Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owce. Pokaż wszystkie posty

27.12.2015

niezimowy grudzień

Jaki jest w tym roku grudzień każdy widzi. Więcej w nim wiosny niż zimy, więcej zieleni niż bieli.
Codziennie przyglądam się drzewom i krzewom - na niektórych są paki, na niektórych wręcz kwiatki. Dziwne to mi się wydaje. Słabe zimy pamiętam z dzieciństwa. Wtedy jak widziałem przymrozek, to myślałem, że to ten słynny śnieg;-). A jak raz pojechałem na ferie do Szwajcarii i zobaczyłem górkę śniegu, to po prostu oszalałem z zachwytu!
Im więcej lat miałem tym zimy robiły się jednak bardziej śnieżne i zawsze się z tego bardzo cieszyłem. A jak dowiedziałem się, że będę mieszkać w Szwajcarii, to sobie wyobrażałem, że cały grudzień, styczeń i luty będę tarzał się w śniegu.
Rzeczywistość jest jednak inna.
Czasem w Adlikonie jest śnieg, ale nie są to za duże okresy -np tydzień, potem nic. Po jakimś czasie popada, trochę śnieg poleży i zaś znika. Nie jest tak, że ciągle biało. A obecna zima, to już całkiem bezśnieżna. Od początku grudnia co się budzę to patrzę na dachy sąsiednich domów. I nic, czasem jakiś szron. Takie płonne nadzieje. Może chociaż spacer noworoczny będzie w jakimś śniegu, liczę na to!
Z wiosennej;-) aury korzystają za to zwierzęta.
Owce i barany ciągle na wybiegu. No ale z takim swetrem to można biegać i podczas mrozu;-)

Krowia sjesta Steinmauerek:
Brak mi naszych adlikońskich koni. Już na pewno nie wrócą do Adikonu, na miejscu ich domostwa zostaną zbudowane nowe domu. Szkoda!
To konie z Einsiedeln. Jest tam duży klasztor i mieszka sporo koni.
Oczywiście w kubraczkach, ale zamiast w stajni stały sobie na podwórzu.


I jeszcze jedna owca;-) Ta nie ma takich cienkich nóżek. Ale wełny sporo na sobie.
Poza tym bociany się kręcą po Bachs i Steinmaur, czapli pełno no i koty wcale się przy kominkach nie wylegują tylko ciągle czegoś na łąkach wypatrują..

28.10.2015

zwierzęce spotkania

Najczęściej w mojej okolicy można spotkać oczywiście inne go psa;-). W samym moim domu mieszka nas wesoła trójka. Ja, mastif na drugim piętrze i buldożek na trzecim.
Zawsze muszę zasikiwać ślady po mastifie, a on robi to samo z moimi.. skandal.
Czasem go przez okno obserwuję, jak sobie chodzi po skwerku, naprawdę ma facet tych mięśni.
Prawie w każdym domu jest pies i koty też oczywiście, tego nie da się ukryć.
Ale chciałem napisać o tych innych zwierzętach spotykanych na spacerach.
Teraz jest sporo krów, część wróciła z alpejskich łąk i pasie się w okolicy, blisko swoich domostw.
Wacianki

Wacianki
Są też barany, te jak zajmą się skubaniem, to na nic je więcej nie interesuje. Skupione na jednym.
Tu mini kozy z Watt.

Ale, najważniejsze, że teraz nasza Krowia Górka w końcu została zagospodarowana, jak każdej jesieni.

Pojawiło się stado ślicznych Adlikonek. Miło znów słyszeć ich dzwonki.
Każdego dnia teraz chodzę wokół Krowiej Górki, aby spotkać wesołe stadko.
Adlikonki prawie zawsze w innym miejscu stoją czy też lezą. Ale zawsze w gromadzie.
Czasem się witamy, a czasem tylko się sobie przyglądamy. One na mnie, a ja na nie: muszą się schylić aby dokładnie mnie obejrzeć. Przyznaję, to jest duży ciężar, takie krowie spojrzenie.
Moja ciekawość jest duża, ale wiem, że nie mogę ogrodzenia przekroczyć, no i mam też trochę strachu przed tak dużymi zwierzętami. Czuję się przy nich jak taka kruszyna.
Ja ważę powiedzmy 42-43 kilo, a one z racji tego, że są młodymi krowami mogą ważyć z 200 - 300kg, nawet nie wspomnę o tych bardzo dorosłych osobnikach!
łapię promienie jesiennego słońca

co robić, co robić -podejść bliżej?

zachowam jednak odpowiedni dystans..

Rozumiemy się i bez słów, takie zwierzęce porozumienie ponad podziałami(na gatunki).

26.08.2015

nowi mieszkańcy na końskiej łące

Wpierw parę wiejskich landszaftów;-)
Od czasu jak skoszono pola i łąki, to wyraźnie czuć zbliżającą się jesień. Tylko zbyt wysokie temperatury przypominają, że nadal trwa lato.
Już czekam na jesień, spacery wtedy nie będą takie męczące i na pewno nie będzie tak sucho.
Na naszym skwerku przed domem rośliny są w dobrym stanie, są na bieżąco podlewane, ale w wielu miejscach trwa jest żółta i sucha.

