Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frankfurt am Main. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frankfurt am Main. Pokaż wszystkie posty

10.05.2016

wizyta w mieście

Parę dni w maju spędziłem we Frankfurcie, nawet przez chwilę byłem w okolicy mojego starego miejsca zamieszkania...
Nie aż tak blisko, by poczuć prawdziwą nostalgię, ale na tyle by sobie powspominać dawne czasy.
Oto okolice stawu na Rebstock.
Zamiast króliczków spotkałem całe gromady kaczek!!

Nocleg miałem jednak w centrum miasta, jednocześnie blisko Menu, czyli na spacery chodziłem nad rzekę.
Moje ulubione miejsce w hotelu - przestronna, chłodna łazienka. Tu spędziłem najwięcej czasu.
Parę miejskich zdjęć;-)
Ha... niebieskie owce.. popłakałem się ze śmiechu..
Oczywiście zdaje sobie sprawę, że to nie są prawdziwe owce, tylko taka instalacja artystyczna.
Ale i tak się śmieje, bo wyobrażam sobie minę barana z Adlikonu jakby to zobaczył;-)
W mieście odbywał się tradycyjny pierwszomajowy wyścig kolarski:-)
Piękne miejsce na ochłodę w upalne dni. Oczywiście to nie jest dozwolone, ale chętnie bym kiedyś spróbował tam wskoczyć
W hotelowym pokoju był i mały balkon, taki właściwie balkonik.
Chętnie więc obserwowałem co się dzieje na ulicy. Szczerze, to chciałbym w Adlikonie mieć też balkon, choćby i taki mały.

Wieczorne spacery - chyba wszystkie psy z okolicy wtedy spacerują nad Menem;-)

28.12.2015

z wizytą we Frankfurcie

Jeszcze mi się udało być w tym roku w mieście;-)
Najważniejszy punkt programu, to oczywiście spacer po lesie otaczającym Waldstadion. Było spokojnie i pusto.
Tym razem zdjęcie spod sklepu z klubowymi koszulkami i innymi gadżetami.

Nawet chyba nie muszę wspominać, że we Frankfurcie również nikt zimy nie widział;-). Ale że był to czas przedświąteczny to wszystko przystrojone - migotało, świeciło, nęciło.
Na przykład w hotelu znów stał piernikowy domek!
Od razu go wyczułem!! Niestety nie dało się podejść na tyle by sobie kawałek oderwać, albo chociaż lukru polizać.



Najbardziej zimowym elementem były oczywiście wystawy sklepowe;-)


I niezależnie od pogody - świecące kulki spod Alte Oper zawsze ładnie wyglądają.

Ja gdy nie spacerowałem to oczywiście spałem. I przyznam, że całkiem mocno, wiele razy nie słyszałem jak ktoś pojawiał się w pokoju. Co oczywiście było potem pretekstem do róznych żarcików, typu "Enzo pies stróżujący".


Pojawiły się też krowy! Zawsze to będę mówił, że krowy są wszędzie!


A w jednej z ulic nawet był misiowy dom! Bardzo mi się podoba!

Ha, oto ja śpiący-śniący;-). Nie usłyszałem, że drzwi się otwarły i że już nie jestem sam;-)

10.04.2015

miejski pies

widok z okna o poranku
Wiosenny weekend we Frankfurcie. Było słonecznie, pochmurnie i deszczowo:D
Czyli taki groch z kapustą.
Odbyłem parę spacerów po Westendzie. Nowe i obce zapachy - zostawiłem rzecz jasna wiadomości, że "tu byłem" i pozdrawiam.
dinozaur, w zasadzie jego jakby pomnik. interesujący(ogromny)

niby drzewo, ale też nieprawdziwe;-)

i we Frankfurcie jest wiosna!

spacer w słoneczne popołudnie


nie nuda, tylko już pewne zmęczenie


kaczki się pochowały:-)

w dzień wyjazdu dość ponuro, ale i tak wiosennie!

16.02.2015

weekend w mieście

Weekend spędziłem we Frankfurcie, dawno mnie tam nie było! Pogoda była nawet przyjemna jak na tę porę roku. Pomieszkiwałem blisko takiego lasku i to było dla mnie dobre, nowy teren był fascynujący.
Przed wyjazdem poszedłem jeszcze na spacer nad Menem.

Na stadionie podczas meczu oczywiście nie mogłem być, ale Pan przekazał mi pozdrowienie od Attili.
Czyż nie jest to wspaniały ptak?
A to Attila ze swoim opiekunem, panem Norbertem.

23.12.2014

grudniowy wypad do Frankfurtu

Jeszcze zdążyłem w tym roku skoczyć do Frankfurtu, aby swój świąteczno-noworoczny spacer po Waldstadion zaliczyć. Oczywiście ani on świąteczny, ani noworoczny, ale świętuję w Adlikonie, więc lepiej za wcześnie niż wcale.
Pogoda przez te parę dni była deszczowo-mglista. Po prawie każdym spacerze cały byłem mokry lub mokry i ubłocony.
Na stadionie jednak tylko wiało;-). Spacerowałem sobie jednocześnie szukając jakichś pozostałości po meczu(kawałki bułek, kiełbas, itd). Wszystko już niestety sprzątnięto;-))
Piłkarzy też nie spotkałem, chyba mieli tajna naradę przed meczem wyjazdowym w Leverkusen, autokar już czekał.

Poza tym spacerowałem nad Menem. Niby fajnie, ale.. jednak mój klimat to pola w Adlikonie;-)
Za to w pokoju w którym przez te parę dni mieszkałem, był super stół: zrobiłem sobie pod nim przytulny kącik do spania. I spało mi się prawie idealnie, prawie, bo bez miękkiego legowiska, a wiadomo, że lubię udko sobie na czymś wygodnym ułożyć
 Codzienny widok z okna:
Widok  w dzień wyjazdu do domu..

12.08.2014

weekend we Frankfurcie

Po dość długim czasie zawitałem znów do Frankfurtu. Wizyta była krótka, a może nawet i błyskawiczna? Było duszno i upalnie, na szczęście pokój w którym pomieszkiwałem był przyjemnie chłodny i dało się w nim zrelaksować.
Niedaleko mojego hotelu był inny hotel -  wejścia strzegła szwajcarska krowa. A raczej coś na kształt repliki;-) krowy. Moje znajome krowy z Adlikonu pewnie by się dziwiły, że jak to - krowa w czapce?

Spróbowałem trochę zieleniny z trawników, no cóż, taka miejska trawa, to jednak jakby drugi gatunek trawy. Ale nie wybrzydzałem, podjadałem to co było dostępne,
Jak widać było słonecznie, chociaż i deszcz się pojawił, akurat w momencie gdy wyszedłem się przewietrzyć. Potem okazało się, że już wracamy do domu i po drodze ulewa nam towarzyszyła. Nawet nie zauważyłem, że były przestoje po drodze, tak mnie deszcz dobrze ukołysał do snu.
Na stadionie w czasie wydarzenia sportowego (mecz towarzyski Eintrachtu z Interem Mediolan) oczywiście nie byłem. Ale jak widać był tam mój osobisty wysłannik, przebrany za kibica naszego przeciwnika;-)
Wynik zadowolił każdego kibica Eintrachtu, a zaskoczeniem na meczu był zamknięty stadionowy dach. Niby z powodu deszczu, który miał padać. Czyżby piłkarze Interu byli z cukru?;-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...