Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog roku 2009. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog roku 2009. Pokaż wszystkie posty

21.01.2010

koniec zimy??




Przede wszystkim bardzo dziękuje wszystkim, którzy wysłali smsa na mój blog.
Jak na razie mam "dwie kulki", czyli dostałem od 6 do 50 głosów.
Pan powiedział, że pewnie około 10-ciu, a Pani, że pewnie 49;-)
Sam uważam, że więcej niż 10 a mniej niż 49.
Nie zrobiłem żadnej akcji reklamowej, być może to błąd.
Jakbym mieszkał w Polsce, to puściłbym takie baloniki z kawałkiem materiału, na tym materiale nazwa bloga i numer do głosowania i odcisk łapy;-).
Albo z jakiegoś bloku rzuciłbym ulotki z informacją i moimi zdjęciem(a zdjęcie jakieś specjalnie wybrane, takie z prośbą w oczach).

Na dworze leżą resztki śniegu, robi się błoto. Akcja wycierania łap i brzucha po powrocie ze spacerów zaczyna mnie denerwować.
Ja bardzo chciałbym, aby śnieg jeszcze został, a raczej aby nowy napadał. Mrozem mogłoby jeszcze ścisnąć. Psie zabawy w   śniegu są takie wesołe...
jednak ani Pan, ani Pani nie są już zainteresowani śniegiem. Coś o wiośnie wspominają, chyba trochę za wcześnie?;-)

13.01.2010

głosowanie na Blog Roku, 2009





czy mogę prosić o parę głosów na mój blog?

        Jeśli chcesz oddać na niego głos, wyślij SMS o treści H00074 (H-zero-zero-zero-siedem-cztery)  na numer 7144.
                                                      Koszt SMS, to 1,22 zł brutto

każdy głos mnie ucieszy;-), za każdy bardzo dziękuję
 
(foto:luty 2008)

8.01.2010

na śniegu

Pani pomimo tego, że chora to gra ze mną w piłkę popołudniami.
Tylko, że nic do mnie nie mówi przez ostatnie dni, ale to nawet lepiej, bo jej głos chwilami jakoś obco mi brzmi.
Pan wieczorem to i godzinę ze mną na mrozie spędza.
Najczęściej wtedy bawię się z małym Enzo i Dżeksonem(to ten pies co wystraszył się petardy).
Pan Dżeksona ostatnio sam wspomniał, że bardzo głupio zrobił z tą petardą..
Dżekson jest ok, na wiele mu pozwalam, bo to szczeniak. Choć on, jak Dżil, też pewnie szybko wyrośnie.

Słońce ładnie świeci, śnieg wesoło błyszczy, a ja szczęśliwy biegam prezentując Pani moje futbolowe umiejętności.

Trochę tutaj obśliniony jestem, ale tak to już bywa jak pies zaangażuje się w zabawę całym sobą.

4.01.2010

mroźny dzień

Mróz trzyma. Dzięki temu na dworze nadal śnieg, co mnie weseli.
Lubię jak śnieg skrzypi pod moimi łapami, łatwiej też znajduję ślady bytności psich znajomków;-).
Popołudniu Pani wzięła na nasz spacer moją piłkę. Biegałem za nią szczęśliwy.
Po takim intensywnym spacerze na mrozie zawsze czuję się mocno senny, dziś też nawet nie wiem jak minął mi czas do powrotu Pana z pracy.


Podczas wieczornego spaceru miała miejsce dość niemiła(?) sytuacja.
Biegałem razem z małym Enzo i jeszcze jednym psem, takim szczeniakiem podobnym do amstaffa.
W pewnym momencie pan szczeniaka postanowił odpalić noworoczną racę. Ja oczywiście byłem bardzo ciekaw. Raca została odpalona i wzbiła się wysoko w niebo, tak szybko jak się wzbiła i opadła w dół wybuchając.
Spadła obok mnie. I to bardzo blisko mnie.
Szczeniak wystraszył się dźwięku i pobiegł przed siebie wystraszony, mały Enzo schronił się u swojej pani, a ja nic. Nie bałem się, chyba ludzie się bardziej wystraszyli, że mi coś się stało.
Pan nawet nie musiał nic mówić, bo temu od racy było bardzo głupio.
No i jeszcze musiał odszukać swojego wystraszonego psa!
Pan pomacał mnie dokładnie czy jednak nic mi się nie stało, tak dla pewności. Ja wiedziałem, że jest ok, ale wiadomo, Pan chciał sprawdzić, to nie protestowałem.
W parku jeszcze nie jest posprzątane po zabawie sylwestrowej, wszędzie szkło, papiery i resztki po petardach.
Jak tak biegałem to coś uraziło mnie w łapę i starałem się pozbyć tego co mnie drażniło. Wykonywałem więc taką psią ekwilibrystykę łapową, co Pan odebrał jako konkretny uraz mojej łapy.
Było za ciemno aby mógł tak od razu ocenić co się stało. Wziął mnie na ręce i zaniósł do domu.
Postawił przy windzie i tam zobaczył, że na szczęście nie ma żadnej krwi a ja normalnie już stawiam łapy.
Przyznam, że sam też się trochę wystraszyłem gdy poczułem biedną łapę, na szczęście był to taki chwilowy uraz. Z drugiej strony nie chciałem pokazać, że coś mnie tam zabolało, bo przecież labradory słyną z dużej odporności na ból, musiałem więc zachować się godnie.
W domu moje poduszki Pan dokładnie przejrzał, mnie tylko irytował pewien zapach utrzymujący się na moim udku, Pani twierdzi, że może to ta raca mnie trochę osmaliła;-), ale to nieprawda;-))
Przy okazji wyczyszczono mi uszy, no trudno.
I ogarnęła mnie senność, śnieg się skrzy, -10 stopni...

