Najlepszym momentem niedzieli był dla mnie czas spędzony na kanapie w nogach Pana.
Doszło do tego tak:
trwało śniadanie (nie moje:D), leżałem jak zawsze pod stołem niby to śpiąc, ale tak naprawdę czekając na jakieś niespodzianki, typu upuszczona kromka chleba, kawałek pomidora który ześlizgnął się z widelca i inne takie.
Nagle na dworze zaczął wyć alarm samochodowy. Właściciel nie nadchodził, a dźwięk alarmu był naprawdę paskudny.
Okna zostały zamknięte, Pan odpowiednio głośno puścił płytę, która znajdowała się w odtwarzaczu cd. Była to płyta zespołu Archive.
Pan i Pani zasiedli na kanapach i coś tam sobie omawiali, ja pomyślałem, że mógłbym dołączyć. Podszedłem i zrobiłem minę proszącą, acz nienachalną. Sukces - Pan mnie zaprosił:-)
Szybko wskoczyłem i ułożyłem się w zgrabny kłębek, już podczas pierwszej piosenki "Again" spałem mocno. Obudziły mnie dźwięki z wstępu 6 utworu - bardzo intrygujące, chciałem odszukać ów utwór na You Tube ale nie znalazłem.
Cała moja enzowość była skupiona na słuchaniu. Bardzo lubię takie utwory, które mnie wprowadzają w taki stan. Gdybym nie leżał na kanapie, to stałbym przed głośnikiem, aby mieć lepszy odbiór:-)
Ponieważ na wieczór wskazana spokojna muzyka, to zamieszczę taką właśnie piosenkę Archive, tu akurat na wokalu będzie pani.
Archive, I will fade
a przy tym zawsze w nocy zasypiam:
16.11.2008
allez les bleu
ponieważ pogoda ostatnio nie rozpieszcza postanowiłem powspominać swoje wakacje:-)
dwa filmy z mojego pływania w oceanie. powinny się nazywać "błękitnymi", przypadkowo aparat był tak dziwnie ustawiony i kolory nie są naturalne.
dźwięk lepiej ściszyć, bo słychać mocno wiatr:-)
jak ktoś się dobrze przyjrzy to widać pracę moich łap
(nie napisze "doskonałą pracę", bo znowu Pan zwróci mi uwagę, że jestem samochwałą)
dwa filmy z mojego pływania w oceanie. powinny się nazywać "błękitnymi", przypadkowo aparat był tak dziwnie ustawiony i kolory nie są naturalne.
dźwięk lepiej ściszyć, bo słychać mocno wiatr:-)
jak ktoś się dobrze przyjrzy to widać pracę moich łap
(nie napisze "doskonałą pracę", bo znowu Pan zwróci mi uwagę, że jestem samochwałą)
14.11.2008
umiejętności
Na dworze coraz mniej roślinności, wiele drzew już bez liści, trawa tez już straciła swoją świeżość.
Na porannych spacerach mgła i wilgoć. Śniegu pewnie za wiele nie będzie, najwięcej śniegu to widziałem podczas pobytu w Polsce, tutaj ledwo jakiś szron pamiętam z ubiegłego roku.
Bardzo się ucieszyłem z tego, że komuś podoba sie jak noszę torbę z laptopem:-)
Muszę też sprostować - wkład Pani i Pana w ową umiejętność jest bardzo mały, sam to wymyśliłem i wcieliłem w życie.
My, labradory bardzo lubimy nosić, chyba nie będzie nadużyciem jeśli napiszę, że mamy to we krwi.
Sam wymyśliłem noszenie smyczy. Przed wyjściem mam zapinaną obrożę ze smyczą, denerwowało mnie to, że ona tak się za mną włóczy, więc pozwijałem ją sznupą tak by wygodnie całą mieć w pysku i biegam tak z nią dopóki osoba wychodząca ze mną nie będzie gotowa.
Poproszę Panią, aby to któregoś dnia nagrała:-)
Jak jestem sam w domu i słyszę, że ktoś z domowników wrócił, to przybiegam sie przywitać, ale nie skaczę po ludziach. Szukam jakieś swojej zabawki i z nią się kręcę wokół Pana lub Pani.
