31.07.2008

przy upale psie dumanie

Podczas takiego upału jaki w ostatnich dniach trwa najlepiej myśleć o czymś innym niż słońce.
Wczorajsze pływanie przypomniało mi moje wodne przygody. W chwilach dziś ciężkich przypominałem sobie gdzie pływałem i jak było przyjemnie:-)
Na zdjęciach poniżej Enzo-szczeniak:-)
Miałem wówczas jakieś 6 miesięcy i chwilami byłem taką wodną ciapą.

Nie wiedziałem, że fal nie da się ugryźć.
Hm, to chyba też taki odruch, bo atlantycką fale też chciałem łapać w zęby, a byłem wówczas już starszy niż na poniższym zdjęciu

Idealną zabawą nad wodą jest też kopanie w piachu. Chociaż to tylko ja jestem wtedy szczęśliwy, bo mnie to nie rusza, że później ten piasek stopniowo odpada z suszącego się futra.

Słyszałem, że niektóre psy po kąpieli w morzu czy oceanie mają problemy skórne. Ja nigdy żadnych nie miałem. Nigdy też mnie po takiej kąpieli nie spłukiwano słodką wodą, choćby z tej przyczyny, że takiej nie było w pobliżu:-)
Jak było upalnie to samoistnie i błyskawicznie schnąłem, w innych sytuacjach Pani albo pan wycierają mnie ręcznikiem.
Po pływaniu w różnych rzeczkach, jeziorach też nic mi nie było i wierzę że zawsze tak będzie:-)

Dzisiaj nawet ja, który nie piję wody za wiele, uzupełniałem sobie płyny regularnie. Wieczorem miałem spotkanie na łące i szalałem z Wolfem i Rufusem, był też TEN dalmatyńczyk, chciał ponownie mnie zdominować, ale zdecydowałem się dać mu sygnał ostrzegawczy:-)
Wybawiłem się dobrze i do domu wróciłem zmęczony ale szczęśliwy.
Tylko trudno znaleźć mi miejsce na sen, co jakiś czas się budzę i przemieszczam, wszędzie jest za ciepło..
O, to byłoby na dziś odpowiednie:

30.07.2008

obrazki z pływania

Jeszcze parę zdjęć z wczorajszego chłodzenia sie w jeziorze.
Jak wysiedliśmy z samochodu, to byłem bardzo podekscytowany, bo już wyczułem gdzie jesteśmy. Wbiegłem radośnie do wody i czekałem co będzie dalej. Pan rzucał mi aport i ja wesoło po niego płynąłem.

Czasem jakieś dźwięki sprawiały, że zwracałem uwagę na otoczenie. Ale nigdzie nie odbiegałem. W zatoczce obok naszej kąpali się ludzie z jakimś małym pieskiem, niestety tylko go słyszałem:-)

Czujność

Kaczki sobie płynęły swoją trasą, a ja swoją. Odwracałem wprawdzie łeb w ich kierunku ale nic więcej się nie działo. Kaczki widząc że płynę robiły taki łuk, być może miały jakieś lęki?
W oddali widziałem też łabędzie i słyszałem jak Pan mówił, że z takim ptaszyskiem to lepiej się nie spotkać. Ponoć nie każdy łabędź jest przyjaźnie nastawiony do ludzi i innych zwierząt.

Wróciliśmy do domu i po zjedzeniu swojej wieczornej porcji pożywienia zdrzemnąłem się. Zbudziłem się nagle, poczułem że coś jest nie tak..
Czułem sie pełny, maksymalnie pełny. Usiadłem koło biurek ale chyba się nie zorientowali o co mi chodzi. Pobiegłem więc jak strzała do przedpokoju i usiadłem pod wieszakiem. Pani poszła zobaczyć co się stało. Jak zobaczyła moją minę to od razu ze mną zeszła na dół:-)
A po drodze winda, czekanie aż drzwi z niej się rozsuną, potem trzeba drzwi wejściowe otworzyć, potem jeszcze furtka i w końcu kawałek jakiejś trawy!
Wracałem do domu lekki jak piórko.

film z pływania

dzisiejsze wieczorne wyjście nad jezioro.
plażowiczów naprawdę mało, bo kto do ósmej siedziałby nad wodą:-)
byłem naprawdę szczęśliwy mogąc aportować, pływać.


