16.06.2009

różanie

W niedzielę Pani i Pan poszli do parku w którym jest bardzo dużo kolorowych kwiatów. Ja też chciałem tam pójść, ale okazało się że psy mają zakaz. Nawet na smyczy nie mogą wejść. Bardzo jestem tym zawiedziony. Przecież co ja niby bym zrobił tym kwiatom? Powąchał, popatrzał.. co ja bym w takim parku mógł zniszczyć?
To że czasem muszę sobie siknąć? Z kulturą bym to zrobił na trawę w ustronnym miejscu, pod jakimś drzewem itd., grubsze sprawy załatwiłbym przed wejściem do parku, a nawet jakby mnie wzięła nagła chęć, to Pani lub Pan posprzątaliby po mnie, jak zawsze.
Wokół basenu, który jest niedaleko naszego domu jest duży teren łąkowy, staw, krzaki, drzewa, miejsca na grille itd, taka oaza zieleni. Dla wszystkich. W ciągu tygodnia jest tam spokój, inne psy chodzą tam na biegi i zabawy, rowerzyści, joggujący itd., spokój jest, króliki hasają bezstresowo. W soboty i niedziele jest po prostu najazd wielbicieli kiełbasy z grilla. Nikt z nich nie ma jednak ze sobą przenośnej toalety, a potrzeby się pojawiają, tak to już bywa. Jakiś toitoi może gdzieś tam stoi, ale część osób idzie tam gdzie ma najbliżej, a krzaki są wszędzie. Nawet nie będę dalej snuł tego wątku.
Tylko chciałem powiedzieć, że czuję się skrzywdzony tym, że nie mogłem pooglądać róż. Tylko zdjęcia sobie zobaczyłem. I ponieważ mam wrodzone poczucie piękna, pokażę teraz parę pięknych kwiatów.

psi miszmasz

Pani ostatnio nazywa mnie rudzielcem. To wszystko dlatego, że pewne miejsca na moim futrze nabrały takiego czekoladowego(wg mnie) odcienia. To chyba resztki starego futra, które lada moment zrzucę do końca. Najwięcej mam na udach w dolnych partiach i na sznupie w miejscu w którym rosną wąsiki. Prawie każdego dnia Pani mnie wyczesuje na dworze, ale i tak każdą wolną chwilę spędza w towarzystwie odkurzacza. Dla mnie jest to jakiś wydumany problem, bo w czym niby przeszkadza moje futro spokojnie sobie leżące na podłodze?
Ze strony Pana też usłyszałem jakieś pretensje.. Pan mi zarzuca że zjadam parkowe znaleziska.
Przecież to nie moja wina, że ludzie są takimi świniami i to czego nie zjedzą zostawiają na trawie pomimo tego, że jest mnóstwo śmietników na takie odpadki. Najczęściej znajduję kości i skóry kiełbasiane, czyli pogrillowe resztki. Tak naprawdę wiele tego nie jest, ale dla mnie każde tego rodzaju znalezisko to radość. Tyle, że muszę naprawdę w ukryciu to zjadać, bo jak mnie zauważą, to każą wypluwać, albo sami mi wyciągają, a ile się nasłucham przy okazji gorzkich słów to moje.
Dziś kolejny raz pan od psa w ciemnobrązowe plamki chciał dać mi psi przysmak. Pani jednak ponownie mu zakazała. Pan ten jednak naciskał mocno i Pani do słów dodała odpowiednią minę i skończył te naciski.. To ponoć dla mojego dobra, nie zostaje mi nic innego jak wierzyć, że tak właśnie jest, bo gdyby to ode mnie zależało, to jadłbym wszystko co znajdę i co dostanę od obcych.
Ostatnie dni są skrajnie jeśli chodzi o warunki atmosferyczne, dawno już tyle razy pod rząd nie byłem na spacerze w trakcie deszczu. Absolutnie mi to nie przeszkadza, troche się ślizgam na trawie, ale mokry łeb mi nie przeszkadza:-)
W niedzielę za to byłem z Panem na dworze podczas burzy, nie dało się dłużej czekać. Ciemne chmury, błyskawice z każdej strony i grzmoty. Kiedyś błyskawice mnie niepokoiły, ale tylko trochę, obecnie już się nad nimi tak nie zastanawiam.

