8.12.2010

Chabal. Sebastien Chabal.

Tylko trochę brakowało, abym mógł poznać mojego idola! Na przeszkodzie stanął mi jak zwykle zakaz. Pies nie mógł być widzem na stadionie i tak mecz pomiędzy Racing Metro 92 a Stade Francais obejrzałem tylko na zdjęciach i filmikach. A Pani i Pan na żywo, choć warunki atmosferyczne były trudne(delikatnie mówiąc).
Kiedyś wspomniałem, że Sebastien to urodził się również w grudniu, dokładnie dzień po mnie (no wiadomo, że dużo wcześniej ode mnie).
dokładne dane: data urodzenia 8.12.1977, wzrost 1m91, waga 106-117kg
oficjalna strona:
http://www.sebastienchabal.fr/

Bardzo żałuje, że nie mogłem być na tym meczu! Gdy on się zakończył, to parę osób przeskoczyło płotek i wbiegło na boisko, biegli oczywiście do Chabala, który akurat udzielał wywiadu telewizji:-). Ja to bym dobiegł pierwszy i jestem pewien, że zostałbym zauważony, poklepany po łbie, a potem wspólna fotka i uściśnięcie sobie łap.

foto-story z meczu

-Wiem Seba, że zimno i ma padać, następny mecz w nieco cieplejszym miejscu..

-Spoko, wytrzymam, czy ja wyglądam na takiego co to się deszczu boi? albo czegokolwiek..
-Koledzy, trzeba dużo akcji w kupie robić, będzie nam cieplej

-Zaczęło się, całkiem dobrze nam idzie, mogłoby lepiej, ale deszcz i wiatr to dziś gorsi przeciwnicy niż Różowi..

- No chopy, co wy robicie...

-Nie, nie będę się denerwował, nic we mnie dzikiego zwierza nie obudzi, a przynajmniej jeszcze nie w tej minucie meczu.

-Panie sędzio, ile do tej naszej przerwy zostało czasu?

-Co oni tam robią, chyba zaraz będę musiał tam wkroczyć..

-Akcja!

-Sędzio kochany, ja nie wiem czemu on leży..może zmęczony?

-Może teraz z jakąś większą akcją ruszyć? Zobaczymy jak wykop pójdzie..
-Poszło! Różowym też już zimno, trzeba wytrzymać w tej kupie jak najdłużej, tylko sędzia wygląda na jakiegoś zmarzniętego czy co..;-)))

-Muszę jednak więcej siły włożyć w te uściski i pokazać Różowym kto ma więcej poweru:D

- Rachu ciachu brachu i Moc jest z nami!

-Coś patrzą z niedowierzaniem.. zauważam, że u Różowych sami przystojniacy hehehe..

- i jeszcze zwierzęcy okrzyk. zwycięstwo jest nasze!!
*czemu Różowi? :-) polecam ich stronę tym co nie interesują się rugby i Stade nie znają:
http://www.stade.fr/

7.12.2010

4 lata


Od rana mi przypominano, że właśnie dziś mam urodziny. Tak naprawdę dzień urodzin mało różni się od innych dni. Jak byłem młodszy to myślałem, że to coś bardziej wyjątkowego. Że na czole wręcz mam napisane: mam dziś urodziny:-) I, że wszyscy starają się wtedy być dla mnie mili, przynoszą podarunki. Jednak dziś już wiem, że najważniejsze aby każdego dnia być w otoczeniu miłych ludzi, nie tylko od święta. A podarunki są miłe i takie bez okazji;-)
Jednak jak Pani czytała mi w ciągu dnia życzenia od Czytelników, to baaardzo mnie to cieszyło i wprawiło w jeszcze lepszy humor! Tyle osób których nawet nigdy nie powąchałem pomyślało o mnie i napisało. Wierzę, że wszystko to czego mi życzyliście się spełni i bardzo dziękuję za pamięć.

A to mini sesja z moim prezentem(niespodzianką niby to);-):

Piłka jest super, na razie nie udało mi się jej przegryźć:-)
A razem ze mną (tzn w tym samym dniu co ja) urodziny obchodzi Robert Kubica. Chciałem mu życzyć kontraktu z Ferrari, no ale jak od nowego roku będzie jeździł w Lotusie Renault GP, to może to wystarczy na bardzo dobry wynik?;-)
I w końcu barwy teamu ulegną zmianie i Robert Kubica nie będzie wyglądał w tym kombinezonie jak duża, szczupła bardzo pszczółka Maja:-)

Nowy bolid(foto z www.motorward.com)
a tu jeszcze z czasów BMW Sauber, dla odmiany na rowerze;-)
fot. AP / Vincent Thian

ze swoją dziewczyną, czyli czas wolny od F1;-)
(fot z www.bmwnation.com)

6.12.2010

juz niebawem czterolatek!

