13.09.2011

pocztówka z wakacji

Bedzie krotko, bo mam slabe polaczenie z internetem i juz moja cierpliwosc wyczerpala procedura ladowania zdjęc;-)
Powyzej moje moje obecne poddworko, czyli drzewo oliwne, lawenda, krzaki win. Ponizej inna czesc podworka, taka z kwiatami, nazw wszystkich niestety nie znam, tylko oleander jest mi znajomy. Na podworku jest tez drzewo laurowe, drzewo z granatami, z orzechami i krzaki tymianku, rozmarynu i inne, wszystko to jest gigantyczne!
Moj skok spowodowany jest tym, ze Pan polewa mnie woda, z tego gumowego weza ktory widac na scianie. Jes tak cieplo, ze taki prysznic jest przyjemnoscia.
Pozniej bylem tak rozbawiony, ze lapalem w pysk co bylo najblizej. I oczywiscie zaraz ulozylem sie na tej czesci podworka, ktora byla pelna pylu..
A to ja zaraz po przyjezdzie, od razu zrobilem szybkie rozeznanie terenu. Caly plac wokol domku sprawdzilem. Wszystko mi sie spodobalo.
Dzis bylem na wycieczce nad morze, kapalem sie i wrocilem zmeczony ale bardzo zadowolony. Podoba mi sie to, ze mam tutaj sporo terenu do biegania. Bardzo sie wczuwam i szybko zaakceptowalem fakt, iz jestem panem podworka. Niestety Pani i Pan nie za bardzo sa zadowoleni, sugeruja ze za czesto nawiazuje dialog z mieszkancami okolicznych zagajnikow i pol. Czyli mowiac wprost za duzo szczekam;-)

8.09.2011

zbliża sie jesień

W niedzielę pojechałem do lasu, a tam już dość jesiennie. Nawet nie chodzi mi o to, że sporo zrudziałych liści leży na ziemi, bardziej o to, że już w powietrzu czuć jesień.
Po ostatnich deszczach wiele miejsc było takich jak lubię, czyli miękka ziemia i trochę błota.
Bardzo mi się ten spacer podobał, szczególnie, że trasa była w tej dłuższej wersji.
Wtedy wchodzi się w taki spokojniejszy kawałek lasu, gdzie zamiast ludzi można spotkać zwierzęta. I cała grupka saren przemknęła obok nas. Jak się zreflektowałem to pozostał po nich jedynie zapach. Pan jednak mi powiedział, że nie jest to dobry pomysł by za nimi biec. Być może.. No to nie pobiegłem, ale wciągałem ich zapach. W lesie zawsze jest tyle innych zapachów niż u nas w parku.
U nas przede wszystkim królicze i kocie (no i innych psów, wiadomo). Czasem jakiś zapach lisa się pojawi. W lesie wszystko jest inne, zapachy są takie jakby bardziej dzikie?
Pachnie też grzybami, ale te grzyby są inne niż te co widuję w parku. Pani mówi, że te z parku to "psiary". Ciekawe.. czyli niby psie grzyby??Muszę się dowiedzieć co to dokładnie znaczy!
Jeden fragment lasu jest taki inny, drzewa w nim są ogromne, można się poczuć jak krasnoludek! I ja w tym kawałku czuję się jak jamniczek:-))
Za mną widać takie zielone płachty, są one rozłożone pod niektorymi drzewami, oczywiście pobiegłem sprawdzić o co chodzi. Na te płachty spadają żołędzie i potem leśniczy z pracownikami zbierają to, aby móc zimą dokarmiać zwierzęta. Widziałem takie płachty kiedyś we Włoszech i Francji, spadały na nie oliwki.
Szkoda, że mój Pan nie jest leśniczym, bo wtedy mógłbym też brać udział w takich pracach leśnych! No i codziennie w lesie:-)
Jeszcze drzewa zielone, ale jak następnym razem pojawię się w lesie, to już będzie tam kolorowo.

