Czekała na mnie trasa właśnie z Riederalp przez Bettmeralp do Fiescheralp, Stamtąd zjazd w dół do Fiesch i z tej miejscowości powrót pociągiem do Moerel.Początek, już na górze:


Widoki ładne, wszędzie gruba warstwa śniegu, sporo chmur, ale też słońce. Jak sobie teraz przypominam, to był to pogodowo udany dzień.Gotowy do dalszej drogi:
Te śnieżne zaspy mnie po prostu zapraszały, czułem jakby wołały: Enzo, Enzo chodź tu, wytarzaj się, schłodź swoje futro..Korzystałem z tych zaproszeń, to była prawdziwa przyjemność i nie widziałem powodu by sobie jej odmawiać.


Podziwiałem również widoki, raczej inne mam na co dzień :-)


Trasa była prawie pusta, na pewnym odcinku to nie spotkaliśmy żadnego innego wędrowca.
Znów moje szaleństwo w śniegu, obok Rivella, uwierzyłby ktoś, że ma ona w składzie mleko?;-)http://www.rivella.com/com/
Śnieżne, psie adhd to jest to!
A potem bieg przed siebie..
Ponaglanie Pana;-)
O, jednak coś zakłóciło nam spokój! Podczas tej wycieczki sporo helikopterów latało:
Chyba w okresie zimy nikt tu nie mieszka?;-)
Zmęczony, zadowolony, szczęśliwy..już w pociągu w drodze na parking w Moerel.







