6.07.2009

w ruchu

parę śmiesznych (mam nadzieję) ujęć z spaceru

w stu procentach gotowy i skoncentrowany, by przejąć piłkę
ponieważ piłka jest na sznurku, to czasem majta mi między przednimi łapami i tak wychodzą takie ujęcia

siłowanie się z Panią, ja miałem w sznupie piłkę, ona w ręce sznurek. zawsze wtedy robię dziwne miny

chwila mojego zniecierpliwienia, czyli sobie poszczekałem, a echo mi odpowiadało
to co wystaje z mojej sznupy to jakieś źdźbła trawy, wcześniej kopałem pracowicie dołek w ziemi:-)

5.07.2009

rozmyślania bez ładu i skladu

Kolejny dzień, który w większości przespałem.
Na upał najlepsze są dwie rzeczy: woda i sen. Ponieważ do tej pierwszej nie mam dostępu(nie licząc tej znajdującej się w misce), to postanowiłem się porządnie wysapać.
Ten upał sprawia, że kompletnie nic mi się nie chce, na dworze jeszcze mam chęć na zabawę, ale potem w domu czuję ile energii mnie to kosztuje..
Jakbym mieszkał przy rzece, jeziorze lub oceanie to pewnie siedziałbym ciągle w wodzie:-)
Niestety nie mam nawet małego basenu na balkonie by się zanurzyć dla ochłody.
Pani sprawdziła prognozę na zbliżający się tydzień i okazało się, że czeka nas znaczne ochłodzenie plus opady i burze. Może być, teraz słońce bardziej potrzebne tam gdzie była powódź.

Moim ulubionym zajęciem domowym jest obserwowanie z balkonu. Czy leżę, czy siedzę widok mam bardzo dobry i przyznam się szczerze: jestem ciekawski. Interesują mnie przechodzący ludzie, psy, przejeżdżające samochody, biegające króliki, pan z kosiarką, a nawet falująca trawa. Niektóre obiekty wywołują we mnie dość irracjonalne uczucia - po prostu muszę na nie warknąć lub szczeknąć. Nie wiem dlaczego, ale powstrzymać się nie potrafię. Wierzę, że gdy na balkonie pojawią się rośliny, to nie przysłonią mi widoku na ulicę, oraz że okno przy którym mam legowisko nie zostanie zasłonięte tzw. zasłoną. Bardzo by mnie to rozczarowało.

Pan mi powiedział, że na dzisiejszym spotkaniu sąsiedzkim sporo osób o mnie pytało oraz chwaliło mój wygląd. Może czekano aż się też pojawię na tym spotkaniu, niestety mnie tam nie zabrano, a jestem przekonany, że od razu zostałbym gwiazdą tej imprezy:D
I miło usłyszeć komplementy na swój temat, ostatni jaki usłyszałem osobiście był od nowej mojej doktorki - powiedziała, że mam piękny łeb. Przyjąłem to do wiadomości bez fałszywej skromności, bo przecież to prawda:-)))

W telewizji widziałem dziś psa pracującego na lotnisku w Monachium. Szukał narkotyków, jego pan spacerował z nim po hali lotniska, a on, owczarek niemiecki o imieniu Alfa, sobie wąchał ludzi i ich bagaż.
Nagradzany nie był smakołykiem a chwilą zabawy.
Wszyscy mieli ogromne zaufanie do nosa Alfy. Wyniuchał u jednego młodzieńca podejrzany zapach. Młodzieniec robiąc niewinną minę starał się podważyć psie umiejętności sugerując, że Alfa mógł się pomylić. Celnicy słuchali chłopaka, ale dokładnie przeszukiwali jego bagaż, a nawet zdecydowali poddać go rewizji osobistej. Alfa spokojnie leżał i mina jego jasno świadczyła o jego nieomylności.
Trochę zazdrość mnie ogarnęła, że nie mam takich odpowiedzialnych zadań. I że z moimi węchowymi odkryciami nikt tak się nie liczy i nie mają one takie znaczenia dla ogółu.
I w telewizji mnie nie można zobaczyć.. Pani mi jednak powiedziała, że tv nie zawsze pokazuje się tych najlepszych, że lepiej czasem być taką gwiazdą o lokalnym zasięgu. Może to i racja, spojrzenia mijających mnie osób, uśmiechy kierowane do mnie przez sąsiadów i znajomych, wszystkie słyszane na własne uszy miłe słowa mnie zawsze wprawiają w dobry humor i dumę.
A odpowiednie zachowanie na spacerze, wyjeździe czy w domu to też swego rodzaju odpowiedzialne zadanie, czasem muszę wiele wysiłku włożyć w to by dobrze wypaść;-)
Może telewizyjna popularność byłaby męcząca?