31.08.2011

leje i wieje

Po fali upałów przyszło ochłodzenie. Były też gwałtowne burze podczas których niebo rozświetlało mnóstwo błyskawic. Pioruny waliły ostro. Ja wtedy siedziałem na balkonie. A to dlatego, że Pani chciała zrobić zdjęcie błyskawicom i sterczała na tym balkonie, a ja po prostu musiałem sprawdzić po co ona tam poszła. To już dla towarzystwa zostałem.
Jak błyskawice rozdzierały niebo, to Pani czasem wydawała taki dziwny dźwięk, nie wiem do dziś co on oznaczał? Czy zachwyt czy byly w nim może jakieś nutki strachu przed wyładowaniami atmosferycznymi?
Wiatr hulał i próbowałem wylapać jakieś ciekawe nuty zapachowe:
Zdjęcia niestety nie wyszły zbyt dobrze, tyle naszego co sie pogapiliśmy.
A jak pada to najlepiej ułożyć się w jakimś kąciku i uciąć sobie drzemkę.
Byłem parę dni temu u lekarza. Wszystko ze mną w porządku, nawet jakaś szczepionkę dostałem ale nic nie poczułem. Bardziej mnie interesowało co z moją łapą. Miałem na niej cos jakby ranę. Sam sobie to wylizałem aż się zagoiło. Nic złego to ponoć nie było, to się uspokoiłem i przestałem tym przejmować. Tyle ze mam teraz tam takie łyse miejsce, jak strup odpadł to razem z futrem. Futro jednak zawsze odrasta.

Z tą jesienią to chyba miałem rację: nie dość że jednak zdecydowanie jest chłodniej, to zauważyłem, że po parku wiewiórki biegają jak zwariowane. Żołędzie i orzechy już w trawie leżą i pewnie te wiewiórki robia zapasy zimowe. Tak przynajmniej widziałem w tv - zbierają jedzenie i magazynują w dziuplach.

29.08.2011

po meczu

Dzisiaj dość wcześnie pojechałem do lasu, od razu wiedziałem co się święci: Eintracht gra mecz u siebie.
I tak właśnie było, Pani i Pan na stadionie, a ja w domu, na szczęście tym razem nie zapomniałem im podrzucić repliki!
Mecz ponoć tym razem nie był porywającym widowiskiem, no ale tak to już bywa, że kibice zawsze mają jakieś tam pretensje plus gotowy plan uzdrowienia gry swojej ulubionej drużyny.
Pół dnia potem słuchałem kto powinien zejść z boiska już przed przerwą, jak piłkarze powinni być ustawieni, jak szybko biegać i inne tego typu złote myśli. Po wysłuchanie tego wszystkiego myślę sobie czy sie nie zgłosić do trenera Eintrachtu z propozycją zostania asystentem-wolontariuszem...
Chociaż widzę, że pies też może pracować na stadionie. Poniżej przykład, psy policyjne, które biegały sobie po lesie otaczającym stadion i sprawdzały czy czasem w krzakach nie ukrył ktoś jakiejś niespodzianki:
Wszystkie drogi w ty lesie prowadzą na stadion:-) Dziś znany jako Commerzbank Arena, a kiedyś był to po prostu Waldstadion i ta nazwa bardziej mi się podoba. No ale ten kto daje pieniądz to w tym świecie rządzi(niestety).
Ludzie sobie beztrosko zmierzają na widowisko, licząc, że będzie przynajmniej takie jak to z ubiegłej niedzieli. A tu takie rozczarowanie, bezbramkowy remis po niemrawej dość grze. Z słabym przeciwnikiem z Paderborn. No cóż, trzeba wierzyć, że następnym razem będzie lepiej:-)

28.08.2011

III Parada Labradorów

Zauważyłem, że dziś dużo osób szukało u mnie zdjęć z warszawskiej Parady Labradorów. I jak juz ktoś znalazł to tylko stare lub linki.
Ja, jak wiadomo z racji tego, że mieszkam daleko nie mam jak uczestniczyć w Paradzie.
Znalazłem jednak relację Dori, są zdjęcia:
http://dori.blox.pl/2011/08/III-Parada-Labradorow-2011.html

a tu więcej zdjęć:
http://www.mmwarszawa.pl/photo/1135702/Labradory+opanowa%C5%82y+Warszaw%C4%99

i jeszcze materiał TVN Warszawa, są i filmiki:
http://www.tvnwarszawa.pl/temat,parada-labradorow-udalo-sie-pobic-rekord-sprzed-roku,267336.html

Może jakiś znajomy labrador z Warszawy lub okolicy napisze jak było?;-)

24.08.2011

Splendor

Hej Splendorze, nigdy się osobiście nie poznaliśmy, ale dzięki internetowi mogliśmy w miarę na bieżąco wiedzieć co się dzieje na naszych podwórkach.
Wirtualnie to ja nawet Twój Kórnik trochę zwiedziłem, bo byłem ciekaw w jakim miejscu mieszkasz.
Pamiętam ten czas gdy na siebie w internecie wpadliśmy.. Razem z Badzielcem i Bankierem komentowaliśmy otaczającą nas rzeczywistość. Bywały smutne momenty, ale częściej było wesoło, wiele sie działo. Dla mnie wszystko wtedy było nowe, a Wy mieliście już pewne doświadczenie życiowe.
Czas jednak biegł. Na Twoim blogu coraz rzadziej się pojawiały informacje, ale widziałem co u Ciebie się dzieje. Żałuję, że nie można wiecznie być młodym i sprawnym, albo przynajmniej sprawnym.
Nie wiem gdzie teraz jesteś Splendorze, ale mam tylko nadzieje, że jest to jakieś miłe i przytulne miejsce i że czasem możesz sobie zerknąć co tam dzieje się w Kórniku.
Ja będę o Tobie pamiętał.