Już za chwil parę, a dokładnie za 2 godziny i 10 minut będę miał 4 lata!!!

W zasadzie urodziłem się wieczorem 7 grudnia 2006 roku, ale będę świętował od północy, bo czemu nie?;-)
Jako prezent dostanę piłkę do rugby, już ją zauważyłem;-) Szkoda, że to taki mały model, ale może łatwiej będzie się ją łapało w sznupę.

Gdy jeszcze byłem w brzuchu Piki, taka notatka pojawiła się na stronie Aresibo, hodowli w której się urodziłem:
http://www.aresibo.pl/
Hodowla to przede wszystkim ciągłe dążenie do uzyskania doskonałych przedstawicieli danej rasy. Czyli psów o jak najbardziej zbliżonym do "wzorca rasy" wyglądzie, budowie i charakterze. Oczywiście każdy hodowca ma swoje 'trędy' i plany hodowlane, ale cel jest jeden: uzyskać prawidłowo umaszczone, prawidłowo zbudowane i zdrowe potomstwo.
Dobierając ojca do drugiego miotu PIKI kierowalismy wszystkimi tymi względami. Wybór padł na PEPPER'a, gdyż uważamy że posiada on większość tych wszystkich pozytywnych cech i przekaże je dzieciom. Pochodzenie i imponujący rodowód PEPPER'a połączony z linią naszej PIKI rokuje bardzo dobrze - tak przynajmniej oczekujemy.

Małe przyjdą na świat w drugim tygodniu grudnia a do nowych domów bedą mogły wyruszyć wyruszyć w pierwszej połowie lutego. Będą odrobaczone i zaszczepione (Nobivac). Wychowają się w domowych warunkach z dziecmi i starszymi psami. Będą przyzwyczajone do karmy 'gotowanej' jak też do suchej. Każdy będzie już miał swoją książeczkę zdrowia, metrykę i dostanie wyprawkę.
Marzeniem każdego hodowcy jest aby maluch opuszczajacy hodowlę wyrósł na pięknego i zdrowego przedstawiciela rasy i żeby żył jak najdłużej dając tym samym swoim właścicielom same powody do dumy i radości - my także tego chcemy.

I to wszystko prawda!
Ja jestem tego najlepszym przykładem: zdrowy, prawidłowo zbudowany i umaszczony, do tego charakter idealny ( no prawie, ale po co wspominać o nieistotnych drobnostkach?:-)
Wyrosłem jak trzeba i to, że Pani i Pan prawią mi codziennie komplementy, to normalne;-), ale wielu innych ludzi ma często dla mnie dobre słowo, chęć pogłaskania. To zawsze jest dla mnie miłe i mnie cieszy.
A jutro wieczorem będę się cieszył z piłki, tak jakby to była jednak dla mnie niespodzianka;-), no i jako swego rodzaju prezent traktuję sobotnie spotkanie z Wolfem i Rufusem w Kolonii!

5.12.2010

prośba do pana Delanoe

Panie Delanoe, merze Paryża, poproszę dla psów o więcej zielonej przestrzeni w mieście.

