Oto moje nowe legowisko, zastąpiło wysłużony kamuflaż.
Nie ukrywam - podszedłem do niego z dystansem. Jasne, ładne jest i podoba mi się. Tylko ono jeszcze nie chce ze mną współpracować, muszę je oswoić!
Żeby nie było, że robię jakieś fochy, to wlazłem na kość(taką ksywkę mu nadałem) i chwilę poleżałem. Ale udko mi się zsuwało i wszystko jakoś szurało. Poszedłem więc na dywan;-)
Kamuflaż też ponoć trzeszczał i się przesuwał(dostosowywał się do mnie leżącego), tyle że ja już tego nie pamiętam. No nic z czasem i kość będzie się układać jak należy!
Wiele emocji i radości dało mi za to rozbrajanie kartonów. Już pustych, ale to akurat dla mnie nie ma znaczenia:-)
29.12.2014
27.12.2014
Śnieg
Mój pierwszy śnieg tej zimy! Jednak nie w Adlikonie - pojechałem do Alt St.Johann, w góry. Już po drodze zrobiło się śnieżnie, a na miejscu była taka prawdziwa zima. Oczywiście wpierw musiałem odbyć przejażdżkę kolejką. Cóż, udawałem, że podziwiam widoki, a tak naprawdę to już czekałem aż będziemy na górzę. Nie, nie boję się, ale w tych małych wagonikach czuć, że się po prostu wisi w powietrzu! W dodatku nieco duło i chybotało nami.
Szczęśliwie wjechaliśmy i już mogłem zająć się śniegiem.
Wszędzie było dużo śniegu, dużo czyli tyle, że łapy się mi w nim zapadały. Biegałem bez umiaru, w lewo, prawo, kółka, rycie sznupą w śniegu, kopanie łapami, wszystko co tylko się dało.
Pogoda była jednak średnia: pięknie padał śnieg, ale poza tym zachmurzenie i wiatr. Żadnych wspaniałych alpejskich widoków nie było. Ledwo co było widać zarysy choinek.
Komu jednak by takie szczegóły przeszkadzały jak śniegu pod dostatkiem? Znalazłem wspaniały kij i z nim wszędzie biegałem, albo leżałem w śniegu, czasem zakopany aż po pas:-)
Potem powrót na dół, miasteczko też we mgle..
Szczęśliwie wjechaliśmy i już mogłem zająć się śniegiem.
Wszędzie było dużo śniegu, dużo czyli tyle, że łapy się mi w nim zapadały. Biegałem bez umiaru, w lewo, prawo, kółka, rycie sznupą w śniegu, kopanie łapami, wszystko co tylko się dało.
Pogoda była jednak średnia: pięknie padał śnieg, ale poza tym zachmurzenie i wiatr. Żadnych wspaniałych alpejskich widoków nie było. Ledwo co było widać zarysy choinek.
Komu jednak by takie szczegóły przeszkadzały jak śniegu pod dostatkiem? Znalazłem wspaniały kij i z nim wszędzie biegałem, albo leżałem w śniegu, czasem zakopany aż po pas:-)
Potem powrót na dół, miasteczko też we mgle..
24.12.2014
tegoroczna choinka
Choinka na fontannie już tyle dni stoi, wieczorami lampki na niej się świecą - codziennie zaglądam, czy jakieś paczki się tam nie pojawia, ale nic nie ma. Nie wiem dla kogo by tam miały leżeć, ale pewnie byłyby podpisane. Może i dla siebie bym coś tam znalazł? Oficjalnie to taka choinka-ozdoba. Ja tam jednak swoje wiem i wydaje mi się, że pod każdą choinką można położyć podarunek, pytanie tylko czy zostanie znaleziony przez właściwą osobę. Musiałbym tam zostawić coś tylko dla mieszkańców Adlikonu, bo nikt inny nie znajdzie. No ale, konie zimują w innej wsi, krowy nie wychodzą ze stodoły, Frank z kompanią przenieśli się do Steinmaur. Przecież kotom nie będę robił upominków;-)))
W domu też pojawiła się choinka, na wszelki wypadek ułożę się niedaleko i będę pilnował - wszystko muszę mieć pod kontrolą.Na razie nic, tylko tyle, że ozdoby i światełka wiszą. Znam je już z ubiegłego roku, więc się nie ekscytuję, mogę drzemać sobie dalej;-)
23.12.2014
grudniowy wypad do Frankfurtu
Jeszcze zdążyłem w tym roku skoczyć do Frankfurtu, aby swój świąteczno-noworoczny spacer po Waldstadion zaliczyć. Oczywiście ani on świąteczny, ani noworoczny, ale świętuję w Adlikonie, więc lepiej za wcześnie niż wcale.
