Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies na śniegu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies na śniegu. Pokaż wszystkie posty

17.01.2016

ze śniegiem

Muszę się spieszyć i zamieszczać jak najwięcej śnieżnych zdjęć, bo mam przeczucie, że nie będzie zbyt długiej zimy. Już sprawdzałem prognozę na najbliższe dni i okazało się, że następne opady śniegu dopiero będą we wtorek. To trochę słabo, spodziewałem się większego mrozu, większego śniegu, ogólnie zimowej zimy.

Wczoraj w Adlikonie z przyjemnością zostawiałem swoje ślady na śniegu. Za bardzo poszaleć się nie dało, bo jak widać, grubość pokrywy śnieżnej nie jest duża i kępy starej trawy spokojnie się przebijają.
Starałem się iść tylko po śniegu, nie po chodnikach(na ile to było możliwe). To jeszcze nie było to co pamiętam  - łapa się nie zapadała w puchu, a pod śniegiem jest nieco błota i stopa robi się uświniona.

Ale lepszy taki śnieg niż żaden, więc nie będę za bardzo narzekał;-)

Niektóre psy widuję w kubrakach, ale ja mam swój doskonały podszerstek i zawsze jest mi ciepło(latem niestety też;-)). Dwa mastify, które niedawno spotkałem też wystąpiły w kubrakach, trochę tylko skrzywiłem sznupę (tak dla żartów), a już chamsko jeden na mnie się wydarł! Nawet był skory to czegoś więcej, ale został zatrzymany przez swoją panią. Najwyraźniej te kubraki im coś nie podeszły skoro taka gwałtowna reakcja? A na serio, nic nie powiedziałem(że niby się wyśmiewam czy coś takiego), ale widać że niektóre psie osobniki bez poczucia humoru i dystansu do siebie;-)

20.12.2011

hurra! pierwszy śnieg!

Przyszła zima, taka prawdziwa, ze śniegiem!
Ponoć cieszę się na wyrost, bo wszystko już się topi. Trudno, spadnie przecież nowy śnieg:)
A ile radości dzisiaj miałem z brykania po ośnieżonym parku.
Nawet jakieś kije udało mi się odkopać i miałem świetną zabawę.
Potem chwila refleksji nad zimowym krajobrazem:
I moje zabawy uwiecznione na krótkim filmie:

9.12.2010

sypnęło mocniej

Wczoraj bardzo długo padało, śnieg zasypał wszystko. Rano wyglądało świetnie, od razu poszalałem. Najbardziej przeszkadza mi zimą to, że Pani i Pan tak się grzebią z tym wychodzeniem. Polar, kurtka, szalik, czapka, a jeszcze rękawiczki, jakbyśmy na Syberii jakiejś mieszkali:-). A ja zawsze tak samo - czy lato czy zima:D
Zastanawiam się tylko jak dojedziemy w sobotę do Wolfa i Rufusa?? Najlepiej jakby jutro jeszcze posypało, a w sobotę pogoda była nieco mniej zimowa. Już doczekać się nie mogę naszego spotkania!
Dziś w śniegu wygłupiałem się z Dżeksonem, dlatego myślę już o drzemce.
Te zdjęcia to zrobione u nas w parku jeszcze przed wyjazdem do Paryża. Dzisiejsze wrzucę może jutro.

O, a to las niedaleko Koenigstein w Taunusie. Ostatni weekend listopada. Plan był taki, by wpaść na Jarmark Świąteczny w Kelkheim i tam też w najbliższym lesie pospacerować. Ale ostatecznie podjechaliśmy w nieco inne miejsce i tam pobiegałem po lesie. Nowa okolica więc miałem sporo roboty z nozdrzowaniem.
W lesie tym jak się okazało już przy wyjściu;-) mieszkają dzikie świnie. Na szczęście żadnego dzika nie spotkaliśmy i w zasadzie to sam nie wiem, czy chciałbym kiedyś oko w oko z nim stanąć?
Badanie tropów leśnych zwierząt:
Widok na Taunus i Koenigstein.