wspomnieniowo
lipiec 2007, czyli Enzo szczeniak, pytanie - gdzie jest ta kanapa, gdzie jest ten rekin????

lipiec 2008

30.06.2009

filmowe, czerwcowe migawki



dziś u nas bardzo, bardzo parno. nawet ja czułem, że pogoda jest męcząca.
niby chęć do zabawy była, ale szukałem cienia. dawno tez nie wypijałem tyle wody co przez ostatnie dni. co ciekawe, ponoć wg prognoz codziennie u nas pada. tylko jakoś trudno ten deszcz zauważyć. dziś dwa razy po dosłownie 5 minut padało, zanim się zorientowałem to był już koniec.
pod wieczór niebo zrobiło się ciemne i pojawiła się ogromna czarna chmura, okna same się zamykały! i co... 10 minut tak może postraszyło i znów było niebieskie niebo i słońce.



leżałem wieczorem obok Pani, no uściślając to przy jej nogach:-). Pani mówi, że zaraz w domu będzie Pan, to zerwałem się i podbiegłem do drzwi, postałem tam chwilę, ale cisza. Pędem wracam do pokoju i taaaak, widzę przez okno, że to Pan idzie chodnikiem!!
-niech jeszcze raz ktoś powie, że mam zły wzrok-
:-)
z balkonu mam doskonały widok, więc wbiegłem szybko na balkon, ale już Pan przeszedł, więc znowu pęd w stronę drzwi, Pan zawsze zadowolony jak widzi, że ja się tak cieszę, a robię to bezinteresownie, bo na przywitanie nie dostaję żadnego psiego przysmaku.



coś dziś się po południowym spacerze przyczepiło mi do poduszki. nie przejąłem się tym za bardzo, bo ma odpaść to odpadnie. zresztą póki coś mnie nie podrażnia, nie boli to nie ma sensu się tym przejmować.
Pani się jednak zainteresowała i obejrzała moją stopę: do poduszki miałem przyklejoną zużytą gumę do żucia...

konsumpcja

Oczywiście konsumpcja trawy, tutaj na zdjęciach:

a tu nieco dłuższa wersja, filmowa.

29.06.2009

kolorowy pies

Zwierzęce ciekawostki:

W stanie New Jersey od godziny 22 do 8 rano psom nie wolno szczekać, a kaczkom - kwakać.

Na Alasce rozmowa z niedźwiedziami na jakiekolwiek tematy jest absolutnie zabroniona. W całym stanie prawo dopuszcza zabicie niedźwiedzia, ale wybudzenie go ze snu zimowego pod pretekstem sfotografowania jest już surowo karane.

Za zabójstwo psa w stanie Nevada grozi kara śmierci przez powieszenie, podobnie jak za kradzież konia w Tennessee.