Gdzie wychodzą pobiegać paryskie psy? Legalnie?
Ze sprzątaniem po mnie nie ma problemu:-).
Wokół wieży Eiffla, po zmroku sporo spacerowiczów z psami swobodnie biegającymi, ale tam większość trawników jest ogrodzona, podejrzewam więc, że te spacery są na "półlegalu".
Widziałem interesujące skwerki, nie jakieś super wielkie, ale odpowiednie na mały spacer, cóż, były zamknięte, a w dodatku wisiały tam takie tabliczki:
Jest nad Sekwaną ulica, gdzie są prawie same sklepy ogrodnicze i "zwierzęce".
Widziałem też wiele sklepów bardzo, bardzo eleganckich dla psów i kotów, wolałem nawet tam nie zaglądać, bo jeszcze coś wpadłoby mi w oko, a okazałoby się droższe niż moje przyszłe legowisko?
Czułem wiele życzliwości od spotykanych osób, zagadywano do mnie, fotografowano mnie skrycie lub otwarcie, głaskano po łbie. Jak trzeba było to robiłem minę groźnego psa i nikt nas nie zaczepiał( o tym muszę przy innej okazji wspomnieć).
Każdego ranka spotykałem miejscowe psy na spacerze. Snuły się tak jak i ja po ulicy, posikując w krzakach przy ścieżce rowerowej. Ścieżka biegnie pośrodku jezdni. Psy przekazały mi informację, że nie ma innych możliwości w pobliżu. Obszedłem naszą okolicę przez te parę dni i faktycznie, nie było lekko.
"Moja";-) ulica i drzewa, które z braku innych miejsc obsikiwałem ( na przemian z miejscowymi psami i ludźmi).
Muszę przyznać, że dla mnie i tak taka ulica i cała okolica to były atrakcje, coś nowego, tysiące zapachów. Jednak czułem tęsknotę za kawałkiem porządnego trawnika gdzie można spokojnie pohasać.
Jak znów pojadę do Paryża, to oprócz spacerów jego ulicami chciałbym i pobiegać.
Oprócz tego, to wszystko mi się podobało:-)
Bagietki bardzo dobre, mieszkanie miało wygodne dywany i spało mi się na nich doskonale. Nawet sprawdziłem jakie było łóżko... przede wszystkim takie niskie, że nawet łapy nie musiałem wysoko podnosić i już na nim byłem. Zwinąłem się w kłębek i już zasypiałem, gdy Pani zobaczyła w lustrze moje odbicie. Od razu mnie przepędzono. A ja nawet sobie pomyślałem, że to może taka kanapa dla mnie, tak zachęcająco wyglądało. No trudno. Potem nawet gdy zostawałem sam, to się tam nie pchałem, taki to posłuszny jestem.
Po dniu pełnym atrakcji oczy same mi się zamykają:
Uliczka przy której mieszkałem. Wygląda na cichą i spokojna, taka też była, ale z niej wchodziło się na ulicę wyżej prezentowaną, a tam to każdego dnia i każdej nocy wiele się działo:-)

27.11.2010

pierwszy śnieg tej zimy

Wczoraj nastąpiła ta właśnie chwila - w pewnym momencie zrobiło się za oknem biało. Od paru dni czuć było, że może być śniegowo, ale zawsze nic z tego jednak nie wynikało. A w piątek zmiana.
Można powiedzieć, że sezon zimowy został otwarty. Ja leżałem sobie w w swoim starym, dobrym, rozlatującym się legowisku i z uwagą obserwowałem co to dzieje się za oknem.
Króliczki harcowały jak zawsze, więc zimno im nie było. Zresztą one widać, że już się przygotowały do zimy, obrosły nieco w tłuszcz. Tylko co one zimą jedzą??
W końcu te wszystkie rozmyślania mnie nieco zmęczyły i wygodnie się ułożyłem, a sen przyszedł w sekundzie.
To niewyraźne za oknem to właśnie pierwszy śnieg:-)
Pies z psem w objęciach;-)

w Taunusie z Jill

Dziś miałem spotkanie z Jill z Marburga, od dawna umówione. Najlepszą niespodzianką było to, że pogoda nam dopisała. Nikt się nie spodziewał, że może być to wycieczka w zimowej scenerii, raczej liczyliśmy na jakieś deszczysko.
Pojechaliśmy w Taunus, a tam przywitały nas takie widoki:
Nie widać, tego, ale przez większość spaceru było słonecznie, śnieg się skrzył, było cicho i pusto - inni ludzie byli na spacerach w centrach handlowych;-), do lasu pewnie jutro pojadą.
Ja gdy tylko zostałem swobodnie w las puszczony dostałem dzikiej radości. Naprawdę wariowałem ze szczęścia: że spacer w lesie, z innym psem, że śnieg.
No i jak to Pani twierdzi, bardzo się przed Jill popisywałem. Jakaś prawda w tym jest, nie ukrywam;-). Chciałem się jej pochwalić jaki to fajny las, pokazać, że ze mną może tam bezpiecznie biegać i że cieszę się, że zechciała do mnie przyjechać. Ona na początku była nieco nieśmiała, więc starałem się za mocno nie narzucać swoją męskością. Im głębiej w las tym jej zaufanie do mnie było większe. Biegała za mną, razem wąchaliśmy różne ślady pozostawione przez leśną zwierzynę, razem wypatrywaliśmy mieszkańców lasu:-)
Czułem, że Jill się dobrze czuje w moim towarzystwie, może też pamięta nasze pierwsze spotkanie:
http://enzowy.blogspot.com/2010/06/nowa-kolezanka-jill.html


Obecność psiej damy dodawała mi skrzydeł, tak, teraz po czasie mogę się do tego przyznać. Pan uważa, że po tych leśnych biegach będę miał zakwasy:-). Nasz spacer ponad 2 godziny, a ja byłem stale w ruchu, bieg przed siebie, z powrotem, a tu skok na skarpę, albo w kałuże oblodzoną..a tak, w błocie ukrytym pod warstwą lodu też się wytaplałem..
Po prostu energia mnie rozpierała, mało było możliwości na jakieś zdjęcie na którym siedzę lub stoję w miarę nieruchomo.

