Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia psów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia psów. Pokaż wszystkie posty

28.06.2011

woda jest najlepsza na upał

Miałem miłe i niespodziewane spotkanie z Kamą. Wydaję mi się, że cieszyła się tak mocno jak ja:-)
Udało nam się poszaleć, a najwięcej radości daje woda. Każda, nawet ta przez ludzi nazywana błotem. Tu jednak było sporo czystej i zimnej wody w której się wygłupialiśmy.
Spacer polegał na tym, że większość trasy przebiegliśmy w strumyku, tzn ja i Kama.
Jak się pojawiało błoto, to my: hop do błota. Strumyk, to do strumyka i już byliśmy czyściutcy jak grzeczne, kanapowe psy. Woda chłodziła a słońce nas suszyło.
Takie spacery to ja chciałbym mieć codziennie!

25.11.2010

myślami przy zimie

Zapowiadany jest śnieg. Chyba jako jedyny w domu się z tego cieszę;-). Na razie tak po cichu, bez zewnętrznych oznak radości, po co kogoś drażnić?
Ale zastanawia mnie to czemu ludzie tak źle reagują na wieść o śniegu, mrozie, ogólnie zimie?
Może to, że muszą więcej na siebie odzieży narzucić? Ja na szczęście nie muszę:-)
Już sobie wyobrażam jak biegam po śniegu, a na brzuchu tworzą mi się lodowe grudki.
Dziś też biegałem, tyle że w stercie liści. Jak szukałem w nich piłki to wszystko fruwało wokół mnie. Z premedytacją kopię tylnymi łapami po takich liściach, to fajne uczucie jak one tak wzbijają się w powietrze. Brzuch miałem ubłocony po powrocie do domu. Zadowolony jednak byłem, bo udało się Panią na piłkę dziś namówić. W końcu Liga Mistrzów dziś była, to trochę zabaw piłką było całkiem na miejscu.
Pani robiła dryblingi jakby chciała być Cristiano Ronaldo;-), śmieszyło mnie to, bo przecież i tak za każdym razem wyłapywałem piłkę. Ale zabawa była, aż para z pyska mi leciała.
Miałem potem dobra drzemkę.
A może to zasługa świeżo wypranego legowiska? Ono już ledwo żyje, ale moje sugestie co do nowego trafiają jakoś w próżnię. Nie wiem dlaczego? Może powinienem jakoś inaczej to załatwić, tyle, że nie wiem za bardzo jak. List do Mikołaja?
Czy to działa..
Widziałem też szmatkę z auta wypraną i moje turystyczne legowisko, nie wiem czy to jakieś porządki przed zimą, czy coś się szykuje wyjazdowo?
Na sobotę mam już umówione spotkanie w lesie, w grudniu ustawka z Wolfem i Rufusem, ale może chodzi o coś jeszcze???

Ciekawe czy Pan by mnie tak zwiózł? :))))
Ile może ważyć ten owczarek niemiecki? Wydaje się większy ode mnie, ale futro może dodawać mu objętości. Waży pewnie mniej więcej tyle co ja. Muszę się Pana zapytać czy weźmie mnie na przejażdżkę na nartach kiedyś;-)
z internetu
A teraz pierwsze propozycje dla Mikołaja:

elegancka psia sofa, kolor może trochę zbyt jasny, ale na pewno są i inne modele;-)
www.dog-discount.com
zwykłe, proste legowisko. ale jak widać po minie modela bardzo wygodne. najbardziej wersja żołnierska mi się podoba
www.hundeshop.de

w żywym kolorze legowisko o wielu możliwościach, już tylko je oglądając na stronie w necie widzę na ile sposobów dałoby się tam poleżeć.
www.schecker.de

I jeszcze jedno legowisko. niby całkiem zwyczajne, nawet kolor szary. A tu niespodzianka, to jest zdrowotne legowisko, pies sobie śpi, śni, robi orki, a jego kręgosłup zawsze w dobrej pozycji jest ułożony.Cuda normalnie, jakie to wzruszające, że jakiś producent aż tak o psach myśli! bardzo się tym podnieciłem, ale Pani mnie zaraz gasi wspominając o "marketingu". No nawet jakby..
www.hundeshop.de