Pogoda przez te parę dni była deszczowo-mglista. Po prawie każdym spacerze cały byłem mokry lub mokry i ubłocony.
Na stadionie jednak tylko wiało;-). Spacerowałem sobie jednocześnie szukając jakichś pozostałości po meczu(kawałki bułek, kiełbas, itd). Wszystko już niestety sprzątnięto;-))
Piłkarzy też nie spotkałem, chyba mieli tajna naradę przed meczem wyjazdowym w Leverkusen, autokar już czekał.
Poza tym spacerowałem nad Menem. Niby fajnie, ale.. jednak mój klimat to pola w Adlikonie;-)
Za to w pokoju w którym przez te parę dni mieszkałem, był super stół: zrobiłem sobie pod nim przytulny kącik do spania. I spało mi się prawie idealnie, prawie, bo bez miękkiego legowiska, a wiadomo, że lubię udko sobie na czymś wygodnym ułożyć
Codzienny widok z okna:
Widok w dzień wyjazdu do domu..
Pogoda przez te parę dni była deszczowo-mglista. Po prawie każdym spacerze cały byłem mokry lub mokry i ubłocony.
Na stadionie jednak tylko wiało;-). Spacerowałem sobie jednocześnie szukając jakichś pozostałości po meczu(kawałki bułek, kiełbas, itd). Wszystko już niestety sprzątnięto;-))
Piłkarzy też nie spotkałem, chyba mieli tajna naradę przed meczem wyjazdowym w Leverkusen, autokar już czekał.
Za to w pokoju w którym przez te parę dni mieszkałem, był super stół: zrobiłem sobie pod nim przytulny kącik do spania. I spało mi się prawie idealnie, prawie, bo bez miękkiego legowiska, a wiadomo, że lubię udko sobie na czymś wygodnym ułożyć
Codzienny widok z okna:
Widok w dzień wyjazdu do domu..
16.12.2014
w lesie
Miałem ostatnio miła wycieczkę do lasu. Wpierw pomyślałem, że może warto poszukać by już zimy. Codziennie rano widzę program o pogodzie i wszędzie już dużo śniegu. No tak, to wszędzie dotyczy górskich rejonów, ja jednak za nisko mieszkam i ujemne temperatury jeszcze się w Adlikonie nie pojawiły.
W lesie było jakby jesiennie, tyle, że liście zamiast na drzewach były na ziemi.
Dzień był przyjemny, bez mgieł i dlatego było doskonale widać ośnieżone Alpy.
To co w każdym lesie mnie ciekawi: kupy pociętych drzew. Tu wersja nieco chaotyczna,
tu już ład i porządek.
Las ponoć pełen zwierząt, rozglądałem się, nasłuchiwałem. Tylko dzięcioła słyszałem, a ponoć tu i ówdzie i wiewiórka przebiegła. No nie wiem gdzie te wszystkie sarny, lisy i jelenie się chowają jak spaceruję? Na wszelki wypadek zostawiłem wiadomości na pniach drzew.
Widok na gospodarstwa, które zamieszkują konie. W okolicy mnóstwo ich spotkałem.
Widok na Regensberg, a w tle góry.
Wspomniane konie. Te akurat spacerowały, ale wiele pasło się na łąkach wesoło brykając.
Wracając z lasu przejechaliśmy obok Steinmaur. To miejscowość w której zamieszkał bocian Frank.
Na te zimę już nie został sam - namówił znajomych i grupowo postanowili przezimować w Szwajcarii.
Nie wiem ile tych bocianów jest, ze 20? Wyluzowane sobie chodzą, co one o tej porze roku tam znajdują?? Mam nadzieję, że mają już zaklepane jakieś ciepłe miejsce u lokalnych gospodarzy, bo kto wie czy lada dzień przymrozek się nie pojawi?
W lesie było jakby jesiennie, tyle, że liście zamiast na drzewach były na ziemi.
Dzień był przyjemny, bez mgieł i dlatego było doskonale widać ośnieżone Alpy.
