Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Attila. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Attila. Pokaż wszystkie posty

23.12.2014

grudniowy wypad do Frankfurtu

Jeszcze zdążyłem w tym roku skoczyć do Frankfurtu, aby swój świąteczno-noworoczny spacer po Waldstadion zaliczyć. Oczywiście ani on świąteczny, ani noworoczny, ale świętuję w Adlikonie, więc lepiej za wcześnie niż wcale.
Pogoda przez te parę dni była deszczowo-mglista. Po prawie każdym spacerze cały byłem mokry lub mokry i ubłocony.
Na stadionie jednak tylko wiało;-). Spacerowałem sobie jednocześnie szukając jakichś pozostałości po meczu(kawałki bułek, kiełbas, itd). Wszystko już niestety sprzątnięto;-))
Piłkarzy też nie spotkałem, chyba mieli tajna naradę przed meczem wyjazdowym w Leverkusen, autokar już czekał.

Poza tym spacerowałem nad Menem. Niby fajnie, ale.. jednak mój klimat to pola w Adlikonie;-)
Za to w pokoju w którym przez te parę dni mieszkałem, był super stół: zrobiłem sobie pod nim przytulny kącik do spania. I spało mi się prawie idealnie, prawie, bo bez miękkiego legowiska, a wiadomo, że lubię udko sobie na czymś wygodnym ułożyć
 Codzienny widok z okna:
Widok  w dzień wyjazdu do domu..

19.05.2013

z Attilą

Jak wcześniej pisałem, podczas meczów niestety nie mogę przebywać na stadionie. Dlatego prawdopodobnie nigdy nie spotkam na żywo Attili. Dostałem jednej jego hmm... replikę;-)))
Bardzo mi się ta maskotka spodobała! Wiadomo, maskotkę można jedynie poprzytulać, do pogadania się nie nadaje, ale mogę czasem sobie wyobrazić, że to prawdziwy Attila i w myślach przelewać mu swoje myśli (radości, smutki i żale też).

I Attila we własnej osobie:
 Oko przed którym nic się nie ukryje!

19.10.2012

jesienny Frankfurt


Początek października spędziłem we Frankfurcie. Była prawdziwie jesienna pogoda, czyli słońce, wiatr zrzucający liście, przelotne opady. Najbardziej podobają mi się jesienne kolory, choć na zdjęciach widać je tylko podczas słonecznych dni.
Dobrze było znów przez parę dni pobiegać po znajomym parku i obsikać wszystkie ważniejsze drzewa i krzaki. Bo wcale nie jest tak jak się wszystkim wydaje, że my-psy, obsikujemy wszystko jak leci. O nie nie nie! Starannie zawsze wybieramy miejsce, które będzie od tego momentu słupem ogłoszeniowym: tu byłem ja, Enzo, albo: to ja tu rządzę;-). Wiadomo, potem przyjdzie inny pies i pozostawi swój ślad niszcząc mój. Potem ja znów zadziałam i tak w kółko.. taka gra. Oczywiście zostawiam ślad tylko tam gdzie jakiś inny ważny osobnik się zaanonsował. Wieczna walka o przywództwo na psim podwórku.

Pani wymyślała mi różne zabawy, ale chwilami dopadała mnie nuda( a może było to zmęczenie?;-))



Jesienią zapachy są całkiem jednak inne, czasem trudno mi zidentyfikować co się dzieje, czy to jakieś zwierzę się pojawia? I teraz wyraźnie już rozgraniczam zapachy miejskie od wiejskich. We Frankfurcie przede wszystkim pachnie królikami, ten zapach dominuje. W Adlikonie mieszają się ze sobą różne zwierzęce zapachy, ale króliczego jeszcze ani razu nie poczułem. Nawet się zastanawiam czy tu są jakieś króliki? Na razie żadnego nie widziałem, nawet jego cienia;-).
 Frankfurckie weekendy to przede wszystkim piłkarskie emocje. Oczywiście ja muszę podczas meczów siedzieć w domu. Mogę sobie mecz obejrzeć w tv, no ale to nie to samo co na żywo. Jednak zawsze przeżywam wyniki. Jak na razie wszystko idzie dobrze, a w zasadzie bardzo dobrze, Eintracht sobie świetnie radzi i chciałbym aby tak było dalej.
Może kiedyś i dla mnie jakaś przepustka się znajdzie na stadion i będę mógł zapoznać Attilę?
Stanąć oko w oko z Attilą.
Wygląda dumnie i groźnie, prawda? Pan widział go z bliska i powiedział mi, że on jest ogromny i że jak czasem łypnie okiem, to czuje się respekt.
Pani się trochę ze mnie nabija, twierdzi, że byłbym przez Attilę zdominowany i wypomina mi, że konia i krowy też się troszkę obawiam. Noooo.. coś w tym jest, ale to już całkiem inny temat;-).

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...