Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies na plaży. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies na plaży. Pokaż wszystkie posty

6.10.2013

plażowe wspominki

Plaża, już dawno moja stopa nie zapadała się w piasku. Jak tylko przyjechaliśmy na leśny parking, to wyczułem, że blisko jest wielka woda. To taki zapach, który trudno pomylić z innym. Żeby nie było tak prosto, że hop-siup i już się jest przy wodzie, to z parkingu idzie się niekończącą się ścieżką - pod górkę, ocean więc tylko czuć, a nie bardzo widać.
Ja wbiegłem szybko, dostałem jakiegoś przyspieszenia, nakręciłem się i tyle. Brykałem w tym piachu zamiast oszczędzać siły.
Co zrobiłem jak tylko woda dotknęła moich łap? Napiłem się.. i to sporo. Niedobre, ale silniejsze ode mnie. I tak sobie biegałem, po plaży, po brzegu, wpadałem do wody, dawałem się podmywać falom, zalewać, kopałem dołki..
Plaża była pusta, tak można śmiało powiedzieć, w zasięgu wzroku było może z pięć osób! Jak na taką wielką plażę to jest to nic. Czułem się takim małym psem - wokół dużo piachu, wielka fala co jakiś czas, bałwany się robiły, chmury wisiały nisko. To był dzień mało słoneczny. Dzięki temu mogłem dłużej tam sobie biegać, bo zazwyczaj to słońce mnie na plaży najbardziej męczy.


Jak zawsze odważnie, żadna fala nie jest groźna.
Ewentualnie można przed nią uciec:-). Z uśmiechem na pysku:
Można też zacząć robić sobie własny grajdołek.
Piasek najlepiej wykopywać w stronę zgromadzonych rzeczy Pani i Pana;-), no nie, to był przypadek;-)
I po każdym sprincie krótkie polegiwanie w dziurze.
Potem jest ten najgorszy moment - muszę się poddać całej procedurze usuwania piachu z wszystkich moich części. Bardzo tego nie lubię, czy nie lepiej poczekać aż samo wyschnie i odpadnie?;-))))

17.10.2010

na plaży

Jeszcze raz w roli głównej plaża w Saint Pierre la Mer, znajdująca się niedaleko Narbony.
Ta plaża bardzo, ale to bardzo mi się podobała. Była dokładnie taka jak lubię: szeroka, piaszczysta i praktycznie pusta;-)
Wiadomo, było już po sezonie więc stąd ten luz, inaczej to pewnie każdy centymetr plaży jest zajęty. Wtedy na pewno bym tam nie poszedł, bo nie miałbym swobody w bieganiu, pływaniu i kopaniu dołków w piachu.
A tak to korzystałem do oporu:
Te kolorowe bojki to mnie na początku troszkę intrygowały i musiałem je sprawdzić z bliska. Fakt, już kiedyś je widziałem, ale zapomniałem co to jest i teraz musiałem pooglądać ponownie.
Ciekawi mnie to, że jedyne co znajduje zawsze w morzu to mój aport. A przecież powinienem i trafić na jakąś rybę. Obok nas panowie mieli stanowisko łowieckie i coś tam wyciągali co jakiś czas. Nawet wykonałem szybką akcję i pobiegłem w ich kierunku - a konkretniej to w kierunku ich wiaderka z łupami;-)
Pan jednak tak zdecydowanie mnie wołał, że zawróciłem. To posłuszeństwo czasem mi ciąży..
Jak tak pędzę to ponoć groźnie wyglądam.
To ciekawe, bo to akurat są chwile w których jestem bardzo szczęśliwy, zadowolony i rozpiera mnie radość, że jest tak pięknie i że mogę wszystko...
A to ci rybacy plażowi;-)
Tam przy brzegu nie było jakoś mocno głęboko, ja wypływałem dalej niż oni zarzucali wędki, a jednak żadna ryba się o mnie nie otarła. A jednak oni coś wyciągali z tego morza..
Niestety tylko raz byliśmy na tej plaży. Szkoda, bo było tam naprawdę przyjemnie. Po pływaniu musiałem jeszcze przeżyć te wszystkie zabiegi pielęgnacyjne typu spłukiwanie soli, wycieranie futra..

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...