29.07.2008

pory roku

Zastanawiałem się która pora roku najlepsza, dla mnie oczywiście:-)
Każda ma jakieś zalety. I wady:-)

Wiosną wspaniale świeża trawa, soczyste pędy, na łące i w lesie różne interesujące rośliny kwitną. Temperatura odpowiednia, czyli nie ma zaduchu i spacery mogą być bardzo długie, nie odczuwam zmęczenia. Woda w jeziorze dla mnie już dobra ale dla ludzi o wiele za zimna by do niej wskakiwali. Wiadomo kto na tym skorzysta:-). Da się poleżeć na balkonie.

Lato to obfita roślinność, długo jest jasno i można robić wycieczki w dalsze miejsca. Pojawiają się owoce. Pojawiają się też temperatury o wiele za wysokie, szybciej na spacerze dyszę jak lokomotywa. Nad jeziorem i innymi zbiornikami z wodą tłok, czasem i w fontannie jest tłum:-). Na łące inwazja ślimaków.

Jesień, częstsze deszcze. Czyli pojawia się błoto i wielkie kałuże, sama radość dla mnie. Akweny wodne już zdecydowanie mniej okupowane przez ludzi. W lesie jakoś więcej kijów znajduje, tu i ówdzie kopiec z liści, to urozmaica leśną zabawę. Słońce nie jest takie agresywne.

Zima to przede wszystkim zbyt krótki dzień. Balkon raczej zamknięty, na dworze jakoś goło. Śnieg raczej rzadko spotykany tu gdzie mieszkam. Jak się pojawił parę razy, to dość szybko stopniał.

Najwięcej mam wspomnień z jesiennych wypadów do lasu



jesienne zdjęcia z października 2007

28.07.2008

co robić podczas upału

odpowiedź jest w sumie prosta: nie robić nic.
Ale czy ktoś tak potrafi? Nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że nie ma takiej możliwości by całkiem nic nie robić.
Przecież nawet jak leżę sobie na kanapie to robię parę rzeczy jednocześnie:
leżę
śpię
śnię
myślę
gapię się
chrapię
szczerzę zębiska
obserwuję Pana lub Panią

i tak dalej

tutaj dokumentacja mojego nicnierobienia z ostatnich dni

leżeć dalej czy pójść się położyć w inne miejsce, trudna decyzja

zamyśliłem się, wiele filozoficznych myśli przemknęło mi przez łeb, szybkie jak błyskawica były więc ich nie pamiętam

drzemka najlepsza na regenerację umysłową i fizyczną

coś leży na dywanie, ale czy ja wiem czy warto schodzić z wygodnego miejsca, chwila do namysłu

a w sumie dlaczego się nie pobawić z żyrafą?
albo sznurkiem. trochę ruchu przecież nie zaszkodzi

można poprosić innych, aby włączyli się do zabawy, tylko trzeba dysponować odpowiednio biedno-proszącą miną
z profilu też:-)

po bardziej lub mniej udanej zabawie najlepiej udać się na balkon
tam wygrzać się w słonecznej plamie i nozdrzami wciągać zapach naszych róż


27.07.2008

deszczowo i duszno

albo jest tak upalnie, że dyszę jak lokomotywa, albo pada deszcz.
dziś wpierw poszedłem z Panią na spacer. na pocztę i z powrotem. na poczcie poleżałem sobie grzecznie obserwując otoczenie i w sumie ignorując cmokanie kobiety stojącej za nami. no dobra, byłem ciekaw co ona chce, ale Pani się na mnie tak spojrzała, że wolałem udać niezainteresowanego zaczepkami obcych:-)

wieczorem miało być niby chłodniej, ale nadal było duszno plus błyski i deszcz. wyszedłem z Panem i błyski coraz większe, a nawet i odgłosy burzy. niby się tego nie obawiam, ale jak słyszę grzmot to się odwracam, bo zawsze myślę, że to stuknęło coś za nami.
taka to pogoda przy której nic się nie da sensownego porobić na dworze.
jak wróciłem z Panem do domu to ulewa się zaraz zrobiła większa. pojadłem i ułożyłem się do snu. Pani i Pan oglądali jakiś film, co poszedłem sprawdzić czy już koniec, to okazywało się, że trwa nadal! co mi pozostało? spałem cały wieczór:-)