20.11.2010

brak pomysłu na tytuł

Zrobiłem sobie nowy dizajn blogowy;-), taki trochę jesienny. Przynajmniej tak miało to wyglądać.
Ostatnio tak ponuro na dworze, że ta blogowa zieleń mnie irytowała. Wiatr pozrzucał już prawie wszystkie liście z drzew, więc coraz bardziej czuć zbliżającą się zimę.. chociaż u nas ostatnio mało deszczu i temperatura w miarę przyjemna.
W tv słyszałem i widziałem, że policyjne psy w Niemczech mają teraz dużo pracy. Pilnują dworców, lotnisk.. Pan codziennie 4 razy jest na dworcu kolejowym, naszym i kolońskim. Na obu jest sporo policji, która ma troszczyć się o bezpieczeństwo podróżujących, teoretycznie więc Pan jest tam chroniony..
Ja widziałem tylko wielgachny helikopter, latał po mieście, wokół naszego domu, nad naszą ulicą i parkiem. Bardzo mnie to denerwowało, wybiegłem aż na balkon i obszczekałem wiszącego na niebie stwora. Ale zero reakcji.. brzęczał śmigłem dalej.
Wrzucę w weekend jego zdjęcia. Wcześniej już widziałem inne helikoptery, ale jakieś mniejsze były.

Żeby trochę weselej jednak było, to prezentuję zdjęcia psów i kotów, takie z rodzaju śmiesznych.
foto z joemonster.org
A tutaj pies, który pragnął być może dyskretnie obsikać kawałek muru, ale samochód z kamerą google street view go uwiecznił. I teraz ten pies już nie jest anonimowy, bo wiadomo kiedy i gdzie załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne. Niemieckie miasta też już są dostępne w tej guglowej usłudze. Mój Pan też został "złapany", jechał sobie spokojnie do pracy samochodem, a tu "cyk" i już wiadomo, że późną wiosną 2009 takim, a nie innym autem jechał kolońską ulicą.
Twarz i rejestracja zamazane.
Już chciałem zobaczyć czy czasem mnie aparat googla nie złapał na psiej łące, ale nic z tego, tam ów samochód po prostu nie dotarł:-). W sumie szkoda, bo może akurat bym biegał, a w biegu wyglądam przecież dobrze, albo bym leżał w trawie z jakimś kijem:-)
Przyznam się, że mam sporo takich zdjęć jak to poniżej.. czasem po prostu nie chce mi się czekać aż Pani zdecyduje się pstryknąć, a na pęcherz już ciśnie.
foto z joemonster.org
Może jakiś seter irlandzki podczytuję moje zapiski? Chciałbym się dowiedzieć czy to prawda:
foto z joemonster.org
Niby to taki satyryczny rysunek, ale ciekawy jestem na ile prawdziwy;-).
A może ktoś zna jakieś dowcipne rysunki o labradorach? Warto wiedzieć jak nas inni widzą..

