29.07.2009

odgapiłem od Bankiera

Najnowszy wpis na blogu Bankiera przypomniał mi, że również posiadam gumowe kółeczko do zabaw. Pani je odszukała i dziś zamiast za piłką biegałem za żółtym kółkiem.
Ze względu na pogodę nie była to za długa zabawa, ale i tak czułem się usatysfakcjonowany.

Pies w powietrzu:
Kółko czasem tak się przekręca, że omal nie wchodzi mi na łeb:
Błyszczące futro:
Poobgryzałem trochę to drzewo, wolę jednak trawę;-)
Wracamy do domu?
Muszę też napisać, że ten kawałek trawy na którym najczęściej biegam był zajęty przez rower i właściciela tego pojazdu. Pan tylko w majtkach leżał na kocu i wygrzewał raz brzuch, raz plecy.. Korciło mnie by tam podbiec i sprawdzić dokładniej kto to, ale Pani nie pozwoliła, zerkałem z daleka, stąd wiem, że raz brzuch raz plecy;-))))

krótko

Słońce dziś przypieka..większa relacja ze spaceru wieczorem:-)
Zmęczyłem się, Pani też, a winda już działa!

28.07.2009

wyrwany ze snu

Spałem już sobie smacznie gdy nagle usłyszałem pewien dźwięk. Wpierw pomyślałem, że to w moim śnie, ale coś mi mówiło, że ten dźwięk nie pasuje do snu. Dźwięk narastał i jego wysokie tony w końcu postawiły mnie na cztery łapy. Zerwałem się z legowiska nerwowo, dobrze że okno pod nosem więc tylko obróciłem łeb w odpowiednią stronę. Ponieważ jest noc, to nic tam nie zobaczyłem, choć próbowałem przebić ciemności spojrzeniem;-)
Warknąłem ostrzegawczo, ale to sprawiło, że Pani opuściła roletę, to ja na wszelki wypadek szczeknąłem - roleta zjechała do samego dołu, okno zamknięte. Nic już więc nie widać i nie słychać, teoretycznie mogę spać dalej. I śnić o tym, że w końcu winda zacznie działać i po intensywnych zabawach nie będę musiał się wspinać po schodach tylko jak panisko wjadę na to pierwsze piętro windą.
Ten dźwięk to chyba był koci, ale skąd tu jakiś kot na dworze? Na dworze nocują jedynie dzikie króliki, a one przecież tak nie miauczą.. Może jakiś kot się zagubił i łapą nastąpił na jeża? Albo króliki go napadły? To chyba jednak niemożliwe, króliki wydają mi się być łagodnego usposobienia.
Pewnie się już nie dowiem co tam się działo, chyba nie ma co się zastanawiać, lepiej już iść spać, na jutro przewidziane upały, czyli większość czasu w domu spędzę pod biurkiem;-)

Ale może podczas spacerów pobiegam trochę z kijemi go poobgryzam.

27.07.2009

z lipca

wybrałem tylko parę haseł - czyli wpis typu, czego ludzie szukają na moim blogu;-)
jak zwykle bywają zaskakujące i wesołe. albo też takie co mnie bardzo denerwują(typu "lablador", "labrador śmierdzi" itd)


sikanie podczas wyścigu( zdjęcia)
-niestety nie dysponuje takim zdjęciem. jak się z kimś ścigam, to biegnę a nie sikam, a jak sikam to nie ścigam się;-)
pewnie autorowi chodziło o sikających kolarzy, o takich:
www.patrz.pl

dlaczego szczeniaki labladory smierdza?
-dlaczego ktoś tak w ogóle może pomyśleć? szczeniaki pachną psem, dorosły pies ma również swój zapach, różni się on od człowieczego, ale w żadnym wypadku to nie jest smród!
pies może śmierdzieć gdy się w czymś wytarza, okąpie w jakiejś stojącej wodzie(staw), ale pytanie czy człowiek zawsze pachnie?

nie boje się w kartonie śpie
-brzmi jak fragment jakiejś piosenki, prawda? nie wiem o co chodzi, ale wygląda na to, że ktoś jest odważny, albo mały skory mieści się w kartonie;-)


piosenka o plackach
- to można naprawdę różnie interpretować:-). ja przyjąłem, że tu chodziło o placki ziemniaczane. tylko po co o nich śpiewać?


zdjęcia pięknych czarnulek
-spore pole do popisu, ja wybrałem te:
wiecej zdjęc czarnulek:
http://zapraszamnaciasto.blox.pl/html


labrador na łokciach
-chyba chodzi o jakieś cyrkowe sztuczki!


ogolili mnie w nocy
-brzmi dość dramatycznie i nie wiem czy wypada się z tego śmiać? pewnie nie, ale się jednak śmiałem:-(
mogę tylko pocieszyć, że włosy odrastają i może ten ogolony znów ma bujną czuprynę, brodę czy wąsiska;-)

siwy włos u psa
-nie ma co dramatyzować, mam już kilka i z dumą noszę. Przy uchu, na karku, na moim czarnym futrze rzucają się w oczy, ale nie stresuje mnie to wcale.


