Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plaża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plaża. Pokaż wszystkie posty

16.10.2009

od rana pada

Pogoda jest taka, że zachęca jedynie do spania.
Czasem ułożę się w kłębek na legowisku i spoglądam sobie przez okno, z zaciekawieniem. Jednak nawet nie wiem kiedy moje powieki stają się ciężkie i nawet nie wiem kiedy zapadam w drzemkę.
Zawsze się potem budzę zdziwiony:-)
Miałem w tym tygodniu udane psie spotkania, teraz przed każdym wyjściem w teren mam nadzieję, że znów któregoś z nich spotkam. Kończy się to najczęściej rozczarowaniem. O tej porze roku coraz szybciej zapada zmierzch i prawdopodobieństwo, że pojawi się inny pies spada.
We wtorek za to poznałem Mamę Chelsea:http://adoptusia.blogspot.com/
Starałem się zachowywać zgodnie z zasadami dobrego wychowania;-) i zrobić jak najlepsze wrażenie. Myślę, że (choć trochę) się spodobałem;-)
Oczywiście nikt nie pomyślał o tym, aby spotkanie uwiecznić na choć jednym zdjęciu! Następnym razem sam muszę o tym pamiętać!

Czekam z niecierpliwością na poprawę pogody. Wiadomo, że ja mogę biegać zawsze, ale jak tak wieje i pada to ani Pani ani Pan nie są zachwyceni i spacery nie są szczególnie atrakcyjne, łatwo też wtedy o przeziębienie.
Dziś o poranku jak z Panią byłem na dworze, to widzieliśmy wspaniały wschód słońca i tęcze. Bardzo ładnie to wyglądało, choć trwało może 4 minuty, potem przyszła wielka chmura i tak sobie siąpi cały czas.
A przecież jeszcze niedawno biegałem sobie w takich okolicznościach przyrody..

tu ośrodek w Richelieu,widok z naszego balkonu

jeden z moich zawsze ulubionych widoków - droga wprost do oceanu;-)
szeroka i prawie pusta plaża..
ewentualnie zielone winnice, tu wprawdzie nie mam nigdy możliwości pobrykania, zakazane, ale widok ładny

22.10.2008

pożegnanie z oceanem

Nawet nie wiedziałem, a pora wyjazdu się zbliżała. Zawsze jak gdzieś jedziemy, to myślę, że to nasze nowe miejsce do mieszkania. Może dlatego, że legowisko moje zawsze podróżuje ze mną?
Ciekawe dlaczego legowisko od Pani i Pana nazywane łóżkiem nigdy z nami nie jedzie:-). Ja mam więc lepiej, bo zawsze śpię na swoim:D
No nie, miało być na smutno, a jakieś żarciki się mnie trzymają.
Żeby więc wprowadzić melancholijny nastrój zdjęcie z końcówki wakacji:
jak widać pogoda już mało słoneczna. Taki poranek jak powyżej zapowiadał dzień pochmurny i deszczowy. Pomimo to wybraliśmy się na wycieczki do winnic, Bordeaux czy też na plażę.
Ale tutaj mój jeden z ostatnich plażowych spacerów:

Pora była wczesna, na plaży nikogo, tylko ja i Pan. I oczywiście fale.. na porannych spacerach nie wbiegałem do wody, nie było zachęty. A sam od siebie to niestety, żadna to zabawa.

Kontempluje widoki.
Gdybym był poeta albo pisarzem, to na pewno bym jakiś wiersz o uczuciach targających psią duszą napisał. Lub opowiadanie o byciu nierozumianym przez otoczenie samotniku wyczekującym na dzikiej plaży na sztorm.
Ponieważ jestem psem z prostym dość umysłem przyznam, że badałem horyzont pod kątem obecności innych psów i ptaków.

Ta mała, czarna plama to ja, wokół mnie żywioł.

Rano ławka zawsze była pusta, ten sterczący pręt to prysznic do obmywania stóp z piachu. Pierwszego dnia Pan myślał, że ja wejdę pod ten mroźny prysznic sam, by spłukać piasek z futra. Od razu pokazałem, że nie jest to dobry pomysł.

Biegałem sobie tam z przyjemnością, co jakiś czas jednak sprawdzałem gdzie jest Pan, bo zostać sam bym tam nie chciał. Na takiej przestrzeni można poczuć się naprawdę bardzo małym.

Jeszcze raz wzburzony ocean, pusta plaża:

A tutaj też woda:-)
Czyli pogoda zachęcająca do tego, aby przeczytać jak sobie radzi Kurt Wallander z kolejnym śledztwem w ponurej Szwecji..

.. o właśnie, obie kanapy zajęte:

Mój pamiątkowy odcisk łapy w piasku, pewnie szybko wchłonięty przez wody oceanu..

15.10.2008

pies plażowy

Plaża, przestrzeń na której można szaleć do woli. Jeśli ktoś lubi oczywiście piach i nie jest akurat szczyt sezonu urlopowego.
Najbardziej lubię jakieś zorganizowane wyjście. Nad ocean chodziliśmy więc z pomarańczowym aportem. Wtedy nie biegam po plaży bezcelowo, tylko skupiam się na aporcie i otoczenie mnie mniej rozprasza.



Spoglądam gdzie leci aport, widoczne fale mnie nie przerażają, tak naprawdę zaraz w nie wskoczę, samodzielnie i z nieprzymuszonej woli:-)

Powrót z aportem:



Tu stałem sobie spokojnie, a woda nagle podeszła mi pod łapy:

Odruchowo strzepuje z siebie wodę choć za chwilkę znowu będę cały mokry

Zdarza się, że parę chwil spędzam leżąc na piasku. Tak naprawdę nie trwa to zbyt długo, bo takie bezczynne leżenie mnie nudzi, wokół tyle interesujących rzeczy się dzieje..
Ale widziałem wiele psów, które leżały pod parasolkami. Tak myślę, że może częściej są na plaży i nie jest ona dla nich już tak pociągająca jak dla mnie.

6.10.2008

plaża w Moliets

W niedzielne popołudnie (21.09) wybraliśmy się na plażę. Z tarasu naszego domku można było usłyszeć szum oceanu. Bardzo byłem ciekawy jak tam wygląda i czy fale są duże.
W tym dniu było jakieś dwadzieścia parę stopni, pogoda zdecydowanie letnia, nie jesienna.
Aby dojść do plaży musieliśmy dotrzeć do końca naszej ulicy, potem ścieżką pośród wydm jakieś 10 minut i już zejście drewnianym podestem na plażę. Sama plaża szeroka i czysta, ludzi mało. Zawsze znaleźliśmy miejsce bym mógł swobodnie pobiegać. W wodzie tylko surfingowcy i psy.

Spotkanie z falą, odczuwam głównie ciekawość ..

.. uczucie jest miłe, woda łaskocze mój brzuch.

Czekam na spotkanie z kolejnymi falami:-)
W tym dniu biegałem po plaży tak trochę bez celu, Pan nie rzucał mi aportu do wody. Można powiedzieć, że bawiłem się w ściganie pojawiających się fal.

Jak Pani stała w wodzie to ja też wbiegałem, ja oczywiście dalej:-)


Robiłem też sprinty, od Pani do Pana i z powrotem.

Ujęcie mnie i Pana z daleka, widać jaka plaża jest ładna, wielka i pusta.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...