27.11.2010

w Taunusie z Jill

Dziś miałem spotkanie z Jill z Marburga, od dawna umówione. Najlepszą niespodzianką było to, że pogoda nam dopisała. Nikt się nie spodziewał, że może być to wycieczka w zimowej scenerii, raczej liczyliśmy na jakieś deszczysko.
Pojechaliśmy w Taunus, a tam przywitały nas takie widoki:
Nie widać, tego, ale przez większość spaceru było słonecznie, śnieg się skrzył, było cicho i pusto - inni ludzie byli na spacerach w centrach handlowych;-), do lasu pewnie jutro pojadą.
Ja gdy tylko zostałem swobodnie w las puszczony dostałem dzikiej radości. Naprawdę wariowałem ze szczęścia: że spacer w lesie, z innym psem, że śnieg.
No i jak to Pani twierdzi, bardzo się przed Jill popisywałem. Jakaś prawda w tym jest, nie ukrywam;-). Chciałem się jej pochwalić jaki to fajny las, pokazać, że ze mną może tam bezpiecznie biegać i że cieszę się, że zechciała do mnie przyjechać. Ona na początku była nieco nieśmiała, więc starałem się za mocno nie narzucać swoją męskością. Im głębiej w las tym jej zaufanie do mnie było większe. Biegała za mną, razem wąchaliśmy różne ślady pozostawione przez leśną zwierzynę, razem wypatrywaliśmy mieszkańców lasu:-)
Czułem, że Jill się dobrze czuje w moim towarzystwie, może też pamięta nasze pierwsze spotkanie:
http://enzowy.blogspot.com/2010/06/nowa-kolezanka-jill.html


Obecność psiej damy dodawała mi skrzydeł, tak, teraz po czasie mogę się do tego przyznać. Pan uważa, że po tych leśnych biegach będę miał zakwasy:-). Nasz spacer ponad 2 godziny, a ja byłem stale w ruchu, bieg przed siebie, z powrotem, a tu skok na skarpę, albo w kałuże oblodzoną..a tak, w błocie ukrytym pod warstwą lodu też się wytaplałem..
Po prostu energia mnie rozpierała, mało było możliwości na jakieś zdjęcie na którym siedzę lub stoję w miarę nieruchomo.

Co chwilę znajdowałem kawałki gałęzi, wydobywałem je spod śniegu i dumnie z nimi pędziłem przed siebie. Wszyscy się śmiali, że zbieram drewno do kominka, no bezsensu, bo przecież nie mamy kominka;-). Nosiłem też szyszki, kamienie i lodowe grudki.
Chciałem Jill pokazać jaki jestem silny i biegałem tylko z takimi grubymi gałęziami. Właziłem też do leśnego strumyka, aby pokazać, że zimna woda mi nie straszna, robiłem wspaniałe skoki z skarpy na ścieżkę, wszystko to by wypaść w jej oczach na "faceta z jajami".
Psie popisy -można tak powiedzieć.
Spacer jednak kiedyś musiał się zakończyć, dałem więc wytrzeć się z błota i lodu, wskoczyłem na swoje miejsce w samochodzie i po minucie jazdy już zapadłem w drzemkę.
W domu też - z przyjemnością zwinąłem się w kłębek u siebie i spacer jeszcze raz przeżywam śpiąc.

26.01.2010

odszczekuję

Zima wcale sobie nie poszła, to był tylko taki fałszywy alarm.
W zasadzie to.. to się tym nie zmartwiłem;-)
Lubię zabawy w śniegu i nawet jak moje wąsiki są oszronione czuję się dobrze - zimno mi nie straszne!
Nie mam nowych zdjęć, bo Pani palec pewnie by przymarzł do aparatu gdyby dziś robiła;-)

Za to mam utrwalone przez Pana zabawy z przypadkowymi psami, z początku stycznia.

To młoda labradorka, nie znam imienia tej koleżanki niestety.
Wesoło ze mną biegała, już nawet chcieliśmy się bliżej zapoznać ale jej pani spanikowała i był koniec imprezy.Po tych biegach poleżałem na śniegu czekając na jakąś nowa, towarzyską okazję.
Pojawił się tajemniczy kolega;-)
Z dość rozbudowaną klatą i srogim spojrzeniem:

Jednak szybko nawiązaliśmy nić porozumienia i nasze relacje stały się przyjazne..
Tylko pan nowego znajomego nie wytrzymał napięcia i zabrał go do domu.
Może sposób naszej zabawy mu się nie spodobał? Nie wiem, wygłupialiśmy się całkiem normalnie, jak to dwa dorosłe psy:)
To był udany dzień, całkiem niespodziewane psie spotkania, śnieg, dobra zabawa:-)