Co chwilę znajdowałem kawałki gałęzi, wydobywałem je spod śniegu i dumnie z nimi pędziłem przed siebie. Wszyscy się śmiali, że zbieram drewno do kominka, no bezsensu, bo przecież nie mamy kominka;-). Nosiłem też szyszki, kamienie i lodowe grudki.
Chciałem Jill pokazać jaki jestem silny i biegałem tylko z takimi grubymi gałęziami. Właziłem też do leśnego strumyka, aby pokazać, że zimna woda mi nie straszna, robiłem wspaniałe skoki z skarpy na ścieżkę, wszystko to by wypaść w jej oczach na "faceta z jajami".
Psie popisy -można tak powiedzieć.
Spacer jednak kiedyś musiał się zakończyć, dałem więc wytrzeć się z błota i lodu, wskoczyłem na swoje miejsce w samochodzie i po minucie jazdy już zapadłem w drzemkę.
W domu też - z przyjemnością zwinąłem się w kłębek u siebie i spacer jeszcze raz przeżywam śpiąc.

25.11.2010

myślami przy zimie

Zapowiadany jest śnieg. Chyba jako jedyny w domu się z tego cieszę;-). Na razie tak po cichu, bez zewnętrznych oznak radości, po co kogoś drażnić?
Ale zastanawia mnie to czemu ludzie tak źle reagują na wieść o śniegu, mrozie, ogólnie zimie?
Może to, że muszą więcej na siebie odzieży narzucić? Ja na szczęście nie muszę:-)
Już sobie wyobrażam jak biegam po śniegu, a na brzuchu tworzą mi się lodowe grudki.
Dziś też biegałem, tyle że w stercie liści. Jak szukałem w nich piłki to wszystko fruwało wokół mnie. Z premedytacją kopię tylnymi łapami po takich liściach, to fajne uczucie jak one tak wzbijają się w powietrze. Brzuch miałem ubłocony po powrocie do domu. Zadowolony jednak byłem, bo udało się Panią na piłkę dziś namówić. W końcu Liga Mistrzów dziś była, to trochę zabaw piłką było całkiem na miejscu.
Pani robiła dryblingi jakby chciała być Cristiano Ronaldo;-), śmieszyło mnie to, bo przecież i tak za każdym razem wyłapywałem piłkę. Ale zabawa była, aż para z pyska mi leciała.
Miałem potem dobra drzemkę.
A może to zasługa świeżo wypranego legowiska? Ono już ledwo żyje, ale moje sugestie co do nowego trafiają jakoś w próżnię. Nie wiem dlaczego? Może powinienem jakoś inaczej to załatwić, tyle, że nie wiem za bardzo jak. List do Mikołaja?
Czy to działa..
Widziałem też szmatkę z auta wypraną i moje turystyczne legowisko, nie wiem czy to jakieś porządki przed zimą, czy coś się szykuje wyjazdowo?
Na sobotę mam już umówione spotkanie w lesie, w grudniu ustawka z Wolfem i Rufusem, ale może chodzi o coś jeszcze???

Ciekawe czy Pan by mnie tak zwiózł? :))))
Ile może ważyć ten owczarek niemiecki? Wydaje się większy ode mnie, ale futro może dodawać mu objętości. Waży pewnie mniej więcej tyle co ja. Muszę się Pana zapytać czy weźmie mnie na przejażdżkę na nartach kiedyś;-)
z internetu
A teraz pierwsze propozycje dla Mikołaja:

elegancka psia sofa, kolor może trochę zbyt jasny, ale na pewno są i inne modele;-)
www.dog-discount.com
zwykłe, proste legowisko. ale jak widać po minie modela bardzo wygodne. najbardziej wersja żołnierska mi się podoba
www.hundeshop.de

w żywym kolorze legowisko o wielu możliwościach, już tylko je oglądając na stronie w necie widzę na ile sposobów dałoby się tam poleżeć.
www.schecker.de

I jeszcze jedno legowisko. niby całkiem zwyczajne, nawet kolor szary. A tu niespodzianka, to jest zdrowotne legowisko, pies sobie śpi, śni, robi orki, a jego kręgosłup zawsze w dobrej pozycji jest ułożony.Cuda normalnie, jakie to wzruszające, że jakiś producent aż tak o psach myśli! bardzo się tym podnieciłem, ale Pani mnie zaraz gasi wspominając o "marketingu". No nawet jakby..
www.hundeshop.de

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...