Kiedyś Pan miał inna torbę do laptopa, skórzaną i jej zapach mnie kusił. Raz gdy ją położył na podłodze zauważyłem takie uszko, pochwyciłem i okazało się, że potrafię z nią przejść z punktu A do punktu B.
Teraz Pan ma inna torbę, nie ma ona już tego fajnego zapachu, ale za to jest jakaś poręczniejsza do niesienia. Po wymienieniu powitalnych czułości chwytam więc za rączki torby i biegnę z nią do komputerowego:-). Pani ją przejmuje, a ja z powrotem do Pana po kolejną część misiowania.
Moje ucho się goi, tylko gdy Pani dotyka to nadgryzione miejsce przypominam sobie, że coś tam mam. Wczoraj odkryła, że na fafli też mam szramę, jeszcze nie do końca zagojoną.
Wcale tym nie jestem zmartwiony, czyż takie blizny nie są męskie, nie świadczą o mojej waleczności i odwadze?
Mogę być takim psim hmm... Titusem Pullo:D, tylko znacznie mniej brutalnym.
http://en.wikipedia.org/wiki/Titus_Pullo_(character_of_Rome)
13.11.2008
plotki z łąki
Moje podejrzenia okazały sie słuszne. Wrócił express, przynajmniej Pan pijąc poranną kawę nie będzie narzekał, że niedobra:-)
Dziś na łące spotkało mnie coś miłego, Pan Wolfa przyniósł taką świecącą obrożę i mi ją wypożyczył. Mogę więc biegać gdy jest ciemno, będzie widać gdzie jestem. To niby normalna obroża, ale ma taki świecący pasek wszyty, trzeba wcisnąć przycisk i już moja obroża świeci na czerwono! Pewnie rano od razu w niej pójdę.
Na łące to dopiero się dzieją śmieszne rzeczy.. Zastanawiałem się dlaczego część psich znajomych przychodzi już o innej porze, albo ich właściciele idą z nimi w inną stronę itd.
Podsłuchałem rozmowę Pani z Panem i okazało się, że to ludzie się o coś posprzeczali i jedni na drugich są poobrażani, Pan mówi, że to jak w przedszkolu(cokolwiek to znaczy).
W każdym razie nie ma złego co by na dobre nie wyszło, jest na łące luźniej:D
Pan nawet nie wie o co poszło, kto do kogo miał pretensje, Pan żadnymi podziałami się nie przejmuje.
Dla mnie najważniejsze, aby te psy które ja lubię mogły się ze mną bawić i tak się dzieje, reszta mnie nie obchodzi.
Szkoda, że ci, którzy się pokłócili ze sobą zapomnieli, że na łąkę chodzą głównie po to, aby ich pies miał radość, zabawę, a nie dla swoich kontaktów towarzyskich.
Właścicielka naszego lokum, jak już kiedyś wspominałem, też mocno się udziela w każdym łąkowym sporze :-)
A już niebawem, już wiosną:
http://www.kaleidoscope.pl/thumbnails.php?album=295
zdjęcia dzięki uprzejmości Dirka
Dziś na łące spotkało mnie coś miłego, Pan Wolfa przyniósł taką świecącą obrożę i mi ją wypożyczył. Mogę więc biegać gdy jest ciemno, będzie widać gdzie jestem. To niby normalna obroża, ale ma taki świecący pasek wszyty, trzeba wcisnąć przycisk i już moja obroża świeci na czerwono! Pewnie rano od razu w niej pójdę.
Na łące to dopiero się dzieją śmieszne rzeczy.. Zastanawiałem się dlaczego część psich znajomych przychodzi już o innej porze, albo ich właściciele idą z nimi w inną stronę itd.
Podsłuchałem rozmowę Pani z Panem i okazało się, że to ludzie się o coś posprzeczali i jedni na drugich są poobrażani, Pan mówi, że to jak w przedszkolu(cokolwiek to znaczy).
W każdym razie nie ma złego co by na dobre nie wyszło, jest na łące luźniej:D
Pan nawet nie wie o co poszło, kto do kogo miał pretensje, Pan żadnymi podziałami się nie przejmuje.
Dla mnie najważniejsze, aby te psy które ja lubię mogły się ze mną bawić i tak się dzieje, reszta mnie nie obchodzi.