19.12.2009

pierwszy śnieg tej zimy

Wczoraj popołudniu mocno sie zachmurzyło ,zrobiło się nagle ciemno.
Pani wyjrzała przez okno. Usłyszałem dźwięk otwieranego balkonu, pomyslałem, że pewnie będziemy coś jeszcze wieszać na choince.
Zerwałem się więc z legowiska ochoczo.
Wbiegam na balkon, a tam..,, inaczej jakoś;-)
Sypało i to dość mocno! Na początku zdziwiony wąchałem śnieg, potem mi się przypomniało, że przecież wiem co to jest..
Tylko, że tak rzadko w mojej okolicy śnieg bywa, iż zdążyłem zapomnieć, że zima może być biała.


A tak właśnie wyglądało:

Płatki grube i wielkie fruwały.
Szybko Pani włożyła zimowe okrycie i poszliśmy na dwór.
Biegłem zadowolony i jakoś nawet wzruszony tym sniegiem.
Było cicho i przytulnie.

Z radości ciszę troszkę zakłóciłem:
Potem śnieg padał już mniej intensywnie, ale i tak było przyjemnie. Dla mnie taki lekki mróz jest w sam raz, doskonale mi się wtedy biega, bawi itd.
Tylko dla ludzi takie minusowe temperatury najwyraźniej nie są najlepsze, słyszę, że niby jest zimno..
Dziś było pomiędzy -10 a -15. Mi pasuje;-)

17.12.2009

choinkowo

Ciąg dalszy strojenia choinki.
Dziś zakładałem z Panią tzw. lametę. W kolorze złotym i czerwonym, takie też wiszą bombki.
Zdjęcia na razie z etapu "bombkowego".

Pani do bombek mocuje haczyki, ja asekuruję:

Kontrola jakości. Czyli czy wszystko się trzyma jak należy;-)

W międzyczasie trochę pozowałem:
Choinka zajmuje sporo miejsca na balkonie, ale teraz rzadko tam bywam więc mi to nie przeszkadza. Nie ma możliwości by poleżeć w słońcu. Czasem tylko posiedzę między donicami i poobserwuję otoczenie: listonosza, śmieciarkę, wyładunek towaru przed sklepem, budowlanców pijacych przed sklepem kawę, spacerujących lub spieszących się ludzi, kąpiącą się sąsiadkę.
Mam też na balkonie taki mały dywanik i na nim parę chwil zawsze sobie poleżę.
Byle do wiosny;-)
Bombki przypominają mi piłkę, nawet taką jedną czerwoną chciałem delikatnie pochwycić zębami, by sprawdzić ją organoleptycznie.
Pani wtedy wyjęła takie wędzone uszko, które dostałem z Polski i od razu zapomniałem o bombkach:-)
Nasi sąsiedzi też już mają na balkonie choinkę, u nich występują kolory niebieski i srebrny.
Mi oczywiście najbardziej podoba się nasza choinka, wiadomo;-)

12.12.2009

pojawiła się choinka


Wielka, naprawdę jest wielka. Stoi na balkonie.
Obwąchałem ją z każdej strony i również brałem udział w jej ustawianiu w stojaku;-)
Na razie razie jest bez ozdób. Obawiam się, że gdy te się już pojawią, to będą poza zasięgiem mojej sznupy..

co można sprezentować psu pod choinkę?

Okazuje się, że pomysłów jest całe mnóstwo, tylko czy wszystkie z nich są dobre? Zastanawiam się z czego ja bym się ucieszył.. na pewno nie z karmy, bo przecież i tak muszą mi ją kupić, jedzenie mi się należy jak przysłowiowa... hehehe psu micha (ale wyszło to śmiesznie).
Cała reszta by mnie uradowała: psie smakołyki, zabawki, miękkie koce do leżenia, legowisko...
Słyszałem że w psim sklepie jest specjalna kanapa dla psów! Ale wątpię, abym dostał taki prezent. Może kiedyś? No w końcu marzyć sobie można, a niektóre marzenia czasem się spełniają.
Dziś to bym się cieszył jakbym mógł na swoim własnym legowisku spać w nocy: aktualnie suszy się w łazience. Było ponoć już brudne i wydawało niemiły zapach..
Wg mnie zapach był właściwy.
Wróćmy do prezentów;-)