Usłyszałem niedawno rozmowę, że moje legowisko zostanie pod oknem. Miało to być miejsce tymczasowe, ale tak mi się podoba, że nie będą mnie stamtąd ruszać. Bardzo się cieszę, bo lubię sobie leżeć wygodnie i spoglądać na okolicę, patrzeć co robią króliki, ptaki, albo robotnicy pracujący w ogrodzie. Często zasypiam z nosem prawie przyklejonym do szyby.
Poniżej ja w roli naturalnej blokady drzwi wejściowych:-)

13.06.2009

znajomy

Wszystko mi się tutaj podoba. Mam wspaniały balkon na którym bardzo lubię i leżeć i obserwować wydarzenia dziejące się w zasięgu mojego wzroku. Parę kroków od domu jest park, a za parkiem spory teren zieleni, który gdy tylko nie ma weekendu jest do mojej dyspozycji. W weekendy i święta jest tam wysyp grillowiczów i z swobodnego biegania nici.
Ponoć bardzo blisko jest las, jeszcze tam nie dotarliśmy, gdy Pan miał czas to pogoda była niesprzyjająca. Ciągle jednak las jest w planach. Czekam cierpliwie.
W nowym mieszkaniu mam idealnym miejscu legowisko. Miało to być tymczasowe ułożenie, ale będę protestował gdy zostanie przeniesione..
Na zdjęciach zamieszczonych w poprzednich wpisach widać, że mam legowisko pod oknem. Śpi mi się bardzo dobrze, a lubię to miejsce też dlatego, że widzę co dzieje się na zewnątrz i moja ciekawość zawsze jest zaspokojona.
Bark mi w zasadzie jednego: psiego towarzystwa. Niby jakieś psy z daleka widzę, wiem że mieszkają w okolicy. I co z tego, jak żaden nie wykazuje chęci by bliżej się zapoznać?
Zamiast psa skorego do zabawy napotykam takie cuda:

Dziwny taki samochód, wygląda jak jamnik-mutant:-)

Dziś wieczorem jednak nastąpił przełom. Wracałem już w zasadzie z Panem do domu, gdy w oddali pojawił się czekoladowy szczeniak labrador.
Pan zaczął iść w kierunku tego psa. Państwo od szczeniaka byli zachwyceni, że się pojawiliśmy!
Szczeniak ma 7 miesięcy i jeszcze nie wiem jak ma na imię, ale tak się wygłupialiśmy, że do domu wróciłem naprawdę mocno zmęczony!
To psie spotkanie od razu przypomniało mi Wolfa i ogarnęła mnie nostalgia. Cóż, Pan mówi, że jeszcze się z Wolfem spotkam wiele razy. Mam taką nadzieję!!!

10.06.2009

parę pytań, parę odpowiedzi

Dziś taki trochę rozrywkowy wpis. Czyli z cyklu: czego ludzie szukają w internecie i trafiają na mój blog.
Oczywiście większość szuka informacji o labradorach i być może coś interesującego u mnie znajdą. Czy to zdjęcia, czy filmiki, czy przypadkiem odpowiedź na dręczące ich pytanie. Jest też jakaś (wcale nie taka mała) część dość zabawnych zapytań, myślę, że te osoby się nieco dziwią gdy klikną a tu psi blog;-)
Poniżej parę takich pytań i tych zaskakujących i tych psich.
Cytuję je dosłownie, czyli z błędami.


drapieżniki z opolszczyzny
najwidoczniej na tym terenie występuje wiele różnych gatunków drapieżników, podejrzewam, że to sprawka tej niby pumy, niby irbisa, który tam grasował, a do tej pory nie został odnaleziony.
wg poszukujących internautów po Opolszczyźnie grasował i tygrys i puma, irbis, panda(??) i ogólnie dziki zwierz:-)

