Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarny labrador. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarny labrador. Pokaż wszystkie posty

31.08.2016

lato w sierpniu

Dominuje teraz róż we wszelkich odcieniach, dlatego przełamuje go pomarańczowym:



Teraz najlepszy czas dla różanych krzewów.
 Do wyboru, do koloru



Dla odmiany coś innego - obrodziło szyszkami..

Wszystko fajnie, ale jak widać ja muszę się schładzać. Dobrze, że fontanna zawsze na mojej trasie;-)
Czasami zanurzam nieco więcej niż tylko jęzor.


Wokół fontanny też jest różowo - kolorowo.


9.08.2016

stróż





Tak..mam bardzo mocny sen, nie ukrywam tego..
Zawsze czasem jak zasnę to nie ma siły, która mogłaby mnie zbudzić. Pewnie głupio przyznać, ale często nawet nie wiem, że już nie jestem sam w domu.
Zauważam moment kiedy zostaję w domu, wiadomo - to chwila na obrazę. Zaraz potem układam się rozżalony wygodnie w jakimś odpowiednim miejscu i...zwyczajnie zasypiam.
I moment gdy ktoś się pojawia często przesypiam.
No ale skoro drzwi zamknięte na klucz, to wiadomo, że nikt obcy nie wejdzie. Po co się więc mam stresować, lepiej się wyspać


A czasem i jak dokonuję budzenia: tu metoda na uporczywe wpatrywanie się w ofiarę.
Daje w 98%  efekty;-) i nie jest czasochłonna.

2.08.2016

sierpien w Adlikonie

w tle pasące się Wacianki, i jak widać już po żniwach


fontanna wybawieniem w upalne dni


teraz pora słoneczników:-)


kogo można spotkać na spacerze - grupę koni!



tam gdzie nie rosną słoneczniki to rośnie kukurydza!
kukurydza rośnie błyskawicznie, tu początek lipca

a to już sierpień

zauważeni

Adlerki - codziennie słyszę jak się wydzierają, czasem widzę jak przepędzają z dachów czaple siwe.
Niekiedy widzę jak siedzą na drzewach, ale każde bliższe podejście je płoszy. Tu adlerek sobie siedział na banerze reklamowym, cichy i zaczajony.

Ślimaki..czy one nie są okropne??? ten ma przynajmniej dom, ale te bezdomne, które pojawiają się po każdym deszczu, to mnie przerażają. Jak byłem małym Enzusiem, to takiego kiedyś chciałem sprawdzić i do dziś jest to dla mnie niezbyt miłe wspomnienie..


To kogut i jego towarzyszka(jedna z wielu) z innej wsi, te nasz, który często z opóźnieniem pieje jest niewidoczny. Mieszka obok mojego domu, ale nigdy go nie widziałem, serio.

I ja, zawsze chętny i otwarty na cudzy dotyk i dobre słowo. Zawsze nadstawiający grzbiet, brzuch czy łeb do misiowania. Zawsze gotów na kontakt z człowiekiem czy innym psem.


22.07.2016

upały

Moje jedyne myślenie podczas upałów dotyczy tego gdzie i jak się ułożyć w domu, aby poczuć nieco chłodu.
Może są jakieś psy, które lubią upalne dni? Osobiście jednak nie znam;-)
Każdy spacer to ulga, że wracam do w miarę chłodnego mieszkania.
Na szczęście mam możliwość leżeć na kamiennej podłodze i latem prawie wcale nie śpię na dywanach.
Można ułożyć się gdzieś na środku, wtedy jak się nie obrócę, to mam wokół siebie miłą powierzchnię zimnej podłogi.



Ale..lubię też leżeć brzuchem do góry, wtedy tylko chwilami łapami podpieram się o ścianę.

