Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eintracht Frankfurt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eintracht Frankfurt. Pokaż wszystkie posty

28.12.2015

z wizytą we Frankfurcie

Jeszcze mi się udało być w tym roku w mieście;-)
Najważniejszy punkt programu, to oczywiście spacer po lesie otaczającym Waldstadion. Było spokojnie i pusto.
Tym razem zdjęcie spod sklepu z klubowymi koszulkami i innymi gadżetami.

Nawet chyba nie muszę wspominać, że we Frankfurcie również nikt zimy nie widział;-). Ale że był to czas przedświąteczny to wszystko przystrojone - migotało, świeciło, nęciło.
Na przykład w hotelu znów stał piernikowy domek!
Od razu go wyczułem!! Niestety nie dało się podejść na tyle by sobie kawałek oderwać, albo chociaż lukru polizać.



Najbardziej zimowym elementem były oczywiście wystawy sklepowe;-)


I niezależnie od pogody - świecące kulki spod Alte Oper zawsze ładnie wyglądają.

Ja gdy nie spacerowałem to oczywiście spałem. I przyznam, że całkiem mocno, wiele razy nie słyszałem jak ktoś pojawiał się w pokoju. Co oczywiście było potem pretekstem do róznych żarcików, typu "Enzo pies stróżujący".


Pojawiły się też krowy! Zawsze to będę mówił, że krowy są wszędzie!


A w jednej z ulic nawet był misiowy dom! Bardzo mi się podoba!

Ha, oto ja śpiący-śniący;-). Nie usłyszałem, że drzwi się otwarły i że już nie jestem sam;-)

12.08.2014

weekend we Frankfurcie

Po dość długim czasie zawitałem znów do Frankfurtu. Wizyta była krótka, a może nawet i błyskawiczna? Było duszno i upalnie, na szczęście pokój w którym pomieszkiwałem był przyjemnie chłodny i dało się w nim zrelaksować.
Niedaleko mojego hotelu był inny hotel -  wejścia strzegła szwajcarska krowa. A raczej coś na kształt repliki;-) krowy. Moje znajome krowy z Adlikonu pewnie by się dziwiły, że jak to - krowa w czapce?

Spróbowałem trochę zieleniny z trawników, no cóż, taka miejska trawa, to jednak jakby drugi gatunek trawy. Ale nie wybrzydzałem, podjadałem to co było dostępne,
Jak widać było słonecznie, chociaż i deszcz się pojawił, akurat w momencie gdy wyszedłem się przewietrzyć. Potem okazało się, że już wracamy do domu i po drodze ulewa nam towarzyszyła. Nawet nie zauważyłem, że były przestoje po drodze, tak mnie deszcz dobrze ukołysał do snu.
Na stadionie w czasie wydarzenia sportowego (mecz towarzyski Eintrachtu z Interem Mediolan) oczywiście nie byłem. Ale jak widać był tam mój osobisty wysłannik, przebrany za kibica naszego przeciwnika;-)
Wynik zadowolił każdego kibica Eintrachtu, a zaskoczeniem na meczu był zamknięty stadionowy dach. Niby z powodu deszczu, który miał padać. Czyżby piłkarze Interu byli z cukru?;-)

23.04.2014

wygrać szpil


Na razie mogę tylko pozować na tle wspomnień, wspomnień tak odległych, że nawet Oka Nikolov  tego triumfu nie pamięta. W 1959 bowiem go jeszcze na świecie nie było..
Obecny sezon zmierza powoli do końca, wierzę, że ten następny będzie bardziej udany.
Wystarczy po prostu "wygrać szpil" i tak paręnaście razy w rundzie jesiennej i paręnaście w zimowej;-)
Pierwszy, drugi
Trzeci, czworty
Piůnty, szósty
Siódmy, ósmy
Dziewniůnty, dziesiůnty
Jedenosty, do środka rajn
Uod poczontku dować pozur
Nyi dać wyjść zaskoczyć się
Blisko siebie stoć w obronie
Co podwoić bydzie szło
Kożdy kryje w swojyj strefie
Nyi dać się wyciągać z nich
A w pomocy gromy wartko
Dwa kontakty, góra trzy
Zaś na przodku nyi stoć w mjyjscu
Patrzeć w dal i być pod grą
Trzymać linia i nyi polić
Kůńczyć strzałem jak się do
Strzały wartkie, gromy w brama
Do samego końca ciś
I jak zawsze z wiarą w sercu
Dejcie wszystko z siebie dziś
(......)
Fuzbaloki - Oberschlesien





