07.08.2014

u Kamy

Tak się złożyło, że spędziłem parę chwil ostatnio w Polsce. Oczywiście nie wiedziałem początkowo, że jadę tak daleko. Jednak jechaliśmy i jechaliśmy i zorientowałem się, że cel nie jest w okolicy Adlikonu. Gdy w końcu dotarliśmy, pomimo zmęczenia od razu ochoczo wyskoczyłem ze swojego miejsca samochodowego. Rozpoznałem znajomą okolicę - to królestwo Kamy było. I ona sama też już kręciła się po podwórku głośno mnie witając.
Wylewnie się z nią powitałem, ale chyba była nieco zaskoczona mocą moich uczuć;-)
Ja tak bardzo się cieszyłem, że nawet zapomniałem o przykazaniach pana doktora(by nie szaleć i uważać przy korzystaniu ze schodów). Szczęśliwie nic sobie nie nadwyrężyłem.
Akurat te dni były bardzo gorące i duszne, oboje z Kamą szukaliśmy więc jakichś chłodniejszych miejsc, przewiewu. Najlepsze były poranki - litościwie pobudkę zarządzałem w okolicy 7-mej a nie godzinę wcześniej. Pan jednak chętnie się budził i razem z Kamą szliśmy na podwórze, gdzie głośno i wyraźnie komunikowałem okolicy że już wstaliśmy;-).
Teraz wydaje mi się, że tyle czasu tam byliśmy, a przecież to była tak naprawdę taka krótka wizyta..
Jednak udało mi się zanurzyć w przyjemnej wodzie! Było to tak, że na spacerze w okolicznych lasach trafiło nam się błoto. Jaki pies z tego by nie skorzystał? Ja i Kama oczywiście uświniliśmy się konkretnie. I jak tylko pojawiła się rzeka, to hop i już byliśmy w wodzie.
Uczucie było fantastyczne, kręciłem łapami ile sił, a ciągle byłem w miejscu! To mnie bawiło i mógłbym zdecydowanie więcej czasu poświęcić na takie kąpiele;-)))


Mostek, raczej taki mało solidny, ale kto by się mostkiem przejmował, ważne jaka super rzeka pod nim płynie.
I oto ja pływający w miejscu;-)
A po takim spacerze obfitującym w leśne atrakcje dobrze było rozłożyć się w kuchni. Niby drzemka, niby zmęczenie, ale gdy Pan Kamy przyszedł robić posiłek, to wiadomo że coś tam i nam się dostało warzywnego..

I kiedy już sobie wszystko ustawiłem(że rankiem na podwórko, potem jakaś pobliska okolica, w międzyczasie drzemki w kuchni), to okazało się że już jedziemy do domu. Dla mnie jako psa jednak czas inaczej płynie i miałem wrażenie, że spędziłem z Kamą dużo miłych chwil.

1 komentarz:

  1. Ooo... śliczne <333
    pozdrawiam i zapraszam http://zwariowaneurwisy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

napływ spamu spowodował, że została włączona moderacja, prosze o wyrozumiałość

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...