23.10.2008

jesienne wieczory

Jesień sie już zrobiła taka stuprocentowa. Jeszcze kolory na drzewach i krzakach, jeszcze słońce się często pojawia, ale też pada coraz częściej i niby jest chłodniej. Wg mnie jest idealnie. Po szaleństwach na łące nie wracam zdyszany jak w dni gdy występowały upały. Deszcz i błoto to żadna przeszkoda by udać się na spacer. Na łące w zasadzie teraz ciągle jest mokro. Nawet jak nie pada, to rosa długo się utrzymuje. Jak wychodzę z Panią w południe, to ona zawsze coś do siebie mruczy pod nosem gdy wejdzie w takie zamaskowane błoto. Są to na pewno jakieś słowa obrazujące niezadowolenie. Pewnie takie jakie ja sobie powtarzam w myślach gdy mam wycierane łapy po spacerze lub czyszczone uszy:-)
Gdy pada rozrywki na dworze są skromniejsze, prawie nigdy w deszczowy dzień nie spotykam kolegów i koleżanek na łące. A samemu to jakoś wygłupiać mi się nie chce. Nie ten wiek.
Skubnę trawy, pogryzę jakiś kijek, posznupie w krzakach za jakimś porzuconym jedzeniem...
Dzisiaj znalazłem jakiś porzucony psi smakołyk, a potem bezpańską bułkę - z znaleziskami Pani kazała mi się pożegnać i wypluć. Postanowiłem jednak poudawać, że nic w pysku nie mam, Pani użyła rąk i zostałem faktycznie z pustym pyskiem.
W domu jestem aktywniejszy gdy nie mam odpowiedniej dawki zabaw podczas wyjścia. Wyciągam na dywan wszystkie swoje zabawki i każdą się bawie, czasem wszystkimi na raz.
Niektóre z nich zabieram do legowiska i zasypiam przytulając je do siebie:
Zdarza mi się zasnąć podczas zabawy. Gryzę sobie np. kość, uszko czy gumowe kółko i w sekundzie czuje, że muszę przymknąć oczy. Przymykam i już odpływam w sen, czasem myślę, że bawię się, a to już mi się śni!
Ponoć mlaszczę, merdam ogonem, ruszam łapami i wydaję dźwięki przez sen. Nie wiem czy tak jest naprawdę. I niby chrapię, to doskonale wiem co oznacza, bo już chrapanie słyszałem wielokrotnie:D
Pan mnie tak przykrył, a ja pomyślałem, że nawet jest to przyjemne i zasnąłem z koszula flanelową na grzbiecie:
A tu już na koszuli, wtulony w własne łapy:

22.10.2008

pożegnanie z oceanem

Nawet nie wiedziałem, a pora wyjazdu się zbliżała. Zawsze jak gdzieś jedziemy, to myślę, że to nasze nowe miejsce do mieszkania. Może dlatego, że legowisko moje zawsze podróżuje ze mną?
Ciekawe dlaczego legowisko od Pani i Pana nazywane łóżkiem nigdy z nami nie jedzie:-). Ja mam więc lepiej, bo zawsze śpię na swoim:D
No nie, miało być na smutno, a jakieś żarciki się mnie trzymają.
Żeby więc wprowadzić melancholijny nastrój zdjęcie z końcówki wakacji:
jak widać pogoda już mało słoneczna. Taki poranek jak powyżej zapowiadał dzień pochmurny i deszczowy. Pomimo to wybraliśmy się na wycieczki do winnic, Bordeaux czy też na plażę.
Ale tutaj mój jeden z ostatnich plażowych spacerów:

Pora była wczesna, na plaży nikogo, tylko ja i Pan. I oczywiście fale.. na porannych spacerach nie wbiegałem do wody, nie było zachęty. A sam od siebie to niestety, żadna to zabawa.

Kontempluje widoki.
Gdybym był poeta albo pisarzem, to na pewno bym jakiś wiersz o uczuciach targających psią duszą napisał. Lub opowiadanie o byciu nierozumianym przez otoczenie samotniku wyczekującym na dzikiej plaży na sztorm.
Ponieważ jestem psem z prostym dość umysłem przyznam, że badałem horyzont pod kątem obecności innych psów i ptaków.

Ta mała, czarna plama to ja, wokół mnie żywioł.