A takiego kolorowego labradora dostaliśmy od Jagody, razem z Niną same go dla nas zrobiły:

i inne ujęcie:

kontrolna wizyta


W sobotę miałem spotkanie z nowym weterynarzem. To pani, która sama posiada dwa bokserki i która była dla mnie bardzo, bardzo miła. jeszcze nigdy u doktora nie pożarłem tylu smakołyków:-)
Dostałem szczepionkę bym nie zachorował na boreliozę, tradycyjnie nawet tego ukłucia nie poczułem. Tego typu rzeczy mi nie przeszkadzają, są inne które mnie denerwują. Choćby zaglądanie w moje uszy i grzebanie w nich, a to właśnie nastąpiło. Okazało się, że mam zapalenie i codziennie teraz Pan musi mi psiknąć kroplami, a potem wacikiem wyczyścić. Nie jestem z tego zadowolony.
Na przedniej łapie zrobiło mi się takie coś, jakby sucha skóra, mocno zgrubiałe.
U doktora dowiedziałem się, że to mój pierwszy odcisk! Robi się to gdyż jak kładę się na podłogę , to to miejsce się zawsze ociera o kafle. Rufus też ma taki odcisk..
Jeszcze nie wiem czy na zawsze to będę miał, czy to zniknie kiedyś. Nie czuję tam żadnego bólu, jak dla mnie to ten odcisk może tam sobie być.
W stawie który jest w naszym parku nie za bardzo powinienem się kąpać, to mnie zmartwiło, bo ciężko ignorować mi wodę. Pan jednak znajdzie inne miejsca gdzie woda będzie lepsza i kąpiel nie zaszkodzi mojej skórze.
To moja nowa praxis:
http://www.tierarzt-ries.de/

Jak ktoś potrzebuje słońca i upału to niech trochę sobie weźmie ode mnie, ja czekam i czekam na jakiś choćby mały deszcz, ale tylko temperatura każdego dnia większa..

25.06.2009

wizyty

W ostatnim czasie bardzo dużo nowych osób pojawia się w naszym domu. Do tej pory wizyty dzieliłem sobie w ten sposób: ktoś do nas przychodzi i ktoś coś nam przynosi.
Ten drugi to najczęściej był pan z workiem mojego jedzenia:-)
Pod koniec pobytu w Kolonii zaczęły pojawiać się osoby, które wyraźnie nie przychodziły do nas towarzysko, tylko ich cel wizyty był jakiś inny. W czasie ich wizyt szedłem z Panią na spacer, ale od czego ma się doskonały węch? Od razu po powrocie do domu czułem, że ktoś obcy się tam kręcił.
Przez ostatni miesiąc poznałem mnóstwo nowych osób, tyle, że to całkiem nowa kategoria.
Przychodzą do nas do domu, chodzą po nim, zaglądają w różne kąty, czuja się prawie jak u siebie, ale wyczuwam, że wzbudzają u Pani i Pana irytację. Na początku z każdym chciałem się witać i zapoznać, ale w którymś momencie Pani mi zasugerowała, że naprawdę nie ma takiej potrzeby. Że powinienem wykazać się większym dystansem do obcych, że moją radość i powitania mogę zarezerwować dla tych osób które lubię.
Przemyślałem to i faktycznie Pani ma rację.
Przychodzą więc prawie każdego dnia panowie od poprawek, niektórzy pachną mi już znajomo, ale nadal trzymam dystans.
Leżę tam gdzie Pani mi każe i nie podbiegam do nikogo. Nawet nie merdam ogonem, nic. Zachowuję jednak czujność, obserwuję. Część z nich spogląda na mnie z sympatią, a część omija wzrokiem. Dziś nawet jeden pan czyścił podłogę obok mojego legowiska, a ja nic - spokój Sfinksa.
Pani mi też wytłumaczyła, że niebawem te wizyty się skończą, znów będą przychodzić osoby tylko takie co są mile widziane plus pan listonosz:-)
Z tych fachowców(:D) to jedynie trochę z ogrodnikiem się zakolegowałem, ale widzę, że on już swoją robotę skończył, więc pewnie wrócił do domu i nie będzie się tutaj pojawiał. Może i ci inni też niebawem się wyniosą.
Za to dom zapełnia się mieszkańcami, już większość mieszkań zajęta, a ja do tej pory jestem jedynym psem. Hurrrrrrra!