labrador zjadŁ jabŁko
zdarza się, nie am co robić z tego powodu tragedii, ja jak wiadomo bardzo lubię jabłka i jeszcze żadne mi nie zaszkodziło
porządki borax
ha, co mogę powiedzieć? chyba tylko odesłać tutaj:
http://boraksblok.blogspot.com/2008/12/pukt-szusty-co-to-boraks.html
a ludzie machaja balonikami psami
tu nie wiem co autor miał na myśli. wygląda jak fragment jakiegoś dłuższego zdania. wyobraziłem sobie, że chodzi o jakiś pochód, na przykład pierwszomajowy;-). idą ci ludzie, część niesie flagi, portrety, a pewna grupka ma balony w kształcie psów i nimi macha do oficjeli zgromadzonych na trybunie. Pani się mnie pyta skąd moje wyobrażenie o pochodzie, nie wiem co Jej odpowiedzieć..
czy są czerwone labradory
no ciekawe, chyba oblane rumieńcem wstydu, bo w jaki niby inny sposób labrador może być czerwony??
plotki jak reagować
to bardzo częste pytanie. na łące w Kolonii ciągle słyszałem różne plotki, i takie ciekawe i nieprawdopodobne i o mnie też pewnie plotkowano. ja się plotkami nie przejmuję, jak ktoś chce niech sobie mówi o mnie nieprawdziwe rzeczy, ci co mnie znają wiedzą jaki jestem. plotki trzeba ignorować, wtedy jest się zdrowszym. wiem, że mój blog ma w nazwie słowo"plotki", ale to w skrócie oznacza, że pisze tu nie zawsze o rzeczach ważnych, czasem o takich głupotkach, że można powiedzieć, że plotę co mi ślina na język przyniesie. luźne tematy, ale żadne zmyślone historie i żadne oszczerstwa.
na plotki, które nas ranią trzeba reagować ze spokojem, najlepiej jednak ignorować.
czy labrador lubi jeżdzić samochodem
tak, ja bardzo lubię. szczególnie gdy droga jest prosta, bez jakichś serpentyn górskich. za dużo zakrętów mnie denerwuję. w podróży najczęściej śpię. podróżuję od szczeniaka i tylko 2-3 razy był jakiś ze mną problem, po prostu się musiałem oswoić z samochodem.
labrador śmierdzi
skandal tak napisać, po prostu skandal. labrador pachnie psem, żadne śmierdzi!
gdzie mieszka labrador?
w domu, bo niby gdzie ma mieszkać?

zdjęcie świni z jabłkiem w pysku
chyba ktoś szukał kulinarnego bloga;-)
labrador zachowuje sie jak kot
czyli jak? absolutnie nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić
wiersze o byciu nierozumianym
gdybym nie był tak leniwy jak jestem, to uważam, że mógłbym spokojnie wydać jakiś tomik poezji o tym jak jestem czasem nierozumiany.. człowiek choćby nie wiem jak się starał, to nigdy nie zrozumie psa tak do końca. kimś kto mnie rozumie jest Wolf, on zawsze wie o co mi chodzi..

jaki czy lablador może zostać sam w domu na 6 godzin
może, ja przynajmniej zostaję. nawet i osiem godzin w samotności spędzę jak trzeba. nie powiem, że jestem wówczas szczęśliwy, o nie - uwielbiam przecież towarzystwo. ale jak trzeba to siedzę sam, w tym czasie po prostu śpię. a jako mały labRador nie zostawałem sam na tak długo, wiadomo, szczeniak ma łeb pełen pomysłów.

dlaczego koala tak wolno się porusza
naje się eukaliptusa, aromat go pewnie lekko odurza i nie jest w stanie ruszać się za szybko. porusza się więc powoli, bo gdzie miałby się też spieszyć? tam gdzie mieszka są spore upały, a podczas upałów to nawet jest wskazane by nie dziczeć.
tak naprawdę to nie wiem jaki koala jest, bo nigdy go nie spotkałem;-)

gry,zabijajonce
mnie też prawie zabiło - śmiechem
o co chodzi w piosenek kalibra44
wydaje mi się, że nie jest trudno zrozumieć co autor tekstów miał na myśli, jeśli to jednak zbyt skomplikowane, to może lepiej posłuchać zespołu Feel, widziałem(i słyszałem) w tv najnowszy hit, wszystko tam się prosto i ładnie rymuje:-)
czy strusie sikają
:D

jak się robi kawę z expressu.
prosto, naprawdę prosto. jakby mi pozwolono obsługiwać ekspres do kawy, to bym to udowodnił.
dlaczego jak kot widzi psa to się ogon mu robi puszysty
he he
pewnie chce ładnie wyglądać

co to jest higiena osobista wikipedia
nigdy nie jest za późno by się dowiedzieć o co chodzi z tą higieną osobistą;-)

co zrobić gdy natknę się na pume
zdjęcie?
gdy nie jesteś sam pumą to może najlepiej będzie gdy postarasz się jak najszybciej zniknąć?
skarpetkowy blog
jestem pewien, że chodziło o ten:
http://www.sandalandsoxer.co.uk/home.htm50 moich zalet
spokojnie bym tyle znalazł, ale jeszcze Pan potem czule by do mnie zaczął mówić "chwalipięto"?
gdzie poznać rosjanke
najlepiej w Rosji
uwiera mnie kołnierzyk jak wytrzymać
zacisnąć zęby?
zdjąć koszulę, ewentualnie zrobić sobie włoski dekolt, czyli odpiąć ze 2-3 guziki. od razu będzie przyjemniej.
w dywanie pan i pani zdjęcia
przyznaję, że nie rozumiem. może jednak na dywanie?:-)
psy pasterskie o sokolim wzroku
pewnie Owczarek zna takie osobiście:-)))))
albo zamiast psa sokół?nie dość, że wzrok świetny to i szybkie jest takie ptaszysko.







