Zazwyczaj siedzi on na głośniku na biurku Pani i kontroluje jej blogowanie. Postanowiłem jednak, że Mini powinien czasem pojechać na (w?) delegację! Fafik przecież ciągle tak podróżuje, jego wycieczka do Sopotu (http://hamernia.blogspot.com/2011/03/fafiks-travels-14-sopocki-hotel-grand.html ) mnie zmobilizowała:-)
A przecież pamiętam jak Badzielec podróżował! gdzie on nie był! W Azji, Ameryce Południowej, na Alasce.. a równocześnie odpoczywał na dywanie w Nowym Jorku..dawne czasy, choć mam wrażenie, że było to wczoraj:
Nepal:
http://badzielec.blogspot.com/2008/03/nepal-2008.html
Chiny:
http://badzielec.blogspot.com/2007/11/china-2007.html
Pierwsze miejsce w które wydelegowałem swoją replikę to Amsterdam.
Pobyt był krótki, można powiedzieć bardzo krótki, ale od czegoś trzeba zacząć:-)
Zastanawiam się czy pisać opowieść jako JA |myślę..myślę..myślę...|....... .......decyzja:
Jechałem z Panem koleją, teoretycznie bardzo szybką, a w praktyce wyszło inaczej. Trafiliśmy na opóźnienia, objazdy itd.

W Utrechcie przesiadka na pociąg podmiejski i w tempie żółwia dotarliśmy do Amsterdamu:

A przecież i u nas na ulicach rowerów niemało...

Na dobry sen wypiłem parę kropli holenderskiego przysmaku:



Może następnym razem więcej uda się zobaczyć:-)))
Enzooooooo ;)))
OdpowiedzUsuńTwój miniklon jest słitaśny ;DDD
Dzięki za podlinkowanie.
Do Amsterdamu wybieram się od dłuższego czasu, także może niebawem zdam też swoją relację ;)
Ja sie nasluchalem jakie to cuda w tym Amsterdamie, statki, czerwone latarnie, ladne kamienice, a zobaczylem tylko szalone rowery;-)))
OdpowiedzUsuńPonoc w oswietlonej na czerwono dzielnicy sa wystawy sklepowe inne niz wszystke, nie wiem jak to rozumiec, bo Pani powiedziala, ze dla spow to i tak nic interesujacego..;-)
Mały Enzo jest prawie tak samo uroczy jak Ty!:-)
OdpowiedzUsuńdziekuje:-) moze niebawem uda mi sie wiecej(no czy tez mojej replice hehe) zobaczyc Amsterdamu
OdpowiedzUsuń