


Kończy się ten rok, czy to dobrze czy źle to nie wiem. Oczywiście żal mi tego czasu, który był dobry, wszystkie te udane wycieczki, spotkania, smakołyki;-)
Co było złego to już nie pamiętam, bo lepiej się skupić na tym co będzie i jak zwykle jestem przekonany, że będą to same dobre rzeczy!
Przed wszystkim cieszę się, że moje grudniowe spotkania z panią Cornelią zakończyły się dobrze.
Być może w nowym roku przejdę mały zabieg chirurgiczny, ale określam go takim "dla urody".
To mnie nie stresuje wcale. Ale wcześniej..
Nie pokazałem po sobie tego, że wszystko zrozumiałem z rozmów pani Cornelii i Pana. Wprawdzie zatkano mi pysk smakołykami i ja niby na nich się skupiłem, ale wiedziałem, że materiał z mojej łapy poszedł gdzieś do badania.
Pewne rzeczy pozstają dla mnie abstrakcyjne, na szczęście. Jednak wyczułem przed poświąteczną wizytą w zwierzęcej praxis pewne napięcie. Też się napiąłem, ale dyskretnie, na zewnątrz byłem jak zwykle: locker;-)
I wszystko poszło dobrze! już na wstępie uslyszałem najlepszą wiadomość jaką można usłyszeć: zdrowy, zdrowy, zdrowy...
To miło zakończyć dobrym akcentem stary rok i wkroczyć w nowy pełnym dobrych myśli.
Dziś już inne rzeczy zaprzątają mój łeb: petardy. Bardzo tego nie lubię i tak naprawdę się ich boję. Jakieś próby w parku już się odbywały: obszczekałem ile się dało. To rani moje uszy, czuję się jak na jakiejś wojnie.. A dziś pewnie ze dwie godziny będzie trwało to walenie, cała nadzieja w deszczu. I jak to jest, burzy, blyskawic się nie boje, a petardy wywołują we mnie takie złe emocje?
http://empatia.pl/str.php?id=901&dz=3
jak pomóc zwierzętom w Sylwestra:
http://www.zieloni2004.pl/news-3158.htm
Życzę wszystkim udanego, zdrowego i wesolego 2012 roku!