żyrafa wylizuje ekran komputera
-nie wiem co poradzić;-)))
może nie należy trzymać żyrafy i komputera w jednym pomieszczeniu? albo docenić, że monitor jest wyczyszczony?

zdjecie swini
-poszukiwano jeszcze i zdjęcia świni w błocie. coś mi się wydaje, że popularność świni spowodowana jest tytułem jednego z starszych wpisów("Jestem świnią"). trudno.
irlandzka świnia:

dlaczego labradorowi śmierdzą uszy
-trzeba się udać do doktora, może być zapalenie

jak odpowiedzieć na pytanie: co autor miał na myśli
-najlepiej prosto i z sensem;-)
naprawdę ludzie to mają wyobrażenie, że w internecie są gotowe odpowiedzi na wszystko. myślenie widać boli, przynajmniej niektórych.


"jak się robi kawę z expressu"
-można zerknąć:
http://www.espresseria.pl/html/sposoby_przyrzadzania.htm
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ekspres_do_kawy

czy labradory lubią jeździć?
-te co mają prawo jazdy to bardzo

szampan mumm formuła 1
http://www.mumm.com/visites/


Pietrasanta
-
to wiadomo czemu, tylko linki do strony miasta, zdjęć domu Roberta Kubicy brak

http://webcam.deili.info/pl,1,2,1345
http://www.comune.pietrasanta.lu.it/

25.07.2009

nieznajomy pies

Psi relaks, znalezione w lokalnej gazecie.
Widać, że ten pies nie ma chyba lęku wysokości i czuje się pewnie na parapecie.
Podziwiam.. sam nie mam gdzie się tak ułożyć, mam za to wielki balkon i tam swój punkt obserwacyjny;-)

23.07.2009

Szczeniaki w Aresibo

Moja siostra, Eliza, parę dni temu urodziła 9 szczeniaczków, wszystkie czarne. 5 suczek i 4 pieski. Jak ktoś jest zainteresowany labradorkiem to tutaj kontak do hodowli Aresibo:

http://www.aresibo.pl/index.php

Urszula i Ireneusz Lelonek

Tel: +48 32 223 91 74
Kom: +48 696 426 854
Kom: +48 501 472 065

- nie odpowiadamy na SMSy

E-mail: hodowla@aresibo.pl

jak się pojawią jakieś zdjęcia szczeniaczków to dam znać:)

w strugach deszczu

No to mam deszcz, burzę i błyskawice, wszystko na raz. Jak z Panem wychodziłem na dwór, to tylko było mocno zachmurzone, ciemne, skłębione chmury. Oczywiście jak tylko doszliśmy do parku, to zaczęło padać, wpierw tak normalnie, ale w pewnym momencie to po prostu taki mocny i gęsty deszcz, że nawet ja zwróciłem na niego uwagę. Podniosłem ze zdziwieniem łeb do góry, Pan myślał ze mi krople do nozdrza wpadły, ale to nieprawda:-)
Padało coraz mocniej i postanowiłem zaszaleć, psie adhd pojawiło się można powiedzieć, że znikąd. Wariowałem, a spod moich łap fruwały strzępki traw i kawałki ziemi. Pan tylko mnie obserwował, może się martwił czy jakaś łapa mi się nie poślizgnie, albo w jakieś drzewo nie walnę, ale ja wbrew pozorom mam taka swoją kontrolę nad tym szaleństwem. Taki radar we łbie.
Pan pomimo kurtki przeciwdeszczowej cały mokry był, z mojego futra też kapało, postanowiliśmy wracać. Po drodze jeszcze raz dorwał nas intensywny deszcz, ale jakie to miało znaczenie jak i tak byliśmy przemoczeni maksymalnie:-)
W domu musiałem przejść jeszcze akcje "wycieranie", nie przepadam ale stoję cierpliwie.
Ledwo ułożyłem się na legowisku to zaczęły niebo atakować błyskawice, takie naprawdę mocne, a grzmoty były potężne. Obserwowałem to wszystko przez okno, bezpiecznie siedząc w domu.
Po paru błyskach i grzmotach burza się oddaliła. Zobaczymy jak będzie w nocy.

