Przez te osiem lat dużo się działo. Mieszkałem w 3 różnych miejscach(Kolonii, Frankfurcie i teraz w Adlikonie).
Każde z tych miejsc bardzo lubię i mam wiele dobrych i bardzo dobrych wspomnień!
Kolonia to szczenięce czasy, było się nieco szalonym i trochę głuptasem. Najlepsza przyjaźń psia mi się tam zdarzyła, z Wolfem i Rufusem.
Frankfurt - już pojawiła się pewna dojrzałość, pewność siebie, dużo nowych znajomości, no i ten mój balkon..
Adlikon, odkrycie, że wiejskie życie, to jest to, co do mnie najbardziej pasuje. Zapoznanie wielu nowych zwierząt;-)
Podróżowanie: cała okolica w miejscach które zamieszkiwałam jest mi znana. Lasy, łąki, pola, winnice itd.
Poza Niemcami i Szwajcarią znam dużo miejsc we Francji, Włoszech, trochę mniej w Hiszpanii, w Polsce, Belgii.
Pływałem w Atlantyku, morzu Śródziemnomorskim, kanale La Manche. Wielu jeziorach, stopy moczyłem w wielu rzekach, małych i dużych.
Zostałem całkiem przypadkowo koneserem win, no dobra, smakoszem winogron;-). Mógłbym jeszcze zostać specjalistą od jakości jabłek i marchwi. I trawy oczywiście.
Jeździłem metrem, pociągiem, autobusem, tramwajem, kolejkami wysokogórskimi. Jednak najbardziej lubię samochodem. Mam swoje miejsce, postój kiedy trzeba itd.
Poznałem mnóstwo ludzi, samych przyjaznych. Wszystkich lubię, doktorów też, ale ich wolę lubić z daleka.
Nauczyłem się obsługi komputera i sprawnie poruszam się po internecie. Skomponowałem już 1150 wpisów na mojego bloga! Początkowo z pomocą, ale wiadomo, musi być czas na naukę;-).
Czy jako ośmiolatek czuję się dojrzalszy niż rok, dwa temu? Nie bardzo..nadal mam czasem głupie pomysły, niektórzy są zdziwieni moim wiekiem(nie zauważają mojej siwej bródki). No właśnie, siwizna już jakiś czas temu powiedziała "witaj Enzo". Wiele osób, które lubię i podziwiam, też ma siwe włosy, czy bródki. Wszystkie psy jakie znam siwiznę noszą z dumą, i ja też!
Czasem czegoś tam nie słyszę, ale nie dlatego, że słuch mam gorszy, po prostu wygodniej mi nie słyszeć(mam odwagę się do tego przyznać).
No i lubię sobie pospać, więcej czasu na to poświęcam w ciągu dnia niż kiedyś.
Teraz liczę na to, że następny rok, i następny i kolejne które przyjdą będą również ciekawe i pełne pozytywnych wydarzeń, spotkań, i misiowania zawsze będę miał pod dostatkiem:-)))
7.12.2014
8
29.11.2014
elementy zimy
To, że zbliża się wielkimi krokami grudzień zauważyłem któregoś dnia na klatce schodowej. Wychodzę sobie i co widzę? Bałwany, Mikołaje.. coroczna dekoracja. To sygnał, że zima już naprawdę o krok lub dwa. Na razie mrozu żadnego nie poczułem, śniegu też nie widziałem. Ale pora przyjąć do wiadomości, że jesień już się skończyła pomimo iż wg kalendarza nadal trwa.
Ten mały bałwan najbardziej mnie intryguje - jego nos wygląda jak marchew;-)))
A przed wejściem do domu, na skrzynkach pocztowych nowość - Mikołaj, w poprzednie zimy go nie było!
Dziś też wysłałem list do, no właśnie - kto tak naprawdę podkłada pod choinkę prezenty?
Zrobiłem szybki
W internecie oprócz Mikołaja pojawiły się takie sugestie: Aniołek, Dzieciątko, Dziadek Mróz, Śnieżynka, Gwiazdor, Gwiazdka.
Najbardziej spodobała mi się opcja, że Gwiazdor i już szukałem w internecie maila do Sebastien'a Chabal gdy Pani mnie uświadomiła, że nie o takiego Gwiazdora chodzi.
Szkoda, bo to by było wydarzenie!!
Maila (jako pies ceniący nowoczesność) ostatecznie wysłałem do Pana, a on moje prośby przekaże Mikołajowi z Finlandii
No i jeszcze muszę zorganizować choinkę, aby ten Mikołaj miał gdzie te paczki podrzucić! Już dziś na spacerze przyglądałem się choinkom w Adlikonie, dużo dorodnych okazów!
Ale jestem realistą i wiem, że skończy się to wyprawą do sklepu wiejskiego Landi;-)
Jednak jeszcze nie teraz, jeszcze nadal jest listopad, czas choinek jest zdecydowanie później.
22.11.2014
prezentacja
Pora zaprezentować moje koleżanki z Krowiej Górki. Skłamałbym mówiąc, że już wiem która jak się nazywa. Potrzebuję jeszcze czasu by się im dokładniej przyjrzeć i wypatrzeć szczegóły, które pozwolą mi przypasować imię do danej osobniczki;-)
Na razie było takie tradycyjne zapoznanie się: jak się nazywasz, a wy jak, czy tu mieszkasz, kim są twoi ludzie, a kim wasi, czy lubisz trawę itd.
