Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia labradorów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia labradorów. Pokaż wszystkie posty

22.07.2016

upały

Moje jedyne myślenie podczas upałów dotyczy tego gdzie i jak się ułożyć w domu, aby poczuć nieco chłodu.
Może są jakieś psy, które lubią upalne dni? Osobiście jednak nie znam;-)
Każdy spacer to ulga, że wracam do w miarę chłodnego mieszkania.
Na szczęście mam możliwość leżeć na kamiennej podłodze i latem prawie wcale nie śpię na dywanach.
Można ułożyć się gdzieś na środku, wtedy jak się nie obrócę, to mam wokół siebie miłą powierzchnię zimnej podłogi.



Ale..lubię też leżeć brzuchem do góry, wtedy tylko chwilami łapami podpieram się o ścianę.

A najlepiej pewnie poleżeć sobie w jakiejś wodzie jak się ma oczywiście takie możliwości;-)

21.05.2016

codzienny spacer

Taka tam zwyczajna przechadzka po Adlikonie..Korzystając z tego, że dni obecnie bezdeszczowe. No może czasem delikatnie pokropi..ja nawet tego nie zauważam. Może dlatego, że zachowałem swój zimowy koc, o pardon, zimową sierść;-)
Taaaak, trudno mi się rozstać z moją miedzianą zimową narzutą. Czasem ktoś próbuje ze mnie zedrzeć te kępy, ale sprzeciwiam się wtedy gwałtownie.
Jestem w tym temacie konserwatywny bardzo - jak natura uzna, że już nie potrzebuję, to sama sprawi, że futro się zgubi i pojawi nowe.
A obserwując o poranku podłogę, to widzę, że proces zrzucania już w toku. I tak sobie to potrwa.. pewnie dość długo;-)


Znalazłem parę miejsc z trawą, nie wszystko na szczęście zostało wycięte!
To takie małe kawałeczki, gdzie zieleń nadal bujna i jak widać wyrośnięta. Potrafię  w tym miejscu spędzić naprawdę sporo czasu ekscytując się długością źdźbeł (co za słowo..) traw. No ale też czy mi się gdzieś spieszy?

A tak, do mojego poidełka czasem się spieszę;-)
Rankami sprawdzam czy woda na miejscu, a popołudniami się poję. A bardzo chętnie zanurzyłbym się w tej wodzie cały!

Podczas spaceru podziwiam oczywiście i przyrodę, teraz codziennie duże zmiany. Drzewa już zielone, strumyk zarośnięty. Kwiatów wszędzie pełno, bardzo przyjemnie. Ale rośliny tradycyjnie oddzielnie zaprezentuję.
Po spacerze wiadomo, drzemka. Muszę się dobrze wysypiać, aby zawsze o brzasku być wyspany i w rześki. Od tygodni mam etat jako budzik i powiem, że z tego zadania wywiązuję się perfekcyjnie: zawsze chwila przed ustalona godziną zaczynam (skuteczną) pobudkę ludzi;-)



25.03.2016

autopromocja


Wypada się zacząć trochę promować, idzie wiosna może więc i dla mnie jakaś miła psia dama znajdzie?
Nie musi być pudelkiem, choć jakby tak się trafiło...
Cóż każdy ma jakieś preferencje, a ja nie ukrywam, że jak widzę pudelki, to po prostu czuje jak łapy mi wrastają w ziemię, kroku żadnego zrobić nie potrafię wtedy. Stoję jak słup oczarowany. To chyba właściwa reakcja, by mówić o zauroczeniu?
Jednak w Adlikonie pudelków akurat nie ma za dużo i rzadko kiedy je spotykam.
Oczywiście wszystkie inne psy też serdecznie zapraszam do zabaw i wiosennych zalotów;-)


Psie drzemki:
pilnowanie domostwa gdy zostaję sam

ja spałem? ja?? wcale nie, ja czuwałem!

Wprawdzie jestem obecnie nieco szpakowaty, ale to przecież nie powinno przeszkadzać w zawieraniu nowych znajomości. Wręcz przeciwnie, chyba świadczy o moim doświadczeniu życiowym!
Ach to pozowanie do zdjęć w sytuacji gdy muszę rozeznawać otoczenie! Badać zapachy, ślady, tropy..

