ale zostałem nakryty i potem już nie miałem dostępu do łóżka. Skandal..
No nic.
Żałowałem że nie moge sobie pobiegać pomiędzy winnicami, no ale trudno. Najważniejsze, że mogłem być podwórkowym psem. Bywało, że chciałem i nocować na dworze;-)
Moje wyjścia w teren nie były jakieś specjalne, ale szybko poczułem że mam do dyspozycji spore terytorium i się wczuwałem w jego opiekę;-)
Tyle, że trawy za dużo nie pokosztowałem - było jednak sucho.
Tak, winogrona były blisko, w zasięgu nosa;-) i oczu. Tylko język za krótki!
Po lewej młodziutkie i małe krzaki winorośli, po prawej już stare, z ogromną ilością owoców.
Wschody i zachody słońca, codziennie byłem ich świadkiem.
Coś tam zawsze ciekawego się w tych trawach i krzaczkach znalazło..
26.08.2015
nowi mieszkańcy na końskiej łące
Wpierw parę wiejskich landszaftów;-)
Od czasu jak skoszono pola i łąki, to wyraźnie czuć zbliżającą się jesień. Tylko zbyt wysokie temperatury przypominają, że nadal trwa lato.
Już czekam na jesień, spacery wtedy nie będą takie męczące i na pewno nie będzie tak sucho.
Na naszym skwerku przed domem rośliny są w dobrym stanie, są na bieżąco podlewane, ale w wielu miejscach trwa jest żółta i sucha.
Od wielu miesięcy dom w którym mieszkały konie stoi pusty. Dosłownie: nikt w nim nie mieszka, a stajnie zostały posprzątanie, bryczki sprzedane, a konie się wyprowadziły.
Co jakiś czas ich opiekun przyjeżdża i robi jakieś tam prace porządkowe w zagrodzie. Ale nie jest jasne czy dom pozostanie, czy ktoś nowy tam się pojawi itd.
Jednak parę dni temu zauważyłem na większej części końskiej łąki założonego elektrycznego pastucha.
To mnie zaintrygowało, nic się potem nie wydarzyło i pomyślałem, że to jakaś zmyłka.
Aż tu z początkiem tygodnia podczas porannego wyjścia słyszę dobiegający z okolicy odgłos dzwonków. Od razu wiedziałem, że ktoś się pojawił w końskim domu! O pardon -na łące;-)
I faktycznie, cała ekipa baranów!
Czarnonogi szef stał na środku placu, chyba chciał się każdemu przedstawić;-)
To też zagadałem, na dźwięk moich basików wszystkie barany zerwały się na równe nogi!
Nie wiem co sobie pomyślały, ale pierwsze uprzejmości zostały wymienione;-))
Od czasu jak skoszono pola i łąki, to wyraźnie czuć zbliżającą się jesień. Tylko zbyt wysokie temperatury przypominają, że nadal trwa lato.
Już czekam na jesień, spacery wtedy nie będą takie męczące i na pewno nie będzie tak sucho.
Na naszym skwerku przed domem rośliny są w dobrym stanie, są na bieżąco podlewane, ale w wielu miejscach trwa jest żółta i sucha.
Od wielu miesięcy dom w którym mieszkały konie stoi pusty. Dosłownie: nikt w nim nie mieszka, a stajnie zostały posprzątanie, bryczki sprzedane, a konie się wyprowadziły.
Co jakiś czas ich opiekun przyjeżdża i robi jakieś tam prace porządkowe w zagrodzie. Ale nie jest jasne czy dom pozostanie, czy ktoś nowy tam się pojawi itd.
Jednak parę dni temu zauważyłem na większej części końskiej łąki założonego elektrycznego pastucha.
To mnie zaintrygowało, nic się potem nie wydarzyło i pomyślałem, że to jakaś zmyłka.
Aż tu z początkiem tygodnia podczas porannego wyjścia słyszę dobiegający z okolicy odgłos dzwonków. Od razu wiedziałem, że ktoś się pojawił w końskim domu! O pardon -na łące;-)
I faktycznie, cała ekipa baranów!
Czarnonogi szef stał na środku placu, chyba chciał się każdemu przedstawić;-)
To też zagadałem, na dźwięk moich basików wszystkie barany zerwały się na równe nogi!
Nie wiem co sobie pomyślały, ale pierwsze uprzejmości zostały wymienione;-))
5.08.2015
reklama
Ostatnio zauważyłem, że na banerze reklamowym pojawił się kot w klasycznej ludowej koszuli.
Poleca on szwajcarskie produkty rolne, tak można to ująć. Ale jakim hasłem!!