Od wielu miesięcy dom w którym mieszkały konie stoi pusty. Dosłownie: nikt w nim nie mieszka, a stajnie zostały posprzątanie, bryczki sprzedane, a konie się wyprowadziły.
Co jakiś czas ich opiekun przyjeżdża i robi jakieś tam prace porządkowe w zagrodzie. Ale nie jest jasne czy dom pozostanie, czy ktoś nowy tam się pojawi itd.
Jednak parę dni temu zauważyłem na większej części końskiej łąki założonego elektrycznego pastucha.
To mnie zaintrygowało, nic się potem nie wydarzyło i pomyślałem, że to jakaś zmyłka.
Aż tu z początkiem tygodnia  podczas porannego wyjścia słyszę dobiegający  z okolicy odgłos dzwonków. Od razu wiedziałem, że ktoś się pojawił w końskim domu! O pardon -na łące;-)
I faktycznie, cała ekipa baranów!
Czarnonogi szef stał na środku placu, chyba chciał się każdemu przedstawić;-)
To też zagadałem, na dźwięk moich basików wszystkie barany zerwały się na równe nogi!
Nie wiem co sobie pomyślały, ale pierwsze uprzejmości zostały wymienione;-))

12.06.2015

zwierzyniec

Wacianka, jak widać bardzo ciekawska


Wacianskie barany/owce. Jakoś się nie dogadaliśmy.

Wacianki podczas sjesty

W cieniu jest najlepiej

Hucianki, też preferują podczas upału cień
Nie ma dobrego pastwiska bez wodopoju(tu wanna)





mieszkanki Weinfelden, przyjazne jak widać


wspaniałe umaszczenie!


haha, a to już inny rodzaj krowy:-)))

ktoś tu bił pokłony;-) zauważam, doceniam;-)


21.04.2015

inni sąsiedzi i mieszkańcy

Adlikon to mała miejscowość, pozornie nic sie tutaj nie dzieje. Rano wszyscy jadą do pracy do Zurychu, wieczorem wracają, w międzyczasie to my, zwierzęta, tu rządzimy. Cicho i dyskretnie:-). Dbamy o to, aby było u nas ładnie, czysto, przyjaźnie i przyjemnie.
Czasem nawiązujemy stosunki dyplomatyczne z sąsiednimi miejscowościami. Głównie z Watt, Bachs i Steinmaur. To duża zasługa bociana Franka, on potrafi się szybko przemieszczać i ma dobra gadkę.
Oto letnia rezydencja Franka w Steinmaur, wieża kościelna.
Na murze jest taka zielona tabliczka, to drogowskaz do siedziby bocianów, które nigdy stąd nie wylatują do ciepłych krajów, mieszkają w Szwajcarii cały rok. Frank późną wiosną latem i jesienią wiele czasu z nimi spędza. Nie ma co się dziwić, w Adlikonie nie  ma oprócz Franka innych bocianów.

Ja spotykam się głównie ze zwierzyną adlikońska, czasem zajdę do najbliższej łąki w Watt, tam pasie się latem grupka krów i baranów.
Tu prezentuję moje spotkanie z czaplą siwą o imieniu Rita. Przeszkodziłem jej w łowach i podejrzewam, że miała o to do mnie ciche pretensje.. Dobre maniery nie pozwoliły jej jednak okazać zdenerwowania i miło chwilę pogawędziliśmy. Ponieważ i ja jestem odpowiednio wychowany, nie przedłużając wymiany uprzejmości oddaliłem się znad strumyka. I Rita mogła zejść na dół i znów wypatrywać zdobyczy.




Parę metrów dalej spotkałem dwie kaczki, no cóż, ładne ptaki, ale za wiele wspólnych tematów to my nie mamy;-). Po życzeniu sobie miłego dnia poszedłem więc dalej.
Widoki wiosennego Adlikonu - wspaniale kwitnące czereśniowe drzewo:

Ukwiecona mleczami Krowia Górka:

Barany i owce też skubią z zadowoleniem świeżą trawę:

I parę spotkań z kotami;-)
Rotek udający, że mnie nie widzi - ten zawsze się tak nadyma w stosunku do psów. Zagadywany i owszem, odpowiada, ale krótko i tylko czeka by się oddalić. Mocno się alienuje.

Zizi, nieco nieśmiała kotka, nawet tu wyszła tak niewyraźnie.
Kot Manfred, ten nie wyszedł się przywitać, więc ja zajrzałem na jego podwórko.
Jak widać pilnował jakichś worków, przekonany chyba że są w nich skarby;-). Oburzył sie na moje sugestie, że zawartość to jakieś chwaściory czy inne rzeczy związane z ogrodnictwem. Ot, taka kocia naiwność. Zostawiłem go więc z tymi skarbami, niech sobie pilnuje dalej;-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...