Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psie adhd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psie adhd. Pokaż wszystkie posty

7.11.2010

błoto i winnice

Jeszcze mój spacer po winnicach. Ostatnio tak pada i jakoś tęskno mi się zrobiło za minionymi wakacjami. Tak przyjemnie było jak z Panem szedłem ścieżką przy winnicach i mogłem tam poszaleć. A to jakąś butelkę znalazłem i już radość, a to na horyzoncie pojawiła się kałuża..
Dużo nie trzeba abym zaczął wariować, kręcić młynki w powietrzu, robić podskoki i obroty.
Sam nadziwić się nie mogę, że aż tak śmiesznie chwilami wyglądam:
Po takich wygibasach w kałuży wymyłem stopy, bo całe były z tej gliny.
I już zadowolony biegnę do Pana..
jednak trudno tak pozostawić kałużę;-)
Smak trawy pamiętam i dziś.
I nawet się zmęczyłem tym spacerem, pora na pozowanie:
Zostawiłem tam swój odcisk łapy, choć winnica w Homps to żadna Aleja Gwiazd z Hollwood:-)

4.04.2010

w biegu

Już rzadko kiedy pojawia się psie adhd. Może trochę dorosłem, albo sam nie wiem co..
W każdym razie ostatnio w lesie nagle poczułem, że muszę, po prostu muszę zbiec z tej kamienistej ścieżki w pełnym pędzie, a potem jeszcze szybciej wrócić.
I tak parę razy i to coraz szybciej;-)

Mocno musiałem improwizować, bo teren był nierówny i nie wiedziałem gdzie ostatecznie moje łapy się spotkają z podłożem.
Czułem jak się nakręcam i to psie szaleństwo zaczyna mieć nade mną władzę.
Skończyło się jednak ostrą komendą "siad".
A to wszystko tylko dlatego, że żebrami uderzyłem w takie kamienie. Ponoć było to słychać, ja tam nic nie słyszałem, nic nie poczułem..
Swoje pobiegałem tak czy tak;-)))
Oczywiście nic mi się nie stało podczas tej zabawy.

25.01.2009

woda i błoto -mój żywioł



to filmy z mojej dzisiejszej wyprawy do lasu.
opłaca sie czasem pomarudzić, Pani i Pan przejmują się moimi humorami (tak sobie przynajmniej myślę) i starają się, abym miał powody do radości.
w lesie szalałem nieźle, tyle nowych zapachów, tyle kałuż pokrytych słabym lodem. pod lodem dorodne błoto:-)
na filmie powyżej i poniżej widać fragmenty mojego psiego szaleństwa, które jedni nazywają psią głupawką, a inni psim adhd.
wg mnie obie nazwy nietrafione, to po prostu czysta, psia energia.



a tutaj już inny fragment lasu, żadne błoto, prawdziwy leśny strumyk. z daleka wyczułem wodę, i już byłem głównie skupiony na tym, by tam dotrzeć jak najszybciej.
Pan nawet stwierdził, że moje skoki do tej wody to dobry pomysł, bo część błota ze mnie zeszła:-).
temperatura powietrza podczas spaceru wynosiła jakieś 5stp.C, no może 6stp.C
do wody wskoczyłem sam, z własnej woli i chęci, bardzo mi się to podobało i aż żałowałem, że strumyk skręcał w inną stronę niż my:-)

3.01.2009

Marienfeld

Jakiś czas po noworocznym koncercie zebraliśmy się i pojechaliśmy na spacer. W takie miejsce, które już poznałem wiosną, Marienfeld.
Dzień jak wspominałem był dość mroźny i można było zaobserwować oszronione trawy:

Marienfeld to po prostu pola, mały strumyk, jakieś krzaki i wielka przestrzeń.

Głównie biegałem po ścieżkach choć na zamarznięte pola też wbiegałem gdy poczułem jakiś nęcący zapach.

Koleina po traktorze(chyba?) sprawiła, że narodziło się małe, psie adhd. Coraz rzadziej mi się to szaleństwo trafia, chyba się starzeję czy coś w tym sensie..
Kiedyś byle drobiazg wywoływał u mnie to dzikie zachowanie. Teraz dość szybko mi przeszło, bo łapy na tym lodzie się troszkę ślizgały.


Tu mi się jakiś rzep przyczepił, na szczęście nie do ogona..

Jak widać tu już nie wyglądam dość świeżo..

Biegnę jak najszybciej sie da, do kogo?

Do ukochanej Pani oczywiście:-)

5.12.2008

psy wyją. na parapecie siedzę*

Miały być zdjęcia czapli siwych, pojawiających się na łące od jakiegoś czasu. Niestety, Pani czaple uchwyciła komórką i nawet sokoli wzrok by nie pomógł, by te ptaszyska tam zauważyć.
Szkoda, bo kto wie czy jeszcze będzie taka sytuacja, że trzy sztuki będą tam równocześnie..
Na łące zawsze są cicho, więc polują. Dziwne mi sie to wydawało, szukać ryb na łące:-)
Ale czapla siwa zadowoli się też kretem, a na łące mnóstwo krecich kopców. Biedne kreciki!

