Jakbym miał powiedzieć gdzie najbardziej lubię sobie leżeć, to oczywiste, że wskazałbym na moje legowiska. I kamuflaż i ortho bardzo lubię. To drugie nawet jest wygodniejsze, łatwiej na nim zmieniać pozycje, ale większość nocy przesypiam na kamuflażu, bo jest w sypialni. A jeszcze dodam, że często przysypiam nocą na podłodze, tyle że to dzieje się jakoś tak poza moją świadomością: wstaję z legowiska i rzucam się na oślep tam gdzie wolne. Jak się rozbudziłbym w nocy, to oczywiste, że ułożyłbym się na miękkim;-))
W ciągu dnia dużo czasu spędzam na dywanach. Jakoś tak przyjemnie. Lubię ten duży, bo jest on w centralnym miejscu pokoju, więc leżę na środku, wszystko mam pod kontrolą.
Widzę co dzieje się w kuchni, przedpokoju, na kanapie, przy stole, a i zerknąć na tv sobie mogę.
Kanapa, tak! Który pies nie lubi poleżeć na kanapie? Każdy lubi!
Mam jednak z tym mały problem, kanapa strzela we mnie iskrami. Ostatnio taka jedna strzeliła mnie w udko i zeskoczyłem z kanapy prawie jak kangur.
Dlatego do obecnej kanapy podchodzę z pewną rezerwą i zanim na nią wejdę, to długo się zastanawiam. Rozważam wszystkie "za" i "przeciw". Tych drugich zawsze jakoś więcej, ale ostatecznie włażę, bo po prostu lubię wygodę, a każda kanapa jest z założenia wygodna.
Leżę sobie potem i nawet jak robi mi się już za ciepło, to nie schodzę, takie rozleniwienie mnie ogarnia. I nawet pozuję do zdjęć nie odwracając sznupy;-)
Są też różne przytulne kąciki w mieszkaniu. Zawsze miejsce pod biurkami. Pod stołem to tylko w czasie gdy ktoś przy nim siedzi i je. W innym czasie nie interesuje mnie to miejsce, bo jest zbyt otwarte. Pod biurkami jest za to jak w budzie i to mi się podoba.
Miejsca przy ścianach są świetne, zawsze mogę łapami się opierać, przytulać grzbietem. A taki kąt jak poniżej wymyślony jakby specjalnie dla mnie(a wiem że powstał przypadkiem).
I miejsca gdzie jestem niewidoczny, na przykład na krowiej skórze - idealnie się z nią zlewam, albo pod wieszakiem z suszącym się praniem;-)