03.09.2012

Mój Rufusek

Przecież dopiero co się poznaliśmy, przecież tak niewiele czasu mineło od naszych ostatnich spotkań. A może czas jednak biegnie szybiej niż mi się wydaje? W moim, psim świecie, wszystko było "dopiero co".
Przecież ledwo co zamieszkałem w Kolonii, pierwsze kroki na psiej łące, pierwsze spotkanie z Rufusem i Wolfem, oni z mojej perspektywy już dorośli, ale przyjmują mnie, szczeniaka do swojego grona jak równego.
Pomimo tego, że nie mieszkamy razem, to tworzymy wspaniały team. Zawsze jak idę na łąkę w tamtym czasie, to licze na to, że biały i czarny labrador już na mnie tam czekają, albo lada moment nadejdą.
To był czas, że mógłbym na łące nawet nocować - pomijając porę jedzenia.
Po przeprowadzce do Frankfurtu oprócz jednej rzeczy niczego mi nie brakowało: tęskniłem za naszymi trójkowymi spotkaniami.
Powitanie, bieganie, obwąchiwanie tropów, szaleńcze zabawy z Wolfem i Rufus doglądający nas z pewnego dystansu. Rufus uważał, że należy zachować czasem trochę powagi, można przecież truchtać sobie dostojnie po łące, a nie obśliniać się jak prosiaki podczas zabawy:-)
No tak, z wszystkim co twierdził Rufus się zgadzaliśmy, oprócz tego, że dobra zabawa musi trochę sponiewierać.
Nigdy nie miałem później takich przyjaciół jak Wolf i Rufus, pokochaliśmy się od pierwszego spotkania i teraz z perspektywy czasu wiem, że ciężko o prawdziwych przyjaciół. Czasem tylko raz w życiu się takich spotyka.
Pamiętam jak przyjechali do mnie do Frankfurtu, jak bardzo potem było mi przykro, że już pojechali, leżałem na balkonie i nie mogłem uwierzyć, że już ich samochód dawno zniknął za rogiem..
Często o nich myślę i lubię te myśli, automatycznie przypominają mi się nasze wspólne harce, nasze spotkania już po mojej przeprowadzce.
I naprawdę tak trudno mi to zrozumieć, że jak w przyszłości pojadę do Kolonii to już spotkam się tylko z Wolfem. Rufus już jest w innym miejscu i to właśnie z powodu tej starości o której ostatnio rozmyślałem. Nie podoba mi się to, jestem tym rozżalony, przecież w Kolonii, u Kare, z Wolfem i kotami Rufus był szczęśliwy, wiem to. Dlaczego miałby chcieć odchodzić gdzieś indziej?
Ponoć taka kolej rzeczy, i ja to wiem. Ale tak mi przykro, tak bardzo przykro.
I myśle też o Wolfie i Kare, jakie dla nich są to trudne chwile.

Parę naszych wspólnych historii:


http://enzowy.blogspot.ch/2011/05/wolf-rufus-i-ja-w-terenie.html

http://enzowy.blogspot.ch/2008/12/zabawy-psw.html


http://enzowy.blogspot.ch/2010/12/juz-po-spotkaniu.html

http://enzowy.blogspot.ch/2010/02/wolf-i-rufus-u-mnie-w-domu.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

napływ spamu spowodował, że została włączona moderacja, prosze o wyrozumiałość

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...