Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grande dixence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grande dixence. Pokaż wszystkie posty

16.06.2011

gdzie się napić?

To bardzo ważne, aby mieć zawsze dostęp do wody. Choć nie powiem "nie" i innym napojom, niektóre apetycznie pachną i chętnie bym ich pokosztował. Jednak zwykła woda na ugaszenie pragnienia jest najlepsza.
Jak jedziemy do lasu to wiem, że zawsze jakaś butelka dla mnie się znajdzie i potrafię się napić i z tzw. gwinta, i z ręki - miska nie jest konieczna.
Najbardziej lubię takie miasta i miasteczka, które mają fontanny i pijalnie uliczne.
Fontanny są dobre, by się ochłodzić, to ogromna przyjemność wejść i moczyć sobie brzuch:-). Sporo fontann jest takich, że nie ma problemu z wejściem do nich, zdarza się, że są zakazy, ale przy wielu nie ma i też nikt nie patrzy krzywo na labradora szukającego ochłody.
Pijalnie uliczne, takie kurki z woda przy których zaznaczono, że to woda do picia.
Poniżej zbiornik w Evian, wiele osób przychodziło tu napełniać puste butelki, nie dziwię się.
Woda bardzo dobra:

W Evian przy głównym deptaku też była możliwość pochłeptania:

To już nowoczesna konstrukcja, ale też nie stanowiła dla mnie problemu. To oczywiście przy Grande Dixence:
Tu i pijalnia i punkt widokowy w jednym;)

Palais Lumiere w Evian, wnętrza interesujące ale ja nie mogłem tam wejść:
A szkoda, bo to miejsce bardzo mi się podoba:
I jeszcze Gruyères, tam chłodzić się nie musiałem, bo deszcz był tak obfity, że aż mi woda z brzucha kapała;-). Ale sznupę zanurzyć w czystej wodzie to całkiem coś innego:)
Picie w takich miejscach mi się podoba, nikt nie narzeka, że pochlapałem okolicę, że zrobiłem jakieś błoto itd. Ja jestem z tych psów, które podczas picia robią trochę zamieszania, okolica miski zawsze wygląda jak bajoro.
Podczas wyjazdów, w terenie jednak sobie radze, te czasy gdy prawie pożarłem miskę w której mi ofiarowano wodę już minęły.. Tak, w kawiarni miły kelner przyniósł dla szczeniaka wody, wszyscy się zachwycali, a ja zrobilem tam wodny pogrom i ta miska tego nie przetrwała. Teraz trochę wstyd, ale to takie błędy szczenięcych lat.

14.06.2011

Grande Dixence

Pojechaliśmy też zobaczyć Grande Dixence.
http://www.grande-dixence.ch/
Sukces był połowiczny, nie udało się wejść do samego końca. Co oznacza, że na pewno jeszcze kiedyś się tam pojawię, bo to co już zobaczyłem zaostrzyło mój apetyt.
Droga do Dixence jest czynna tylko przez część roku, zimą czy też wczesną wiosną nie da się tam dojechać. Jakoś mnie to nie dziwi, bo zakrętów była spora ilość..
Parking pod zaporą był pusty, ci co w tym dniu zwiedzali najwyraźniej już odjechali, nie dziwne, bo pora była późno popołudniowa, a chmury czarne kłębiły się jak oszalałe.
To szare na czym stoję z Panem, to śnieg, a nad nami tony betonu:
Solo:
Z parkingu reszta trasy to własne nogi, ewentualnie kolejka linowa, która już od jakichś 20 min. była nieczynna. pech, to było wiele ułatwiło. Tak czy inaczej podeszliśmy w górę, do budynku który kojarzył się z hotelem z książki Kinga "Lśnienie". Też wielki, też na odludziu i też pusty;-).Przez szyby było widać, że część pokoi jest wyposażona, zapewne robotnicy w tym hotelu w okresie zimowym mieszkają. Była też tam restauracja ale zamknięta.
Obok wspomniana kolejka i biuro informacyjne, wszystko już niestety pozamykane.
Woda dla spragnionego wędrowca:
I pomimo tego, że podeszliśmy w górę tylko mały kawałek widoki były piękne:
Zapora dla mnie wygląda bardzo tajemniczo, na przykład znalazłem takie drzwi:
Już sobie wyobraziłem te wszystkie korytarze, labirynty jakie są we wnętrzu. Tylko pewnie nikt oprócz pracowników nie może tam przebywać.
Co tam jeszcze w dole widać?

Aaa, to Pani ogląda ten wielki budynek;-)

Jeszcze chwila przy zaporze:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...