10.02.2016

Replika w Oriencie/pustynia

Nie ma wody na pustyni...
Takie pierwsze, luźne skojarzenie. Dobrze, że nie było to irańskie lato, bo wówczas na pewno tak długo w tym miejscu nie dałoby się wytrzymać.
Było za to bardzo wietrznie.

Bezkres jak okiem sięgnąć.

Czasem na horyzoncie pojawiał się inny samochód (były to albo ciężarówki z solą, albo taka turystyka jak my).

Pogoda była wspaniała i wycieczka dostarczyła wielu emocji.



Obok znajduje się też teren z solą, solne pokrywy i bagna robią duże wrażenie, szczególnie przy słonecznej pogodzie.

oj wszędzie piach i sól!




A wieczorem można się pozachwycać wspaniałym zachodem słońca!
karawanseraj, można tu odpocząć i zjeść posiłek




9.02.2016

Replika w Oriencie/Persepolis


Kto nie słyszał nigdy o Persepolis? Szybka ściąga  TU
Oczywiście to obecnie ruiny ruin, potrzeba trochę wyobraźni, aby zobaczyć tu przeszłość. Jest to jedno z tych miejsc, które będąc w Iranie zwyczajnie wypada odwiedzić.
Najlepiej z przewodnikiem, który by potrafił barwnie opowiadać o każdej rzeźbie i kamieniu.



Persepolis, kawał historii. Zapraszam na RELACJĘ, bardzo ciekawie opisane miejsce. Plus wiele szczegółowych zdjęć.

Kwestia psów w Iranie. Ponoć ich zwyczajnie nie ma. To jednak nieprawda!
Są, ale mają nieco inne warunki.. tu zdjęcia psów spotkanych przy wejściu do Nekropolis.
Czy są szczęśliwe? Nie wiem, ale te maja swojego człowieka, czyli kogoś kto się nimi opiekuje. Często psy można spotkać przy budkach strażników (przy zabytkach, jak np przy Nekropolis).
Jeśli wierzyć opowieściom mieszkańców Iranu, to gdy ktoś ma dom z ogrodem, to często mieszka w nim i jakiś pies. Nie jest więc wcale tak, że psa tu się nie spotka. Ale fakt, że rzadko się je widzi. Zresztą i koty nie są tak mocno widoczne.


Kolejna atrakcja, to Nekropolis . Grobowce w skałach.



Potem chwila jazdy po naprawdę dobrych irańskich drogach i już Pasargady
Polecam ten WPIS . Tam też więcej zdjęć, ja zaprezentuję tzw widoczki tej wspaniałej przestrzeni jaka jest w tym miejscu. W dodatku jest tam tak cicho..

to zwierzę to też pies. niedaleko była budka strażnika.





8.02.2016

Replika w Oriencie/Shiraz

jeszcze widać jezioro Bodeńskie
Któregoś dnia Pani wzięła Replikę do torby i poleciała z nią bardzo daleko. Oczywiście zorientowałem się dopiero po jakimś czasie. Nie chcę tu teraz narzekać na to jakim to byłem przez te dni samotnym Enzusiem.. Pan dwoił się i troił aby mnie rozweselić i abym nie czuł się taki opuszczony.
Może innym razem ponarzekam, a teraz przedstawię trochę kolorowych obrazków z Iranu:-)
Na pierwszy ogień miasto Shiraz
Miasto jest naprawdę spore, ja pokażę tylko fragmenty starej części.

Co obejrzeć? Oczywiście meczety. Pierwszy to wzniesiony w latach 1751-73 meczet Vakeel. Słynie on z dużej liczby kolumn.
meczet Vakil(Vakeel)

Zaczajona Replika w sali z kolumnami. W zasadzie to nawet nie było potrzebne czajenie się, bo było pusto.
meczet Vakil



A tu już inny meczet, potocznie nazywany Różowym Meczetem (Nasir ol Molk ).
Słońce przebija się przez kolorowe witraże i na ścianach, dywanach i kolumnach pojawiają się fascynujące odbicia. Pewnie są pory dnia gdy w środku nie ma za wielu ludzi, ale to jednak jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc przez turystów.

