Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies w wodzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies w wodzie. Pokaż wszystkie posty

11.02.2016

tymczasem u mnie było tak


Gdy Replika sobie zwiedzała ciekawe miejsca, ja oczywiście pilnowałem Adlikonu.
To obowiązki, które trudno zlecić komuś przypadkowemu. Już zawsze mam problem z wyjazdem wakacyjnym, bo musze rozsądnie wybrać zastępcę, tak by potem na wakacjach wyluzować.
A nie musieć szukać zasiegu czy też jakiegoś wi-fi, by prowadzić narady i dyskusje.
Cóż, pomimo wszystko byłem zwyczajnie obrażony że zostaję sam w domu.
Spałem, potem spałem, a potem znów spałem. Pan wpadał do mnie, spacer i zmowu sam, potem wieczorami już razem. No ale.. ja jestem takim towarzyskim labradorem. Nawet jak większość dnia przesypiam, to wiem, że gdzieś tam ktoś się kręci po domu, ewentualnie zaraz będzie.
Ale oczywiście wszystko mi Pan na bieżąco tłumaczył i nawet zaznajomiłem się z przewodnikiem po Iranie, takie tam trzymanie łapy na pulsie;-)
Lubię wiedzieć co i jak;-)
Pan starał się wymyślać dla mnie różne rozrywki, doceniam to. Dobrze ale, że lubię sobie pospać, a i pora roku taka, że szybko ciemno, ciągle padało. Po tych paru dniach byłem najlepiej wyspanym psem w całej okolicy;-)

Poranki, czyli spojrzenie typu - jak to, dziś tez idziesz do kieratu?

Weekendowe zabawy:
styczeń, czy luty, obojętne. zimy nie ma, jest za to dużo wody w strumyku

wpierw trzeba zrzucić z kity nadmiar wody

uszy...

zad i ponownie kita

3.05.2015

deszczowa majówka

Od paru dni deszczowe chmury wiszą nad Adlikonem. Nawet jeśli się przejaśnia, to jest to chwilowe i można tego nie zauważyć..
Niby lubię deszcz i nie przeszkadza mi on w spacerach, ale nie lubię gdy zalewa mi oczy, wracania z mokrym brzuchem i tego całego obrządku wycierania mnie po spacerze.
A od paru dni mam to po każdym wyjściu:-(
W zamian kąpiele w strumyku, który znacznie podniósł swój poziom.
Czasem i labrador potrafi się zaślinić..

Dokąd biegnę taki nakręcony?
Ano do strumyka!
Odkryłem, że teraz mogę zanurzyć w nim nieco więcej niż stopy - woda sięga mi prawie do grzbietu!
Jest to emocjonujące, wprawdzie ocean czy morze to nie jest, ale mam sporo radości.




Szybkie spojrzenie w stronę Pana, może niezadowolony, że się tak zanurzyłem po szyję?
Chyba nie, uśmiecha się do mnie, pewnie podziwiał moje strumykowe akrobacje!
Po kąpieli dobrze się nieco przesuszyć, ale jak gdy słońce nie chce się pojawić?
Wbiegam więc w zieleń, przechadzam się dostojnie między pędami. Ale wcale przez to nie robię się suchszy..ale tak wesoło te trawy mnie łaskoczą po brzuchu:-)
Ścieżki nad strumykiem nie są niestetsy dostępne dla koni, nie moga one nimi kroczyć. Nie wiem dlaczego, ale jak widać mają zakaz "wjazdu".
Popieram ten apel!!!
Sa miejsca gdzie naprawdę sporo jest śmieci -puszek, plastikowych flaszek, opakowań po batonach itd. To może dziwić, bo wszędzie jest pełno koszy na śmieci i tych psich również. Do psiego kosza też można wrzucić śmieci, nie ma problemu. Ale nie, niektórzy wolą na trawę czy w krzaki. Trudno to zrozumieć. A my, zwierzęta mamy ciekawą naturę. I zawsze te śmieci nas ciekawią.
Przyznaję się - też jak mam możliwość to sprawdzam co to tam leży w trawie(może będzie dało się to zjeść?). Trzeba jednak uważac, bo potem można mieć różne problemy żołądkowe..
Po spacerze, wygibasach w wodzie i ceremonii suszenia ręcznikiem futra mogę się zwinąć w kłębek i drzemać aż do pory karmienia;-)

23.02.2015

mokra stopa

Krótka przygoda strumykowa;-)
Pojawiło się słońce, więc pomyślałem, że warto stopę zamoczyć w naszym adlikońskim strumyku. Skończyło się na zanurzeniu wszystkich czterech plus nieco ubrudzony brzuch. Ale ile to mi radości dało!
Dziś też do domu ze spacerów wracałem mokry, ale strumyk nie miał już z tym nic wspólnego - deszcz pada cały dzień..





