Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dog enzo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dog enzo. Pokaż wszystkie posty

22.08.2016

spacer


Znowu powróciła pogoda typu upał, oczywiście w mojej, psiej skali. Niebo czyste, słońce przypieka, wiatru prawie wcale.
Najlepszy spacer w takie dni to przechadzka nad strumykiem, dlatego, że tylko tam jest nieco cienia z drzew.
Tyle, że jak codziennie robię taką samą rundkę, to chwilami trąci to nudą.
No chyba, że spotkam jakiegoś interesującego psa, trafię na dorodną kępę traw, zapomniane maszkety lub pobiegam w strumyku.
Dziś próbowałem wynaleźć maszkety, ale niestety nie pozwolono mi ich podjąć.
Na pewno do jutra jakiś inny pies z nich skorzysta.... smutek...
Za to trafiła się całkiem przyzwoita trawa a potem nieco radości w strumyku!
Oczywiście już pierwsze podskoki sprawiły, że cały się zamulił - niestety teraz nie ma za dużo wody.
Ale co tam, pobiegałem sobie tam i z powrotem i sprawiło mi to jakąś tam radość!



Potem jeszcze człapanie ścieżkami, aby nieco obeschnąć. Akurat uważam, że to ok, bo przynajmniej mniej było tego wycierania w domu.
Do piątku ma być bezchmurnie.. cóż na szczęście nie ma to być 30 stopni, bo taka temperatura to dla mnie naprawdę mordęga. I denerwuję się wtedy, że trawa wszędzie taka sucha;-))




11.02.2016

tymczasem u mnie było tak


Gdy Replika sobie zwiedzała ciekawe miejsca, ja oczywiście pilnowałem Adlikonu.
To obowiązki, które trudno zlecić komuś przypadkowemu. Już zawsze mam problem z wyjazdem wakacyjnym, bo musze rozsądnie wybrać zastępcę, tak by potem na wakacjach wyluzować.
A nie musieć szukać zasiegu czy też jakiegoś wi-fi, by prowadzić narady i dyskusje.
Cóż, pomimo wszystko byłem zwyczajnie obrażony że zostaję sam w domu.
Spałem, potem spałem, a potem znów spałem. Pan wpadał do mnie, spacer i zmowu sam, potem wieczorami już razem. No ale.. ja jestem takim towarzyskim labradorem. Nawet jak większość dnia przesypiam, to wiem, że gdzieś tam ktoś się kręci po domu, ewentualnie zaraz będzie.
Ale oczywiście wszystko mi Pan na bieżąco tłumaczył i nawet zaznajomiłem się z przewodnikiem po Iranie, takie tam trzymanie łapy na pulsie;-)
Lubię wiedzieć co i jak;-)
Pan starał się wymyślać dla mnie różne rozrywki, doceniam to. Dobrze ale, że lubię sobie pospać, a i pora roku taka, że szybko ciemno, ciągle padało. Po tych paru dniach byłem najlepiej wyspanym psem w całej okolicy;-)

Poranki, czyli spojrzenie typu - jak to, dziś tez idziesz do kieratu?

Weekendowe zabawy:
styczeń, czy luty, obojętne. zimy nie ma, jest za to dużo wody w strumyku

wpierw trzeba zrzucić z kity nadmiar wody

uszy...

zad i ponownie kita

3.12.2015

grudzień, czyli powinna być zima

Każdemu grudzień kojarzy się z zimą, a zima ze śniegiem i mrozem i soplami zwisającymi z każdego miejsca. Tymczasem oprócz ozdób związanych z świętami nie ma żadnych oznak zimy. Żadnych!
No chyba, że ktoś uzna te poranne przymrozki za zimę(dodam, że nawet one nie zdarzają się codziennie).
Moje poidło, czyli adlikońska fontanna przeszła w stan uśpienia, a to zawsze było pierwszym znakiem tego, że będzie mroźno.
Choinka stoi, lampki się palą, bombki połyskują i nic..
Jestem też zaniepokojony tym, że na klatce schodowej do tej pory nie pojawił się ani bałwanek, ani Mikołaj, zawsze już stali i mogłem ich obwąchiwać.
To chyba jest jakiś sygnał co do tegorocznej zimy - zwyczajnie jej nie będzie!
To tak jak za młodu, gdy mieszkałem w Kolonii, zimy były symboliczne.
Jak na razie jestem rozczarowany, bo bardzo lubię śnieg!
Zimo, czekam!!