Za to w domu mogę zapozować, czemu nie;-).  Szczególnie gdy zbliża się pora karmienia, wtedy potrafię być cierpliwy;-)




22.10.2015

portrety

Pozowanie to ciężki temat. Najczęściej w czasie gdy mam siedzieć i się nie ruszać, to dzieje się tyle różnych rzeczy i unosi się tyle ciekawych zapachów, że muszę, po prostu muszę odwrócić łeb.
Dlatego mam sporo fotek na których jestem niewyraźny, albo odwrócony, lub też mam schylony łeb.
Ale są różne sztuczki na które się dość często jednak nabieram i wtedy wychodzę na zdjęciach dostojnie i wyraźnie. Oto moje jesienne portrety, w tym jeden przy którym drgnąłem;-)

Tu właśnie moja cierpliwość się gdzieś ulotniła..

Oto portret na Krowiej Górce. Jak można zauważyć nawet wstrzymałem się z przeżuwaniem trawy;-)

Chciałbym też zaprezentować portrety innych zwierząt.
Zauważyłem, że krowy bardzo chętnie pozują do zdjęć! Często same podchodzą do ogrodzenia, wgapiają się w obiektyw itd.

Cielaczek z Watt:

Tu krowa o dość specyficznej urodzie - nie wiedziałem, że krowy mogą mieć zeza!
Ale pomimo to czyż nie jest urocza?
Rogi też każdy w inna stronę, ale uśmiech dla każdego;-)
No i Attila z Frankfurtu, jak zawsze z pewnym dystansem w spojrzeniu;-)


22.05.2014

sianokosy

Któregoś dnia poszedłem na spacer znajomymi ścieżkami i doznałem niemiłego zaskoczenia. Łąki zostały skoszone! Cała bujna trawa zniknęła. Pierwsza zaskoczyła mnie Krowia Górka, mój stały punkt programu podczas wyjść w teren. Szok, po prostu szok!
Poszedłem wobec tego szybko na pola, na łąkę z samotnym drzewem. A tam również łyso..
Tak mi się smutno zrobiło. Na szczęście nieużytek pozostał nietknięty i tam teraz się pasę.
po lewej nieużytek, po prawej w oddali skoszona łąka
Widok z domku przy winnicy z Watt. Gdzie tylko była trawa do skoszenia, tam to zrobiono. Poleżała ze dwa dni i została zebrana. Idealnie sianokosy trafiły na dni bezdeszczowe!
A tu jeszcze korzystanie z uroków nieskoszonej łąki z samotnym drzewem. W oddali, za siatką wypas koleżanek;-)
 Tutaj też jestem, ale zamaskowany:-). Tak właśnie było, mogłem się ukryć..
Teraz czekam na odrosty, powinno pójść to szybko!

16.04.2014

miejsca do leżenia

Jakbym miał powiedzieć gdzie najbardziej lubię sobie leżeć, to oczywiste, że wskazałbym na moje legowiska. I kamuflaż i ortho bardzo lubię. To drugie nawet jest wygodniejsze, łatwiej na nim zmieniać pozycje, ale większość nocy przesypiam na kamuflażu, bo jest w sypialni. A jeszcze dodam, że często przysypiam nocą na podłodze, tyle że to dzieje się jakoś tak poza moją świadomością: wstaję z legowiska i rzucam się na oślep tam gdzie wolne. Jak się rozbudziłbym w nocy, to oczywiste, że ułożyłbym się na miękkim;-))
W ciągu dnia dużo czasu spędzam na dywanach. Jakoś tak przyjemnie. Lubię ten duży, bo jest on w centralnym miejscu pokoju, więc leżę na środku, wszystko mam pod kontrolą.
Widzę co dzieje się w kuchni, przedpokoju, na kanapie, przy stole, a i zerknąć na tv sobie mogę.
Kanapa, tak! Który pies nie lubi poleżeć na kanapie? Każdy lubi!
Mam jednak z tym mały problem, kanapa strzela we mnie iskrami. Ostatnio taka jedna strzeliła mnie w udko i zeskoczyłem z kanapy prawie jak kangur.
Dlatego do obecnej kanapy podchodzę z pewną rezerwą i zanim na nią wejdę, to długo się zastanawiam. Rozważam wszystkie "za" i "przeciw". Tych drugich zawsze jakoś więcej, ale ostatecznie włażę, bo po prostu lubię wygodę, a każda kanapa jest z założenia wygodna.
Leżę sobie potem i nawet jak robi mi się już za ciepło, to nie schodzę, takie rozleniwienie mnie ogarnia. I nawet pozuję do zdjęć nie odwracając sznupy;-)
Są też różne przytulne kąciki w mieszkaniu. Zawsze miejsce pod biurkami. Pod stołem to tylko w czasie gdy ktoś przy nim siedzi i je. W innym czasie nie interesuje mnie to miejsce, bo jest zbyt otwarte. Pod biurkami jest za to jak w budzie i to mi się podoba.
Miejsca przy ścianach są świetne, zawsze mogę łapami się opierać, przytulać grzbietem. A taki kąt jak poniżej wymyślony jakby specjalnie dla mnie(a wiem że powstał przypadkiem).
I miejsca gdzie jestem niewidoczny, na przykład na krowiej skórze  - idealnie się z nią zlewam, albo pod wieszakiem z suszącym się praniem;-)