To co w każdym lesie mnie ciekawi: kupy pociętych drzew. Tu wersja nieco chaotyczna,
tu już ład i porządek.
Las ponoć pełen zwierząt, rozglądałem się, nasłuchiwałem. Tylko dzięcioła słyszałem, a ponoć tu i ówdzie i wiewiórka przebiegła. No nie wiem gdzie te wszystkie sarny, lisy i jelenie się chowają jak spaceruję? Na wszelki wypadek zostawiłem wiadomości na pniach drzew.
Widok na gospodarstwa, które zamieszkują konie. W okolicy mnóstwo ich spotkałem.
Widok na Regensberg, a w tle góry.
Wspomniane konie. Te akurat spacerowały, ale wiele pasło się na łąkach wesoło brykając.
Wracając z lasu przejechaliśmy obok Steinmaur. To miejscowość w której zamieszkał bocian Frank.
Na te zimę już nie został sam - namówił znajomych i grupowo postanowili przezimować w Szwajcarii.
Nie wiem ile tych bocianów jest, ze 20? Wyluzowane sobie chodzą, co one o tej porze roku tam znajdują?? Mam nadzieję, że mają już zaklepane jakieś ciepłe miejsce u lokalnych gospodarzy, bo kto wie czy lada dzień przymrozek się nie pojawi?
13.12.2014
grudniowa przyroda
W grudniu najpopularniejsza jest jednak choinka. Od jakiegoś czasu już napotykam takie przystrojone. Jak widać na moim ulubionym wodopoju też się pojawiła.
Nadal nie ma śniegu, a drzewa już takie gołe. Jednak nie wszystkie dni są zimne, czasem jest dość.. wiosennie i dlatego można zaobserwować różne interesujące rzeczy.
Na przykład tzw. złoty deszcz. Czy on powinien tak wyglądać w grudniu?Raczej kojarzy mi się taki kwitnący z wiosennymi miesiącami.
Różyczka, świeża, ani trochę przemarznięta czy zwiędła.
To akurat krzew, który zimą zawsze ma fioletowe kuleczki, lubię go.
No i taka niespodzianka.. pszczoły w pracy:-). Dwie kręciły się przy tym kwiatku.
Jednak typowy widok w okolicy jest taki:
Oczywiście gdy trafi się ładna(nie z deszczem czy mgłą) pogoda.
I jeszcze choinka sprzed domu w wieczornym wydaniu.
Nadal nie ma śniegu, a drzewa już takie gołe. Jednak nie wszystkie dni są zimne, czasem jest dość.. wiosennie i dlatego można zaobserwować różne interesujące rzeczy.
Na przykład tzw. złoty deszcz. Czy on powinien tak wyglądać w grudniu?Raczej kojarzy mi się taki kwitnący z wiosennymi miesiącami.
Różyczka, świeża, ani trochę przemarznięta czy zwiędła.
To akurat krzew, który zimą zawsze ma fioletowe kuleczki, lubię go.
No i taka niespodzianka.. pszczoły w pracy:-). Dwie kręciły się przy tym kwiatku.
Jednak typowy widok w okolicy jest taki:
Oczywiście gdy trafi się ładna(nie z deszczem czy mgłą) pogoda.
I jeszcze choinka sprzed domu w wieczornym wydaniu.
11.12.2014
łąka już pusta
Jakoś tak zrobiło mi się smutno, że już nie będziemy się widywać podczas popołudniowych spacerów. Ani, że dzwonków nie słychać podczas wieczornych.
Miło było tak się na siebie wzajemnie pogapić, a potem zająć się trawą, każdy po swojej stronie elektrycznego pastucha;-)
Adlikonki oficjalnie w maju pojadą na swoją alpejską łąkę, nieoficjalnie być może popasą się gdzieś w okolicy gdy tylko pojawi się wiosenna pogoda.
9.12.2014
konsumpcja urodzinowego tortu
![]() |
podglądanie i oczekiwanie |
![]() |
nos mówi, że będzie to udana kompozycja |
![]() |
czemu tak długo to trwa.. |
![]() |
jest i pomidorowe serduszko |
![]() |
składniki:zielony ogórek, żółta papryka, jabłko, marchewka, pomidor, a ósemka z wędliny |
![]() |
oczywiście ósemka została pożarta pierwsza |
![]() |
potem przyszła kolej na resztę |
![]() |
zjadłem cały tort, od razu:-).dobre było! |
Subskrybuj:
Posty (Atom)