Jak Pani albo Pan siedzą przy biurku, to układam się pod biurkiem, sznupą na nodze krzesła. Jest to niebezpieczne, bo futro czasem mi wejdzie pod kółka takiego krzesła i kępka włosów się wyrwie..
Przy kanapach też się układam, w kłębku albo orce, ta ostatnia pozycja jest o tyle dobra, że ręką można mnie głaskać po brzuchu:-)
I jeszcze pod stołem się układam, to w sumie z nadzieja, że coś dobrego przypadkiem spadnie pod mój nos. Nieczęsto to się zdarza(niestety) i zazwyczaj zasypiam tam z łbem wkomponowanym w krzesło i ludzkie nogi.
Jak ktoś do nas przyjedzie, to głównie tę osobę adoruję, robię słodkie oczy i miny. Chyba, że przyjeżdża Kama, to wtedy wiadomo, że uroczej goldenki nic nie przebije;-)
Tu Danka przy stole, a trochę na stopach, trochę na krześle. Jednym okiem czujnie;-) kontroluje sytuację.




Nie ma to jak porządne przytulanie do Pańcia, czy Pańci. Może być i stópka... Pozdrawiamy Serdecznie i walentynkowo!
OdpowiedzUsuńHey Enzo,
OdpowiedzUsuńwir liegen auch gerne so herum - und unsere Menschen sagen dann "das kann unmöglich bequem sein" ... DIE wissen nicht, was gut ist, oder?
Tolle Fotos!
Liebe Grüße, Nero & Murphy
Asia i Wojtek, ja zawsze lubie sie tak ulozyc, by chocby kawalkiem ogona dotykac czlowieka:-)
OdpowiedzUsuńNero, genau! ich mag auf menschliche Fuesse liegen:-)))
gruess:-)