Na Krowiej Górce aż do przymrozków przebywają:(alfabetycznie) Carmen, Damona, Edda, Kleo, Kori, Polly. Zimować będą w adlikońskich oborach, gdy łąki się wiosną zazielenią pojadą na wypas w okolice wioski Wellenau.
Przyjazne podejście "do płota";-)
Czyż nie są one urocze z tymi czuprynkami i łagodnym spojrzeniem?
Wspólna fotka
Ja jeszcze siedzę, one już pałaszują;-)
To i ja nie się nie ociągam i biorę się do roboty!
Potem one do wodopoju, a ja do domu(bo mój wodopój do wiosny zamknięty).
Na razie było takie tradycyjne zapoznanie się: jak się nazywasz, a wy jak, czy tu mieszkasz, kim są twoi ludzie, a kim wasi, czy lubisz trawę itd.
Na Krowiej Górce aż do przymrozków przebywają:(alfabetycznie) Carmen, Damona, Edda, Kleo, Kori, Polly. Zimować będą w adlikońskich oborach, gdy łąki się wiosną zazielenią pojadą na wypas w okolice wioski Wellenau.
Przyjazne podejście "do płota";-)
Czyż nie są one urocze z tymi czuprynkami i łagodnym spojrzeniem?
Wspólna fotka
To i ja nie się nie ociągam i biorę się do roboty!
Potem one do wodopoju, a ja do domu(bo mój wodopój do wiosny zamknięty).
21.11.2014
dalej o jesieni
Nadal bywa bardzo słonecznie i czasem można mieć wrażenie, że to początek jesieni. Kalendarz jednak pokazuje dokładnie, że listopad lada dzień przemieni się w grudzień.
Wcale się tym nie stresuję, każdy pełen słońca dzień daje mi wiele radości - skubię sobie trawę z łąki, na której teraz królują barany i owce. Oczywiście nie wchodzę na ten kawałek przeznaczony dla nich, biegam tylko po tym nieogrodzonym. Trawa jest już inna niż wiosną i latem, ale postanowiłem nie narzekać na jej jakość, a cieszyć się tym że jest i mogę konsumować bez ograniczeń.
Niektóre rośliny nie dowierzają, że już końcówka listopada i otumanione słońcem puszczają pąki i kwitną!Nawet kwitnący złoty deszcz dziś widziałem
Tylko drzewa wiedzą co jest grane i systematycznie tracą liście, orzech rosnący przed naszym domem już golutki.
Ponieważ jestem jednak z natury nieco naiwny, to codziennie sprawdzam co z fontanną. I codziennie, ku memu rozczarowaniu, jest tak samo. Zamknięte..
Z drugiej strony niestety też..
Wcale się tym nie stresuję, każdy pełen słońca dzień daje mi wiele radości - skubię sobie trawę z łąki, na której teraz królują barany i owce. Oczywiście nie wchodzę na ten kawałek przeznaczony dla nich, biegam tylko po tym nieogrodzonym. Trawa jest już inna niż wiosną i latem, ale postanowiłem nie narzekać na jej jakość, a cieszyć się tym że jest i mogę konsumować bez ograniczeń.
Niektóre rośliny nie dowierzają, że już końcówka listopada i otumanione słońcem puszczają pąki i kwitną!Nawet kwitnący złoty deszcz dziś widziałem
Tylko drzewa wiedzą co jest grane i systematycznie tracą liście, orzech rosnący przed naszym domem już golutki.
Ponieważ jestem jednak z natury nieco naiwny, to codziennie sprawdzam co z fontanną. I codziennie, ku memu rozczarowaniu, jest tak samo. Zamknięte..
Z drugiej strony niestety też..
14.11.2014
z Adlikonkami
Dzisiaj rano postanowiłem, że popołudniu należy się oficjalnie z Adlikonkami przywitać. W tym celu musiałem okrążyć całą Krowią Górkę, bo krowy jak na razie lubią przebywać w jej tylnej części.
Wdrapałem się na nieogrodzony kawałek łąki, tak bym był dla Adlikonek widoczny. I co się stało?
Jedna zerknęła, postała tak chwilę, podumała i .. ruszyła w moją stronę!
A za nią Było mi bardzo przyjemnie, że podeszły i mogliśmy wymienić jakieś powitalne uprzejmości.
Pogoda dziś była niezbyt dobra do robienia zdjęć i dlatego krowy są takie mało wyraźne. Cieszę się, jednak, że przyszły i że słychać brzęczenie ich dzwonków już z daleka
13.11.2014
co tam w trawie piszczy
Przyszły wraz z listopadem różne zmiany. Wszystkie muszę zaakceptować, nie znaczy to jednak, że wszystkie mi się podobają.
Pierwsza: na Krowiej Górce pojawiły się Adlikonki;-)
Przed weekendem przygotowano łąkę na ich przybycie: otoczono elektrycznym pastuchem. To rzecz jasna dla mnie minus, bo nie mam jak podżerać trawy. No ale, cóż zrobić.