Dwa lata temu jeszcze ani Pani, ani Pan nie wiedzieli, że ja niebawem pojawię się na świecie. Choć z tego co wiem, to psie poszukiwania trwały.
Czarny labrador albo berneński pies pasterski, na szczęście jestem ja:D
Mogłem mieć na imię Monsieur lub Kodiak. Sam nie wiem, naprawdę nie wiem czy takie imię do mnie by pasowało?
Bardzo lubię to, które mam. Raz sie jednak zdarzyło, że Pani mnie zawołała, a odwrócił się jakiś pan, pewnie go to zdziwiło, że nazywam sie tak samo jak on.

Tu jeszcze jedno zdjęcie z Panią, gdy się wygłupialiśmy. Nie wiem dlaczego mam taką troszkę beznamiętną minę. Ale nikt mi nie zarzuci, że nie spoglądałem prosto w obiektyw:-)

A tu z Panem:-)
Pan się ułożył a kanapie, aby poczytać kryminał "Psy z Rygi", a ja w sekundzie znalazłem się na drugiej kanapie. Kłębek i niewinna mina i kto by mi chciał powiedzieć "idź na miejsce" w takiej chwili?

Dzisiaj padało, potem szybko ciemno, zero atrakcji na dworze, dlatego w domu złapałem kapcia od Pani i biegałem z nim nakręcając się nieco, ponoć można było mieć wrażenie, że stado słoni biega po mieszkaniu. Ech, sam nie wiem co robić w takie dni, ileż można spać?
Choć przyznaję, potrafię długo się wylegiwać i czasem ruszyć mi się nie chce z mojej kanapy choć ciekawość kusi sprawdzić, co dzieje się w innych pomieszczeniach.

*cytat z piosenki Comy

23.08.2008

forma wraca?

fragment ubiegłorocznego, jesiennego psiego adhd


Dzisiaj w końcu mogłem się spotkać z moimi przyjaciółmi z łąki:-)
Energia mnie tak roznosiła, że podczas porannego wyjścia miałem gigantyczne psie adhd!
Pan był pod dużym wrażeniem, widziałem kątem oka jak stał i spoglądał nieco zaskoczony. Wtedy pewnie postanowił, że wieczorem będę mógł już sobie pobrykać w psim towarzystwie.
Przez te ostatnie dni chodziłem tylko na spokojne spacery. Bez kontaktu z innymi psami.
Po prostu nuda.
Uczciwie ale powiem, że na początku tygodnia nie miałem chęci na zabawę. Czułem się zmęczony kaszlem i najwięcej radości miałem z wylegiwania się na kanapie, albo pod biurkiem Pani.
A jak Pani robiła coś w innych pomieszczeniach, to szedłem za nią i leżałem jak najbliżej niej. Potem Pan wracał i leżałem już obok niego:-)
Nawet leżenie w słońcu na balkonie mnie wtedy nie interesowało.
Rano i wieczorem paskudna tabletka. Za każdym razem byłem przekonany, że to coś o lepszym smaku i dobrowolnie brałem do sznupy, jednak nie dało się tego przełknąć samodzielnie. Pan więc musiał mi pomagać.
Co wieczór lekarstwo do uszu, mam teraz bardzo ładne uszka! Choć Pani mówi, że czuć je z daleka, pachną tym lekarstwem.
Wieczorem na łące byłem naprawdę pełen energii, musiałem nadrobić stracony czas i szalałem mocno. Skoki, biegi, psie adhd, turlanie się, co tylko można sobie wyobrazić:-)
Pan oczywiście dowiedział się kto mnie zaraził, to moja ulubiona towarzyska zabawa, Leila.
Przeszła tą samą kurację co ja, zaraziła mnie nieświadomie. Tak mówi jej pani.
Pogoda u nas trochę sie pogorszyła, dziś znacznie chłodniej i często pada. Ale pływać można, tylko, że na razie pływanie nie wchodzi w rachubę. Może przynajmniej jakieś wyjście do lasu sie trafi?:-)
A za miesiąc, dokładnie 20-go września jadę na wakacje i cieszę się bardzo, szczególnie na to pływanie.

Dziękuję wszystkim za życzenia powrotu do zdrowia:-)

7.06.2008

emocje sportowe

Noc sie zrobiła, zaraz wyjdę na dwór załatwić co tam trzeba i znowu zapadnę w drzemkę, a raczej już w nocny-mocny sen.
Coś tu fruwa..wzmagam czujność i.. zadusiłem jęzorem, no nie chciałem, ale tak jakoś to zawsze z owadami wychodzi..