3.04.2014

zielono mi

Wszystko już się zazieleniło. Nawet drzewa nie wyglądają już tak nago, pąki popękały i młode listki wydobyły się na świat. Łąka na Krowiej Górce zmienia się dosłownie z dnia na dzień! Obecnie dominuje na niej (oprócz zielonego rzecz jasna) kolor żółty. A jak się dokładniej przyjrzeć, to widać i skupiska niezapominajek. Wykorzystałem chwilę gdy Górka była wolna od kotów;-) i po obfitym posiłku zapozowałem do paru zdjęć.
Na posiłek składały się oczywiście różne rodzaje traw.
Przy strumyku za to odkryłem całe połacie młodej pokrzywy, ale nie będę nikomu polecał jej na sałatkę czy coś takiego.. Głównie dlatego, że my, adlikońskie psy, obficie na tej pokrzywie znaczyliśmy swoje terytorium;-) (o tym pisałem w wpisie "Syzyfowa praca").
Jeszcze parę dni temu drzewo miało mnóstwo paków, ale jeszcze nie były to liście

Nawet drzewa na Krowiej Górce już obsypane białymi kwiatami

I jeszcze raz zadowolony ja:-)

2.04.2014

syzyfowa praca

Każdy pies wychodząc na spacer wie, że podczas tego spaceru musi wykonać konkretną robotę. I nie mam tu wcale na myśli tzw. fizjologii:-)
Robota o której piszę, to oznaczanie swojego terenu. No tak, ma to jednak coś wspólnego z fizjologią, ale to natura tak wymyśliła.
Prawie nigdy nie wysikam się na zasadzie "raz a porządnie". O nie, to byłoby takie.. banalne.
Należy tak gospodarować swoimi zasobami płynów, by podczas spaceru pęcherz nie ciążył, a było jednocześnie czym oznaczać swoje terytorium.
Codziennie, 3 razy obchodzę te same kąty i sprawdzam czy czasem jakiś spryciarz nie próbował podebrać mojego terenu. I zawsze muszę na nowo zostawiać swój ślad. Dlatego Pani powiedziała, że to co robię, to taka syzyfowa praca
Muszę się chyba zgodzić z tym stwierdzeniem. Jednak w przeciwieństwie do Syzyfa, mi ta niekończąca się praca nie przeszkadza. Mam swoją psią satysfakcję, gdy wracam do domu, z dobrze wykonanego zadania.
Oczywiście chodzę na spacery różnymi trasami - jednak na każdej mam określone miejsca, które powinienem dokładnie obwąchać i zdecydować czy trzeba swój znak zostawić czy zapach z poprzedniego razu trzyma się dobrze.
Obwąchiwanie trwa zawsze długo, bo przecież muszę wyczuć kto był przede mną i próbował przejąć mój kawałek terenu.
Populacja psów w Adlikonie nie jest mała i chodzimy podobnymi trasami, więc walka o wpływy była, jest i będzie.
Najgorsze co może się trafić, to sytuacja, gdy jakiś pies idzie za mną, a ja to widzę. I już wiem, że on zaznacza wszystkie miejsca, które ja ledwo co chwilę wcześniej zaznaczyłem. Oj nie jest to miłe uczucie..
po przebudzeniu

24.03.2014

deszczowa pogoda





Cały weekend padało! Trochę mnie to zdziwiło, bo jeszcze w piątek słonce tak przygrzewało, że musiałem wbiec do strumyka by się schłodzić. A już od soboty zmiana pogody taka, że miałem wrażenie iż ten słoneczny tydzień mi się tylko przyśnił. Jednak deszcz zrobił też sporo dobrego - więcej wody w strumyku, trawa zrobiła się bujniejsza. I Frank na pewno miał udane polowanie..nie wiem gdzie on lata na żaby, ale już go tak dawno nie widziałem...szkoda. Chyba tak sobie nie odleci bez pożegnania??