27.03.2014

wodne igraszki

Jestem jak strzała:


I wodne spa - czysta (pyszna też) woda, trochę błotka, wodorosty..
Wprawdzie nie jest to błoto z dna morza Martwego, ani nie są to żadne algi morskie, ale i tak dla zdrowotności warto łapy w naszym Furtbachu zanurzyć.

4.10.2010

przełamując fale

To już zdjęcie po pływaniu, siedzę i schnę.
Wcześniej pływałem ile się dało, ponoć sprawiam wrażenie, że mógłbym pływać bez końca. Nie odczuwam zmęczenia dopóki nie wrócę do domu, taka jest prawda. Jak jest plaża, woda i aport, to czuję tylko potrzebę płynięcia za aportem, wyłowienia go, dostarczenia na brzeg i czekania na ponowny rzut.

Plaża w Imperii kamienista i stosunkowo mała. Na szczęście Imperia to żadne letnisko i cała plaża jest dostępna dla każdego za darmo.
Mnie te kamienie trochę denerwowały ale i tak byłem zadowolony ze spotkania z morzem:-)

Głupie miny podczas strząsania wody z futra:

Riwiera włoska jak i francuska słyną z kąpielisk. Kto nie zna nazw Sanremo, Saint Tropez, Monte Carlo, Diano Marina i wiele wiele innych. Są te miejscowości podobne do siebie, zadbane, kawa zamiast 90 centów kosztuje raz tyle)a czasem i więcej)
:-)
Plaże wydawały się bardziej piaskowe niż kamieniste i chcieliśmy wejść na taką, przy której był znak, że psy są mile widziane.
Leżaki i parasole zapraszały.
Wstęp płatny, 27 Euro od osoby, pies nieco mniej.
Nie pamiętam tylko czy to była cena za pierwszy rząd leżaków czy jakiś dalszy, a to miało znaczenie.
My chcieliśmy na tej plaży posiedzieć jakąś godzinę, bo dłuższy pobyt mnie nudzi.
Nie muszę chyba pisać, że właściciel tej plaży na nas nie zarobił..:-)

27.09.2010

powrót z wojaży

Gdzie ja to nie byłem przez ostatnie 2 tygodnie... różne miejsca.
Dla mnie każde miejsce jest wygodne w którym udaje mi się zwinąć w kłębek, jednak dziś jestem zadowolony z tego, że znów śpię na swoim legowisku przy oknie.
Na wakacjach spałem na swoim legowisku turystycznym, zwanym w skrócie turystyką, miałem ze sobą dwie maskotki, zabawki do aportowania, miski. Nawet udało mi się w jednym z miejsc zając kanapę i wylegiwałem się na niej do oporu.
W domu jednak najlepiej!
Wszystko co przeżyłem i zobaczyłem opiszę, zdjęć mam sporo, bo chętnie pozowałem(nawet pod tą porzucona budą;-)

A na początek chłodzenie się w fontannie.
Taka potrzeba była, bo zdecydowanie było wszędzie letnio, nie jesiennie.
Dopiero jak wyszedłem z tej fontanny to okazało się, że była tam tabliczka z zakazem wchodzenia i picia wody.
A ja i wlazłem i pochłeptałem trochę. Ale nic złego potem się nie działo;-)

Komuś ta fontanna może wydać się znajoma;-)

17.09.2010

Agriturismo (z lepszej strony)



zamiast budy, to tak naprawde mam legowisko przy kominku(zimnym-na szczescie)

widoki tez w rzeczywistosci sa lepsze;-)






28.09.2009

Enzo na wakacjach

Wpis krotki, powiedzmy ze wzgledow technicznych.

Nie moglem jednak sie powstrzymac i musze pochwalic swoim szalenstwem na plazy!

W koncu cos co lubie, spuszczony jak pies z lancucha;-) biegne w strone oceanu:

Przeskakujac fale rzucam sie za aportem:

Z aportem szybko z powrotem na plaze:

I chwila relaksu w wodzie, obserwuje jak surfista radzi sobie na fali:

16.10.2008

woda to mój żywioł

ogon trochę jak ster:-)
już nawrót i zmierzam w stronę brzegu:

woda czysta, przejrzysta można przyuważyć jak pracują moje łapy:

a na tym zdjęciu też jestem!
wynurzam się z piany prawie jak Afrodyta, tyle, że nie na Cyprze a w zachodniej Francji:-)
parę innych szczegółów też nie pasuje, ale skojarzyło mi się tak luźno

Lubię jak fale małe i te większe podmywają łagodnie moje podbrzusze
Cały wieczór sobie spałem, psów do kina nie wpuszczają. Pani mi tylko powiedziała, że nie był to film o zwierzętach, dotyczył tematów na których (ponoć) się nie znam. Tytuł: Baader-Meinhof-Komplex.
http://www.bmk.film.de/
Faktycznie, z niczym mi się to nie kojarzy, ale nie dałem po sobie tego poznać. A jak mi się nie kojarzy, to musi to być coś związane z polityką.

Pani na dobranoc puściła mi jeszcze piosenkę, która często pojawiała się w radiu podczas naszych wakacji:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...