Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chianti. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chianti. Pokaż wszystkie posty

25.09.2015

na moim wakacyjnym podwórku

Mój domek nazywał się La Pieve. Były jeszcze 4 inne - w żadnym nie było psa, więc sam musiałem się zajmować doglądaniem czy wszystko jest ok.
Jak wspomniałem kręciły się wprawdzie koty, no ale wiadomo, że koty zajmują się innymi sprawami niż psy.
Każdy domek miał swój kawałek zieleni, ten widoczny poniżej to właśnie mój. Murek jako granica z innych stron drewniane belki i krzaki.
Na moim terenie rosła oliwka, jałowce i inne rośliny(nieznane mi z nazwy).
Były też dwie donice z kolorowymi kwiatami.

Oczywiście i stół dla ludzi, ja chętnie leżałem pod stołem;-)
Okolice stołu były moimi ulubionymi: widziałem przez otwarte okna co dzieje się w domu, więc miałem stale łapę na pulsie.

Ten moment kiedy nie wiem czy bawić się nadal, czy rozmyślać, czy może już drzemka..
Moja zabawka ozdobiona koniczynką;-)
Etap rozmyślań:
Etap drzemki:
Po przebudzeniu też chwila na dojście do tego co, gdzie i jak;-)

Domy były tak umiejscowione, że pośrodku był mały placyk.
Też się na niego kiedyś wybrałem, jak i na sąsiednie trawniki, w końcu te belki nie stanowiły wielkiej przeszkody.
Ale to były epizody, taka psia ciekawość.
Jak widać trafił się i deszcz, jeden dzień troszkę popadało.
Ostatnie spojrzenie na teren i za chwilę w drogę do domu. Nie będzie własnego podwórka, ale za to będą moje wygodne, kochane legowiska!

24.09.2015

spacerując

Parę obrazków z moich codziennych spacerów wakacyjnych.
Ale wpierw napiszę jak wygląda(ł) mój każdy dzień na wypoczynku.
Pobudka wcześnie, czasem nawet przed wschodem słońca. Bo w sumie czemu nie?
Wynikało to z dwóch powodów: chęć zjedzenia porannej porcji paszki i chęć polegiwania na trawniku.
Jak już zbudziłem Pana, to szliśmy na spacer sarnią ścieżką. Załatwiałem swoje potrzeby, zostawiałem wiadomości, badałem teren czy przez noc jakieś zmiany nie zaszły. Potem już szybko do domu i miska.
I już ten moment gdy mogłem objąć we władanie przydomowy trawnik! Wpierw obchód, nozdrzowanie krzaków, zabawa moim winnym korzeniem aż do uczucia senności.
Potem drzemka albo na trawie, albo na kamieniach. W słońcu, albo w cieniu. Oczywiście były też sytuacje, że musiałem stróżować. Zostawałem sam, wykorzystywałem ten czas na porządne wyspanie się. Raz nawet w sypialni..ale zostałem nakryty i potem już nie miałem dostępu do łóżka. Skandal..
No nic.
Żałowałem że nie moge sobie pobiegać pomiędzy winnicami, no ale trudno. Najważniejsze, że mogłem być podwórkowym psem. Bywało, że chciałem i nocować na dworze;-)
Moje wyjścia w teren nie były jakieś specjalne, ale szybko poczułem że mam do dyspozycji spore terytorium i się wczuwałem w jego opiekę;-)
Tyle, że trawy za dużo nie pokosztowałem - było jednak sucho.


Tak, winogrona były blisko, w zasięgu nosa;-) i oczu. Tylko język za krótki!

Po lewej młodziutkie i małe krzaki winorośli, po prawej już stare, z ogromną ilością owoców.

Wschody i zachody słońca, codziennie byłem ich świadkiem.

Coś tam zawsze ciekawego się w tych trawach i krzaczkach znalazło..


23.09.2015

sprawa winogron

Większego wakacyjnego rozczarowania to dawno nie przeżyłem! Wokół winnice, a wszystkie otoczone siatka, płotem czy przynajmniej elektrycznym pastuchem. Po prostu konsternacja i zaskoczenie maksymalne. Nie mogłem w to uwierzyć.
Dlaczego, jak to, po co..pytajniki w głowie.
Czyli nie będę mógł się przejść pomiędzy rzędami dostojnych krzaków,nie powdycham zapachu nagrzanych słońcem kiści winogron, nie skosztuję czy już są dojrzałe?
Tak, dokładnie tak to się odbyło, podziwiałem zza płotu.
W okolicy w której pomieszkiwałem wszystkie pola z winogronami były ogrodzone i niedostępne.
Wydedukowałem, że to ma związek z lasem. Akurat okolica mocno leśna i sporo zwierzyny, która sobie swobodnie biega. Być może sarny robiły za dużo bałaganu pośród winogronowych krzaków?
Bo elektryczny pastuch stawia sprawę jasno: odstrasza zwierzęta.
Wystarczyło jednak pojechać w kierunku na przykład Sieny, tam więcej pól i łąk, winnice płotów nie miały.
Parę widoków - bardzo też lubię oliwne gaje.



A jak wyglądają zagrodzone winnice? Mniej więcej tak:


W te wakacje zjadłem więcej pomidorów niż winogron;-)

22.09.2015

toskańskie widoki

W oddali widać i winnice, i oliwki. Wszędzie jeszcze zielono i spokojnie, winobranie jeszcze czekało.

Najbliższa okolica też była pełna uroku.




Charakterystyczna dla regionu zabudowa
Volterra
Wąskie ulice, strome chodniki, schody, schodki, wszędzie oczywiście skutery.


Siena



Winobranie już niebawem się zacznie, być może już się zaczęło. Zbiór oliwek późną jesienią.

13.09.2015

relaks na trawie

Oto moje ulubione zajęcie wakacyjne, leżenie na trawie i obgryzanie kawałka starej winorośli z Vaison.


Poza tym oczywiście pilnuję zagrody;-), czasem zdarza mi się przysnąć podczas tego zajęcia. Ale na trawie jest wygodnie. Najgorszy moment dnia, to ten gdy muszę wejść do środka i spać na turystyce(która jest taka jakaś niewygodna).
Podjąłem próby zdobycia nowego legowiska, czy raczej miejsca do spania, ale wywołało to oburzenie - raz wskoczyłem na łożko drugi raz na kanapę. Moja obecność na łóżku została odkryta, pomimo że zeskoczyłem przed powrotem ludzi. Teraz pokój z łóżkem jest bezczelnie zamykany jak zostaję sam. Kanapa nie jest za duża, w sam raz na labradora;-). Ale ledwo sobie wlazłem już zostałem zgoniony..






Wygibasy na trawie:


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...