7.01.2013

wizyta na treningu

Dostałem informację, że pierwszy w 2013 roku trening mojej drużyny będzie dostępny dla kibiców i poprosiłem Pana i Panią abyśmy pojechali pooglądać piłkarzy. Zgodzili się szybko i już pół godziny przed treningiem byliśmy na Waldstadion. Pojawiło się sporo osób, ale ja byłem jedynym przedstawicielem psiej społeczności. Mocno mnie to nakręciło! Szedłem bokiem boiska treningowego, a spojrzenia wszystkich były skupione na mnie. Jak się czułem? Jak jeden z drużyny, jak bohater jesiennej rundy:-))).
Pewnie Alex Meier się tak czuje jak idzie na trening, a ludzie się na niego gapią, pozdrawiają uśmiechem, robią dyskretnie (lub też całkiem otwarcie) fotki. Szedłem patrząc się niby tylko przed siebie, ale rejestrowałem jednocześnie to co dzieje się wokół mnie (tak, da się). Krok miałem równy, ogon dumnie podniesiony, wyraz pyska przyjazny. Pojawiły się i zaczepki, ale nie reagowałem.
Tak naprawdę chciałem zareagować, oj bardzo! pewnie na jakichś uściskach by się to skończyło, a może i na jakimś smakołyku znalezionym w kieszeni? Obawiałem się jednak, że dam się ponieść już na  wstępie emocjom i nic z oglądanie treningu nie wyjdzie, przynajmniej dla mnie.
Ponieważ pogoda była marna trening odbywał się na bocznym boisku, takim na które nigdy treningowi gapie nie mają wstępu. Tym razem mogliśmy wejść tam wszyscy. Boisko ma tę zaletę, że posiada oświetlenie i lokalne stacje telewizyjne mogły kręcić swoje relacje do woli. Niestety nie wiem czy gdzieś tam zostałem uwieczniony, szkoda;-).
Stanęliśmy nieco z tyłu, ale punkt obserwacyjny miałem dobry, a przy okazji nikt już na mnie nie cmokał i do mnie nie zagadywał.
Piłkarze zachowywali się dokładnie tak jak ja. Spoglądali tylko przed siebie, bądź w stronę trenerów. Czasem coś do siebie powiedzieli, ale przede wszystkim byli skupieni na wykonywaniu poleceń. Pani zawsze mówi, że treningi dostępne dla publiczności to taka pokazówa, ale dla mnie to bez znaczenia. Podobało mi się, że tak mogę tam stać i się gapić. Wpierw był taki ogólny rozruch i nawet obywało się bez piłki! Potem już pojawiły się zadania z piłką, a dopiero później coś na kształt meczu piłkarskiego.
Najbardziej bolało mnie to, że na boisku jest tyle piłek, a ja nie mogę tam wbiec i się nimi pobawić!
Rozmyślałem sobie, co by się stało gdybym się jakoś (ale jak???) zerwał ze smyczy i wbiegł na boisko. Czy panowie z ochrony wbiegliby za mną i by mnie wyrzucili?Czy dostałbym zakaz stadionowy?:D Czy Pan i Pani przyznaliby się do tego, że jestem ich psem? Ha ha, sam bym ich wskazał;-)
A może piłkarze by się ucieszyli z takiej niespodziewanej sytuacji, wielu z nich ma psy i na pewno wiedzą jak się zabawić z psem na boisku. Ta opcja najbardziej mi się spodobała i wydaje mi się najbardziej możliwa. Na pewno byłoby wesoło, a na koniec treningu pewnie dostałbym jeszcze futbolówkę z podpisami wszystkich zawodników i zaproszenie do wspólnego, pamiątkowego zdjęcia.
Chciałem napisać "zaproszenie do kolejnych wspólnych treningów", ale jestem jednak realistą;-).

30.11.2012

nasz Adlerek

Ja niestety podczas meczów nie mogę być na stadionie. Co innego wpozostałe dni, tyle że wtedy to już całkiem coś innego nie ma tej meczowej atmosfery. Zawsze mogę jednak wysłać replikę, by trochę w moim imieniu pokibicował.
Początek tego sezonu, e co ja mówię, lwia część tego sezonu jest dla nas bardzo udana. Teraz nadeszły nieco gorsze czasy, jest pod górkę, chociaż nadal Eintracht bywa nazywany "sensacją sezonu", "niespodzianką sezonu" i inne takie. Cóż, nikt się nie spodziewał, że będziemy od początku w czołówce! Nasze najlepsze miejsce to 2, a najgorsze mamy teraz, 5. Punktowo jest nieźle, choć zawsze mogłoby być lepiej.
U siebie, na Waldstadion, przegraliśmy tylko raz. I tak niech zostanie. Wygraliśmy z wieloma silnymi zespołami, przegraliśmy ze słabeuszami, żal straconych punktów.
Jak już ktoś nazywa się kibicem danej drużyny, to nim powinien być niezależnie od wyników. Ja kibicowałem na stadionie(za pomocą repliki) i w poprzednim sezonie, gdy graliśmy w drugiej lidze.
Jeszcze przed nami dwa mecze i wierzę, że oba wygramy. Zdjęcia repliki z meczu inaugurującego sezon, wygraliśmy wtedy z Bayer Leverkusen 2-1.
Replika z bliska widział Attilę, naszego orła. Attila urodził się w 2004 roku, jego opiekunem jest pan Norbert Lawitschka. Zawsze są razem i często ze sobą rozmawiają, to znaczy Pan Norbert mówi, a Attila go słucha.
Zawsze przed meczem razem wychodzą na boisko, przywitać drużynę. Potem stoją w tunelu, stamtąd widać to co się dzieje na boisku, a Attila na przygotowanym drążku sobie siedzi. Po meczu znów wychodzą na środek boiska. Jak nasz orzeł miewa gorsze dni - nawet ptaki mogą przecież nie mieć nastroju - to zamiast obserwować mecz przebywa ze swoim opiekunem w spokojniejszym miejscu.


Teraz, na wsi, widuję sporo dużych ptaków, krążą wokół krowiej górki i po okolicy, ale nie są to na pewno orły. Attila wydaje mi się taki dumny i pewny siebie, z dystansem do wszystkiego wokół niego. Już na zdjęciach widzę, że ma bystre spojrzenie, nie wiem tylko czy bylłym w stanie wytrzymać jego wzrok na sobie;-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...