31.10.2010

migawki z Narbony


Jeszcze jedna wycieczka, która odbyła się beze mnie.
Narbona, z jednej strony ładnie i pewnie by mi się tam spodobało, a z drugiej wiele miejsc było dla mnie niedostępnych, albo nawet lekko mnie przerażających;-)
Akurat był to dzień protestu. Ulica zablokowana została przez policję, a tłum szedł i szedł, przez megafony krzyczał o co mu chodzi. Ci co nie szli w tym pochodzie;-) stali na chodnikach i się gapili. Tak jak Pani i Pan. Pan nawet podszedł i porobił parę zdjęć, wiele osób chętnie pozowało, myśleli, że będzie to w jakiejś gazecie. No niestety, pojawią się tylko u mnie:-)
Pytanie jest takie, czy ten pies z własnej woli założył koszulkę??Czy wiedział z jakiego powodu ta manifestacja? Może tylko chciał sprawić przyjemność swojemu opiekunowi i dlatego tak spokojnie szedł? Nie wiem.. Sam z wielu powodów bym chętnie poprotestował:-))))
Hala targowa, zachęcająca, ale.. nie dla wszystkich dostępna!
o właśnie...
Choć ja mam swoją interpretację tego znaku. Pies jest tylko przekreślony gdy idzie z człowiekiem, czyli samodzielna rundka psa po stoiskach dozwolona?;-)
Oliwek może nie musiałbym pokosztować, ale jakiegoś łososia czy tuńczyka to bardzo chętnie!
A oto i jedno takie dość przerażające miejsce: psia kosmetyka.
Chien chic. Ja jednak jestem przekonany, że i bez wizyty w tym zakładzie jestem wytworny w stroju i zachowaniu:D
Futro mam zadbane, parę siwych włosów dodaje mi tylko powagi i elegancji. Wąsiki zawsze mi wspaniale błyszczą, pazury wypolerowane i odpowiedniej długości. Ogon czysty i miły w dotyku. Sylwetka w sam raz, a urok osobisty to rzecz wrodzona.
Po bliższym spojrzeniu na zdjęcie stwierdziłem, że to chyba zakład dla pudelków. Baaardzo dużo ich spaceruje po francuskich ulicach,w zasadzie mogę napisać, że jak widzę pudla to wiem, że jestem we Francji.
http://www.chienchic-narbonne.fr
Katedra w Narbonie (Cathédrale Saint-Just-et-Saint-Pasteur)
Tylko kawałek, reszta akurat nie była dostępna (przerwa obiadowa;-), na zdjęciu widać jaka ta budowla jest ogromna.
http://www.sacred-destinations.com/france/narbonne-cathedral.htm
I jak widać i tak bym nie wszedł, nawet do ogrodu.


3.08.2010

Oh Gina..

Pani znalazła dziś w gazecie artykuł o psicy Ginie.
Gina jest Amerykanką, rasy owczarek niemiecki. Pracuje w wojsku, ma bardzo odpowiedzialną i trudną pracę.
Kopiuję fragmenty:

Przed wyjazdem na misję Gina, dwuletnia suczka rasy owczarek niemiecki, była radosnym i kochającym zabawy zwierzęciem. W Iraku przez sześć miesięcy pomagała żołnierzom w wykrywaniu bomb, przeszukiwała budynki i często stykała się z eksplozjami. Żołnierze używali głośnych, oślepiających granatów i wyłamywali drzwi. Wiele razy była świadkiem ataków bombowych, w tym ataku na konwój, którym jechała.
Gdy wróciła do domu w stanie Kolorado była wrakiem psa. Kiedy opiekunowie chcieli wejść z nią do budynku Gina opierała się, gdy była już w środku podkulała ogon i skradała nisko nad podłogą. Unikała też ludzi - chowała się przed nimi pod meblami i kuliła w kątach.
Wojskowy weterynarz zdiagnozował u Giny zespół stresu pourazowego.
Po rocznej terapii kondycja psychiczna Giny znacznie się poprawiła. Częste spacery i zabawy pomagają jej przezwyciężyć strach.Gina(Fot. Ed Andrieski AP)

No tyle, że w przyszłości Gina może wróci do swojej pracy, hmmm
Wg mnie powinna przejść w stan spoczynku, tak chyba się w wojsku mówi?
Jakbym miał ogród, to napisałbym do Kolorado, aby pozwolili Ginie zamieszkać u mnie. Na pewno Pani i Pan by się zgodzili, a Gina miałby się ze mną dobrze:-)
Zapoznałbym ją z charcicą Marie-Sol, z Dżeksonem, małym Enzo, zabrał do Kolonii na spotkanie z Wolfem i Rufusem.
Jeździlibyśmy na wycieczki do lasu i w różne inne miejsca. Enzo i Gina, nie brzmi to wspaniale?

artykuł:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8210925.html

english version:
http://www.huffingtonpost.com/2010/08/03/bombsniffing-dog-gina-com_n_668522.html

6.06.2010

nowa koleżanka, Jill

Miałem umówione spotkanie z nieznajomą koleżanką.
Jakąś godzinę trzeba było do niej jechać, ale sami zobaczcie, że warto było. Oto Jill:

Jill mieszka z ze swoim Panią i Panem pod Marburgiem, aby do niej dojechać trzeba przebyć kawałek lasu i gdy już będzie można pomyśleć, że dalej już tylko może mieszkać jeleń i dzik pojawiają się dwa domy;-)
Ten w którym mieszka Jill ma duży ogródek i jak będzie widać, olbrzymi teren do biegania.
Jest tam wręcz sielsko, drzewa, kwiaty, trawa i nawet konie w zasięgu wzroku.
Ja zauważyłem je dopiero na zdjęciach, wcześniej jakoś uszły mojej uwadze.

Chwilę poświęciłem na lustrację terenu, domu również. Wpadłem tam znienacka na rozpoznanie;-) Podwórze jednak bardziej mnie interesowało, więc obleciałem wszystkie zakamarki, aż w końcu mogłem na spokojnie nawiązywać psią znajomość.

Od razu ustaliliśmy podział obowiązków w zabawie piłeczką. Ja biegłem prosto za rzuconą piłką, a Jill robiła kółka wokół mnie.
Przyznaje, że na początku łechtało to moją męską dumę, że psica tak mnie adoruje.
Potem jednak okazało się, że ona tak po prostu ma, nie aportuje, tę robotę zostawiała dla mnie;-)
Naprawdę byłem pod wrażeniem tego jak ona wspaniale te okręgi wokół mnie robiła!

Tu moje ostre hamowanie:
Jill zawsze trochę przede mną, szybka jak strzała.

Pogoda była słoneczna i dla ochłody Mark(pan Jill) polał nas woda. Szkoda, że u nas nie ma takiego szlaucha, no ale to też trzeba mieć taką łąkę.
Chwila przestoju w zabawie, stoję w części grillowej ogrodu.

Potem znów seria biegów. Chyba pierwszy raz pies z którym się bawiłem nie odczuwał potrzeby łapania piłki, ale nasza zabawa była naprawdę udana.

Jill ma za sobą trudne chwile. Ten dom to jej drugi dom.
Jej pierwsi Państwo zginęli w wypadku i zanim ktoś dostał się do psów, to one musiały sobie same poradzić. Jill potrafi sobie sama otworzyć puszkę.
Na początku do obecnego domu przyszła tylko na jakiś czas, ale ten czas się wydłużał i potem stało się jasne dla wszystkich, że ona tu zostanie. I naprawdę widać, że wszyscy są zadowoleni i szczęśliwi.
W którymś momencie zauważyłem, że Jill to nie tylko dobra kompanka w zabawie, ale że jest też ładną psicą..
I już wszystko zepsułem, bo ona wolała zdecydowanie relacje koleżeńskie i mnie odganiała, a ja okazałem swoje niezadowolenie głośno i wyraźnie. Ponoć nikomu mój basowy szczek nie przeszkadzał, nie dziwne jak w najbliższej okolicy to tylko konie i zwierzęta leśne..
Zrobiłem się już zniecierpliwiony i trochę złośliwy(???).
W końcu zapadła decyzja o końcu spotkania.
Z jednej strony to mi bardzo żal było wracać, a z drugiej strony to po 5 minutach jazdy spałem jak suseł, pomimo wielkiej burzy która rozpętała się jak tylko ruszyliśmy w drogę.

A tu jeszcze czas zabawy. Oczekiwanie na rzut piłką:
bieg i zdobywanie:
powrót z łupem, a sznupy zadowolone;-)
Zdjęć dużo, ale tacy oboje jesteśmy fotogeniczni;-)

18.02.2010

jeszcze o psich znajomościach

Trochę jeszcze nawiążę do poprzedniego wpisu.
Oto zdjęcia zrobione przez Suzan, panią Dżila.
Jak widać padał deszcz ze śniegiem a my z Dżilem nie zwracamy uwagi na warunki atmosferyczne;-)
Przez to, że oboje jesteśmy czarni, to czasem trudno zauważyć każdy z nas się zaczyna a gdzie kończy. Dodatkowo futro Dżila czasem mnie zakrywa.