26.07.2008

balkonowe rozmyślania

Dzisiaj parę chwil spędziłem na balkonie. Lubię tam sobie leżeć, szczególnie gdy pojawia się jakaś plama słoneczna.
Wytrzymuję na słońcu dość długo, potem z takim nagrzanym futrem idę położyć się na kafle.
Gdy nie chce mi się spać, to prowadzę obserwacje wejścia do domu, który widzę z balkonu. To duży dom i ciągle ktoś tam wchodzi, wychodzi, podjeżdżają samochody, rowery, motory, pan z kosiarką..
U nas kosiarki to tak stały element krajobrazu jak okoliczne drzewa.. Codziennie od rana słychać koszenie. Ja gdy tylko idąc na spacer spotkam kosiarkę, to się zatrzymuję i zafascynowany się przyglądam jej pracy.
Obsługa kosiarki zawsze życzliwie na mnie patrzy i się uśmiecha.
Na łące też trawa od niedawna skoszona, kolejny raz tego lata. Wolę jak trochę jest odrośnięta, aby móc co bardziej soczyste pędy sobie podjadać.
Na łąkę wpadają czasem całkiem nowe psy. W tym tygodniu bawiłem się na przykład z psem Perszingiem! Tzn. psem typu Perszing.
Pan bardzo chciał kiedyś mieć takiego psa i długo chyba uważał, że taki właśnie z nim i Panią zamieszka. Pani chciała aby pies był większy i miał sznupę, która da sie ułożyć na ludzkim kolanie.
Nie wiem dokładnie jak w końcu z tego wszystkiego wyszedł labrador, zapewne mój charakter odegrał tu dużą rolę.
A jak ktoś nie wie kim był pies Perszing - to psi bohater serialu "Trzynasty posterunek". Perszing był pupilem komendanta posterunku, w tej roli wystąpił Marek Perepeczko zwany Janosikiem.
Perszing to buldog angielski:
http://www.podajlape.pl/rasa/121/0/Buldog-angielski.php
niestety nigdzie nie znalazłem zdjęcia serialowego Perszinga.

Za to z przyjemnością prezentuję siebie w trzech balkonowych odsłonach.
Leżałem sobie, ale jak zobaczyłem, że Pani idzie z aparatem, to od razu trochę zapozowałem:-)
Sesja była szybka, bo wrócił Pan i musiałem biec się przywitać.



25.07.2008

tak sie cieszyłem z Panią

Tak naprawdę, to nie bardzo się znam na lekarskich wynikach. Na zdjęcia szedłem, bo nie miałem wyboru:-)
Ale jak pan obcy przyniósł dziś dużą kopertę, a w niej był opis moich łap i Pani się zaczęła cieszyć, to też poczułem radość.
Od razu chwyciłem za kość i wlazłem przednimi łapami Pani kolana. Niestety, Pani nie chciała skosztować psiej kości.


może jednak?
zdecydowanie nie, ale Pani mnie za to dużo z radości pomisiowała
Pan jak wrócił z pracy to też się bardzo cieszył.
Nadal będę brał swój specyfik na wzmocnienie stawów, nadal przy każdej okazji będę pływał i .. dbałość o linię też nadal obowiązuje.
Mam chyba najzgrabniejszą talię wśród okolicznych labów:)

radość


wypas



to moje dzisiejsze wyjście na łąkę, w tle miły szum z autostrady.
Łąka jest od jakiegoś czasu skoszona, ale razem z Panią znaleźliśmy zakątek przy kortach tenisowych gdzie soczysta trawa chyba czekała specjalnie na mnie.
Trochę przestoju z wpisami było, Pani wykonała zbyt gwałtowny ruch ręką i kawa z mlekiem oblała m.in klawiaturę..

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...