Szkoda, że ci, którzy się pokłócili ze sobą zapomnieli, że na łąkę chodzą głównie po to, aby ich pies miał radość, zabawę, a nie dla swoich kontaktów towarzyskich.
Właścicielka naszego lokum, jak już kiedyś wspominałem, też mocno się udziela w każdym łąkowym sporze :-)
http://www.kaleidoscope.pl/thumbnails.php?album=295
zdjęcia dzięki uprzejmości Dirka
12.11.2008
szybko o kawie
czy u Was w domu też pija sie tyle kawy??
Zjawisko dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Przecież najsmaczniejsza jest woda. Może być podana w czystej misce, albo taka którą można pochłeptać z górskiego potoku(oczywiście woda, nie kawa). Czasem kosztuję jęzorem wodę z kałuż podeszczowych, ale dostaję za to ochrzan, słuszny, bo ta woda nigdy dobra nie jest.
W domu jest też wiele wody w butelkach, Pani i Pan taką piją.
Ale często włączają pewną maszynę robiącą dużo hałasu, zmienia ona wodę i zmielone ziarna kawy w napój. Napój który mi zdecydowanie nie podchodzi.
Sprawdziłem to, bo Pani jak czasem niesie z kuchni do komputerowego kubek z kawą, to robi to tak energicznie, że coś zawsze skapnie na podłogę:-)
Ostatnio "wielka tragedia"- express do kawy postanowił wziąć sobie wolne. Na nic się zdało jakieś czyszczenie, oglądanie z każdej strony. Nie chciał działać jak należy. Został spakowany w karton i wyniesiony z domu. Pomyślałem, że na zawsze, a tu nic z tego. Przez kolejne dni tylko słyszałem: ciekawe czy już doszedł, ciekawe kiedy go naprawią(!), z piwnicy został przyniesiony jakiś stary express - ten to dopiero jest głośny! I źle robi kawę, ciągle słyszę narzekania:D
Wczoraj listonosz zostawił wiadomość, że na poczcie czeka paczka, na sto procent jest to naprawiony express.
Rano zawsze po tym jak express zrobi Panu kawę, to wiem, że Pan będzie siedział przy stole, jadł i czytał, układam się wtedy w jego nogach i drzemię w oczekiwaniu na moje śniadanie. Taki rytuał.
Sam zapach kawy dobrze mi się kojarzy, ale picia jej nie rozumiem.
Zresztą jakie są skutki nadmiernego popijania kawy?Proszę zobaczyć.
Zjawisko dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Przecież najsmaczniejsza jest woda. Może być podana w czystej misce, albo taka którą można pochłeptać z górskiego potoku(oczywiście woda, nie kawa). Czasem kosztuję jęzorem wodę z kałuż podeszczowych, ale dostaję za to ochrzan, słuszny, bo ta woda nigdy dobra nie jest.
W domu jest też wiele wody w butelkach, Pani i Pan taką piją.
Ale często włączają pewną maszynę robiącą dużo hałasu, zmienia ona wodę i zmielone ziarna kawy w napój. Napój który mi zdecydowanie nie podchodzi.
Sprawdziłem to, bo Pani jak czasem niesie z kuchni do komputerowego kubek z kawą, to robi to tak energicznie, że coś zawsze skapnie na podłogę:-)
Ostatnio "wielka tragedia"- express do kawy postanowił wziąć sobie wolne. Na nic się zdało jakieś czyszczenie, oglądanie z każdej strony. Nie chciał działać jak należy. Został spakowany w karton i wyniesiony z domu. Pomyślałem, że na zawsze, a tu nic z tego. Przez kolejne dni tylko słyszałem: ciekawe czy już doszedł, ciekawe kiedy go naprawią(!), z piwnicy został przyniesiony jakiś stary express - ten to dopiero jest głośny! I źle robi kawę, ciągle słyszę narzekania:D
Wczoraj listonosz zostawił wiadomość, że na poczcie czeka paczka, na sto procent jest to naprawiony express.
Rano zawsze po tym jak express zrobi Panu kawę, to wiem, że Pan będzie siedział przy stole, jadł i czytał, układam się wtedy w jego nogach i drzemię w oczekiwaniu na moje śniadanie. Taki rytuał.