Oto jak wygląda grudzień w Adlikonie:

i jeszcze ze słońcem:

To przecież nie są zimowe obrazki, prawda?

18.05.2015

a może pies-strażak?

Podczas spaceru trafiłem na wóz strażacki.
Obejrzałem z każdej strony - zrobił na mnie wrażenie! Czyż nie wygląda pieknie? Czysty, wszystko błyszczące i gotowe do akcji. Oczywiście tych ostatnich jak najmniej!
Ale straż zajmuje się różnymi rzeczami, ostatnio ratowali..kota.
Wszystkie sprawy opisują i dokumetują na swojej STRONIE , o kocie jeszcze nie ma, ale pewnie niebawem się wpis pojawi(trzeba wejść rubrykę Fotos a potem w  Einsätze )
Niestety żaden strażak się po okolicy nie kręcił więc nie mogłem zagadać o pracę, ani nawet zrobić sobie wspólnego zdjęcia. Za to chętnie pozowałem z samochodem:-)

21.04.2015

inni sąsiedzi i mieszkańcy

Adlikon to mała miejscowość, pozornie nic sie tutaj nie dzieje. Rano wszyscy jadą do pracy do Zurychu, wieczorem wracają, w międzyczasie to my, zwierzęta, tu rządzimy. Cicho i dyskretnie:-). Dbamy o to, aby było u nas ładnie, czysto, przyjaźnie i przyjemnie.
Czasem nawiązujemy stosunki dyplomatyczne z sąsiednimi miejscowościami. Głównie z Watt, Bachs i Steinmaur. To duża zasługa bociana Franka, on potrafi się szybko przemieszczać i ma dobra gadkę.
Oto letnia rezydencja Franka w Steinmaur, wieża kościelna.
Na murze jest taka zielona tabliczka, to drogowskaz do siedziby bocianów, które nigdy stąd nie wylatują do ciepłych krajów, mieszkają w Szwajcarii cały rok. Frank późną wiosną latem i jesienią wiele czasu z nimi spędza. Nie ma co się dziwić, w Adlikonie nie  ma oprócz Franka innych bocianów.

Ja spotykam się głównie ze zwierzyną adlikońska, czasem zajdę do najbliższej łąki w Watt, tam pasie się latem grupka krów i baranów.
Tu prezentuję moje spotkanie z czaplą siwą o imieniu Rita. Przeszkodziłem jej w łowach i podejrzewam, że miała o to do mnie ciche pretensje.. Dobre maniery nie pozwoliły jej jednak okazać zdenerwowania i miło chwilę pogawędziliśmy. Ponieważ i ja jestem odpowiednio wychowany, nie przedłużając wymiany uprzejmości oddaliłem się znad strumyka. I Rita mogła zejść na dół i znów wypatrywać zdobyczy.




Parę metrów dalej spotkałem dwie kaczki, no cóż, ładne ptaki, ale za wiele wspólnych tematów to my nie mamy;-). Po życzeniu sobie miłego dnia poszedłem więc dalej.
Widoki wiosennego Adlikonu - wspaniale kwitnące czereśniowe drzewo:

Ukwiecona mleczami Krowia Górka:

Barany i owce też skubią z zadowoleniem świeżą trawę:

I parę spotkań z kotami;-)
Rotek udający, że mnie nie widzi - ten zawsze się tak nadyma w stosunku do psów. Zagadywany i owszem, odpowiada, ale krótko i tylko czeka by się oddalić. Mocno się alienuje.