A groźny dziki zwierz z Opolszczyzny okazał się.... wyrośniętym kotem!
Jakbym nie był już śpiący to turlałbym się teraz ze śmiechu.

filmy z parku

Dziś zaprezentuję się na filmach, które zrobił mi Pan komórką.
Oba zrobione u nas w parku. To miejsce odwiedzam najczęściej, choć mam nadzieję, że niebawem poznam pobliskie lasy. Ot, taka mała sugestia w stronę Pana..

Na tym filmie bawię się z wspominanym już wcześniej czekoladowym labradorem Bailey.
Widać, że to szczeniak. Przez chwilę biegał z nami inny piesek, ale nie wiem jak on się nazywa, pewnie jeszcze kiedyś go spotkam.


A tu moje ulubione kępy traw. Bardzo lubię tam zanurzać swoją sznupę i przegryzać co lepsze pędy. Jakbym miał kiedyś ogródek, to chciałbym mieć tam taka właśnie trawę.

22.06.2009

labrador Enzo rozpoczął sezon letni

Przeciąganie się przed wyjściem na spacer z Panią. Zauważyłem, że schowała do kieszeni piłkę, więc już czułem wewnętrzną radość na myśl o zabawie.
Już jesteśmy w parku, jak mi się chce to potrafię nawet chwilę wysiedzieć w takiej pozycji. No dobrze, jest to nudne i w zasadzie nie rozumiem dlaczego ruszanie się podczas robienia zdjęć(pozowania) jest złe. To ten co wymyślił aparat fotograficzny powinien przewidzieć, że zdarzają się osobniki bardzo ruchliwe i niecierpliwe - zdjęcia powinny zawsze wychodzić wyraźne, niezależnie od zachowania modela:D

Waruję, ale jednocześnie śledzę ruch Pani ręki, co ona z piłką zrobi, czy zdecyduje się rzucić, czy też mi ją gdzieś schowa i będę musiał szukać.. Lubię i zabawę w szukanie i bieganie za daleko rzuconą piłką.

Czasem próbuję przyspieszyć zabawę, przynajmniej tak mi się wydaje, że jak szczeknę parę razy to będzie działo się coś więcej i szybciej. Złudne to bardzo, bo Pani wtedy przerywa zabawę. Ale ja zawsze próbuję i pewnie będę próbował, to silniejsze ode mnie.
Jednak dziś udało mi się i szukać piłki w trawie i biec za nią, a nawet była zabawa w kopanie piłki, wtedy ja jestem jakby bramkarzem, bardzo to lubię, wymaga ta zabawa ode mnie sporo koncentracji ale daje też satysfakcję.

Tu już powoli zbieramy się do domu. Trochę czuję się zmęczony, ale i zadowolony.

Dziś rano spotkałem Ogrodnika, parę dni go nie było. Wcześniej codziennie go widziałem jak sadzi trawę, krzaki i wykonuje tego typu prace wokół naszego domu. Myślałem, że już się nie pojawi, a tu taka niespodzianka. Odłożył nawet łopatę i podszedł ze mną się przywitać, chyba było mu miło, że tak się cieszę na jego widok, mi też było miło, że nazwał mnie swoimi psim przyjacielem:-)
Popołudniu przyszedł do nas pan Wąsacz, zdecydowanie niezapowiedziany - jutro jego ludzie wpadną poprawiać u nas to wszystko co już dawno mieli zrobić. Z nim się postanowiłem nie witać za wylewnie, czułem, że Pani nie była zachwycona jego wizytą, więc trzymałem i ja dystans. Po prostu go obserwowałem z bliska..
Wieczorem z Panem trochę biegałem, taki męski jogging. Nagle Pan zauważył tego czekoladowego labradorka. Podeszliśmy do niego i naprawdę byłem zachwycony, że mogłem poszaleć z innym psem. Nazywa on się Bailey i jest szansa, że będę go częściej spotykał.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...