Sam zapach kawy dobrze mi się kojarzy, ale picia jej nie rozumiem.
Zresztą jakie są skutki nadmiernego popijania kawy?Proszę zobaczyć.
11.11.2008
parę odsłon jesiennego wtorku
w południe na łące, poszukiwanie świeżej trawy, prezentacja lśniącego futra w listopadowym słońcu
przybieganie do Pani na jej przywołanie
zabawa z ulubiona piłką
zasłużony wypoczynek w ulubionej pozycji
koniec wylegiwania, Pan przyszedł z roboty i pobiegłem tradycyjnie po jego torbę :-)
przybieganie do Pani na jej przywołanie
zabawa z ulubiona piłką
zasłużony wypoczynek w ulubionej pozycji
koniec wylegiwania, Pan przyszedł z roboty i pobiegłem tradycyjnie po jego torbę :-)
rzymskie klimaty
Ha, jaki to może być mylący tytuł wpisu:-)
Wczoraj popołudniu udanie zagadałem o leżenie na kanapie przed tv. Zdecydowanie wolę swoją, wygodną wyleżaną kanapę w komputerowym. Chciałem jednak poczuć ludzką bliskość.
Ułożyłem się w nogach Pani i od razu mocno zasnąłem. Pewnie mój sen trwałby dłużej ale przebudziło mnie pogwizdywanie, to gwizdał serialowy bohater, ale w pierwszej sekundzie się nie zorientowałem. Zmieniłem pozycję i już już psie sny znów miały się pojawić gdy rozpoczęła się bitwa, odgłosy sprawiły, że przestałem być senny. Rzymianie walczyli o władzę, tak w dużym uproszczeniu można napisać. Trochę popatrzałem i same intrygi, spiski, nienawiść i chciwość mi się ukazały. Serial nazywa się "Rome" i ponoć dobrze oddaje klimat tych dawnych czasów.
http://www.serial-rzym.pl/
Spacer do lasu oczywiście nie był możliwy, od rana w niedzielę padało. Pan wyraził też zdziwienie, że miałem leśne niedzielne plany, słyszałem na własne uszy:-(
Pod wieczór(w zasadzie ciężko wyczuć jaka to była godzina, bo ciemność zapada tak szybko) gdy pogoda się poprawiła Pani z Panem poszli na wystawę pt. Rzym i Barbarzyńcy(Rom und die Barbaren).
http://www.bundeskunsthalle.de/index.htm?ausstellungen/romundbarbaren/index.htm
Dla mnie wstęp zakazany, ale nic mnie to nie martwi, bo żadni barbarzyńcy mnie nie interesują:-)
Jakby to była wystawa psich smakołyków, wyrobów masarskich lub też wygodnych kanap, to wtedy bym żałował, że byłem nieobecny.
Wczoraj popołudniu udanie zagadałem o leżenie na kanapie przed tv. Zdecydowanie wolę swoją, wygodną wyleżaną kanapę w komputerowym. Chciałem jednak poczuć ludzką bliskość.
Ułożyłem się w nogach Pani i od razu mocno zasnąłem. Pewnie mój sen trwałby dłużej ale przebudziło mnie pogwizdywanie, to gwizdał serialowy bohater, ale w pierwszej sekundzie się nie zorientowałem. Zmieniłem pozycję i już już psie sny znów miały się pojawić gdy rozpoczęła się bitwa, odgłosy sprawiły, że przestałem być senny. Rzymianie walczyli o władzę, tak w dużym uproszczeniu można napisać. Trochę popatrzałem i same intrygi, spiski, nienawiść i chciwość mi się ukazały. Serial nazywa się "Rome" i ponoć dobrze oddaje klimat tych dawnych czasów.
http://www.serial-rzym.pl/
Spacer do lasu oczywiście nie był możliwy, od rana w niedzielę padało. Pan wyraził też zdziwienie, że miałem leśne niedzielne plany, słyszałem na własne uszy:-(
Pod wieczór(w zasadzie ciężko wyczuć jaka to była godzina, bo ciemność zapada tak szybko) gdy pogoda się poprawiła Pani z Panem poszli na wystawę pt. Rzym i Barbarzyńcy(Rom und die Barbaren).
http://www.bundeskunsthalle.de/index.htm?ausstellungen/romundbarbaren/index.htm
Dla mnie wstęp zakazany, ale nic mnie to nie martwi, bo żadni barbarzyńcy mnie nie interesują:-)
Jakby to była wystawa psich smakołyków, wyrobów masarskich lub też wygodnych kanap, to wtedy bym żałował, że byłem nieobecny.
