27.05.2014

koleżanki z pastwiska

Muszę przyznać, że u nas w Adlikonie okoliczne pastwiska też są pozapełniane, ale jednak podczas weekendu zobaczyłem znacznie większe stada! I wszystkie z dzwonkami.
Dużo młodych krów(byczków), one zawsze najbardziej skore do zapoznania się z obcymi.
Miałem wrażenie, że gdyby nie taśma, to byłyby to bliskie spotkania!

Podglądałem co one tak wyskubują i skubią dokładnie to co ja;-). Naprawdę mam dużo wspólnego z krowami, tak mi się wydaje. Pomijając gabaryty;-))
W popularnej miejscowości, Gstaad, jest bardzo ciekawa fontanna:

Miejscowość ładna, o tej porze roku bardzo tam spokojnie i pusto. Jednak już niebawem po deptaku będą spacerować tłumy, sezon letni już ruszył.

Ponieważ berneński kanton ma w swoim herbie niedźwiedzia, to miś pojawia się tu tak często jak krowa. Dumny niedźwiedź niedaleko dworca kolejowego w Gstaad.


26.05.2014

berneńskie łąki

Weekend spędziłem w bardzo spokojnym miejscu. Z głośnych dźwięków słyszałem jedynie szum górskiego potoku i dzwonienie krowich dzwonków.
Wszędzie były łąki i pastwiska, te drugie oczywiście pozajmowane.
Będąc na spacerze kusiło mnie by wbiec na pastwisko, ale nie było takiej opcji, jedynie na długość smyczy przechodziłem pod linką i z brzegu sobie skubałem zielonego. Wierze, że krowy nie miały mi tego za złe;-)
Ponieważ było ciepło i szybko to odczułem, pragnienie też ugasiłem w korytku zorganizowanym na pastwisku.
 Jeszcze łąki tu nie były skoszone, więc widoki naprawdę miłe dla oka:


Podziwiałem ile mogłem.

Potem miałem mały wypadek-przypadek...
Penetrując podmokły teren trafiłem sznupą na niewielkie bagno i jak widać niżej uświniłem się nieco..
Szczęśliwie mogłem się ogarnąć w tym wodnym korytku i po paru chwilach znów moja prezencja była nienaganna;-)


23.05.2014

parę plotek

Nie tylko krowy można spotkać na okolicznych łąkach. Pojawiają się tez owce i barany. Maja takie spojrzenia jakby chciały każdego przejrzeć na wylot.
Ale obserwowanie baranów i owiec daje wiele radości. Beczą, skaczą, zbijają się nagle w wielką kupę itd.
Pomimo wszystko więcej respektu czuje do krów. Nawet młoda krowa jest w moich oczach gigantem.. ale takim sympatycznym!
Zamiast wizytówki przed jedną z ogromnych krowich obór stoi drewniana rzeźba krowy. Jak widać ma i daszek, aby warunki atmosferyczne nie miały wpływu na figurkę.
Najnowsze wieści od Franka:
Tak, w tym gnieździe siedzi z małymi bocianami partnerka Franka. On w tym czasie robi zwiad po okolicznych polach i wybiera smakołyki dla potomstwa.
Już na Krowiej Górce nie bywa.. szkoda, ale tam na kościelnej wieży jest też szczęśliwy

22.05.2014

sianokosy

Któregoś dnia poszedłem na spacer znajomymi ścieżkami i doznałem niemiłego zaskoczenia. Łąki zostały skoszone! Cała bujna trawa zniknęła. Pierwsza zaskoczyła mnie Krowia Górka, mój stały punkt programu podczas wyjść w teren. Szok, po prostu szok!
Poszedłem wobec tego szybko na pola, na łąkę z samotnym drzewem. A tam również łyso..
Tak mi się smutno zrobiło. Na szczęście nieużytek pozostał nietknięty i tam teraz się pasę.
po lewej nieużytek, po prawej w oddali skoszona łąka
Widok z domku przy winnicy z Watt. Gdzie tylko była trawa do skoszenia, tam to zrobiono. Poleżała ze dwa dni i została zebrana. Idealnie sianokosy trafiły na dni bezdeszczowe!
A tu jeszcze korzystanie z uroków nieskoszonej łąki z samotnym drzewem. W oddali, za siatką wypas koleżanek;-)
 Tutaj też jestem, ale zamaskowany:-). Tak właśnie było, mogłem się ukryć..
Teraz czekam na odrosty, powinno pójść to szybko!