Oto ono: słodsze ode mnie są tylko owoce mojego gospodarza.
No dobrze, że choć tyle skromności!
Z niecierpliwością wypatruję baneru z psem, a najlepiej jakby jakiś casting do reklamy ogłoszono, zaraz bym pobiegł! Bo czy jestem mniej "słodszy";-)) od kota?
Moja słodycz w całej okazałości:
Wspominałem o fajerwerkach.
Otóż specjalne plakaty przypominały, że zwierzęta boją się wystrzałów i huku.
W Szwajcarii fajerwerki można kupić w zasadzie tylko przed 1.08 i przed Sylwestrem. Ale też wtedy strzelają wszyscy jak opętani.
Ja wtedy schowany bezpiecznie w domu, ale rozmyślam czy krowy się nie boją? Kozy, konie? Ogólnie myślę wtedy o całej zwierzynie!
I całkiem z innej beczki, a raczej z mostku;-):
Teraz jakoś dużo pajęczyn widuję. Ta jest na mostku, nad naszym wioskowym strumykiem.
Wisi sobie tak, wg mnie fascynujące są takie wielkie pajęczyny!
Poleca on szwajcarskie produkty rolne, tak można to ująć. Ale jakim hasłem!!
Oto ono: słodsze ode mnie są tylko owoce mojego gospodarza.
No dobrze, że choć tyle skromności!
Z niecierpliwością wypatruję baneru z psem, a najlepiej jakby jakiś casting do reklamy ogłoszono, zaraz bym pobiegł! Bo czy jestem mniej "słodszy";-)) od kota?
Moja słodycz w całej okazałości:
Wspominałem o fajerwerkach.
Otóż specjalne plakaty przypominały, że zwierzęta boją się wystrzałów i huku.
W Szwajcarii fajerwerki można kupić w zasadzie tylko przed 1.08 i przed Sylwestrem. Ale też wtedy strzelają wszyscy jak opętani.
Ja wtedy schowany bezpiecznie w domu, ale rozmyślam czy krowy się nie boją? Kozy, konie? Ogólnie myślę wtedy o całej zwierzynie!
I całkiem z innej beczki, a raczej z mostku;-):
Teraz jakoś dużo pajęczyn widuję. Ta jest na mostku, nad naszym wioskowym strumykiem.
Wisi sobie tak, wg mnie fascynujące są takie wielkie pajęczyny!
10.06.2015
upał zabija
![]() |
| Nigdy w czasie upałów nie zostawiaj psa w aucie |
Pojawiły się w mojej okolicy plakaty przypominające o tym, jak bardzo upał jest niebezpieczny.
Wielu osobom wydaje się, że uchylone okno w samochodzie załatwia sprawę i pies zamknięty w tej metalowej puszce ma już komfort. To nieprawda!
Być może jest więcej polskich plakatów z ostrzeżeniem, znalazłem jednak sporo po angielsku: należy tylko wziąć poprawkę na temperatury(nie Celsjusz a Fahrenheit). Tu PRZELICZNIK
![]() |
| krótko i zwięźle co się dzieje z psem w zamkniętym samochodzie |
I jeszcze jedno - nagrzane powierzchnie(niektóre) też parzą psie poduszki. Tak tak -człowiek również nie chodzi z przyjemnością po nagrzanym asfalcie, dla nas psów, to również jest nieprzyjemne i bolesne. Latem najlepsza jest po prostu trawa i miejsca gdzie jest cień.
Latem jeżdzę w samochodzie, ale tylko gdy to jest konieczne. Zawsze mam ze soba odpowiednią ilość świeżej wody i prawie zawsze jej cały zapas wypijam podczas przerw. Tak, przerwy w trakcie jazdy też muszą być, niekoniecznie dlatego, że chce mi się siku, po prostu krótka przechadzka, napojenie się. Jeżdżę w samochodzie typu kombi zajmując cały bagażnik, czyli mam dużo miejsca(czasem jedzie ze mna plecak, ale pasuje mi to, bo jest miękki i układam sobie na nim łeb). Wszystkie szyby mam zakryte takimi osłonkami przeciwsłonecznymi. Sama jazda jest dla mnie zawsze przyjemna pod warunkiem: nie ma korków, nie ma serpentyn;-).
![]() |
| pauza podczas drogi |
ps. oprócz pierwszego plakatu resztę znalazłem w internecie, być może należy to określić, że ukradłem z intenetu?
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















