9.11.2008
to i owo
Sygnał, że zbliża się zima, ptaki uciekające w cieplejsze miejsca w zgrabnym kluczu:
Jutro niedziela, mam nadzieję, że gdzieś pojadę, do lasu na przykład pobliskiego.
Dzisiaj Pani nagle wpadła na pomysł, aby odświeżyć moją kanapę. Jestem nieszczęśliwy, bo muszę poczekać aż wyschnie. I tak chodzę z legowiska do kącika koło kanapy w drugim pokoju. Bardzo lubię swoje legowisko, ale im bardziej moja kanapa jest niedostępna tym bardziej wzrasta jej atrakcyjność w moich oczach:-)
Parę dni temu uszkodziłem sobie koniuszek ucha. Pani maca mi to miejsce codziennie, strup cały czas jest. Ja nawet bym się nie zorientował, że coś mi się tam stało gdybym nie usłyszał rozmowy Pani z Panem. Zapewne podczas jakichś zabaw z psami się to wydarzyło, ale nic mnie nie zabolało i obecnie też nie odczuwam dyskomfortu.
Tu jeszcze kanapa była dostępna, ułożyłem się wygodnie z jednym z moich sznurków.

Teraz, w czasie przerwy w wyścigach będą zapewne pojawiać się w prasie różne wiadomości związane z Formułą 1, ale typu plotkarskiego. W oczy wpadła mi taka która może być prawdziwa.
Wspominam o niej, bo dość mnie zaskoczyła. Można było odnieść wrażenie, że Kubica i Raikkonen nie wymieniają ze sobą więcej słów niż wymaga tego grzeczność, a tu okazuje się, że znaleźli wspólny temat i będą ze sobą współpracować.
Tu jeszcze raz ja na kanapie, tylko z większego oddalenia:

Jutro niedziela, mam nadzieję, że gdzieś pojadę, do lasu na przykład pobliskiego.
Dzisiaj Pani nagle wpadła na pomysł, aby odświeżyć moją kanapę. Jestem nieszczęśliwy, bo muszę poczekać aż wyschnie. I tak chodzę z legowiska do kącika koło kanapy w drugim pokoju. Bardzo lubię swoje legowisko, ale im bardziej moja kanapa jest niedostępna tym bardziej wzrasta jej atrakcyjność w moich oczach:-)
Parę dni temu uszkodziłem sobie koniuszek ucha. Pani maca mi to miejsce codziennie, strup cały czas jest. Ja nawet bym się nie zorientował, że coś mi się tam stało gdybym nie usłyszał rozmowy Pani z Panem. Zapewne podczas jakichś zabaw z psami się to wydarzyło, ale nic mnie nie zabolało i obecnie też nie odczuwam dyskomfortu.
Tu jeszcze kanapa była dostępna, ułożyłem się wygodnie z jednym z moich sznurków.

Teraz, w czasie przerwy w wyścigach będą zapewne pojawiać się w prasie różne wiadomości związane z Formułą 1, ale typu plotkarskiego. W oczy wpadła mi taka która może być prawdziwa.
Wspominam o niej, bo dość mnie zaskoczyła. Można było odnieść wrażenie, że Kubica i Raikkonen nie wymieniają ze sobą więcej słów niż wymaga tego grzeczność, a tu okazuje się, że znaleźli wspólny temat i będą ze sobą współpracować.
O 3. miejsce w mistrzostwach świata Formuły 1 walczyli zawzięcie, ale poza torem pomagają sobie w interesach. Robert Kubica stworzył we Włoszech swój zespół gokartowy, a jego konsultantem został były mistrz świata Kimi Raikkonen.Fin jest znakomitym doradcą, bo ma już doświadczenie w tych sprawach. Jest współwłaścicielem teamu startującego w niższych klasach wyścigowych.