Od jutra zaczynają się sportowe emocje, dwa razy w ciągu dnia mecz piłkarski, chyba swoje popołudniowo-wieczorne spacery będę miał o wcześniejszej porze.
Powinienem swoje stanowisko jakoś oflagować, ale flaga narodowa jest jedna, a moich stanowisk naliczyłem 3.
-legowisko
-kanapa
-enzowy kącik

tak, to właśnie enzowy kącik, stary polar od Pana w poszewce ułożony z boku kanapy, przy wejściu do pokoju. Fotel zasłania mi tv, więc gdy chce coś pooglądać, to muszę ułożyć się przed fotelem, albo po prostu wprosić się na kanapy:-)
Ostatecznie flaga będzie na balkonie, tak sobie myślę. Oby mogła wisieć jak najdłużej:-)
Będę kibicował oczywiście polskiej reprezentacji, tak jak Pani i Pan. Oni mają i inne ulubione reprezentacje i co tam usłyszę w trakcie meczów, to na pewno tutaj napiszę. Zamierzam uczestniczyć jako kibic telewizyjny w tym piłkarskim turnieju. Chyba, że jakieś mecze Pani z Panem będą chcieli oglądać poza domem...
Ze sportu do tej pory najbardziej fascynują mnie jednak wyścigi Formuły 1.
W niedzielę właśnie będzie kolejny wyścig, w Kanadzie i są ogromne nadzieje związane z Robertem Kubicą:-). dziś na treningach był oba razy drugi.

wróciłem z nocnego wyjścia

senność mnie coś łapie, ale Pani poszła do kuchni, więc muszę asystować..tylko robiła sobie czerwoną herbatę:-(
to miejsce pod stołem, to dobry punkt obserwacyjny. obok mnie miejsce w dywanie wyżarte moimi własnymi, szczenięcymi zębami, a za mną mój ulubiony sznur

Teraz tylko stresuje mnie to, że ciągle pada , a miałem rano jechać na pływanie w jeziorze:-(
Winda kolejny dzień na naszym piętrze się nie chce otworzyć i muszę tymi krętymi, śliskimi schodami wchodzić piętro wyżej. zawsze jakoś to mnie pobudza i jeszcze dwa-trzy schody więcej i byłoby psie adhd:-)
Moje sutki w coraz lepszym stanie, zauważyłem, że opłaca mi się to smarowanie maścią, mam w bonusie z 20min gładzenia i masowania (aż sie maść wchłonie).
Wieczorem podczas takich przyjemności Pan na łokciu mojej przedniej łapy odkrył ohydnie spasionego kleszcza. Sprawnie mi go usunął, nawet nie poczułem. Słyszałem tylko, że był bardzo nażarty..Kleszcze miałem już w różnych miejscach, raz nawet w dość intymnym..:-)

idę się ułożyć na legowisko, leci taka spokojna muzyka (Massive Attack), dodatkowo szumi deszcz, będzie dobry sen.
a rano może będą jakieś wieści dobre z Bruklynu?

16.05.2008

pies bunkrowy, część II

W poniedziałek, 12.05, kolejna męska wyprawa. Tym razem do Fuhrtsbachtal koło Monschau
(blisko granicy z Belgią)
http://maps.google.de/maps?ll=50.517008,6.3186958&z=13&t=h&hl=pl

Rzut okiem na las:
Tak sie szczęśliwie dla mnie złożyło, że las ów posiadał strumyk z którego zaraz skorzystałem. Było bardzo upalnie, więc takie tam trochę wody dla ochłody.
Tu podobne zdjęcie, ale z ciekawszą miną:-)
Jeszcze raz widok leśny, taka droga idąca nie wiem dokąd i zieleń po obu stronach. Muszę wspomnieć, że tutaj również nikogo nie spotkaliśmy, ani człowieka, ani psa.
Znów strumyk, zachwycony biegnę w dół aby poszaleć, Pan był wyraźnie zadowolony, że tak się dobrze bawię w wodzie. Sam niestety nie chciał skorzystać z okazji:-)
Tu już biegnę do Pana, nawet troszkę zmęczony, choć jęzor mi jeszcze za bardzo nie zwisa.
Sznupa z bliska, tylko wąsiki jakoś mało widoczne, a nozdrze wyszło takie wielkie:-)
I jak widać wcześniej smakowałem jaka rośnie tam trawa..
Psi profil..
Zdjęcie do portalu randkowego, czyli romantyczna natura czarnego labradora i uwodzicielskie spojrzenie:-)
Wiatraki, wcześniej tak blisko ich nie widziałem, bardzo interesujące , raz się kręcą, raz nie, nie wiem o co z nimi chodzi ale podobają mi się!
Pan zdjęcia z naszych wypraw zamieści niebawem w tym miejscu:
http://www.kaleidoscope.pl/
z opisem poszczególnych napotkanych przez nas bunkrów.

28.04.2008

leśne fotostory

To jeszcze przypomnienie niedzielnego spaceru.


Sprawdzam czy jest świeża trawa:
Biegnę bo Pan woła, a z sznupy wystaje mi kawałek trawy:-)

Ja, mój cień i leśny krajobraz:

siedzę z niewinna miną:-)

pięknie waruję:

zastanawiam się co dalej robić..

może takie małe psie adhd?
wyglądam jakbym trenował jakaś gimnastykę artystyczną, takie proste mam łapy

czasem lubię zapozować:

las jednak jest ogromny..a ja w nim tylko taka małą, czarną kruszyną

tu też chwila zadumy:

i na zakończenie dziki bieg, a to srebrne na moim karku, to właśnie obróżka przeciw kleszczom

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...