Zizi, nieco nieśmiała kotka, nawet tu wyszła tak niewyraźnie.
Kot Manfred, ten nie wyszedł się przywitać, więc ja zajrzałem na jego podwórko.
Jak widać pilnował jakichś worków, przekonany chyba że są w nich skarby;-). Oburzył sie na moje sugestie, że zawartość to jakieś chwaściory czy inne rzeczy związane z ogrodnictwem. Ot, taka kocia naiwność. Zostawiłem go więc z tymi skarbami, niech sobie pilnuje dalej;-)

11.04.2015

codzienność

Słońce pięknie świeci, może już na spacer?

Najlepiej nad strumyk!


O tak, przyjemnie zanurzyć łapy w chłodnej wodzie



i jednocześnie podgryzać trawę.

Jak długo?

Długo, ile się da!
Potem domowy relaks:-)

29.04.2014

tak się zachmurzyło


 Nieco pogorszyła się pogoda, ale kto by tam narzekał na takie trochę deszczu? Na pewno nie ja:-)
Cieszę się, że więcej wody w strumykach będzie, bo już naprawdę było malutko.

I znów w ulubionych okolicznościach przyrody:



12.06.2013

forma rośnie

Może trudno w to uwierzyć, ale moja forma rosła dokładnie od następnego dnia po zabiegu.
Jak już nie czułem się taki zamulony po tej narkozie, to wszystko sobie przemyślałem i od razu postanowiłem, że wrócę do codzienności najszybciej jak się da.
Pierwsze wyjścia były wprawdzie tylko na trawnik pod domem, ale przynajmniej o własnych siłach!
Kolejnego dnia już chciałem iść nad strumyk i tak powoli czas spacerów się wydłużał.
No tak, miałem też wyjściową koszulkę;-)
Moje rany nie mogą się zabrudzić, ani być wilgotne. A poprzedni tydzień był deszczowy.
Pani wymyśliła mi taki więc ubiór - prosty do założenia. Ale raz jak przyszła ulewa, to cóż, koszulka nasiąkła wodą i tylko mi się plątała między łapami.
Od tamtego czasu chodzę więc tylko w futrze;-), potem ewentualnie mam czyszczony brzuch, a szycie osuszane.
Przysłowie, że "goi się jak na psie" jest prawdziwe! Bardzo szybko cięcie zbladło i zaczęło się goić.
Naprawdę każdego dnia widać różnicę! Ja na początku kładłem się tylko na jednym boku, potem delikatnie i na drugim. czasem zabolało, czasem się uraziłem. Sam musiałem znaleźć najwygodniejszą pozycję do spania.
Szybko podjąłem też próby zrobienia orki, byłem ciekaw na ile mogę się przeciągać(tak aby nie zabolało).
Otóż mogłem całkiem swobodnie! Często teraz śpię z brzuchem wystawionym do góry. Raz że sobie wtedy wyobrażam, że proces gojenia idzie szybciej, dwa, że te końcówki nici mnie nie kłują;-)
Czekam już niecierpliwie na dzień w którym nici pójdą precz, włosy zakryją goliznę, a do klinki będę chodził tylko na coroczne szczepienia! Tego sobie życzę.

27.02.2013

resztki zimowe

Jeszcze niby śnieżnie, ale od dawna śnieg nie padał, a to co leży na polach to taki zmrożony śnieg.
Z jednej strony mi szkoda zimy, a z drugiej jestem już nieco wyczekujący wiosennych atrakcji.
Na Krowiej Górce wygląda jeszcze na zimę w pełni, ale to pozory. Słońce jak widać przygrzewa i niebawem tylko w górskich wioskach będzie można wytarzać się w śniegu, u nas jedynie w błocie;-)
Oto odcisk mojego brzucha;-). Tylko od biegania się tak ubrudziłem, do wody jakoś jeszcze nie chciałem wskoczyć, chociaż zastanawiałem się nad taką możliwością.
Woda i błoto prawie zawsze jakoś mnie kuszą. Nawet gdy wiem, że skończy się to wycieraniem brzucha i innych moich części.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...