– Myślałem, że Kimi jest zupełnie inną osobą – przyznaje Kubica. – To dziwny koleś. Przez trzy lata zamieniliśmy tylko kilka słów. Potem spotkaliśmy się w Singapurze i Japonii, usiedliśmy, zaczęliśmy rozmawiać i trwało to strasznie długo. Kimi lubi karting tak samo jak ja – dodaje zawodnik BMW Sauber. – Żartowaliśmy, że w przyszłości będziemy rywalizować w rajdach samochodowych. To byłoby absolutnie fantastyczne. Mam nadzieję, że do tego dojdzie, szczerze. Byłoby fajnie zmierzyć się kiedyś, na przykład na trasie Rajdu Finlandii – snuje plany Kubica.
(onet.pl)– Myślałem, że Kimi jest zupełnie inną osobą – przyznaje Kubica. – To dziwny koleś. Przez trzy lata zamieniliśmy tylko kilka słów. Potem spotkaliśmy się w Singapurze i Japonii, usiedliśmy, zaczęliśmy rozmawiać i trwało to strasznie długo. Kimi lubi karting tak samo jak ja – dodaje zawodnik BMW Sauber. – Żartowaliśmy, że w przyszłości będziemy rywalizować w rajdach samochodowych. To byłoby absolutnie fantastyczne. Mam nadzieję, że do tego dojdzie, szczerze. Byłoby fajnie zmierzyć się kiedyś, na przykład na trasie Rajdu Finlandii – snuje plany Kubica.
Tu jeszcze raz ja na kanapie, tylko z większego oddalenia:
6.11.2008
psie miny
Dzisiaj bardzo przyjemnie na dworze, słońce, bezwietrznie. biegałem sobie zadowolony po łące. Nic atrakcyjnego jednak nie "upolowałem", bo po ostatnich wpadkach Pani mnie mocno pilnuje.
Biegając rozmyślałem o psie Cywilu, psie Szariku i psie Rexie. Czyli psach do zadań specjalnych. Dlaczego to zawsze owczarki niemieckie?? Czy są mądrzejsze niż np labradory? Spotykam na łące czasem owczarki i ani trochę inteligentniejsze ode mnie nie są:-)
Boraks w komentarzu zasugerował, że moja czarność mogłaby się sprawdzić w różnych akcjach:-)
To prawda! Potrafię tak wkomponować się w otoczenie, że mnie nie widać, potrafię tak cichutko się skradać, że człowiek może być zaskoczony moim nagłym pojawieniem się, fantastycznie pływam, wykonuję wspaniałe skoki. Do tego szczekam w basowym tonie co groźnie brzmi i w połączeniu z wyszczerzonymi zębiskami może budzić respekt. Jednocześnie potrafię zrobić minę, która roztopi każde(twarde) serce, czyli psychologiczne sztuczki nie są mi obce.
Gdy trzeba jestem w stanie szybko mocnymi pazurami wykopać dziurę w prawie każdym podłożu, zębami wykarczować sobie drogę wśród chaszczy..
Mógłbym dalej się zachwalać ale moja wrodzona skromność sugeruję abym w tym miejscu zakończył wyliczankę:-)
Kandydat na psiego Jamesa Bonda:
W promieniach jesiennego słońca:
Znalazłem też listę znanych psów, różne tam są psy, nawet takie wymyślone.
Żadnego czarnego labradora:-)
http://www.szarik.pl/slynne_all.php?page=1
Naprawdę jestem szczęśliwym psem, po prostu lubie mieć taką zadumaną minę:-)
4.11.2008
jesienna zaduma
Śpię więcej niż kiedykolwiek. Szkoda, że psy nie są tak zaprogramowane jak misie i nie przesypiają zimy. Nie przeszkadza mi deszcz, błoto, liście, niskie temperatury - to wszystko akceptuję. Najbardziej dokucza mi to, że dzień jest krótki. Rano gdy idę z Panem na spacer jest ciemnawo, często mgła. Jasno jest jedynie gdy z Panią w ciągu dnia wychodzę, ale o tej porze nie ma moich przyjaciół na łące. Dlatego gdy Pan wraca z pracy popędzam go jak potrafię, by szybko ze mną wyszedł:-)
A i tak czasami biegam w ciemnościach. Ma to i plusy - nie widać co robię:-)
Wolf i Rufus mają takie specjalne światełka i nawet jak zmierzch zapadnie, to widać gdzie są, ja tez dostane podobne i już nie będą czarnością w ciemności.