innym razem w winnicy

Kiście winogron już prawie dojrzałe. Niebawem w winnicach zrobi się ruch, ale nie będą to niedzielni spacerowicze(tacy jak ja;-), to będą właściciele z pracownikami.
Widziałem kiedyś we Fracnji winobranie, no z daleka, ale wiem jak to wygląda.
Tym razem było bardzo pochmurno, ciągle istniała obawa, że zacznie padać, ale w sumie tylko postraszyło. Biegałem więc sobie, nawet szukałem błotnych kałuż, ale te z poprzedniego spaceru musiały już dawno wyschnąć. Szkoda.
Za to skosztowałem sobie winogron, moje kubki smakowe mówią mi, że wino będzie dobre. Mógłbym być takim testerem . Niekoniecznie winogron, najbardziej cieszyłbym się z testowania sera i jakichś szynek. Oj to by było fajnie!Muszę dziś przed snem bardziej o tym podumać, wyobrazić to sobie jakoś.
Temperatury są jakieś afrykańskie, po spacerach czuje sie jakbym jakiś maraton przebiegł. Oj teraz często myslę o oceanie! Ale jeszcze lepsza jest jakaś rzeka czy jezioro, tak aby nie opić się za bardzo słoną wodą.
Móglbym mieszkać na przykład nad Sanem, w Dwerniczku(tak mi Pani podpowiada, bo ja nie znam). W upalne dni leżałbym w cieniu drzew, co jakiś czas schodził do rzeki sie popluskać leniwie, a potem znów poleżeć;-). I pomysleć, że cos już o jesieni wspominałem parę dni temu!

To jest człapanie z wywalonym jęzorem..
I dziś i wczoraj po każdym wyjściu z domu tak właśnie wyglądałem.


23.08.2011

tygrys

Pisałem wcześniej o małych tygrysach, które urodziły się u nas w zoo.
Tym razem tygrysia mama, Malea zajeła się młodymi i nie było potrzeby karmienia butelką.
Male tygryski są z Maleą i jak się ma szczęście, to można je zobaczyć. Zdjęcia tylko przez szybę dało się robić. Maluch parę razy sie pojawił, czy to był ciągle ten sam trudno zgadnąć.
Oba tygryski to samce, teraz mają już ponad 3 miesiące(urodziły się na początku maja). Nazywają sie Asim i Taru, który jest na zdjęciu? Kto to wie..

Tygrys Iban, tata tygrysków. Jesienią pojedzie do Warszawy i byc może pozostanie tam aż do maja przyszłego roku. Tam czeka na niego inna tygrysica. Cel tej wizyty można się domyślać jaki;-). Jak dobrze pójdzie to w Warszawie też będą młode tygrysy.


22.08.2011

zdrowa przekąska

Problemy natury technicznej nieco mnie przystopowały.
Bywa, nie mam wpływu na pewne rzeczy (szkoda? albo może tak jest lepiej?)

Na razie film na temat zdrowego odżywiania. W głównej roli występuje polska marchew;-).

14.08.2011

Bodenheim

Korzystając z dobrej pogody udałem się do Bodenheim sprawdzić jak tam rosną winogrona. Nos mi mówi, że zbiory moga być udane.
Miałem też myśl, że fajnie mieć taki kawałek winnicy dla siebie, doglądać sobie, kosztować dojrzewających gron. A potem cieszyć się butelkami leżakującymi w piwnicy;-)
No ale wiadomo, jest jak jest i tyle mego, że mogę sobie podoglądac cudze pola..
Podczas tego spaceru udało mi się też zażyć kąpieli błotnej, w niby to małej i niewinnie wyglądającej kałuży.
Poduszki i łapy całe ubłocone, brzuch też, ale ile to było radości!
Potem chwila odpoczynku na ławce i podziwianie okolicy;-)
Trochę biegów z kawałkiem starej winorośli, a potem gdy jedni konsumowali sznycle drudzy MUSIELI drzemać - nie ma sprawiedliwości na tym świecie!


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...