20.12.2009

zimowe biegi po lesie w Oberursel

Tak, nadal jest biało. Nadal też temperatury niskie, a nawet bardzo niskie.
Rano z Panem poszedłem (albo Pan ze mną?;-)) do naszego parku, na weekendowe spotkanie z Dżilem.
Trochę się powygłupialiśmy i zostało ustalone, że pojedziemy do lasu!
Pan twierdził, że ma padać śnieg i trzeba wykorzystać taką cudowną, zimowa aurę.
Już po 11-tej siedzieliśmy w samochodzie. Ja w swoim, a Dżil w swoim.
Zatrzymaliśmy się przed lasem, okazało się, że oprócz Sylvii i Armina(to Pani i Pan Dżila) jest jeszcze dwóch nowych ludzi. Pani w Kapeluszu i Pan w Kożuszku. Psa żadnego ze sobą nie mieli.;-)
Od razu z Dżilem pobiegliśmy leśną drogą przed siebie.

Śnieg był sypki i wzbijaliśmy tumany dziko biegając. Muszę przyznac, że mój młody przyjaciel jest już sporo ode mnie wyższy, zęby ma ostre, a zachowanie nadal szczenięce..
Dość mocno szarpie moje uszy, szczypie i ślini. Jak się na mnie rzuci to muszę nieźle kombinować, aby nie zostać przyciśniętym do podłoża..
Ale ja mam już sporo siły, mięśnie jak ze stali, klatę dobrze rozwinętą, a i trochę doświadczenia w takich psich zapasach;-))

Jeden z niewielu momentów gdy każdy z nas zajmuje się czymś innym...
Dżil jest wytrwały w gonieniu mnie, sprawdzaniu tego co ja wącham, lub co tam sobie znajduję w śniegu.
Ja mam za to dużo cierpliwości i dzielnie znoszę jego ciekawość.
Na mnie śnieg się tak nie trzymał, za to na Dżilu to ho hooo
Całą brodę miał oblodzoną, ten biały pasek na grzbiecie, to też zamarznięty snieg.
W tym lesie nie spotykaliśmy zbyt wielu osób. Czasem ktoś tam przmknąl na górskim rowerze, albo z sankami, czasem inne psy sie pojawiały. Z wszystkimi się witaliśmy, ale bardzo przyjaźnie. Do nas napotykani ludzie i zwierzęta też wysyłali miłe sygnały;-)

Tam w oddali nasza grupa. Pan w Kożuszku to sporo sie z nami wygłupial. Rzucał nam kije, biegal razem z nami, tak jakby chciał też być psem. Bardzo się anagażował w zabawę.
Wielkie zdziwienie u niego wywoływało to, że zawsze oddawałem kijek Dżilowi.
Powiedzmy, że sam złapałem kij, a Dżil podbiega i mi go bierze ze sznupy, to ja puszczam i sobie biegnę dalej. I nie mam poczucia jakiejś straty.

Po drodze była taka leśna gospoda, pełna ludzi i psów i zapachów jedzenia..
W takich miejscach moje zachowanie zazwyczaj nie jest najlepsze, tu jednak pokazałem się z dobrej strony, żadnych niedobrych zachowań. Dostalem za to banana i pomidory z obiadu Pani i Pana;-))

Potem droga powrotna.
Oj jak zaczęło sypać!!

Czasem cała mordę miałem obsypaną drobnym śniegiem.
Dżil lód ma już nie tylko na brodzie, ale i na wąsach..

Po tym bananie to dostałem nowej energii, kotłowaliśmy się w śniegu, goniliśmy się.
Tylko w pewnym momencie miałem dość podgryzania moich uszu i karku i zrobiłem to co zawsze w takich sytuacjach robił Wolf: dałem ostrzeżenie.
I Dżil zrozumiał. Tyle, że musiałem za każdym razem dawać ostrzeżenie, ale przynajmniej to działało i biegaliśmy po prostu obok siebie.

Pan twierdzi, że ja kiedyś też taki byłem, nie miałem umiaru w zabawie. Pomimo zmęczenia biegałem i zaczepiałem inne psy, choć one miały dość i chciały po prostu sobie chodzić i kontemplować przyrodę.
Wtedy mi się wydawało, że jak się spotykamy, to po to, aby non stop się bawić. Teraz już wiem, że wspólny czas można różnie spędzać:-)Do domu wrócilismy o jakiejś 16.30. Już nie pamietam kiedy ostatnio tyle czasu spędziłem w lesie i to tak intensywnie.
Jestem bardzo zadowolony.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...