Przez szybciej zapadająca ciemność muszę dłużej oczekiwać na wieczorną porcję swojego jedzenia. Do tej pory dostawałem po powrocie z łąki wliczając czas na odsapnięcie po wygłupach. A teraz trwa to nieskończenie długo. Pani mi to tłumaczyła, że zawsze dostawałem pomiędzy 19-tą a 20-tą, ale dla mnie to mało zrozumiałe. No, czy ktoś znał psa, który znałby się na zegarku?:-)
To nie ma znaczenia, że teraz idę z Panem wcześniej, mój psi zegar twierdzi, że w jakiś czas po powrocie do domu miska jest pełna. A "jakiś czas" nie oznacza tu ponad godzinnego czekania.

W niedzielę miał miejsce ostatni wyścig Formuły. Wszystko już o nim napisano w prasie, spekulowano na temat pracy teamu BMW, snuto rozważania o postępku Glocka (jest u mnie na czarnej liście!), przedstawiano osiągnięcia nowego mistrza (niestety nie został nim lubiany przeze mnie kierowca), litowano się nad zapłakanym Massą.. . Wielka szkoda, że Robert Kubica w kolejnym sezonie musi się dalej męczyć w teamie, który nie potrafi odpowiednio go wspierać.
Nikt o tym nie pamięta, ale kiedyś psy próbowały się przebiec po torze Formuły. Dla jednego z nich skończyło się to tragicznie:-(, Bruno Senna go przejechał. Oczywiście nie naumyślnie. Drugi pies szczęśliwie uciekł z toru, nie wiadomo jak psy wbiegły na tor. Wszystko to miało miejsce w maju, na torze Istanbul Park podczas wyścigu GP2. Biedny pies:-(
Ja wyścigi wolę oglądać w tv, ale z przyjemnością wybrałbym się na mecz tenisowy i popracował tam jako chłopiec od przynoszenia piłek.
A i tak czasami biegam w ciemnościach. Ma to i plusy - nie widać co robię:-)
Wolf i Rufus mają takie specjalne światełka i nawet jak zmierzch zapadnie, to widać gdzie są, ja tez dostane podobne i już nie będą czarnością w ciemności.
Przez szybciej zapadająca ciemność muszę dłużej oczekiwać na wieczorną porcję swojego jedzenia. Do tej pory dostawałem po powrocie z łąki wliczając czas na odsapnięcie po wygłupach. A teraz trwa to nieskończenie długo. Pani mi to tłumaczyła, że zawsze dostawałem pomiędzy 19-tą a 20-tą, ale dla mnie to mało zrozumiałe. No, czy ktoś znał psa, który znałby się na zegarku?:-)
To nie ma znaczenia, że teraz idę z Panem wcześniej, mój psi zegar twierdzi, że w jakiś czas po powrocie do domu miska jest pełna. A "jakiś czas" nie oznacza tu ponad godzinnego czekania.
W niedzielę miał miejsce ostatni wyścig Formuły. Wszystko już o nim napisano w prasie, spekulowano na temat pracy teamu BMW, snuto rozważania o postępku Glocka (jest u mnie na czarnej liście!), przedstawiano osiągnięcia nowego mistrza (niestety nie został nim lubiany przeze mnie kierowca), litowano się nad zapłakanym Massą.. . Wielka szkoda, że Robert Kubica w kolejnym sezonie musi się dalej męczyć w teamie, który nie potrafi odpowiednio go wspierać.
Nikt o tym nie pamięta, ale kiedyś psy próbowały się przebiec po torze Formuły. Dla jednego z nich skończyło się to tragicznie:-(, Bruno Senna go przejechał. Oczywiście nie naumyślnie. Drugi pies szczęśliwie uciekł z toru, nie wiadomo jak psy wbiegły na tor. Wszystko to miało miejsce w maju, na torze Istanbul Park podczas wyścigu GP2. Biedny pies:-(
Ja wyścigi wolę oglądać w tv, ale z przyjemnością wybrałbym się na mecz tenisowy i popracował tam jako chłopiec od przynoszenia piłek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)