14.03.2014

karma


Jak Pan wrócił z Indii, to powiedział, że karma może być dobra, albo zła. I różne rzeczy mają na to wpływ. I do tego momentu było to dla mnie jasne, przykłady które usłyszałem nic a nic do mnie nie przemówiły.
Wziąłem na spytki replikę, ale ona też nie bardzo ten temat pojęła.
Przykłady przerobiłem na psi sposób: na przykład weźmy takiego kota.
Kot widzi mnie i zmyka aż mu się spod ogona kurzy: wg mnie dobra karma.
Kot widzi mnie i siedzi na środku drogi którą muszę przejść, ani drgnie i bezczelnie się jeszcze gapi: wg mnie zła karma.
Te ludzkie przykłady były w ten deseń właśnie.
No naprawdę logiki w tym żadnej! Przecież karma smakuje zawsze tak samo, niezależnie od tego czy ten kot uciekł czy siedział..
Właśnie usłyszałem: Enzusiu, bardzo, ale to bardzo upraszczasz sprawę.
Ha, no i co z tego, w końcu mogę mieć swój punkt widzenia?
Temat karmy to jeden z moich ulubionych!
Że co, że nie chodzi wcale o jedzenie? Nie może być, karma=jedzenie i inaczej mi to nie wychodzi!
dobra(bardzo dobra!) karma po mojemu
W porządku, może chodzi o całkiem coś innego.
Pierwszy krok, czyli wikipedia. Karma okazuje się pojęciem skomplikowanym, na tyle, że moje zwoje mózgowe w obronie własnej podsuwają mi obraz miski wypełnionej moją psią karmą..
I nie wiem czy po prostu przy tym nie pozostać?

O co chodzi naprawdę:

Karma znaczy dosłownie „czyn”, a w szerszym znaczeniu – powszechną zasadę przyczyny i skutku, działania i następstwa, która kieruje życiem istot we wszechświecie. Karma to naturalne prawo psychiczne, tak jak grawitacja jest prawem fizycznym. Om. Karma to nie to samo, co przeznaczenie, ponieważ człowiek kieruje się w swym postępowaniu wolną wolą i sam tworzy swój los. Wedy mówią, że zasiawszy dobro, zbierzemy dobro, a zasiawszy zło, zbierzemy zło. Karma odnosi się do sumy naszych czynów i ich następstw w tym i w przeszłych życiach. Wszystkie one determinują naszą przyszłość. Od tego, co nas spotyka i w jaki sposób reagujemy na dane zdarzenie zależy, czy karma przejawia się jako niszcząca czy korzystna. Jeżeli postępujemy rozumnie i reagujemy beznamiętnie, wtedy tworzymy „dobrą” karmę. Następstwa czynów nie zawsze pojawiają się natychmiast. Może zdarzyć się tak, że piętrzą się i następują niespodziewanie w tym życiu lub którymś z kolejnych. Karma przejawia się jako: indywidualna, rodzinna, wspólnotowa, narodowa, światowa i kosmiczna. Starożytni mędrcy wyróżniali trzy składniki karmy: sanćita, czyli suma czynów i oczekujących następstw, prarabdha – ta część sanćity, która spotka żywą istotę w obecnym życiu oraz krijamana – karma, którą tworzymy na bieżąco. Wedy wyjaśniają: „Człowiek jest zbudowany z pragnień. Czego pragnie, to postanawia uczynić. Co postanawia, to czyni. Jaki czyn popełni, taki owoc zbierze”. Om Namaśiwaja.

13.03.2014

słoneczny dzień

Można już spokojnie ogłosić wiosenny czas - dziś oficjalnie uruchomiono po zimowej przerwie fontannę, a to konkretny znak! Szczęśliwie fontanna zdążyła się napełnić wodą zanim wyszedłem i mogłem sobie w niej pierwszy raz w tym roku zanurzyć wąsiki.

Ponieważ słońce przygrzewało, to gdy tylko nadarzyła się okazja myknąłem do strumyka. Wpierw tylko dlatego, że chciałem napaść się trawą, która rośnie bezpośrednio nad brzegiem. Najwygodniej się ją tnie kłami stojąc w strumyku.
 Potem jednak dołożyłem chlipanie wody..
 i już poczułem to uczucie wypełniającej mnie energii i radości (słońce grzeje w grzbiet, woda chłodzi łapy i nimi trącana wesoło uderza w brzuch)
 Pobiegłem więc jak szybko się dało i wiele frajdy czułem robiąc w strumyku fale.
Ponieważ dawno nie padało to za głęboko nie jest i szybko lustro wody się muli. I ja też się nieco ubrudziłem i (ponoć) wydzielałem interesującą woń..błotną. Ja tam nic nie czułem, wg mnie pachniałem jak zawsze: czarnym labradorem.
 Wiosna już nie tylko na krzakach ale i na drzewach:


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...