Jest pamiątkowe zdjęcie. Niestety gdy tło wychodziło w miarę wyraźnie to Replika była rozmyta, ostra Replika: rozmazane tło.




Meczet jest ciekawy, oczywiście największą popularnością cieszy się sala z witrażami, ale warto w spokoju obejrzeć całość Nasir ol Molk

Ciekawe i smakowite rzeczy z bazaru. Bazar to po prostu wszystko: całe bele materiałów, dywany, chusty, słodycze, przyprawy, biżuteria, naczynia i nawet wiele stoisk z tandetną chińszczyzną. Co by się nie chciało kupić, to na pewno da się to znaleźć na bazarze.




21.01.2016

powrót Franka

Idę sobie spokojnie któregoś dnia na spacer i widzę, że na Krowiej Górce kółka robi kto? Nasz kochany Frank!!!!!!! No naprawdę byłem mocno zaskoczony, bo sądziłem, że Frank woli już pomieszkiwać w Steinmaur.
Ale proszę, trochę mrozem ścisło i Frank zaraz wybrał kierunek Adlikon;-)
Bardzo się ucieszyłem, w końcu dobrze spotkać starych znajomych. Poza tym jakby to miało być? zima bez bociana Franka?
I tak miło iść na spacer i widzieć jak Frank siedzi, a to na dachu, a to na poręczy balkonowej, a to na trzepaku, a przy dobrej pogodzie krąży po Krowiej Górce:-)
Kochane ptaszysko!
tutaj Frank na poręczy balkonowej

zbliżenie, nieco może rozmyte, ale widać, że Frank przegląda się w szybie;-)

i na trzepaku
Jeszcze wspomnę o czaplach. Mamy teraz bardzo dużą populację czapli siwej w Adlikonie. Naprawdę bardzo duża grupa mieszka nad naszym strumykiem i przesiaduje na dachach.
Dochodzi do różnych sytuacji: na przykład adlerki próbowały któregoś dnia przegonić czaple z dachu. Co to się wtedy działo! Czaple bardzo się zdenerwowały. Kupa krzyku i mnóstwo machania skrzydłami było. Ostatecznie spór zakończył się polubownie;-)
przedstawiciel czapli na dachu
Czasem tyle emocji na zwykłym spacerze, że muszę się położyć i podrzemać z godzinę, dwie  trzy godziny.

17.01.2016

snieżne harce


Dziś była bardzo zróżnicowana pogoda( nie wiem czy nie zostać tzw pogodynkiem! i nie robić codziennie relacji o pogodzie;-). Chmury przewalały się z każdej strony, kłęby białych, ciemniejszych, delikatne chmurki. Niebo błękitne, słońce mocno grzało a co jakiś czas opady śniegu!
Albo drobny jak kasza, albo ogromne płatki. Najbardziej podobają mi się oczywiście ogromne płatki.
Ucieszyłem się gdy okazało się, że w południe pojadę na wycieczkę. Nie za daleko i nie na długo - dostosowana do moich możliwości. Choć ja oczywiście i godzinę lub dwie mógłbym radosne młynki w śniegu kręcić.. Potem jednak byłbym obolały, ale żaden pies przecież nie myśli do przodu! Myśli się o tym co jest w danym momencie, to jest mniej skomplikowane niż zastanawianie się co będzie gdy coś tam..

Miejsce na spacer znane mi z noworocznego spaceru, tylko tym razem deczko zaśnieżone i widoki ładniejsze bo nie było mgły.


Tropiłem, nozdrzowałem, znaczyłem teren, wydłubywałem korzonki, skakałem, biegałem..
Bardzo mi się podobało! Praktycznie byłem sam, bo inny psi osobnik oddalił się w stronę lasu, a kudłate krowy stały przy swoim paśniku i nie próbowały nawiązać ze mną żadnego kontaktu.

Jak widać śniegu niewiele więcej niż w Adlikonie. Miejscami tylko było więcej nawiane, ale bałwana nigdzie nie było. A bałwan jest wyznacznikiem tego czy już jest prawdziwa zima.
Wspaniała przestrzeń po której hulał wiatr, mi za bardzo nie przeszkadzał, cieszyłem się że mam tyle terenu do sprawdzenia;-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...