Pewna strona zaproponowała parę gadżetów, niby dla psów ale wydaje mi się, że niektóre bardziej bawiłyby ludzi..
(źródło to www.logo24.pl)
Na przykład taki elektroniczny tłumacz psiej mowy:
foto:www.uberreview.com
Elektroniczny tłumacz psiej mowy jest dziełem japońskiej firmy Tomy. Bowlingual voice to zestaw składający się z mikrofonu umieszczonego w obroży i odbiornika trzymanego w ręku. Zarejestrowane przez mikrofon szczeknięcia są tłumaczone na ludzką mowę przez ten ostatni. Urządzenie rozpoznaje sześć psich nastrojów u 50 ras.
Bez zdziwienia przyjęliśmy informację, że psy najczęściej "mówią": "kocham cię", czy też: "nie chcę codziennie jeść tej samej karmy". Producent zapewnia, że dzięki gadżetowi możemy dowiedzieć się także, o czym czworonogi rozmawiają. Na filmie wideo reklamującym produkt słyszymy, jak jeden pyta drugiego: "Lubisz mnie?", po czym pada odpowiedź: "Idź stąd". Bardzo ludzkie. Cena 18 900 jenów.

Ciekawe kto zajmował się tłumaczeniem psiej mowy;-), skąd Japończycy mieli namiar na tłumacza przysięgłego? Podejrzewam, że to wszystko jakieś oszustwo. Dla ludzi zdecydowanie lepiej, że nie wiedzą co my, psy sobie myślimy i co nasz szczek i inne dźwięki oznaczają.. Prawdziwy, dobry Pan/Pani ma wiedzę, co zachowanie psa oznacza. Potrafi rozpoznać psią radość, smutek, szczęście, głód;-). Taki tłumacz mowy jest niepotrzebny...

Inne gadżety mniej i bardziej zabawne:
Podglądacz pupila:
I jak tu nie wierzyć, że internet zmienia nasze życie, skoro może poprawić nawet los naszych zwierzaków. Prezentowany zestaw składa się z kamery podłączonej do internetu, automatycznego poidła i karmnika. Przez kamerę możemy non stop podglądać naszego psa lub kota. Kiedy uznamy, że nadeszła pora karmienia, naciśniemy przycisk "Start", a nasz podopieczny dostanie zaprogramowaną wcześniej dawkę jedzenia i picia.
\Aport

Gadżet dla ludzi, którzy zazdroszczą właścicielom wodołazów i labradorów pływackich umiejętności ich psów. Dzięki Float-a-Pet nawet ratlerek czy pudel bez strachu przed utonięciem będzie aportował kije z jeziora. Obroża ma wbudowany czujnik wilgotności, który wie, kiedy pies znajduje się w wodzie. Pojemnik z CO2 napełnia wówczas gazem coś w rodzaju koła ratunkowego.
foto:www.ubergizmo.com


Bieżnia

Nie tylko ty musisz cierpieć w klubie fitness. Jeżeli uważasz, że twój czworonóg jest za gruby, ma kiepską muskulaturę czy biega za wolno, to kup mu bieżnię dla psów. "Canine Treadmill" - gumowy pas na bieżni osiąga prędkość do 8 km/h. W komplecie dostaniesz też zestaw ćwiczeń. Największą chyba zaletą urządzenia jest jego bardzo cichy motor. Trening twojego psa nie będzie ci przeszkadzał, gdy rozparty na kanapie będziesz oglądał telewizję
foto:www.logo24.pl

I na zakończenie po prostu "hit"... podam tylko link, a od siebie dodam, że niektórzy to naprawdę mają pomysły.. w życiu dobrowolnie do tego czegoś bym nie wszedł, może jakby Pan czy Pani ze mną weszli, to kto wie;-)

http://luxurygods.pl/gadzety/dog-o-matic-dla-osob-o-mocnych-nerwach/

Żadnej z tych rzeczy bym nie chciał dostać i mam spore wątpliwości, aby jakiś pudelek czy ratlerek ucieszył się z takiego aportu. Albo pies lubi pływać, albo nie i żaden nawet najbardziej wymyślny aport tego nie zmieni. Strach i tak pozostanie. Taka bieżnia, niby niegłupie, ale coś mi mówi, że to dla leniwych panów dobry wynalazek: faktycznie będą siedzieć na kanapie zamiast iść z psem na spacer. A przecież wspólny spacer to jedna z tych wielkich psich przyjemności, że idziemy razem, bawimy się, obserwujemy otoczenie.. Kamera i zdalnie sterowana miska też mnie nie przekonują. Sama kamera jeszcze ok, przecież i tak bym nie wiedział, że jestem podglądany, więc mi to obojętne. Jednak miska musi być napełniana ręką Pani lub Pana. Musi być zrealizowany pewien rytuał i już.


A gdy na jednej ze stron zobaczyłem to zdjęcie, to po prostu mnie zatkało...biedny pies - co za wstyd...


11.12.2009

Blog Roku 2009

Pomyślałem, zastanowiłem się.. i może jednak dać się poznać innym ludziom?
:-)
Na moja osobistą prośbę Pani zgłosiła mnie do udziału w tym konkursie:

http://www.blogroku.pl/enzowy,gw4ua,blog.html


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...