I w tygodniu pojawiły się ONE! Równe sześć sztuk. Na razie przywitaliśmy się wymieniając porozumiewawcze spojrzenia. Ja pomyślałem: to te z ubiegłej jesieni, ale starsze o rok. One pomyślały: to ten Enzo co też skubie Krowią Górkę, ale rok starszy, z jakby siwą bródką?No tak, takie to były wzajemne uprzejmości na dzień dobry;-). Teraz czekam aż podejdą trochę bliżej.
Druga: ta zmiana absolutnie mi się nie podoba! Przydomowa fontanna zapadła w zimowy sen.
Wpierw pojawiły się wrzosy, to już wiedziałem, że lada dzień mogę nie mieć gdzie zmoczyć sznupy po spacerze. Jednak początkowo obstrojono ją wesołymi dyniami, świeża woda nie leciała, ale kalpy jeszcze nie było.
Dynie tak sobie powisiały i postały ze trzy dni.
Potem wszystko to sprzątnięto, zakryto klapa, pojawiła się doniczka i tyle. Do wiosny.
Trzecia zmiana: jest trochę smętnie. Liście spadają, drzewa coraz bardziej gołe, kwiatów już nie ma kolorowych. Śnieg mógłby się pojawić, ale na razie w zapowiedziach jedynie deszcze.
6.11.2014
i już listopad
Początek listopada przywitał mnie piekną, słoneczną pogodą. Naprawdę nikt bez patrzenia w kalendarz, by się nie zorientował, że to już tak blisko zimy. Korzystałem więc ze słońca radośnie sobie człapiąc po polach.
W mieście można było nawet spotkać bananowca z owocami! I co ciekawe roślina była w donicy, czekam teraz, aż nasz domowy bananowiec tak obrodzi!
Jednak we wtorek coś się zmieniło.. deszcz lał cała noc, a potem i cały dzień. Zrobiło się błotniście, wiatr zwiał z drzew wiele liści.
Jakoś smutniej się zrobiło, bo wiem, że teraz to już blyskawicznie zrobi się goło i czeka mnie też wycieranie łap i brzucha po każdym spacerze.
A najgorsze to zauważyłem wczoraj o poranku: fontanna została zakręcona, można powiedzieć, że przeszła w sen zimowy. Stałem zaskoczony, choć przecież wiem, że tak się dzieje, jednak to już taki poważny sygnał, że idzie zima. Czekam więc na śnieg!
W mieście można było nawet spotkać bananowca z owocami! I co ciekawe roślina była w donicy, czekam teraz, aż nasz domowy bananowiec tak obrodzi!
Jednak we wtorek coś się zmieniło.. deszcz lał cała noc, a potem i cały dzień. Zrobiło się błotniście, wiatr zwiał z drzew wiele liści.
Jakoś smutniej się zrobiło, bo wiem, że teraz to już blyskawicznie zrobi się goło i czeka mnie też wycieranie łap i brzucha po każdym spacerze.
A najgorsze to zauważyłem wczoraj o poranku: fontanna została zakręcona, można powiedzieć, że przeszła w sen zimowy. Stałem zaskoczony, choć przecież wiem, że tak się dzieje, jednak to już taki poważny sygnał, że idzie zima. Czekam więc na śnieg!
30.10.2014
koniec pażdziernika
Pora wrócić do adlikońskiej rzeczywistości. Kończy się październik i tylko czekać aż pojawi sie zima. Jeszcze kolorowa jesień ma się dobrze, na szczęście, ale poranki są mgliste;-)
W ciągu dnia za to jest naprawdę ślicznie, oczywiście w dni gdy nie pada deszcz. Nawet spora wichura, która parę dni temu przeszła przez naszą miejscowość nie ogołociła doszczętnie z liści drzew.
Chmurki też mają swój urok
A nasz lokalna winnica jeszcze z owocami na krzakach. Ale tylko część krzaków obrośnieta, większość już od dawna golutka.
Przy dobrej pogodzie Alpy zdają się być całkiem blisko.
I kwiatów też jeszcze sporo, nawet róże dobrze wyglądają
No tak, trochę wiecej czasu na różne dumania. Najczęściej oddaję się wspomnieniom o swobodzie podczas wakacji..
W ciągu dnia za to jest naprawdę ślicznie, oczywiście w dni gdy nie pada deszcz. Nawet spora wichura, która parę dni temu przeszła przez naszą miejscowość nie ogołociła doszczętnie z liści drzew.
Chmurki też mają swój urok
A nasz lokalna winnica jeszcze z owocami na krzakach. Ale tylko część krzaków obrośnieta, większość już od dawna golutka.
Przy dobrej pogodzie Alpy zdają się być całkiem blisko.
I kwiatów też jeszcze sporo, nawet róże dobrze wyglądają
No tak, trochę wiecej czasu na różne dumania. Najczęściej oddaję się wspomnieniom o swobodzie podczas wakacji..
Subskrybuj:
Posty (Atom)




IMG_2492.jpg)



















