Na pierwszym planie Dżil, a na drugim mój Pan.
Jak widać, mój psi przyjaciel zupełnie jak ja reaguje na obiektyw aparatu: pozuje.

Oooo...
A to jest ogar polski.
Tak, wiem, że bardzo ładny, ale nie polubiliśmy się.
Trudno mi powiedzieć co mnie w nim denerwuje, nawet się nie zastanawiam. Po prostu jak go widzę, to moje kły same się obnażają i warkot z gardła jakoś automatycznie się pojawia.
Przykra sprawa. Może z czasem jakoś będzie lepiej?

14.02.2010

Dżekson i Dżil

Przedstawiam moich innych znajomych, żeby nie było, że tylko marudzę za Wolfem i Rufusem.
Dżil już parę razy u mnie się pojawił, zacznę więc od Dżeksona:
Jest ode mnie znacznie drobniejszy, ale nie przeszkadza to nam w wspólnej zabawie. Biegamy, pozwalam mu tez na różne psie zachowania.
Dżekson od jakiegoś czasu jest już bez męskich atrybutów. Trochę przerażające, prawie wszystkie psy w moim otoczeniu są po tym "zabiegu". Na szczęście ja się jakoś uchowałem;-))

Pan od Dżeksona jest właścicielem takiej wielkiej, białej limuzyny. Kiedyś chyba nawet zamieściłem jej zdjęcie zdziwiony faktem, że może być tak długi samochód;-)
Wymyśliłem sobie, że fajna by była przejażdżka tym autem. W środku są skórzane kanapy, barek i tv. Barek mi obojętny;-)
Wylegiwałbym się na takiej kanapie i przez zaciemnione okno spoglądał na zewnątrz.
Jechałby oczywiście też Dżekson i Dżil i mały Enzo. Bez ludzi, no tylko kierowca.
Po mieście byłoby ciężko się poruszać, za dużo zakrętów, świateł. Pojechalibyśmy trochę autostradą, potem przez te wszystkie szpanerskie miejscowości z Hochtaunuskreis;-)
Przechodnie zapewne by się zastanawiali, kto tam się ukrywa w tej limuzynie, na pewno powstałby jakieś plotki;-)
A my zaśmiewalibyśmy się ukryci przed ciekawskimi spojrzeniami.
No coraz bardziej ten pomysł mi się podoba, muszę z Dżeksonem porozmawiać;-)

To my razem:

Odpoczynek na śniegu(dziś już większość stopniała).

Uwaga! leci wielka kula futra...
tak, to Dżil we własnej osobie.
Wyczuwa mnie zawsze i nawet jak już wraca do domu po spacerze, to przybiega i nowe siły w niego wstępują.
Witamy się, za chwile rozpocznie się gonitwa i zapasy na śniegu.
Nigdy jak jest Dżil nie ma zabaw z innymi psami, bo Dżil jest bardzo zazdrosny i przegania ode mnie innych. Ja tak zawsze robiłem z Wolfem.. gdy jakiś pies się pojawiał w pobliżu, to przeganiałem.. no taka nasza psia natura chyba.

Może jednak pożegnać śnieg?

13.02.2010

styczniowe statystyki

Nie wybierałem za wiele.
Jest pewna powtarzalność, głównie zapytania o labradory, psy, psie zapachy, piosenki, higiena osobista, Pietrasanta itd;-))
Sporo słów z błędami, czasem takimi, że nawet Pani się zastanawia co autor mógł mieć na myśli.