19.05.2014

maj pelen barw

Obecnie jest pogoda jak w przyslowiu: w marcu jak w garcu. To swieci slonce i to mocno, a to pada deszcz i wieje zimny wiatr. Przyroda za to dopisuje i jest bardzo kolorowo. Juz nie zolc jest kolorem dominujacym, teraz w przydomowych ogrodkach mozna spotkac wszystkie kolory!
Kwiaty maja, wszystkie wystepuja w ogromnej ilosci. Jak widze maki, to nie dwa, albo trzy, tylko od razu cala kepa. Naprawde wszystkiego wokol duzo i cieszy to bardzo oczy.


Nawet niebieski kwiat znalazlem:



13.05.2014

burzowo i deszczowo



Dziś tak deszczowo, pochmurnie, słońce pojawiało się dość rzadko. Szkoda, bo liczyłem na jakąś piękną tęczę.
Nawet była krótka burza i grad padał. Podczas grzmotów się nawet obudziłem i nie wiedziałem o co chodzi.
Potem była chwila spokoju i wtedy poszedłem na przechadzkę.
Spokój polegał na tym, że tylko kropiło i wiało. Potem deszcz ustał. Prawie wszyscy w domach, tylko ja urządzałem biegi po polach i łąkach. Zaliczając i różne kałuże, więc niestety czekało mnie potem czyszczenie, bo błoto się dość dokładnie wkomponowało w moje futro.
Teraz wszędzie trawa bardzo wysoka, nikt nie kosi, bo za mokro. Uczucie jak się tak biega, a trawa łaskocze po brzuchu jest wspaniałe i bardzo mnie to nakręca!

9.05.2014

po prostu muu

W okolicy Adlikonu zrobiło się gęsto od krów. Gdzie się nie spojrzy tam dumne dawczynie mleka (czyli zarazem i serów i czekolady).
Krowy czarne, brązowe, w łaty, albo w kolorze kawy z mlekiem. Młode i dojrzałe. Leniwe i ciekawskie. I wszystkie głodne.
Zawsze coś przeżuwają. Jak  pojawi się ktoś na horyzoncie, to wykazują zainteresowanie, ale tylko młode krowy, bo dorosłym nie chce się ruszać i sprawdzać tego, kto tam stoi przy ogrodzeniu, No chyba, że to gospodarz, a to taaaak, wtedy trzeba podejść, a najlepiej nawet potruchtać w jego stronę. To właśnie mnie intryguję. Dlaczego one zawsze tak reagują na swojego gospodarza? Czy on ma jakieś smakołyki w kieszeni? Pewnie nie o to chodzi, tak tylko próbuję zgadywać. Ja zawsze przybiegam do Pani czy Pana, bo wiem, że mają w kieszeni psie nagrody;-)
Stado baranów. One zawsze tak w kupie. Bardzo zajęte były skubaniem i swoje chytre spojrzenia skupiły na trawie.
Stado w różnych kolorach:
Piękne adlikońskie krowy:
Stado czarne, dokładnie jak ja:



8.05.2014

majowo kolorowo

Pora pokazać kolory maja. Na polach dominuje żółty, wiadomo, rzepaku wszędzie pełno. Ale w ogródkach i nad strumykiem pojawiają się i inne kolory.

W tych kwiatach zawsze sporo pszczół i bąków, podglądam je z bezpiecznej odległości.

Iglaki z nowymi igłami:
Kwiaty wyrastają naprawdę z każdej szczeliny.
I do pierwszego koszenia wszystkie łączki wyglądają właśnie tak:

7.05.2014

majówka w mieście

Czasem jeszcze bywam psem miastowym. To co najbardziej lubię w miastach, to ich parki, skwery czy też podmiejskie lasy;-). Jednak pomimo tylu lat spędzonych w miastach najlepiej czuję się w wiejskich klimatach. Czasem nawet sobie wyobrażam, że mieszkam na takiej wsi wysoko w górach, otoczonej tylko łąkami, polami. Wiem, że czułbym się tam dobrze, mógłbym sobie leżeć w słońcu do południa, potem już w cieniu jakiejś jabłonki leniwie obserwować pracę pszczół i bąków. Zimą, ach zimą na pewno bym miał śniegu pod dostatkiem..
Hm, no tak, ja o wiejskim życiu, a chciałem się zaprezentować we Frankfurcie:-)
Spacer nad brzegiem Menu, grzecznie. Widoki miłe, psów całkiem sporo, kotów żadnych;-))))

Różne nowe zapachy sprawiały, że te spacery mnie bardzo pociągały! Ludzie w windzie do mnie zagadywali, ale nie wszyscy potrafili wytrzymać ciężar mojego bacznego spojrzenia! Uciekali wzrokiem i pewnie odliczali tylko kiedy będą mogli opuścić windę;-)).
I jeszcze Attila, dopiero co skończył 10 lat, ale spojrzenie nadal ostre!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...