Rano ławka zawsze była pusta, ten sterczący pręt to prysznic do obmywania stóp z piachu. Pierwszego dnia Pan myślał, że ja wejdę pod ten mroźny prysznic sam, by spłukać piasek z futra. Od razu pokazałem, że nie jest to dobry pomysł.

Biegałem sobie tam z przyjemnością, co jakiś czas jednak sprawdzałem gdzie jest Pan, bo zostać sam bym tam nie chciał. Na takiej przestrzeni można poczuć się naprawdę bardzo małym.

Jeszcze raz wzburzony ocean, pusta plaża:

A tutaj też woda:-)
Czyli pogoda zachęcająca do tego, aby przeczytać jak sobie radzi Kurt Wallander z kolejnym śledztwem w ponurej Szwecji..

.. o właśnie, obie kanapy zajęte:

Mój pamiątkowy odcisk łapy w piasku, pewnie szybko wchłonięty przez wody oceanu..

21.10.2008

winnice w regionie Medoc


Jednego z ostatnich dni pobytu we Francji wybraliśmy się w okolice Pauillac, czyli na północ od Bordeaux.
To znane na całym świecie tereny z winnicami. W październiku przypada vendange, czyli okres winobrania, większość winnic wtedy nie organizuje zwiedzania co nie znaczy, że jest to całkiem niemożliwe.
Za Bordeaux zjechaliśmy w stronę Pauillac, tam w ośrodku informacyjnym zebraliśmy broszurki z adresami winnic.
http://www.pauillac-medoc.com/

Jechaliśmy drogą na północ, pośród słynnych terenów uprawnych, jak okiem sięgnąć nic poza polami z krzakami winogron i posiadłości w których produkuje się wino. Jedne pełne przepychu, inne skromniejsze.
Tu widać, że pogoda tego dnia była dość marna. Słońce czasem sie przebiło, ale też deszcz się często pojawiał.

Apetyczna kiść winogron, ponoć słodkie, Pani skosztowała.


Mijaliśmy kolejne winnice szukając takiej, która jest otwarta. Zjechaliśmy na naprawdę boczne drogi. Potem zjazd na drogę prywatną, mijamy czworaki:-) i w końcu jest: Chateau Loudenne.
http://www.lafragette.com/chateau-loudenne/

Na parkingu dla gości pusto. Ale można zwiedzać, pan-przewodnik mówi po angielsku, a można też uzyskać informacje po niemiecku.
Zwiedzanie to informacje na temat samego chateau (do kogo należał, do kogo obecnie należy), na temat wytwarzanych tu win, degustacja, zwiedzanie, ogółem jakieś półtorej godziny, może troche więcej. Chateau Loudenne leży nad brzegiem rzeki Gironde.
Tu właśnie widok z tarasu na rzekę:

Piwnica z beczkami. Każda taka beczka jest w użyciu tylko przez 3 lata, potem jest odsprzedawana. Na beczce jest nazwa producenta i symbol Chateau.


Pan przewodnik, z bardzo dużą wiedzą na tematy winiarskie, mieszkaniec czworaków. Po jego lewej stronie stare kadzie, po prawej nowe(te srebrne). Trudno się domyśleć, że tu właśnie produkuje się wino, jakoś inaczej to sobie wyobrażałem. Mniej nowocześnie.

Sala do degustacji. Cóż, nie dla psa kiełbasa, że posłużę się jednym z tych głupich, nawiązujących do psów powiedzeń.

degustacja trwa...

zwiedzanie trwa...
Bardzo mi sie tam podobało, tyle, że nie bardzo mogłem wkroczyć pomiędzy winogronowe krzaki. Dlatego taka wycieczka dla psa nie jest atrakcyjna: do beczek go nie dopuszcza, do krzaków również, mogłem sobie jedynie moje wołowe uszko pożuć.