Oto fragmenty z blogowych statystyk - pisownia jak zwykle oryginalna;-)

labrador czy slina z pyska leci?
leci, ale labradorowi to absolutnie nie przeszkadza!
jak biegam na dworze, to czasem ślina się pojawia, jak piję wodę to zawsze..
nie spotyka się to z zachwytem Pani i Pana, ale mi jako psu w niczym to nie przeszkadza. w końcu taka ślina spadnie na podłogę, na czyjeś spodnie i pysk znów suchy

co przegryzać dla lepszej koncentracji
ponoć orzechy włoskie bywają pomocne. czasem dostaje jednego, Pan mówi, że w ten sposób wspomaga rozwój moich zwojów(które niby mam dwa, ale wypasione)



jak śpi labrador pozycja
kłębek

orka

na luzaka


psia mina
może być taka?

co oznaczaja biale wlosy
mądrość, wrodzoną inteligencję, logiczne myślenie, na pewno nie wiek właściciela białych włosów


labrador chrapie dlaczego?
a dlaczego człowiek chrapie? też się nad tym zastanawiam czasami;-)
labrador chrapie, aby zagłuszyć człowiecze pochrapywania
 


cristiano ronaldo uderzył rud van nistelrooya filmik
nie słyszałem o takiej sytuacji.
nawet nie chce mi się tego szukać. jestem tylko zdziwiony śmiałością Cristiano. nie podejrzewałbym go o takie czyny;-)




osobista gąbka do kąpieli
bardzo lubię różne gąbki. rozszarpię każdą, którą znajdę.
najwięcej zabawy miałem z taką do mycia samochodu, wielka, miękka.
bez obaw - nie zjadam gąbek tylko lubię je porozrywać

para wodna bordeaux



psia biedność
oooo
ja często używam miny, która nazywa się "biednością". zawsze to działa i zawsze wywołuje zainteresowanie moją osobą. czy wszystko w porządku ze mną, czy mi czegoś nie brakuje, że może się nudzę, albo jestem głodny:))). na zdjęciu nieznany mi pies z Marburga, pewnie czekał na swojego pana, a jednocześnie robił "biedność" zwracając uwagę przechodniów.


czy wasze labradory tez tak smierdza dziwnie?
skandal, naprawdę. mam dość takich insynuacji, że labradory mogą niemiło pachnieć.
mamy normalny, psi zapach, Chanel czy Hugo Boss to może nie jest, ale o śmierdzeniu nie ma mowy.
bardzo dbam o swoja higienę osobistą. po bieganiu w lesie czy zabawie z innym psem mam intensywniejszy zapach, ale ludzie też czasami pachną mocniej.
poza tym co oznacza, że "tak dziwnie śmierdzą"??

labrador lize sie po genitaliach
haha
łapami ma sobie je umyć?

co chłopcy z bullerbyn trzymali w skrzyni]
nie wiem, nie czytałem, a Pani nie pamięta, Pan też.  jak ktoś wie, to niech proszę napisze co to było.
ja w skrzyni trzymałbym jakieś skarby: znaleziony na łące sznurek, klapek, sflaczałą piłkę.

widok na matterhorn

filmiki jak wyglądają ogrodzenia dla świń
nie będę szukał jak wyglądają;-)
intrygujące jest to, że często ktoś u mnie szuka świń, prosiąt, a teraz nawet i chlewika


rugby, zwierzę chaval
chyba ktoś miał na myśli "Chabal".  tylko jakie on może przypominać zwierze? na pewno dzikie;-)

www.independent.co.uk

posiłek przed czy po spacerze labrador
ja jem rano po spacerze, a wieczorem jakąś godzinę przed spacerem. z pełnym brzuchem to trochę nie za bardzo dobrze się biega.

szczurek caly czas sie otrzepuje i skacze
wg mnie szczurek ma jakiś problem.

co woli oliwia jędrzejczak taniec czy pływanie-wywiad
Otylia!
i pewnie woli pływanie jak pływa, a taniec jak tańczy:-)

co kuba wojewódzki chciał dostać pod choinke
na pewno wiele interesujących rzeczy, ciekawe czy dostał to co chciał;-)


śląska złośnica
;-)

http://brzydalizlosnica.blogspot.com/


co kupić psu pod choinkę ?
oooo..
trochę spóźnione pytanie:-)
ale jest wiele możliwości. pies to cieszy się naprawdę z wszystkiego czym może się pobawić, albo zjeść.
ja chciałbym psią kanapę, taką specjalną, nie ludzką. dużo urozmaiconych przegryzek, piłki, sznury, maskotki. chyba muszę napisać pismo specjalne do Mikołaja czy kogoś od prezentów:-))


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...