Tu z Panem przemykamy naszą ulicą do domu:

trochę kapie


Moje prośby zostały wysłuchane i dziś co chwila pada deszcz. W powietrzy na razie minimalnie czuć różnicę. Ale przecież zawsze trzeba się cieszyć z tego co się ma i powiedzmy, że drobna mżawka pomimo tego, że nie jest konkretną ulewą też sprawia mi radość.
Dzisiaj jakoś tak wcześnie miałem poranne wyjście, że aż byłem tym zadziwiony. Pomyślałem, że coś widać się będzie działo. Pani w takim oczekiwaniu, wyczuwałem, że nerwowym.
I przypomniało mi się, dziś przecież miał przyjść malarz! Niestety nie taki co by namalował mój portret, nie nie, żaden artysta.
Malarz pokojowy, poprawki robić;-)
Już pan Wąsacz wyliczył, że te poprawki zajmą malarzowi cały jeden dzień i nawet parę chwil następnego. Czyli niewesoło.
Półtorej godziny od umówionej minęło, nikt się nie pojawił. I jak się okazało już nie pojawi, bo... zapomnieli o terminie.
Tak właśnie jest z legendarnym niemieckim porządkiem*. Wszyscy o nim słyszeli, nikt go nie widział.
*nie mam w tym momencie na myśli porządku w sensie sprzątania, uporządkowania, tylko ten slynny niemiecki ordnung


Po wczorajszej zabawie:

Padnięty leżę w windzie:
Dochodzę do siebie, snem regenerując siły.Czasem byłem ciekaw co się dzieje więc zerkałem, ale leniwie. A pod nozdrzem widać mokry ślad z mojego oddychania;-)

22.07.2009

słońce mocno grzało

czekam jednak na deszcz, jutro i pojutrze może padać i cały dzień.
dzisiaj po spacerze byłem wykończony, choć zabawa była mocno ograniczona. podczas powrotu w windzie się aż położyłem.. dowód przedstawię w następnym wpisie.
dziś to tylko spałem, piłem wodę, spałem, piłem....
a29c97b1bcb164fd1e0a841480ca15e6

wieczory w parku

Wieczorny spacer zawsze obfituje w wiele atrakcji. Wtedy najczęściej spotykam psy zamieszkałe w okolicy, wtedy zabawa jest najlepsza(czy to piłką czy to kijkiem), bo słońce tak mocno nie przygrzewa i mam więcej ochoty do biegania. W południe też w zasadzie mam ochotę na bieganie, skakanie i inne wygłupy, tylko szybciej odczuwam zmęczenie.
Ze dwa dni popadało, ale szczerze mówiąc nawet tego nie zauważyłem, lepiej mi się spało;) nic więcej.
W niektóre wieczory do naszego parku przychodzi grupa osób, która bawi się samochodzikami zdalnie sterowanymi. Nie wiedziałem na początku co to jest, tylko dźwięk jaki wydawały przykuwał moją uwagę. Te samochodziki pędzą bardzo szybko i są super głośne. Odgłosy słychac w całym parku!
Tu właśnie stoję i nasłuchuję:
Pewnie wstyd przyznać, ale za każdym razem słucham i zastanawiam się nad tym dźwiękiem jakbym go pierwszy raz słyszał;-)
Wydaje mi się, że może to coś nowego?
Zdarzyło mi się też obszczekać owe autka.. stałem z Panią obok ścieżki, którą jeździły. Nic się nie działo, w końcu jedno zaczęło pędzić w moją stronę(tak mi się wydawało) i nie wytrzymałem i zaszczekałem prawdziwym, męskim barytonem.
A wczoraj popołudniu widziałem policjantów na śmiesznych pojazdach. Miał ten pojazd dwa kółka, ale człowiek na nim nie siedział jak na rowerze, a stał prosto i rękami opierał się o taką jakby kierownicę. Pojazd posuwał się dość szybko ale i dostojnie.
Policjanci wjechali na tym do parku, zlustrowali wszystkie ścieżki i pojechali gdzieś dalej.
Ten pojazd nazywa się segway.
Tu można sobie zobaczyć filmy, każdy w mieście może sobie wypożyczyć sagway'a i zwiedzić w ten sposób interesujące go miejsca:
http://frankfurt.segway-citytour.de/

O, tu zdjęcie znalezione w sieci, bo my nie mieliśmy możliwości zrobienia własnego:
zdjęcie podebrane z:
http://www.willisms.com/

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...