i jeszcze:
thomas godoj wilki
proszę bardzo, fragment koncertu z maja, z Frankfurtu, dźwięk marny, ale da się zauważyć, że to piosenka Wilków "Urke". Tyle Pani uchwyciła.

3.06.2009

pozycje nocne i wieczorne



Bardzo dobrze mi się śpi na legowisku od czasu gdy za plecami mam widok na okolicę. Gdy sie przebudzę, to odwracam sznupę i się gapię. Albo ktoś tam gdzieś sobie idzie, albo króliki siedzą, albo choćby jakieś ptaszysko..
Ewentualnie patrzę jak drzewa i krzaki się ruszają:-)
Dziś przyszedł pan, który maluje coś na balkonie, ciekawość mnie zżera ale mam zakaz chodzenia w tamtą stronę i taki głupi jestem, że przestrzegam tego zakazu:-)



1.06.2009

jeszcze o mieszkaniu

Te piękne trawy i rośliny niestety nie znajdują się w okolicy naszego domu, to klomb z parku znajdującego się przy Messe. Pani zamiast mnie tam zabrać to mi tylko na zdjęciach pokazała jak tam wygląda. Ciekawe kiedy zacznę jakieś większe zwiedzanie miasta?
Oczywiście bywałem już wielokrotnie we Frankfurcie, ale nie były to za długie wizyty i miejsca ciągle te same, czyli poprzednie miejsce zamieszkania Pani i Pana i to miejsce w którym aktualnie mieszkamy. Cierpliwie czekam na spacery po nowych miejscach.

Na razie muszą wystarczyć moje zdjęcia z mieszkania:-)
Już czuję się tutaj swobodnie i mam swoje ulubione kąty. Wiem gdzie stoi worek z moim jedzeniem, gdzie są najlepsze plamy słoneczne i że teraz mogę z każdego pomieszczenia prowadzić obserwacje, bo duże okna na to zezwalają.
W przedpokoju moje ulubione miejsce jest za drzwiami wejściowymi, obok półki z butami. Taki tam ciasny kącik, ale lubię tam sobie leżeć. Tu akurat leżę obok szafy:

wędrówka pomiędzy pomieszczeniami:

łazienka zawsze jest fascynująca. na razie wszystko tam leży na wierzchu, to dla mnie raj:-)
za drzwiami jest też prysznic, jeszcze bez szklanych drzwi, można sobie ot tak wejść - jednak jeszcze nie udało mi się wziąć tam kąpieli..
Moje legowisko nadal pod oknem, jak czasem mnie coś zaintryguje to tylko obracam się na drugi bok i patrzę. Bardzo dobrze mi się tam śpi, w zasadzie całą noc spędzam na legowisku. Nad ranem idę tylko do sypialni sprawdzić czy czasem ktoś już się nie obudził. Jak zachowuje się za głośno to Pani się budzi i mnie strofuje używając różnych słów. Wracam wtedy do siebie i śpię dalej:-)
Codziennie na dworze Pani mnie czesze, niezbyt to lubię ale nie protestuję. To jednak niewiele pomaga, futro leci ze mnie w ogromnej ilości. Dziś odkurzacz trzy razy pracował. Jak ktoś zna jakiś sposób by to się skończyło niech napisze, bo już zaczynam mieć wyrzuty sumienia jak codziennie słyszę okrzyki typu "ojej ale tu enzowej sierści", "to niemożliwe że tu tyle jego(niby moich)włosów" itd.

przyjaciele

To jeszcze kolońskie wspomnienie, czyli ja z Wolfem z dnia w którym oddawaliśmy poprzednie mieszkanie. Zdjęcia Pani zdążyła zrobić pomimo wichura, a chwile przed ogromną ulewa jaka wówczas nas napadła na łące.
Ja to ten w pomarańczowej obroży, Wolf w niebieskiej.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...