A najlepiej pewnie poleżeć sobie w jakiejś wodzie jak się ma oczywiście takie możliwości;-)

21.05.2016

codzienny spacer

Taka tam zwyczajna przechadzka po Adlikonie..Korzystając z tego, że dni obecnie bezdeszczowe. No może czasem delikatnie pokropi..ja nawet tego nie zauważam. Może dlatego, że zachowałem swój zimowy koc, o pardon, zimową sierść;-)
Taaaak, trudno mi się rozstać z moją miedzianą zimową narzutą. Czasem ktoś próbuje ze mnie zedrzeć te kępy, ale sprzeciwiam się wtedy gwałtownie.
Jestem w tym temacie konserwatywny bardzo - jak natura uzna, że już nie potrzebuję, to sama sprawi, że futro się zgubi i pojawi nowe.
A obserwując o poranku podłogę, to widzę, że proces zrzucania już w toku. I tak sobie to potrwa.. pewnie dość długo;-)


Znalazłem parę miejsc z trawą, nie wszystko na szczęście zostało wycięte!
To takie małe kawałeczki, gdzie zieleń nadal bujna i jak widać wyrośnięta. Potrafię  w tym miejscu spędzić naprawdę sporo czasu ekscytując się długością źdźbeł (co za słowo..) traw. No ale też czy mi się gdzieś spieszy?

A tak, do mojego poidełka czasem się spieszę;-)
Rankami sprawdzam czy woda na miejscu, a popołudniami się poję. A bardzo chętnie zanurzyłbym się w tej wodzie cały!

Podczas spaceru podziwiam oczywiście i przyrodę, teraz codziennie duże zmiany. Drzewa już zielone, strumyk zarośnięty. Kwiatów wszędzie pełno, bardzo przyjemnie. Ale rośliny tradycyjnie oddzielnie zaprezentuję.
Po spacerze wiadomo, drzemka. Muszę się dobrze wysypiać, aby zawsze o brzasku być wyspany i w rześki. Od tygodni mam etat jako budzik i powiem, że z tego zadania wywiązuję się perfekcyjnie: zawsze chwila przed ustalona godziną zaczynam (skuteczną) pobudkę ludzi;-)



14.05.2016

chmurzy się

Po wielu całkiem ładnych i bezdeszczowych dniach pogoda uległa zmianie i teraz codziennie pada. A czasem zwyczajnie leje i to tak, że oczy zalewa..
Dla mnie deszcz jest w porządku, błoto i te sprawy.. to mi nie przeszkadza.
Problem to te wszystkie szmatki, którymi jestem wycierany po powrocie do domu ze spaceru.
A mówi się, że jak coś się wysuszy to samo odpadnie..No dobra, brzuszek lubię mieć suchy. Ale łapy..łapy niech sobie zostaną takie ubłocone..
Och.. tu jeszcze w trawie.. brutalnie któregoś dnia skoszono wszystkie łąki. Jak poszedłem na spacer to po prostu doznałem szoku jakiegoś! Każda łąka w okolicy goła!Czekam teraz cierpliwie aż trawa odrośnie.


Na niepogodę najlepiej poleżeć gdzieś wygodnie i pooglądać sporty w tv, a jak za nerwowo się robi, to jakiś program przyrodniczy;-)
Tylko na kanapę wciąż brak zaproszenia..może sam się zaproszę?


10.05.2016

wizyta w mieście

Parę dni w maju spędziłem we Frankfurcie, nawet przez chwilę byłem w okolicy mojego starego miejsca zamieszkania...
Nie aż tak blisko, by poczuć prawdziwą nostalgię, ale na tyle by sobie powspominać dawne czasy.
Oto okolice stawu na Rebstock.
Zamiast króliczków spotkałem całe gromady kaczek!!

Nocleg miałem jednak w centrum miasta, jednocześnie blisko Menu, czyli na spacery chodziłem nad rzekę.
Moje ulubione miejsce w hotelu - przestronna, chłodna łazienka. Tu spędziłem najwięcej czasu.
Parę miejskich zdjęć;-)
Ha... niebieskie owce.. popłakałem się ze śmiechu..
Oczywiście zdaje sobie sprawę, że to nie są prawdziwe owce, tylko taka instalacja artystyczna.
Ale i tak się śmieje, bo wyobrażam sobie minę barana z Adlikonu jakby to zobaczył;-)
W mieście odbywał się tradycyjny pierwszomajowy wyścig kolarski:-)
Piękne miejsce na ochłodę w upalne dni. Oczywiście to nie jest dozwolone, ale chętnie bym kiedyś spróbował tam wskoczyć
W hotelowym pokoju był i mały balkon, taki właściwie balkonik.
Chętnie więc obserwowałem co się dzieje na ulicy. Szczerze, to chciałbym w Adlikonie mieć też balkon, choćby i taki mały.

Wieczorne spacery - chyba wszystkie psy z okolicy wtedy spacerują nad Menem;-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...