Wracaliśmy mijając kolejne winnice, w wielu widać było ruch - albo specjalne maszyny zbierały winogrona, albo grupy ludzi robiły to ręcznie.
Tu jedna z przypadkowych winnic, chyba z najładniejszymi różami jakie widziałem:


hmm czy ja mam coś z konia?

protest:

jeszcze raz piękna róża:

17.10.2008

Sare, Kraj Basków

W planach była przejażdżka kolejka Le Petit Train de la Rhune. Pojechaliśmy więc na zwiad do miejscowości Sare. Trochę mi ta trasa nie pasowała, bo od St-Jean de Luz zaczęły się serpentyny, a to działa mi na nerwy. Spać się nie da:-)
Ostatecznie wycieczka kolejka nie doszła do skutku, pogoda uległa pogorszeniu. Dla mnie nawet lepiej, bo ja nie miałem być uczestnikiem tej wyprawy:-(.
Sare to bardzo małe miasteczko, jego urok polega między innymi na tym, że doskonale widoczne są Pireneje.
http://www.sare.fr/
Centrum miasteczka, to oczywiście boisko do palety:

to boisko w sąsiednim Ascain:
Sare leży u podnóża przełęczy St-Ignace. Gdyby wjechać kolejką na la Rhune byłby wspaniały widok, bo to najlepszy punkt widokowy w okolicy.

Ale my zamiast widoku z góry podziwialiśmy uliczki Sare:-)
kościół Saint-Martin de Sare

Ten dzień z tego co pamiętam nie był moim najlepszym dniem. W Sare wszędzie łaziły kocury, bardzo mnie to rozpraszało i byłem nerwowy. Na szczęście miasteczko jest naprawdę bardzo małe i wycieczka długo nie trwała. Chyba tez skutecznie do zwiedzania innych miejsc w tym dniu Panią i Pana zniechęciłem.

Widok na główny plac.

Może i trochę żałuję, że nie zawsze na wycieczkach byłem spokojnym psem, ale trzeba zrozumieć, że , my psy, też mamy swoje humory i nastroje.

Każdy zna różne "psie" zwroty.. wg mnie wiele z nich obraża psy i naprawdę nie wiem skąd sie wzięły! Ale parę na pewno powstało na podstawie obserwacji psich zachowań..

Gdy mży lub pada: "pogoda pod psem", "pieska pogoda", "psia pogoda", "pogoda pod zdechłym Azorkiem" , "pogoda taka, że nawet psa się nie wypędzi".

Używa się słowa "pies", chcąc kogoś obrazić: "ty psie", "szczeniaku", "psi synu", "suko", "psubracie" "tchórzliwy psie".

Przekleństwa: "psiamać" "psiakość", "psiakrew" czy "psia jucha', "pies ci mordę lizał", łagodniejsze: "pies z tobą tańcował".
Ciekawe, zawsze sobie myślałem, że jak liże czyjąś mordę:-), to robię to z sympatii i jest to jakieś wyróżnienie dla lizanego??

Inne określenia, w większości z negatywnym wydźwiękiem:
"wieszać na kimś psy", "traktować jak psa", wygląda coś "jak psu z gardła wyjęte", "zda się psu na budę", "czujemy się jak zbity pies", ktoś jest "psem na baby", "łże jak pies", "pies to trącał" można być "psem ogrodnika", mieszkać tam"gdzie psy dupami szczekają", lub w miejscu do którego nie zagląda "nawet pies z kulawą nogą", coś "schodzi na psy", "niejednemu psu Burek", bywa "zimno jak w psiarni"...
Nnnooo imponujące i od razu mam chęć wszystkie to prostować i tłumaczyć, że to nijak się ma do rzeczywistości w większości przypadków. Może innym razem.
Na szczęście określenia "wierny jak pies" i "mądry jak pies" są też bardzo rozpowszechnione.

16.10.2008

woda to mój żywioł

ogon trochę jak ster:-)
już nawrót i zmierzam w stronę brzegu:

woda czysta, przejrzysta można przyuważyć jak pracują moje łapy:

a na tym zdjęciu też jestem!
wynurzam się z piany prawie jak Afrodyta, tyle, że nie na Cyprze a w zachodniej Francji:-)
parę innych szczegółów też nie pasuje, ale skojarzyło mi się tak luźno

Lubię jak fale małe i te większe podmywają łagodnie moje podbrzusze
Cały wieczór sobie spałem, psów do kina nie wpuszczają. Pani mi tylko powiedziała, że nie był to film o zwierzętach, dotyczył tematów na których (ponoć) się nie znam. Tytuł: Baader-Meinhof-Komplex.
http://www.bmk.film.de/
Faktycznie, z niczym mi się to nie kojarzy, ale nie dałem po sobie tego poznać. A jak mi się nie kojarzy, to musi to być coś związane z polityką.

Pani na dobranoc puściła mi jeszcze piosenkę, która często pojawiała się w radiu podczas naszych wakacji:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...